Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 82
-
TS-11 Iskra "Biało-Czerwone Iskry" MasterCraft
Banny odpowiedział bartek532 → na temat → [L]Warsztat
Paski przy odrobinie wprawy można zrobić czerwonym cienkopisem niezmywalnym. Przy czym jest on jak najbardziej zmywalny przy pomocy spirytusu. Linie proste to bułka z masłem, linijka i jedziemy! Gorzej na krzywiznach i obłościach. Można użyć cienkiej taśmy 3mm do zaznaczenia krawędzi prowadzenia, ale jest ryzyko że tusz może podciekać pod taśmę. Parę przykładów użycia cienkopisów, czerwony na B5N na skrzydłach: A tu biały na stateczniku: I na Hs-126: -
Model i scenka świetna robota! Nie podoba mi się tylko że "Ruski" i to do kwadratu, bo to i producent modelu i oznakowanie... takie nie na czasie. Wypadałoby bojkotować!
-
Książeczka ma 12 stron objętości, także nie liczyłbym na cokolwiek innego niż plany...
-
No i dobrze, że jesteś zadowolony, bo model jest wykonany poprawnie, choć oczywiście można znaleźć pole do krytyki. Trochę razi słaba obróbka tylnej części kadłuba, widać połączenie połówek, zarówno z góry jak i z dołu. Ze spraw kolorystycznych, to ame-iro na samolotach Zero osiągał taką jasną szarość dopiero po długim składowaniu pod wpływem słońca. Oryginalnie był o lekko beżowym zabarwieniu, taka trochę kawa z mlekiem (fabryka Mitsubishi) lub zielonkawy, seledynowy (fabryka Nakajima). Tutaj mamy do czynienia z pierwszym przypadkiem. Golenie podwozia malowano na czarno (a nie ciemnoszaro). Wnęki podwozia miały barwę błękitną metaliczną (a nie niebieską). Aotake-iro trudno dobrać, także najlepiej kupić "autentyk", jeśli zamierzasz robić więcej japończyków. Co do Humbroli, to moje ulubione farby, oczywiście olejne, bo akryli z założenia się nie dotykam. A chyba takie są fabrycznie dołączane do zestawów Airfixa? Ja takich wydań nie kupuję bo są znacznie droższe, farba i tak do wyrzucenia. A kalkomanie wolę nabyć oddzielnie, w specjalizowanych zestawach. Plus za fachowy wstęp historyczny!
-
Dobra robota Jarek! Tak trzymać!
-
Messerschmitt BF110E/E-2 Trop /mój pierwszy model
Banny odpowiedział dobrydiler → na temat → [L]Galerie
Hehe, zmywanie acetonem? Rada z tych niedźwiedzich... Aceton może rozpuścić tworzywo! Jak już to Cleanlux. Jak na pierwszy model może być, szczególnie jeśli kleiło go dziecko. Jest szansa że każdy kolejny będzie lepszy! -
Powstanie Warszawskie, 70 lat, Liberator Mk VI
Banny odpowiedział Wojciech Butrycz → na temat → [L]Galerie
Model oglądałem już w najnowszym Scale Aviation Modeller, podoba się. Zdjęcia tylko mogłyby być lepsze (w wyższej rozdzielczości), bo trudno ocenić tak duży model przy szerokości obrazka 500 pikseli... PS Widziałem także polskie Mustangi w Model Aircraft! Co prawda nie zrobiły na mnie aż tak dobrego wrażenia jak ten Liberator, ale generalnie podoba mi się idea propagowania lotnictwa z szachownicą w anglojęzycznych periodykach. Gratulacje! -
No piękny model! Co do washa, to ja akurat uważam, że wykonanie jest w sam raz! W tej skali nadmierne wyciągnięcie szczegółów może spowodować, że model będzie nazbyt wykontrastowany. Tak wygląda bardzo naturalnie i realistycznie, gratulacje!
-
Jeśli potraktować ten stary modelik Revella jako zabawkę politechniczną, podobnie jak np. naszą serie Mikro 144, to nie ma się co czepiać detali... ;) Ja mam tylko takie ogólne przemyślenie, że skala 1/144 jakoś wyjątkowo nie służy myśliwcom drugowojennym heh. PS Podstawka fajna!
