Jump to content

KRL

Moderators
  • Content Count

    2,073
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    11

Everything posted by KRL

  1. Dzięki wielkie, dokonam stosownego zakupu.
  2. Absolutnie nie odebrałem twojej wypowiedzi jako złośliwości, wykonałem to co mówiła instrukcja jednak nie na oślep faktycznie widziałem, że nos jest nie taki jak trzeba a na napływy faktycznie nie zwróciłem uwagi, wyrzutnika flar w ramkach brak. Jednak stwierdziłem, że na tą chwilę i mojej umiejętności pozostawię tak jak jest a że bardzo podobała mi się wersja z pomarańczowym zbiornikiem w kolorze Semi FL/IR postanowiłem tak wykonać model. Co do kalek faktycznie można było tak zrobić tym bardziej, że rozpadały się strasznie nie wiem z jakiego powodu. Numer składany jest i tak z kilku kawałków podobnie jak większość kalek a paski na skrzydłach to nie kalki tylko rękodzieło. Kalki rozpadły się na dziesiątki kawałków, zarówno te włożone do wody jak i te moczone w płynie do kalek. Warsztat postaram się założyć z F104 teraz sklejam F22 które rozpocząłem już jakiś czas wstecz (ogólnie galeriami doganiam prace jakie rozpocząłem wcześniej). Na tą chwilę jestem w zasadzie na czysto a że mam trochę wolnego (zaległy urlop) to myślę zakończyć Raptora i biorę się za Starfightera.
  3. Pozwolę sobie dołączyć do wątku choć mój problem wygląda inaczej. Ogólnie moje pytanie brzmi czy kalki mogą być nie wiem jak to nazwać przeterminowane? lub po prostu stare? Ostatnio sklejany przeze mnie model F5 E wyposażony w fabryczne kalki dał mi mocno w kość za sprawą wspomnianych kalek, nijak nie można było ich przenieść na model po prostu pękały. Próbowałem dwóch płynów zmiękczających Humbrola i Vallejo oraz samej letniej wody niestety kalki już po kilku sekundach odchodziły od nośnika w kawałkach tak jakby były popękane. Z mniejszymi sobie poradziłem przenosząc je w częściach na model jednak paski na skrzydła rozpadły się w drobny mak i musiałem wykonać je samodzielnie oklejając i malując. Czy jest na to jakiś sposób?, Czy to wina starych kalkomanii czy może gdzieś popełniam błąd? Z Góry dziękuję za pomoc.
  4. Przyznam, że nie martwi mnie to w najmniejszym stopniu staram się nie brać sobie do głowy rzeczy na których nie mam wpływu. Do modeli mam racjonalne podejście - model powinien w miarę wiernie odtworzyć coś co istnieje w rzeczywistości z naciskiem na w miarę. Może te modele z najwyższej półki odzwierciedlają tą rzeczywistość lepiej niestety ten Hasegawy nie, choć mnie zadowala w pełni: Nos nie przypomina a ni standardowego ponieważ jest zadarty lekko do góry i spłaszczony na tych zdjęciach nie widać ale zrobię zdjęcie od przodu będzie widać lepiej niestety nie oddaje także w pełni wyglądu "Shark" nose. Niemniej jednak model na półce wygląda zacnie (mnie się bardzo podoba) ze wstydu się nie spalił z powodu nosa a i o napływach na skrzydłach nic nie wie o wyrzutniku flar także. Krótko mówiąc model ten ma syndrom bąka, naukowcy stwierdzili, że bąk ma zbyt małą powierzchnię skrzydeł w stosunku do wielkości i ciężaru więc nie powinien latać - tylko, że bąk nic o tym nie wie i lata.
  5. Gratuluję, Bardzo fajny, czysty model.
  6. Przedstawiam wam F5 E Tiger II nr. boczny J-3091. Aktualnie samolot ten stacjonuje w zespole akrobacyjnym Saiss Army więc jest w malowaniu czerwono-białym, moja wersja przedstawia samolot w poprzednim wcieleniu. Niestety dziś mam dzień nieszczęść, które nie ominęło mojego aparatu, podłączyło go nie do tej ładowarki i niestety kwalifikuje się do naprawy mam nadzieję, że nie do wymiany. Fotki zrobiłem telefonem i niestety nie oddają one właściwie kolorów na zdjęciach mają one niebieską dominantę a w rzeczywistości są to dwa odcienie szarości z dość nie wielką różnicą odcieni. Aparat telefonu bardzo mocno uwidacznia różnicę w kolorach i nie wiem jak to się dzieje także jakoś mocno modyfikuje półcienie i wydaje się że model jest bardziej plamiasty niż jest w realu. Co do samego modelu w pierwotnej wersji miałem wykonać go w malowaniu 'Aggressor' USAF 01531 jednak po dobraniu kolorów stwierdziłem, że nie podoba mi się ta wersja. Natomiast dokładnie znam kolor w jakim malowane są zbiorniki w F5'ach Swiss Army moja firma dostarcza ten kolor postanowiłem więc wykonać model w tym malowaniu. Model spasowany jest bardzo dobrze a ja tym razem postarałem się możliwie jak najlepiej (w ramach swoich umiejętności to mój trzeci model w życiu) wykonać docinanie, szpachlowanie, szlifowanie poszczególnych części itd. Tyle słowem wstępu czas na prezentację tego co wyszło. Tak wygląda F5E w barwach Swiss Army: Tak natomiast wygląda jako mniejsza wersja:
