Skocz do zawartości

Banny

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 064
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Banny

  1. Odpowiedź troszkę spóźniona, bo zdjęcia już zrobiłem i model jest w galerii, ale dzięki. Mata faktycznie może nie jest nadzwyczajnym tłem, ale jakoś przywykłem do cykania na niej zdjęć i stała się to jakby znakiem firmowym.
  2. (zdjęcie: wydawnictwo Model Art, Camouflage & Markings of Imperial Japanese Navy Bombers in WWII) D4Y2 Type 12 Suisei (oznaczenie alianckie "Judy") z 523. "Taka" Kokutai (61. Koku Sentai). Malowanie z okresu Bitwy o Mariany, wyspa Tinian, czerwiec 1944. Samolot "Taka"-13 był podobno pilotowany przez zastępcę dowódcy Kokutai (na zdjęciu archiwalnym bliźniaczy "Taka"-3). Symbol "Taka" charakterystyczny dla tej jednostki był malowany na stateczniku pionowym przed numerem i oznaczał sokoła (jastrzębia). Choć chyba bardziej odpowiednie byłoby określenie... "indyk?" ze względu na fakt, że Judy poniosły straszliwe straty podczas "mariańskiego polowania na indyki". Sama tylko 523. Kokutai straciła w tym czasie 30 maszyn! Choć miała na swój sposób szczęście stacjonując na niezatapialnym lotniskowcu - wyspie, która rok później stała się sławna zupełnie z innego powodu, kiedy B-29 "Enola Gay" oderwał się ciężko od pasa startowego. Ale to już inna historia... (zdjęcie: http://www.warbirdphotographs.com/ ) D4Y2 oznaczony "Taka"-13 numer seryjny 4316 został odnaleziony na jednej z wysp w 1980 i poddany odbudowie. Posiada sprawny silnik i jest zdolny do kołowania. Obecnie znajduje się w Yasukuni Shrine Museum w Japonii. W renowacji znajduje się jeszcze inne D4Y2 o serialu 7483 (muzeum Chino w Californii). O samolocie. D4Y powstał jako następca szybko starzejącego się Vala. Ciekawostką jest niemiecki "ślad" w tym samolocie. Niektóre rozwiązania techniczne zaczerpnięto z Heinkla He 118, którego 2 egzemplarze zakupiła Japonia po jego porażce w konkursie z Ju-87. A zastosowany silnik Aichi Atsuta to nic innego jak licencyjna odmiana DB 601. Prototyp oblatano już w grudniu 1940 i mimo pierwszych zachwytów osiągami wkrótce się okazało, że samolot ma problemy strukturalne podczas wychodzenia z lotu nurkowego. W związku z tym pierwszą serię D4Y1-C adoptowano na samolot rozpoznawczy. Pierwsze zastosowanie bojowe miało miejsce podczas Bitwy o Midway, bowiem 2 egzemplarze zaokrętowano na lotniskowiec Soryu. W D4Y2 rozwiązano już problemy wytrzymałościowe i maszyna pojawiła się znacznie liczniej w akcji. Sytuacja jednak zmieniła się, japońskie lotnictwo straciło nie tylko inicjatywę ale i przewagę w powietrzu. Pozbawione opancerzenia Judy były łatwym łupem amerykańskich asów jak Vraciu czy McCampbell, choć miały swoje momenty chwały jak np zatopienie USS Princeton: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=30100 . O modelu. D4Y2 Judy w wydaniu Fujimi to dość leciwy zestaw, ale w skali 1/72 nie dorobił się chyba konkurencji. Model z tych, które mają sporo "dodatnich minusów" heh. Ma wklęsłe delikatne linie podziałowe, ale są zbyt płytkie aby położyć w nich wash. Składa się bez większych pułapek, choć wymaga więcej spasowania ze względu na modularną budowę (przewidziane różne wersje). Oszklenie cienkie i przejrzyste, ale ze skazami wynikającymi zapewne ze zużycia formy. Model ma tylko jeden schemat malowania i ubogie, ale dobrze kładące się kalki. Wykonałem zestaw relaksacyjnie bez zmian i poprawek, czyli wprost z pudła. W złożeniu nie sprawił mi problemów, choć szpachlowania w kilku miejscach nie dało się uniknąć. Malowanie aerografem, emaliami Humbrola (spód 196) i Model Mastera (góra 2116). Werniks akrylowy. W wykończeniu trochę washa i cieniowania ołówkiem, aby nieco "zmęczyć" i uplastycznić model. Więcej w wątku warsztatowym: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=86&t=29809
  3. Banny