-
Pierwsze koty za płoty, jak to mawiają... Nie jest źle jak na pierwsze użycie aero, choć mogłoby by być lepiej, przy czym większość mankamentów nie jest wcale związana z malowaniem! Co do malowania właśnie, to jest zbyt duże rozmycie plam. Przy czym nawet sprawny i doświadczony malarz miałby problem aby uzyskać tak słabe rozmycie w skali 1/72 jak widać to zdjęciach archiwalnych. Przynajmniej z ręki, bo przy odpowiednim maskowaniu to nie problem, tylko że sporo roboty wtedy. Osobiście bym naniósł plamki pędzlem, wtedy łatwo kontrolować rozmieszczenie i kształt plamek zgodne z oryginałem, a rozmycie w tej skali jest praktycznie pomijalne. Co do klejenia oszklenia, to polecam Clearfix. Nie wpływa na plastik i łatwo go usunąć po wyschnięciu bez uszczerbku dla przejrzystości detali. Z jakichś drobnych mankamentów to swastyka za duża i krzywo przyklejona. Maszt anteny jakiś mało wyrośnięty. Stożek śmigła powinien być biało-czerwony, widać to na zdjęciu lepszym jakościowo: Tym niemniej ogólnie model sprawia przyjemne wrażenie. Zwraca uwagę odtworzony biały pasek na tylnej oponce, miły smaczek. Czekam na kolejne produkcje! PS A skąd informacja o pilocie? Jest raczej pewne, że na tej maszynie latał Werner Schroer, choć oczywiście możliwe że używało ten samolot wielu innych pilotów.
-
Cieszę się, że może się podbać! Stare modele łatwo jest krytykować za uproszczenia i braki merytoryczne, także dzięki za zrozumienie idei budowania tego typu klasyków. Niezależnie od nacji używam "Dark wash" firmy Mig. Osobiście uważam że jest za ciemny do spodów, ale tylko taki mam!
-
Tym razem wpis poświęcony Focke-Wulfom 60) FW-190A Herman Graf 1/72 Hasegawa (stara): http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=44181 61) Focke Wulf FW-190F-8 1/72 Revell: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=44062 A przy okazji Foka Hellera zrobiona przeze mnie na początku lat 80-ych ubiegłego wieku! Pamiętam, że w tamtym czasie zdobycie "zachodniego" modelu samolotu było bardzo trudne, a już "hitlerowskiego" to w ogóle - szczyt marzeń. Tego akurat przywiózł mi ojciec z wyjazdu za "żelazną kurtynę". Pamiętam że był pakowany pod logiem firmy Aurora, miał spory arkusz kalkomanii (znacznie bogatszy niż oryginalny Heller). Zestaw zrobił wtedy na mnie wtedy świetne wrażenie, miał wiele dodatków, podwieszeń, możliwość wykonania różnych wersji. Do tego wnętrze kabiny i 2 rodzaje osłony kabiny, z przejrzystego tworzywa. Bajer! A dziś... prezentuje się biedniutko, schowany gdzieś w zakamarkach witryny.
-
Heh, na ten model składa się 20 części, nie więcej, także można go naprawdę szybko złożyć. To cecha wielu starych modeli. Kiedyś budowało się takie modele przez weekend! Zresztą szybkość to pojęcie względne, moja budowa trwała kilka miesięcy! Z tym, że model od pomalowania do wykończenia długo leżakował, a łączna robocizna zapewne nie przekroczyła 10 godzin... Fok faktycznie już trochę mam, zresztą dociekliwi zapewne odnajdą egzemplarze budowane współcześnie w moim portfolio. Obecnie mam też rozbabranego nowego FW-190 Airfixa.
-
A sorki, ale to zdjęcie mozna znaleźć np tu: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:%22An_armorer_of_the_15th_U.S._Air_Force_checks_ammunition_belts_of_the_.50_caliber_machine_guns_in_the_wings_of_a_P-51..._-_NARA_-_535764.jpg (warto wybrać res 3,000 × 2,036 pix, choć na tym linku co podałem wcześniej jest lepiej wykontrastowane).
