Hehe spiton, nie demonizuj czyszczenia aerografu! Ta czynność zajmuje minutę-dwie, także nawet jak się jej nie lubi, to nic specjalnie irytującego. Mnie o wiele bardziej "wykańcza" maskowanie, które potrafi zająć naprawdę dużo czasu, w każdym razie sporo więcej niż samo malowanie...
Anyway, rozumiem Twoje podejście poniekąd. Mnie np. w ogóle nie bawią czynności związane z urozmaiceniem powierzchni modelu (cieniowanie, przebarwienia, złuszczenia itp.) i z czystym sumieniem je sobie pomijam. Każdy modelarz ma własne preferencje i należy to uszanować. Co też czynię, choć wydaje mi się że użycie aerografu jako narzędzia malarskiego wcale nie stoi w sprzeczności z czynnościami, które lubisz. Tym bardziej, że sam doceniasz natryskową metodę kładzenia farby sięgając po "ersatz" aerografu, czyli spraye.