    Pe-2, Unimodel, 1/72

    Mnie się model bardzo podoba za wyjątkiem właśnie tych "nadrealistycznie" wykonanych przebarwień/zabrudzeń. Moim SUBIEKTYWNYM zdaniem są przedobrzone i psują efekt końcowy. Poza tym świetnie!
  4. No troszkę tak, ale chyba za mocno w modelu? Ugięcie opon też za duże na moje oko - wyglądają jakby były przebite. Ciemny wash w liniach airfixa to zły pomysł. Ciekawe, że wszyscy o tym piszą, ale jak widać każdy musi się o tym przekonać sam... Te głebokie linie wyglądają znacznie lepiej bez washa bo się same zacieniają. W swoim Spitfire właśnie tak to zostawiłem i moim zdaniem to była dobra idea: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=26410 . Nie podobają mi się też ostro zrobione osmalenia od wydechów. Poza tym model całkiem do rzeczy! Gratulacje!
  5. Banny

    Mustng III- 1/48 Tamiya

    Model profesjonalnie wykonany, podoba się, gratulacje. Jakieś tam różnice w kamo nie obniżają wartości modelu. Ale przy takim poziomie wykonawczym czepnę sie do braku wskaźnika wychylenia klap w postaci pasków. Dobrze to widać na którymś zdjęciu Mustanga Horbaczewskiego. A jak przy klapach jesteśmy, to są delikatnie nierównomiernie wychylone. Można to wychwycić na zdjęciu spodu od tyłu. No nie wiem czy dobrze. Samolot wygląda że jest w pozycji spoczynkowej, a wtedy osłony podwozia bez ciśnienia hydrauliki same się opuszczały (podobnie jak klapy).
  6. Ja się jakoś obywam w ogóle bez kładzenia podkładu, ale widzę że czasem się przydaje...
  7. Zdjęcia słabe... Może warto byłoby spróbować w świetle dziennym bez flasha? Co do modelu to szkoda trochę tego preshadingu, który zniknął praktycznie pod warstwą farby. Model wygląda przez to nazbyt jednolicie i sztucznie. Ale ogólnie jest sklejony i pomalowany w miarę czysto i schludnie, co się chwali w kontekście wcześniejszych produkcji.
  8. Banny

    PT-13 Kaydet REVELL 1:72

    Ja kupiłem puszke 400 ml i pewnie jeszcze na długo mi starczy... A rozcienczam go w proporcji 2 porcje lakieru na 1 porcję wody i wydaje mi się to optymalne do mojego aero.
  9. A to ciekawe! Ja na tym zdjęciu mogę się dopatrzeć obtarć w przynajmniej kilku innych miejscach...
  10. Banny

    PT-13 Kaydet REVELL 1:72

    No cieszę się, że lakier bezbarwny podpasował. Ja też najchętniej go używam od pewnego czasu. Sam model przyjemny. Skoro nie upierałeś się aby go robić w wersji z pudła (albo vintage! ), to moim zdaniem znacznie bardziej efektywnym wizualnie zabiegiem byłoby usunięcie nadwymiarowych nitów zamiast np poprawiana wnętrza którego i tak zapewne nikt nie zobaczy... Naciągi nie są idealne, ale ogólnie jak najbardziej do przyjęcia w tej skali. Silnik tu jest bardzo widoczny i wypadaołoby go bardziej zróżnicować malowaniem, bo wygląda jak cynkowy, jednolity odlew. A tak się prezentuje w realu: Mimo uwag, mnie się model podoba!
  11. Witam! Miałem trochę problemów z zaznaczeniem linii podziałowych. Są ogólnie delikatne, a na domiar złego miejscami bardzo płytkie (zapewne wynika to ze zużycia form). Wash po prostu nie wchodził w linie, dlatego użyłem go tylko do zaznaczenia powierzchni sterowych. Aby uprzestrzennić model linie podziałowe potraktowałem ołówkiem uzyskując efekt zbliżony do postshadingu. Tą samą metodę wykorzystałem ostatnio w Vultee Vengeance, z tym że tutaj były to wklęsłe linie podziałowe. Na ciemnej barwie może nie jest to specjalnie widoczne, ale efekt w pełni widać na dolnych powierzchniach. Zostało mi do wymalowania szkło kabiny, także to zapewne ostatnia warsztatowa aktualizacja. Kolejne zdjęcia będą już w galerii!
  12. Banny