-
Acha. Może warto spróbować delikatnie oddzielić lotkę z jednej strony i przykleić ponownie z poprawnym wychyleniem?
-
Bardzo fajnie zdetalowany i efektownie wykończony! Zastanawiam się tylko jak w tym typie samolotu działały lotki? Bo wygląda jakby miał tylko klapy...
-
Co do szpachlowania skrzydeł w P-51, to linie podziałowe praktycznie zanikały po warstwą szpachli. Z tym, że skrzydło należy do elementów pracujących na skutek obciążeń, przeciążeń itp, także naturalnie pojawiały się spękania szpachli i to właśnie w miejscach połączeń blach. Można to zauważyć np. na tym bardzo dobrym jakościowo zdjęciu: http://ww2db.com/images/air_mustang21.jpg . Warto pamiętać o tym, że na pewno dobrze widoczne były linie paneli uzbrojenia! Patrząc na sprawę ogólnie, to od modelarza tylko zależy jak uproszczony będzie model i co autor chce konkretnie pokazać. Ostatnio widziałem modele P-51 nie tylko z liniami, ale z odtworzonym nawet nitowaniem skrzydeł. Z drugiej strony, wiele innych typów samolotów było szpachlowanych (np. z popularnych - konstrukcje Messerschmitta), a z nieznanego powodu w zasadzie tylko w P-51 istnieje moda na odtwarzanie tego efektu. Moim zdaniem w skali 1/72 można ze spokojem serca zrezygnować z odtworzenia efektu szpachlowania, ta skala sama w sobie jest pełna innych uproszczeń... W każdym razie ja to "odpuszczam" (mojego Airfixa można zobaczyć tu: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=37934 ).
-
(źródło: internet) Herman Graf jako pierwszy pilot Luftwaffe osiągnął granicę 200 zwycięstw. Dowództwo zabroniło mu wtedy lotów bojowych i w końcu września 1942 odwołało z frontu. Na decyzję wpłynęły bez wątpienia względy propagandowe, ale nie da się także ukryć że w tym czasie Graf balansował na krawędzi. 15 sierpnia 1942 pocisk z działka trafił kabinę jego samolotu, następnego dnia przywiózł ponad 30 przestrzelin zainkasowanych w walce powietrznej. 19 września rankiem skrzydła jego myśliwca podziurawiła artyleria plot, a w popołudniowym locie stracił połowę steru kierunku... Dlatego Graf niezbyt się przejął odwołaniem z frontu i nie sprawiał wrażenia zmartwionego rolą maskotki propagandy Geobelsa. Korzystając z luksusów przysługujących gwieździe Frontu Wschodniego, cierpliwie znosił udział we wszelkich masówkach i oficjalnych spotkaniach organizowanych dla wzmocnienia ducha społeczeństwa, pozując do licznych zdjęć w nienagannie skrojonym mundurze. Mamy akurat Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, także warto wspomnieć, że Graf był uzdolnionym graczem. Brylował nawet w reprezantacji piłkarskiej Niemiec, choć oczywiście tym razem w stroju sportowym... ;-) W pierwszej połowie 1943 Graf otrzymał spokojny etat jako dowódca zaawansowanej szkoły pilotażu Ergänzungs-Jagdgruppe Ost znajdującej się w Bordeaux (Francja). Latem 1943 Jagdgruppe Süd der ObdL przekształcono w JGr 50, eksperymentalną jednostkę wysokościowych myśliwców (specjalnie przygotowane Bf-109G) do zwalczania Mosquito, które bezkarnie wykonywały zadania rozpoznawcze. Jednostka nie wykazała się wieloma sukcesami do czasu swojego rozwiązania w pażdzierniku 1943, choć dowódca zdołał dopisać do swojego konta z frontu wschodniego 1 Mosquito (w czerwcu 1943) i 2 B-17 (6.09.1943). 