-
Liczba zawartości
346 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Aleksander z Zalasu
-
Są opcje: a) odpuścić sobie i udawać że tego nie ma, b) zrobić tak jak Sławekb lub ktoś inny, czyli powiesić imitację ścierki w tym miejscu, c) drzwi wykorzystać jako kopyto do termicznego formowania folii jako zamiennika szyby. Swoją drogą, to ja też zaczynałem karierę razem z wprowadzeniem SW-4 do służby w wojsku.
-
To jest wskaźnik oblodzenia. Pokazuje tylko pilotowi, że jak jest na nim lód, to ma sp... znaczy się bardzo szybko opuścić to miejsce, bo ma zakaz latania w warunkach oblodzenia. Rozwiązanie proste i bardzo skuteczne.
-
Poprawka. Łopaty góra biała RAL 9016, dół zielony RAL 6003. Owiewka piasty góra kolor kadłuba, dół biały. O jakiej instalacji przeciwoblodzeniowej piszesz? Jedyna przeciwoblodzeniówka to ogrzewanie wlotu powietrza do silnika, ale tego nie widać. Ś-c nie ma instalacji przeciwoblodzeniowej łopat.
-
Dół łopat w przybliżeniu kolor kadłuba, dokładnie nie pamiętam, a obecnie nie mam możliwości sprawdzenia. Góra jest biała, chodzi o to aby łopaty laminatowe od słońca się nie nagrzewały. Owiewka piasty kolor kadłuba od dołu kolor podkładu. Antywibrator i piastą jak nie szara, to stalowy a nawet kadmowana stal.
-
To jest luk akumulatora.
-
Jeśli dobrze pamiętam, to początkowo miało być podwozie kompozytowe (śmigłowiec 60.01.02 biały) zaprojektowane przez firmę zewnętrzną, ale się okazało, że nie posiada dostatecznej wytrzymałości i nie może zapewnić wymaganych charakterystyk naziemnych (rezonans naziemny). Drugie rozwiązanie, to już chyba było w fabryce tworzone, na zasadzie prób i błędów (czyli tu za wiotkie, to się wzmocni a tam gdzie za sztywne to się odchudziło). Można powiedzieć, zbiór różnych pomysłów i rozwiązań, z powodu przerostu ciężaru nad treścią, potraktowano jako przejściowe, a czwarty prototyp miał mieć już podwozie docelowe (czyli takie jak teraz). W zasadzie to dokumentacja konstrukcyjna na podwozie czerwonego nie powstała (bynajmniej w archiwum nie znaleźliśmy), być może powstawała na wpisy do książek uzgodnień, pod palec ówczesnych konstruktorów (takie wpisy, po próbach, były przelewane na rysunki, jeśli rozwiązanie miało wejść do produkcji, w tym przypadku, jako rozwiazanie przejściowe i jednostkowe, nie przerysowano tego). Co do śmiglowca, to częściowo został wykorzystany do zrobienia symulatora, a reszta (w tym podwozie) poszła do huty. Także jedyne źródło to zdjęcia.
-
Również się dołączam do obserwacji. Z takich ogólnych uwag (o których zapewne wszyscy wiedzą, ale...), to: Drzwi bagażnika, wziernik do sprawdzania ciśnienia butli przeciwpożaroweo oraz wlew paliwa z prawej strony do zaszpachlowania, to wszystko jest tylko z lewej strony, Pomiędzy dźwigniami skoku ogólnego powinna być jeszcze osłona wału łaczącego te dźwignie (temat trochę poruszony tutaj). Prawe drzwi trzeba albo mocno dopasowywać (obróbka ubytkową), albo zrobić w konfiguracji otwarte, gdyż się nie da ich zamknąć. Co do czerwonego SP-PSW, to ciężki temat. W temacie podwozia, to tylko zdjęcia w sieci pozostają, nie zachowała się dokumentacja tego rozwiązania, a i samego śmigłowca też już nie ma, więc ciężko będzie go odtworzyć. W razie pytań służę swą wiedzą, a coś tam wiem, parę rzeczy w nim zaprojektowałem. Pozdrawiam.
