Po dłuższej przerwie czas powrócić z kolejnym "wynalazkiem"
Grumman X-29, czyli połączenie dziobu F-5, głównego podwozia F-16, jednego silnika F/A-18 i źle doczepionych skrzydeł.
Mnie i tak na zawsze będzie się kojarzył z grą "Retaliator".
Model Hasegawy to typowy ich wypust z połowy lat 80' - delikatne, wklęsłe linie podziałowe, niezłe spasowanie i ubogi detal
Mój dodatkowo został wzbogacony blaszką firmy RES-IM. Innych dodatków nie znalazłem. Bazując na walkaroundach dodałem jeszcze trochę kabli i jakieś pierdółki we wnękach głównego podwozia oraz kilka drobiazgów na burtach kokpitu.
Skleja się to w miarę bezproblemowo. Schody zaczynają się podczas malowania - biały błyszczący lakier wymaga doskonałego przygotowania powierzchni i uwydatnia każdą niedoskonałość. Po nałożeniu połowy dużego słoiczka Tamiyi X-2 (warstw nie liczyłem, na pewno kilkanaście), przyszedł czas na kalkomanie...
Same kalkomanie nie są złe - trafiłem chyba na nowszy wypust niż kolega RAV. Bardzo cienkie jak na Hasegawę, dobrze reagowały z Set i Sol. Problemem jest instrukcja ich nakładania - jak dla mnie trochę zbyt ogólnikowa i nie pokazuje dokładnie ułożenia względem linii podziału blach, co sprawia problemy z dopasowaniem chociażby górnych i dolnych pasów na skrzydłach względem siebie. Oczywiście ja nałożyłem krzywo i potem musiałem dokonywać retuszu pędzlem
Po uporaniu się z kalkomaniami nałozyłem jeszcze na wszystko sido i przepolerowałem.
Brudzenie ograniczyłem do minimum - trochę we wnękach podwozia, dodatkowo wash w liniach podziału. Na wszelkich zdjęciach samolot jest bardzo czysty, prawdopodobnie był myty przed każdym kolejnym lotem i w czasie montowania coraz to nowych czujników. Dodatkowo błyszczący lakier trudniej zbiera brud...