    F6F-3 HELLCAT ACADEMY 1/72

    Z aplikowaniem blaszek to sugerowałbym się wstrzymać do czasu aż opanujesz abecadło modelarskiego fachu. Poświęcanie funduszy i robocizny na blaszki, kiedy nie potrafisz sobie poradzić ze szpachlowaniem czy kładzeniem kalek to przerost formy nad treścią moim skromnym zdaniem. W każdym razie ja chętniej bym obejrzał w twoim wykonaniu model złożony schludnie i poprawnie wprost z pudła niż "niedopieczone" próby robienia super zdetalowanych modeli.
  13. Banny

    F6F-3 HELLCAT ACADEMY 1/72

    Kalki Academy kładełm ostatnio parę razy i można sobie poradzić lepiej, przy użyciu specjalizowanych płynów oczywiście... To mógłby być całkiem przyjemny model gdyby nie wymienione wyżej detale, bo pomalowany jest OK. Z błędów wykonawczych dodam nie zaszpachlowane dziury na rakiety. Dodatkowy zbiornik paliwa straszy skleiną. Druty anteny nie wyglądają dobrze. Nie zaszkodziłoby trochę washa, jak nie w linie to choć we wnękach podwozia. No i zaczernienie wylotów łusek. Z kalkami to się już nic nie poradzi, ale podwozie sugeruję spróbować odłamać i ponownie wkleić. Osłonę kabiny też warto zamknąć. W takiej formie wygląda masakrycznie. Ogólnie jest potencjał. Nie wątpie że wkrótce będą znacznie lepsze modele w Twoim wykonaniu.
  14. Każdy modelarz ma swoją receptę. Ja np wszelkie szkła wklejam zawsze na końcu. Tak samo śmigło. A podwozie wklejam przed kładzeniem bezbarwnego, bo wzmacnia on dodatkowo ten element. Werniksować wnęki jak najbardziej możesz, a nawet powinieneś jesli będziesz używał washa. Coś mi się mani, że w F4U-1D były światła do lotu w formacji na górnej powierzchni, ale chyba możesz je sobie darować, bo były niebieskie...
  15. OK. Wcale nie zamierzam narzucać nikomu swojego zdania, tylko chciałem przedstawić swój punkt widzenia, motywację i czym się kierowałem wykonując ten model!
  16. Nie warto kruszyć kopii o detale, ale parę zdań... To gra oświetlenia, widoczna na zdjęciach, i to tylko niektórych. Nie zgadzam się. Z mojego punktu widzenia to jest ilość plastiku przewidziana przez producenta zestawu i tak to powinno zostać. Wszystkie części modelu zostały przeze mnie dokładnie obrobione, aby przywrócić ich fabryczny stan, co nie było łatwe przy sporej ilości uszkodzeń powierzchni, jamek skurczowych itp uszkodzeń wynikających z wieku formy. Wgłębiając się w problem poprawek chcę zwrócić uwagę, że pocienienie jednego czy drugiego elementu nie spowoduje, że ten model będzie lepszą repliką oryginału. Tak może sądzić jedynie ktoś, kto ma znikomą wiedzę o tym typie samolotu. Praktycznie każdy element modelu wymagałby całej serii poprawek (albo wykonania od nowa)! Z tego powodu uważam sugerowanie takiej czy innej poprawki za nieporozumienie. Model nie byłby przez to specjalnie lepszy, a stracił by swój oryginalny charakter i ... urok prawdziwego starocia! Dla mnie np takie grubaśne i prostacko odtworzone detale (nie tylko podwozie, ale i inne elementy np silnik, karabiny maszynowe itp) są vintagowymi "smaczkami" i stanowią o historycznej wartości modelu. Ale rozumiem, że nie wszyscy mogą to w ten sposób postrzegać.