11 listopada 1943 Herman Graf obejmuje dowodzenie JG 11. Od czasu do czasu udaje mi się obejść ścisły zakaz udziału w akcjach bojowych i uzyskuje kilka kolejnych zwycięstw na Froncie Zachodnim. 29 marca 1944 niedaleko Hannoweru zestrzeliwuje jednego P-51, a z drugim Mustangiem zderza się w powietrzu. Ranny, musi się ratować skokiem ze spadochronem ze swojego Bf 109 G-6 (W.Nr. 26 020) “< +”. Po rekonwalescencji, od 1 października Graf dowodzi JG 52, walczącym na Froncie Wschodnim. Graf poddaje swoją jednostkę Amerykanom 8 maja 1945, jednak sam zostaje wydany Rosjanom. Zwolniono go 25 grudnia 1949, dość wcześnie jak na sowieckie standardy. Miało na to wpływ podpisanie przez Grafa oświadczeń, w których zgadza się na współpracę z Rosjanami i potępia swoje wojenne dokonania. "Kameraden", którzy w większości opuścili łagry dopiero w latach 1955-1956, nigdy mu tego nie darowali i aż do swojej śmierci w 1988 był narażony koleżeński ostracyzm mimo takich osiągnięć jak 212 zwycięstw powietrznych (202 na Froncie Wschodnim, 10 na Zachodnim, w tym 6 "Viermotoren"). O tej wyjątkowo kontrowersyjnej postaci już pisałem przy okazji przedstawienia Bf-109 (też Hasegawy i też w wersji vintage: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=33161 ) O modelu To stary zestaw Hasegawy, model już od lat nieprodukowany. Prosty (mało części) i łatwo składalny, ale wyjątkowo nieudany merytorycznie. Na szczęście w połowie lat 90-ych Hasegawa opracowała od nowa FW-190 i ten staroć poszedł w zapomnienie. Model złożyłem na szybko, miał służyć tylko do nauki plamkowania przed wykonaniem Me-410 i Ar-240. Uznałem jednak, że ta stara Hasegawa wpisuje się w moją kolekcję vintage, także naniosłem zestawowe kalkomanie i dokończyłem model OOB. W efekcie myślę że mam ciekawy i obecnie rzadko spotykany relikt z historii modelarstwa, coś w rodzaju eksponatu muzealnego.
-
Dzięki za wpisy Panowie! Cieszę się, że mimo takich czy innych mankamentów modelik może się podobać! W dość zaawansowanym stadium budowy mam Ju-88 (nowy Revell), Arado 234 (Dragon) i Bf-109G (AZ Model) i chyba w takiej kolejności je wkrótce pokaże. Choć trwające mistrzostwa świata i nadchodzące wakacje nie sprzyjają modelowaniu heh...
-
Ok, jeszcze raz dzięki za uwagi. Dzięki krytyce możemy się doskonalić, choć granica między krytyką a czepialstwem bywa czasem dość umowna. Ja staram się jej nie przekraczać. A moje intencje źle odczytujesz.
-
Chętnie obejrzę Wafelss Twoje dokonania, żeby mieć się na czym wzorować!
-
Chyba przestanę publikować takie zbliżenia...
-
Hej! Dzięki za wpisy i uwagi! Co do washa na moich modelach, to dość regularnie jest mi "wyciągany" heh... Już odpisywałem obszernie w tej sprawie, nie chce się powtarzać, także odsyłam do wątku tu: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=40849 . No właśnie trzeba być ostrożnym z takim uogólnianiem dla całej jednostki... Zerknij na pierwszą fotkę (tu kiepskiej jakości co prawda, w książce Squadron Signala widać to wyraźniej) , która na pierwszym planie przedstawia portretowany egzemplarz z literą "D". W tle widać inną maszynę (zapewne "E") i mimo odległości łatwo zauważyć, że lotka się odcina innym kolorem. Tego nie widać w "D", a jest na pierwszym planie, prawda?