-
PZL W-3 Sokół od Mirage Hobby w 1/72 i Answer Plastic Kits w 1/48, 1/72
Aleksander z Zalasu odpowiedział Botan → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Leonie, tu masz rację. Nie ma sensu walczyć o FS czy RAL skoro nie został on jednoznacznie zdefiniowany. Miał być niebieski to jest niebieski, a czy to był taki RAL czy numer większy, to nie miało znaczenia. (Teraz jest już inaczej, kolory są jednoznacznie zdefiniowane). No i należy uwzględnić fakt, że ten sam kolor z dwóch partii zamówienia mógł mieć już inny odcień, plus to co piszesz o jakości dostarczanej farby. -
PZL W-3 Sokół od Mirage Hobby w 1/72 i Answer Plastic Kits w 1/48, 1/72
Aleksander z Zalasu odpowiedział Botan → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Zgadzam się, że informację należy weryfikować. Pogrzebałem w archiwum i dotarłem do oryginalnego rysunku malowania ś-ca 0209. Podane kolory RAL dotyczą ś-ca 0411. Dla 0209 użyto emalii EP-140 kolor ciemno błękitny (niebieski), kolor pomarańczowy emalia 7462-000-660 wg normy BN-75/6115-41. Wielkość szachownicy taka jak dla Mi-2, czyli 500 mm. Co do czujników na nosie to chyba chodzi o antenę IFF. -
PZL W-3 Sokół od Mirage Hobby w 1/72 i Answer Plastic Kits w 1/48, 1/72
Aleksander z Zalasu odpowiedział Botan → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
To i ja się wtrącę. Zgodnie z dokumentacją konstrukcyjną: Niebieski RAL 5015 Pomarańczowy RAL 2008. Szachownica o wysokości 600 mm. -
A mi się tam podoba. Jedyne co widzę, że psuje obraz modelu to kalki z numerem 8.70 i szachownice na spodzie, ale to drobny szczegół.
-
Myślę, że: Niemcy spokojnie załatwiają swoje sprawy na zachodzie (zachód nie ma czasu na przygotowanie się do wojny jak w 1939), my mając "spokój" rozwijamy nasze lotnictwo jak było planowane. Rozwój konstrukcji już nie na francuskich czy brytyjskich silnikach ale na niemieckich. W ten sposób kolejne wersje Karasia, Łosia, Misia, Suma z silnikami DB lub Jumo. Z myśliwcami było gorzej, więc zapewne mielibyśmy Bf-109 a w międzyczasie może rozwijalibyśmy nasze konstrukcje. I tak aż do Barbarossy. Co dalej to już mi trudno przewidzieć. W sumie Rumuni latali na P-11, Karasiach i Łosiach, więc stwierdzenie zgodne z tym co wyżej wymyśliłem ?
-
Zgadza się, były w brytyjskim kamuflażu, ale ja chciałem zobaczyć jakby Spitfire wyglądał w polskim khaki, co byłoby możliwe, gdyby uruchomiono produkcję licencyjną w naszych zakładach np. PWS lub LWS. Ot wyobraźnia puszczona samopas. 10 sztuk Hurricane i jeden egzemplarz Spitfire, nawet gdzieś w sieci jest podany jego numer fabryczny. Skoro Brytyjczycy nie pogardzili obcokrajowcami w Bitwie o Anglię i sojuszniczym sprzętem (w sumie Mustangi były zrobione dla Brytyjczyków) to królowej korona z głowy by nie spadła gdyby kupiła nasze PZL 37, które o ile wiem były lepsze od ichnich Wellingtonów zarówno pod wzgledem udźwigu (dzisiaj sie to ładnie nazywa ładunkiem płatnym) jak i prędkości, tym bardziej że silniki w sumie też brytyjskie były.
-
Może źle się wyraziłem. Miałem na myśli przesadne dążenie do zgodności z oryginałem, sprawdzanie czy model "leży" w planach, mimo, że w skali i tak tego nie widać, odtwarzanie struktury kadłuba mimo, że później, po zamknięciu kadłuba tego nie widać, Liczenie nitów (których w skali nie powinno być widać) czy ilosci i wielkości zadrapań, po bicie piany na temat odcienia polskiego przedwojennego khaki, czy wyglądu konkretnego egzemplarza, który już dawno przeszedł przez wielki piec w hucie i nie da się już go zweryfikować. Tym bardziej, że ludzie którzy projektowali te maszyny, budowali, obsługiwali i latali na nich na takie szczegóły nie zwracali uwagi. Nie mówię, że to jest złe, jak komuś daje radochę to jak najbardziej, ale czuję że ten trend jest poniekąd delikatnie narzucany i wymagany od wszystkich. Hmm... to by tłumaczyło, dlaczego ogon jest tak wysoko. Oczywiście, jak najbardziej można.