  7. Będę zobowiązany gdybyś mógł mi dokładnie wskazać miejsca w których powinienem poprawić przygotowanie lub na które należy zwrócić uwagę. Najtrudniejsze jest poprawienie błędów z których nie zdaję sobie sprawy lub nie potrafię ich jeszcze dostrzec (zlokalizować) tym bardziej, że widząc różne samoloty w procesie przygotowania fabrycznego lub w trakcie remontu widzę jak są przygotowywane powierzchnie jak są szpachlowane i jak docinane. Zapewniam, że większość modeli wygląda zdecydowanie lepiej niż to z czym mamy do czynienia w tzw. realu. Przyznam, że to mnie też przy pierwszych kontaktach z modelami bardzo zaskoczyło. Modelarz stara się jak najbardziej zbliżyć do oryginału, wykonuje i używa wielu technik brudzenia, postarzenia, odprysków etc. Jednak wcześniej stara się doprowadzić model do perfekcji przy wyprowadzaniu linii, łączeniu elementów itd. W rzeczywistości samoloty szczególnie te wojskowe nie są tak wykonane, elementy są powyginane przy pasowaniu, szczeliny są nierówne a jedyne na co zwraca się baczną uwagę to tzw. obrys (elementy sąsiadujące nie powinny odstawać). Na niektórych detalach bardzo ważne jest wyważenie i wtedy aplikuje się materiały lakiernicze bardzo dokładnie ważąc poszczególne detale. Oczywiście trudno jest wykonać na modelu efekt pofalowanych i powyginanych detali jednak czasem aż razi model który ma imitować samolot stojący na złomie z idealnie gładką powierzchnią perfekcyjnie poprowadzoną linią podziału itd. Miałem już okazję widzieć samoloty od których z powodu niedokładnego pasowania detali czy źle wykonanej obróbki szlifierskiej odpadały płaty poszycia. Zresztą zdarzały się nawet wypadki z tej dokładnie przyczyny. W przypadku modeli mam w zasadzie możliwość oglądania jedynie zdjęcia innych modeli a te nie zawsze oddają stan faktyczny lub często nie pozwalają dostrzec pewnych szczegółów. Na MiG'u 29 nie ma nawet grama szpachli jedynie poszczególne detale były szlifowane i podkłądowane w przypadku wlotów powietrza trzy krotnie by zalać miejsca szwów. Chętnie zasięgnę języka w kwestii wspomnianego surfacera - może mógłbyś polecić coś konkretnego. Mam nadzieję, że nie zamęczę ciebie i innych pytaniami ale tym sposobem nie będę musiał wywarzać otwartych drzwi a i moje modele a co za tym idzie i galerie po jakimś czasie mam nadzieję będą wyglądać lepiej.
  8. Kolejny model jest już wykonany a dokładniej mówiąc dwa gdy dogonię z galeriami pracę wtedy rozpocznę relację w warsztacie. Nastąpi to z moim czwartym modelem. Drugi był F4 wykonany w dość nietypowy sposób, mówiąc nietypowy mam na myśli fakt iż nie do końca jest to zrozumiałe dla oglądających galerię. Może inaczej mam wrażenie, że galeria jest oglądana jednak nikt nie czyta dokładnie tego co jest napisane przed prezentacją zdjęć a to w mojej opinii wiele wyjaśnia. Oczywiście nie poddaje się i serdecznie dziękuje za wszystkie opinie pozwalają mi one na wyciąganie wniosków i poprawianie miernego warsztatu. Jedyny problem z jakim się spotkałem na tą chwilę to zauważyłem, że modelarstwo wciąga bez opamiętania. Co do samych modeli sklejanie sprawia mi WIELKĄ frajdę a sklejam na tzw. półkę starając się by w każdym kolejnym modelu spróbować czegoś nowego.
