Nie mam żadnych zdjęć wnętrza, czy też schematów instalacji, a tak na pałę kłaść przewody, żeby tylko były to nie byłby najlepszy pomysł.
Po mału biorę się za zewnętrze samolotu. Kadłub sklejony, teraz tylko "szpachla, szpachla i jeszcze raz szpachla". Szpachlować i szlifować trzeba absolutnie wszystko, szczeliny na łączeniach wielkie jak rów mariański, ale nie ma co się dziwić przy tej skali.
Procedura dość prosta - dremel, póxniej papier ścierny od 240 do 1200. Dół w kilku miejscach trzeba było poszpachlować jeszcze raz, bo albo szpachla odprysnęła, albo wciągnęło ją zbyt głęboko. Generalnie idzie w dobrą stronę, na wykończzonych powierzchniach jest równo i gładko, trzeba będzie tylko odtworzyć miejscami linie podziału blach i nitowanie, ale to standardowa robota.
Drobinca Tu przy szpachlowaniu, głównie na statecznikach poziomych i sterach wysokości, już tak wesoło nie będzie powierzchnie ciężkie (zwłaszcza przy opływie kadłub-statecznik) a szpachlowania sporo, no ale na tym to przecież polega, żeby nie było za łatwo ;)
Pomalowałem także osłony kabin załogi. Ja wiem, że przy tej skali wypadało by pomalować je od środka, ale nie chciałem eksperymentować na modelu dla kogoś. Najważniejsze, że farba nigdzie nie podciekła pod taśmę. Ta niebieska, elastyczna taśma jest świetna do maskowania na krzywiznach.