-
Zródło: Squadron Signal 1019 "FW-190 in action". Zdjęcia powyżej przedstawiają dość nietypowo oznaczone samoloty ze Stab II./SG 4. Front Wschodni, jesień 1944. Schlachtgeschwader 4 jako typowa jednostka szturmowa, przewidziana do wsparcia wojsk lądowych, była traktowana jak strażak wzywany do pilnych pożarów. W całości lub w składzie poszczególnych Gruppen interweniowała w czasie desantów pod Anzio i w Normandii. Próbowała powstrzymać sowiecką ofensywę na Froncie Wschodnim, wspierała niemieckie uderzenie w Ardenach... Wojnę jednostka kończyła walcząc nad Śląskiem i Czechami. Ostatnim dowódcą SG 4 był Maj Werner Dörnbrack. Choć nie jest tak znany jak Rudel, to prawdziwy as lotnictwa szturmowego! Walczył od pierwszego do ostatniego dnia wojny, ma na koncie imponującą ilość 1118 lotów bojowych i... 29 zwycięstw powietrznych. Służbę w Luftwaffe Werner Dörnbrack rozpoczął w 1936. W 1939 skierowano go do II.(S)/ Lehr-Geschwader 2. Latajac na lekkim Hs-123 walczył w kampaniach polskiej i francuskiej, brał także udział w Bitwie o Anglię, ataku na Bałkany i Związek Radziecki. Na początku 1942 otrzymał dowodzenie 1. Staffel StukaGeschwader 1. Od 20 grudnia 1942 awansował na dowódcę II./Schlacht-Geschwader 2, która działała w rejonie Morza Śródziemnego. Jesienią przekształcono tę jednostkę w I./SchlachtGeschwader 4, którą wyposażono w szturmową wersję FW-190F. 1 maja 1944 Dörnbrack otrzymuje stopień majora, a jego Gruppe zostaje przeniesiona z Włoch na połnocną część Frontu Wschodniego. Po zrzuceniu ładunku bomb FW-190F stawał się pełnowartościowym myśliwcem i tak doświadczony pilot jak Dörnbrack może wykazać swój ukryty talent myśliwski. Np 04.08.1944 na wysokości 2.500m zestrzeliwuje Miga-3. W paździeniku 1944 przekracza nie tylko magiczną liczbę 1000 lotów bojowych, ale zaczyna częściej punktować w walkach powietrznych. Seria zaczyna 09.10.1944 Jakiem-9, ale prawdziwy popis daje tydzień później. 16 pażdziernika w pierwszym wylocie zestrzeliwuje Ła-5 (g. 11:00), Ił-2 (g. 11:08). Druga misja i kolejny dublet: Jak-9 (g. 12:50) , Mitchell (g. 12:54). Tytuł asa dnia zalicza w wieczornej akcji zestrzeliwując kolejnego Jaka-9 (g. 15:22). Osiągnięcia Dörnbracka doceniono przyznając mu 25 listopada 1944 Wieniec Dębowy do Krzyża Żelaznego, a od 3 lutego 1945 powierzono dowodzenie całością SG4. Po kapitalucji trafił do amerykańskiej niewoli. Kiedy się dowiedział, że ma zostać przekazany Rosjanom, po dwóch dniach po prostu uciekł z obozu. Werner Dörnbrack zmarł 16 marca 1981 w Getyndze. O modelu To dobrze znany model Revella, wykonany bez większych ingerencji. Moja inwencja ograniczyła się do wymiany oszklenia (ruchoma część osłony zapożyczona od Dory Academy) oraz kalkomanii (dość stary arkusk Techmodu z polskiej edycji Designu foki Academy). Tak na marginesie, to w zestawie Revella też było oznakowanie do maszyny SG4, ale z Frontu Włoskiego. Malowanie 74/75/76 olejnymi Model Masterami z serii autentyków, do tego wash i akrylowy werniks. Model malowany oczywiście natryskowo, ale spiralkę na stożku śmigła musiałem wymalować od ręki pędzelkiem, bo po latach składowania kalki Techmodu stały się cokolwiek kruche i miały tendencję do pękania. Mam nadzieję, że model się Wam spodoba!
-
No wiesz, jak się obejrzy ileś tam setek zdjęć Bf-109 z różnych ujęć, to oko samoistnie wyłapuję niuanse... Tylko ciekawe, że ta zasada dotyczy modeli innych. W swoich nie takie babole udaje się umieścić heh. niestety.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 82