-
Witam. Obserwując środowisko modelarskie, które dąży do idealnego odwzorowania rzeczywistych obiektów (co nie jest złe, bo trzeba podnosić poprzeczkę), słuchając długich dysput na temat odcieni polskiego khaki i tym podobnych, poczułem znużenie tą idealnością i zgodnością z rzeczywistością.Taki trochę zmęczony tymi dążeniami do perfekcji i po stanięciu przed prawdą, że już nie wycisnę z siebie więcej w tym temacie, stwierdziłem że czas wrzucić na luz i puścić wodze fantazji, poniekąd wzorując się na pracach Spitona. Czy zastanawialiście się kiedyś jak wyglądały by maszyny w malowaniach, w których nigdy nie zaistniały? Ja tak, więc postanowiłem je tak trochę zobrazować. Na pierwszy ogień poszedł tytułowy Spitfire mk I. Jak by wygladał w naszym przedwojennym kamuflażu gdybyśmy zakupili ich odpowiednią ilość, wręcz nawet licencję na budowę? (odpowiedź poniżej). W planach mam jeszcze Hawker Hurricane mk I, PZL P-24 oraz PZL 43 w polskim malowaniu, PZL P-11c, PZL 23 oraz PZL 37 w brytyjskim, amerykańskim a nawet japońskim malowaniu. Oczywiście jak znajdzę na to zapał. Tymczasem poniżej Supermarine Spitfire mk I ze 151 eskadry myśliwskiej 5 Pułku Lotniczego. Warto nie zwracać uwagi na szachownice na dolnych powierzchniach skrzydeł, ręcznie malowanych, no po prostu mi nie wyszły, farba po liniach podziału blach mi się rozlała.
-
Ten drugi jest na forum, ma swoją galerię i niedokończony warsztat (nie dokończyłem ze względu na mały incydent związany ze skróceniem na pile tarczowej palców).
-
Witam. Śmigłowiec PZL SW-4 w malowaniu jedynego zarejestrowanego w Polsce prywatnego egzemplarza. Na ostatnim zdjęciu razem ze swym starszym (jeśli chodzi o model, ale młodszym w rzeczywistości) bratem.
-
Mi-2 Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - 1/72 - Hobby Boss
Aleksander z Zalasu odpowiedział Kon_Bar → na temat → Warsztat
W sumie to i dobry pomysł ze zrobieniem dzióbka oddzielnie, łatwiejsze maskowanie, a przy otwartych drzwiach nie będzie widać ewentualnych różnic w grubości i wysokości paska w odniesieniu do pozostałej części na kadłubie. Co do 0.7, to nawet dobrze, że nie wyszło, powinno dobrze wchodzić ale już nie wychodzić. Nieuzasadniona samokrytyka nie jest wskazana. Dobrze że Waść nie widział jak skasztaniłem Mi-2 SP-SBC w 1:48. Tego się nawet pokazać nie da, a tu Mi-2 w 1:72 i jest na co popatrzeć. -
Mi-2 Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - 1/72 - Hobby Boss
Aleksander z Zalasu odpowiedział Kon_Bar → na temat → Warsztat
W tej skali to dolny pasek pomarańczowy powinien mieć 0.7 mm, a odległość pomiędzy pomarańczowymi pasami 0.55 mm. Więc nie martwił bym się, że są za wąskie na modelu, ja bym się wolał martwić czy nie sa za grube . Ciekaw jestem jak Ci wyszedł rejon przejścia kadłuba w belkę ogonową (na zdjęciach tego nie widać). Duża ilość krzywizn powierzchni skutecznie utrudnia działania. Ogólnie Mi się podoba. Fakt że model jeszcze nie skończony, ale czemu nie zrobiłeś od razu tego cienkiego paska pomarańczowego na dzióbku? -
Mi-2 Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - 1/72 - Hobby Boss
Aleksander z Zalasu odpowiedział Kon_Bar → na temat → Warsztat
Kolega Leta ma rację. Na zdjęciu "z epoki" z pierwszego posta widać, że śmigłowiec nie ma ciężarka wyważającego, więc miał pojedyńczy układ sterownic (Mi-2 z podwójnym układem sterownic i bez ciężarka na płozie ogonowej nie może latać z powodu znacznego przesunięcia środka ciężkości do przodu). Więc śmiało rwij drążek. Dzięki za wyjaśnienie Pozwólcie, że udzielę nic nie dającej odpowiedzi : To może być drenaż instalacji paliwowej, albo silnika, albo olejówki lub drenaż płyty silnikowej. Ale dla modelu nie ma to żadnego znaczenia. -