  9. Ukończyłem swój drugi w życiu model czas więc na prezentację. Jednak rozpocznę od kilku słów wyjaśnienia co autor miał na myśli. Wiedziałem, że kolejnym modelem po MiG’u 29 będzie F4 od razu miałem także wizję jak będzie wyglądać model po skończeniu. Poszukałem odpowiedniego modelu, wybór padł kolejny raz na model Revell’a skala 1:32 – decyzja była podyktowana głównie ceną ponieważ i tak nie zamierzałem wykonać modelu zgodnie z wydaniem producenta tylko z własną wizją a dokładniej zgodnie z przebłyskami jakie pozostały mi w pamięci po tym jak stanąłem z "Upiorem" twarzą w twarz lata temu. Geneza powstania modelu miała swój początek blisko 20 lat wstecz kiedy miałem okazję odbywając szkolenie w Niemczech widzieć na własne oczy F4. Było ono dość niezwykłe ponieważ odbyło już swój ostatni lot i oczekiwało od kilku lat na płycie remontowni na lifting po którym miało zawędrować gdzieś na miejsce dokonania żywota jako eksponat. Upiór miał dwu barwny kamuflaż Luftwaffe z dwoma odcieniami szarości z nutą domieszki niebieskiego koloru, jednak wyglądał tak jakby był prezentacją różnych wad powłoki lakierniczej lub jakby ostatnie kilkanaście lat spędził na zewnątrz hangaru narażony na działanie promieni słonecznych. Kolory były wyblakłe z wieloma przebarwieniami i przeszlifowaniami gdzie nie gdzie był widoczny podkład o żółtawym zabarwieniu i mnóstwo miejsc gdzie lakier był już „skredowany”. Jeszcze mocnej zniszczony był „brzuch” Phantoma i sprawiał wrażenie jakby ktoś ciągnął go po płycie lotniska ze schowanym podwoziem, mocno prześwitywał podkład i poprzecierane warstwy lakierów. Tu warto jednak dodać, że samolot nie był jakoś bardzo zniszczony czy odrapany był po prostu wyblakły z pościeraną powłoką lakierniczą. Ponieważ z zawodu jestem technologiem powłok lakierniczych i każdego dnia widzę różne powłoki jednak taka wersja jest rzadkością nie mogłem powstrzymać się przed próbą przeniesienia tego co widziałem na własne oczy na model F4 i pozwoliłem sobie wykonać model w takiej dość nietypowej wersji. Problemem było znalezienie odpowiednich kalek do Niemieckiego kamuflażu, więc musiałem poszukać innego wyjścia. Poszukiwania nie trwały długo, znalazłem kalki firmy techmod z kilkoma kamuflażami w dwóch szarościach i postanowiłem zniszczyć nieco powłokę lakierniczą F4/ 66-8802 z Texasu. Poniżej zdjęcie pierwowzoru: Słów kilka o samym modelu, części spasowane są niezbyt dokładnie i model wymaga sporo szpachlowania liczba detali także nie zachwyca ale w końcu to model w skali 1:32 sporo poniżej 200zł, więc nie ma co narzekać. Osobiście na pewno skleję ten model raz jeszcze tym razem w kamuflażu IRIAF Tym czasem kilka fotek gotowego modelu, które nie do końca oddają efekt końcowy ponieważ nie widać na zdjęciach dobrze zróżnicowań na kamuflażu, przebarwień, przetarć etc. Dodam , że wszystkie efekty związane z wykończeniem tudzież jego brakiem są zamierzone w tym miejsca szpachlowań bez dokładnych docięć, nierówne szwy itd. Niemniej jednak na fotkach coś tam widać i mimo wszystko mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu Phantom po ostatnim locie oczekujący na łaskę lakiernika w zakładzie remontowym.
  10. Potwierdzam zdanie Desaxe, model w pełni oddaje 29'ki z Malborka
  11. Wspaniały samolot, piękna robota. Gratulacje.
  12. Dziękuję za podpowiedzi przydadzą się zapewne, antena już poprawiona, natomiast co do pocisków R27 zdaje sobie sprawę że nie powinno ich być w wersji UB. Jednak tak przewidywała instrukcja i tak też skleiłem model - jedyne co zmieniłem to kolor czubka pocisku instrukcja sugerowała ciemno szary ja zrobiłem czerwony.
  13. Przedstawiam pierwszy samodzielnie sklejony model w moim życiu MiG 29 UB wyd. Revell 1:32. Rozpocząłem przygodę z modelarstwem dość późno ale widać potrzebowałem długiego przygotowania Podczas sklejania nie napotkałem w zasadzie na żadne problemy z samym modelem, części spasowane są przyzwoicie. Natomiast sam model mimo skali należy do tych mało wymagających ilość części przeciętna. Przy sklejaniu modelu starałem się skorzystać z różnych technik modelarskich które są dla mnie nowością, największe problemy napotkałem przy kalkach które nie wyszły idealnie. Proszę o wszelkie uwagi i wskazówki za które z góry dziękuję. Czas na fotki - przepraszam za jakość następne będą lepsze.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.