  17. Ja też chętnie czytam uwagi kornika, ale nie zawsze się z nim zgadzam. Uważam że trochę się czepnął na siłę widząc rzeczy których ja nie widzę (np połówki skrzydeł?) , albo sugerując poprawki które moim zdaniem w standard nie powinny mieć miejsca. Ale niech tam, zawsze się cieszę jak skomentuje mój model, i to nawet jak mu się nie podoba! Dziękuje jeszcze raz za wszystkie opinie!
  18. Cóż, obsługa niezbyt sie przejmowała bo mało który egzemplarz latał na tyle długo, aby dorobić się takich wytarć... Ale jest oczywiście do przyjęcia, z tym że musisz odpowiednio postarzyć i obdrapać pozostałą część samolotu. Zostawienie obtarć tylko w rejonie kabiny będzie dysonansem.
  19. Nie przesadzajmy. To późniejszy, dość popularny wypusk. Pierwszy był w lakierowanym pudełku o żółtym tle. Tych pewnie nie zachowało się już wiele.
  20. A ja rozumiem. Airfixy to popularne modele dla "gawiedzi", często malowane pędzlem. Czy kiedykolwiek widziałeś jak wyglądają delikatne linie podziałowe (np takie jak robi Hasegawa albo Fujimi) po położeniu pędzlem np dwóch warstw Humbrola i werniksu? No właśnie - nikt nie widział, bo... znikają! Sabre podoba mi się. Czysty i schludny styl jest bliski mojemu sercu! Z tym, że optuję bardziej za sciemnianiem wokół linii zamiast rozjaśniania paneli. Wygląda to IMHO bardziej realistycznie. Ale to kwestia indywidualna.
  21. No ja niedawno wypuściłem z woreczka Japonię z okresu prosperity (Hasegawa Zeke ok 1980 )! Na moją pamięć 1978/79.
  22. Dzieki za uwagi! Wash na silniku jest, ale tylko na cylindrach. Karter zostawiłem bez. Wnęki wiem że kontrowersyjne, ale chciałem aby gdzieś był jakiś ohydny dysonans do schludnej i układnej całości. Ogólnie nie bałem się eksperymentów na tym modelu. Nie wszystkie udane, ale np ołówek na liniach wyszedł nawet lepiej niż zakładałem. No cóż kornik, to wpływ zestawu. Jest bez wątpienia różnica kiedy pomiędzy finezyjną Hasegawą a topornym FROGiem. Patrząc na model o tym się często zapomina. Bo niby wiadomo że to staroć, ale podświadomie przykłada się do niego współczesną miarkę. A jest to chyba model o najstarszym rodowodzie budowany w konkursie! Zdaję sobie sprawę z niedoskonałości, ale prawdę powiedziawszy nie wydaje mi się aby wiele więcej można było z tego modelu wycisnąć. Ale może się mylę? Z zainteresowaniem czekam na bliźniacze produkty Toff'a i kwiatka!
  23. Takie słowo wyjaśnienia... Od czasu do czasu sięgam po stare modele i wykonuję je w oryginalniej formie, założonej przez producenta zestawu. Przeróbka powodowałaby, że w moim mniemaniu taki zestaw by tracił na wartości, bo nie byłby już oryginalnym reliktem historii modelarstwa. Dlatego kategoria Standard bardzo mi odpowiadała w konkursie, bo wpisuje się w moją filozofię robienia vintage modeli. Gdyby faktycznie ktoś chciał mieć poprawną replikę Vengeance'a w 1/72 to z pewnością rozsądniej jest sięgnąć po produkt Special Hobby niż poprawiać FROGa, który tak naprawdę przypomina oryginał tylko z bryły. Wnęki potraktowałem washem, miały wyglądać brudno. Ale faktycznie efekt nie jest najlepszy bo wash słabo się kładzie na płaskiej nawierzchni.