Mi-2 Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - 1/72 - Hobby Boss
Aleksander z Zalasu odpowiedział Kon_Bar → na temat → Warsztat
Obiecałem, że pomogę, ale nie pomogę. Okazuje się, że Mi dwójki sanitarne były w wersji zarówno jednoster jak i dwuster. Musisz szukać zdjęć tego konkretnego egzemplarza. Na przykład z tego zdjecia http://www.helicopter-database.de/open.url.php?idphoto=1985 nie wynika za wiele, ale raczej był/jest to jednoster i miał fotel cofnięty. Na pewno wynika zaś, że miał toporek. -
Tylu ogladających i zero komentarzy, chyba wszystkich zamurowało . Mi osobiście się podoba, w końcu to PZL. Model może za bardzo upaciany, mam wrażenie, że jakby go wziąść w palce, to można się wysmarować olejem. Osobiście to nie widziałem Karasi tak ubrudzonych, ale może to wynika z faktu, że żaden nie dotrwał do naszych czasów (taki czarny humor). Ponadto słyszałem opinie, ze polscy mechanicy (również na zachodzie w czasie wojny) dbali o czystośc maszyn. Wrażenie psuje też zabrudzone oszklenie kabiny, chyba że całość przedstawia samolot w ktorym dopiero co rzygnął olej, a wtedy to jak najbardziej pasuje do reszty samolotu. Z tego co mi się w oko rzuciło, to szachownice na górnych powierzchniach skrzydeł, mam wrażenie, że sa różnej wielkości, ale to może wynikać z perspektywy zdjęcia, albo z niesymetrycznego rozmieszczenia ich na skrzydłach (brak wspólnej bazy odniesienia), a może ze zmęczonego wzroku. W mojej opini, zbyt mocno zaakcentowane linie podziału blach psują model (mam wrażenie, jakby poszycie składało się z grubych, pancernych blach), na oryginalnych statkach powietrznych nie są one zbytnio widoczne. Ale to jest kwestia gustu. Największy minus tego modelu jest taki, że jak patrzę na niego, to uświadamiam sobie, że sam lepiej bym go nie zrobił.
-
Jak pisałem wcześniej, model to kawał dobrej roboty. Ale po powtórnym rzuceniu okiem, niestety zobaczyłem sprzeczności w konfiguracji. 1. Model posiada pootwierane osłony i wzierniki inspekcyjne. Zajefajnie zrobione, naprawdę pierwsza klasa. Ale to oznacza, że samolot przechodzi jakieś prace, przegląd okresowy lub inne zabiegi. Czyli samolot nie był w stanie lotnym lub jak to się fachowiej nazywa "sprawny" (znaczy się gotowy do lotu). 2. Podwieszone uzbrojenie sugeruje, że zaraz wystartuje, znaczy się, że samolot jest sprawny i można nim lecieć w każdej chwili, ale patrz punkt 1. W wojnie lotniskowców na pacyfiku, nauczono się, że samoloty uzbraja się tuż przed startem. Kilka lotniskowców zarówno spod gwiaździsto-pasiastej bandery jak i spod bandery wschodzącego słońca spoczęło na dnie, z powodu palących się po ataku wroga, uzbrojonych w bomby i torpedy, własnych samolotów przygotowywanych do misji. Pomimo powyższego, model mi się bardzo podoba.
-
W pewnych okolicznościach scenerii przy odpowiednim swietle, można by mieć problem ze stwierdzeniem czy to są zdjęcia modelu czy też oryginału. Świetna robota.
-
O ile się orientuję, to po za dowódcami i ich zastępcami, piloci nie mieli "indywidualnych" maszyn (pilotów było dużo więcej niż samolotów), więc nie ma co rozważać na temat czy ten egzemplarz to był samolot takiego czy innego. Skalski mógł latać na 66 i na 64, a na pewno latał jeszcze innymi. Co do modelu to . Osobiście jestem pod wrażeniem, szczególnie mocowania/ naciągu linek anten.
