Robiąc porządki dzieciom, znalazłem takiego oto konia.
Przypomniałem sobie relacje reggey'ego, i mój brak satysfakcji, ze sposobu malowania przez niego konia :-)).
Znalazłszy wśród rupieci dzieci ładnego konika, postanowiłem sie nim pobawić. Nie wiem czy mi dobrze wyszedł, ale ten mój post ma raczej pokazać, jak niesamowitym zadaniem , jest pomalowanie konia.
Przejrzałem kilka zdjęć, i nie zastanawiając sie, ani nawet nie czyszcząc konia, z nadlewek, i niedoskonałości formy, przystąpiłem do malowania.
Znalazłem do kompletu rycerza, nie wiem, czy to faktycznie komplet, ale udało sie go zamontować w siodle. Rycerzem tez sie nie przejmowałem wiele. trochę mi wstyd z tego powodu, ale to tylko taka wprawka.Dorobiłem mu za to fajnego "irokeza" :-))Rycerz jest jeszcze bezbronny, ale to sie pewnie zmieni.
Wygląda to tak