  24. Witam! Model znalazł się w galerii, zaparaszam do obejrzenia: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=173&t=31135 . Chciałbym podziekować organizatorom za przygotowanie konkursu, który poniekad zmobilizował mnie i był świetnym pretekstem do sięgnięcia po ten interesujący zestaw! Dziękuję też wszystkim kibicującym mojemu projektowi, a szczególnie tym którzy zabrali głos. Wasze opinie i uwagi bez wątpienia zaważyły na finalnym wykończeniu modelu!
  25. O samolocie Przedstawiam amerykański bombowiec nurkujący, zamówiony przez francuzów, dostarczony brytyjczykom, używany przez australijczyków, czyli... Vultee Vengeance! Powyżej, na pierwszym planie Vengeance Mk IIa GR-B A27-222 z 24. Squadronu RAAF, Nowa Gwinea, luty 1944. Formacja bombowców nurkujących Vultee Vengeance z 24. Squadronu RAAF uchwycona nad portem Alexishafen podczas powrotu z misji bojowej 27 lutego 1944 przeciw japońskiemu lotnisku na północnym wybrzeżu Nowej Gwinei, w formacji drugi z lewej GR-B. Maszyny kołują po wylądowaniu na lotnisku Nadzab. Świetnie widoczne otwarte hamulce aerodynamiczne, tutaj użyte jako oparcie dla obsługi naziemnej siedzącej na skrzydłach i pomagającej w poruszaniu się na lotnisku. Pękaty nos Vengeance'a bardzo ograniczał pilotowi widoczność do przodu. Pilot FO G. L. Stevenson (z prawej) składa raport oficerowi wywiadu 24. Dywizjonu, którym był FO J. Johnson (z lewej). Rozmowie towarzyszy strzelec FO N. J. Gathercole (w środku). Pasujące oznaczenia lotów bojowych na kadłubie zdają się sugerować że mogła to być właśnie załoga GR-B! Z kronikarskiego obowiązku: Vengeance Mk IIa GR-B A27-222 (ex RAF AN569) trafił do australijskich sił powietrznych 8 kwietnia 1943. Na stan 24 Squadronu wciągnięto go 28 maja 1943 i wtedy otrzymał oznaczenie GR-B. Maszyna służyła w dywizjonie do 19 marca 1944, po wojnie ją złomowano. (źródło zdjęć: 1, 2, 3 - http://www.ozatwar.com/frankellis/frankellis.htm, 4 - https://cas.awm.gov.au/item/OG0677) O modelu Vengeance FROGa pojawił się na rynku w roku 1970. Ja składałem akurat sowiecki produkt Novo, choć pakowany był także w Polsce przez Chematica i Plastyk. Vengeance jest zrobiony w 100% z pudła, nie wniosłem żadnych poprawek czy uzupełnień koncentrując się na usunięciu uszkodzeń wynikających ze zużycia form (mnóstwo "paprochów" na powierzchni, jamki skurczowe itp). Na wiecej pozwoliłem sobie przy malowaniu, starając się wykończyć go schludnie i nowocześnie. Malowanie wykonałem aerografem emaliami Humbrola (29 i 196) oraz Revella (67). Werniks to akrylowa satyna. Wash w kilku wklęsłych miejscach. Ołówkiem wykonałem cieniowanie wypukłych linii oraz osmalenia. Kalkomanie to niestety stary Techmod, nie sposób położyć ich bez srebrzenia, ale zrobiłem co mogłem. Przy budowie "Zemsty" świetnie się bawiłem (jedynym irytującym elementem były kalki), a osiągnięty rezultat odpowiada przyjętym założeniom na realizację, także osobiście jestem ogólnie zadowolony. Ale jestem ciekawy waszej opinii co do efektu końcowego! Wątek warsztatowy: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=172&t=29990
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.