Nie dziwie sie modelarza, którzy nie lubią eksperymentować z brudzeniem. To jest jednak stres. Chociaż, żeby być szczerym muszę przyznać, ze pierwsze potkniecie zaliczyłem tuz przed malowaniem. Okazało sie , ze odkleiła mi sie przezroczysta przegroda w kabinie. Solo wie o czym pisze. Ze względu na to, ze przyklejałem ja do przezroczystej kabinki, to kleju nie nawaliłem-wiadomo. A po przyklejeniu kabinki do kadłuba, kiedy coś tam jeszcze szlifowałem , zaintrygował mnie dźwięk oderwanej części....I kurde musiała to być , akurat, ta-widoczna część !!!!! Oczywiście chciałem od razu odkleić kabinkę, ale okazało się, ze przylepiłem ja tak mocno, ze jest to niemożliwe. Lubie porządnie sklejać części...kurde mać. Na szczęście jestem frajdolarze, i odklejona przegroda w kokpicie mi zwisa. Dosłownie i w przenośni. I wracając do brudzenia. W przypadku technik takich jak Oleje, to jeszcze luz, bo oleje zawsze mozna wytrzeć, ale techniki takie jak rozcieńczona farba akrylowa, czy emalia, to juz powazna sprawa. Tu nie ma CTRL+Z. A ze mnie cos podkusiło, żeby waszowac, model rozcieńczonym akrylem, no to mam. Na razie nic się złego nie stało, ale jade bez trzymanki. Model Sola jest w tym wszystkim jeszcze takim wyzwaniem. Takim IDEALNYM starszym bratem. Wiadomo, ze mój Rafale jest młodszym bratem, ale miałby ochotę zagrać mu na nosie. Taki wredny mały braciszek ,-)). I obawiam się, że przez te ambicje model skończy źle ,-))) Ale póki co piłka jest w grze ,-))