grzesioj Posted October 19, 2009 Share Posted October 19, 2009 (edited) Zgodnie z obietnicą daną dość dawno temu, postanowiłem przedstawić, na zasadzie ciekawostki, technikę, jaką pomalowałem przedstawione już wcześniej na Naszym Forum modele E-100, StuG 40 i Jagdpanzer IV: Oczywiście, technika ta w dobie używania aerografów jest zupełnie anachroniczna i archaiczna, jednakże może stanowić zachętę do prób dla tych, którzy z jakichś powodów nie dysponują rzeczonym aerografem, a chcieliby wykonać model z dość płynnym przejściem barw. A zatem, do dzieła. Jako produktu wyjściowego użyłem modelu Sd.Kfz 181 Panzerkampfwagen VI (P) Dragona w skali 1:72. Modelu nie najlepszego z wielu przyczyn, których tutaj opisywał nie będę. Stan, od jakiego zaczynamy naszą relację wyglądał tak (to coś w górnym lewym rogu na fotografii, to niemodelarskie dzieło mojej córy): Dojście do takiego etapu budowy może oczywiście stanowić opowieść samą w sobie, ale nie będziemy jej tutaj przytaczać. Dość wspomnieć tylko o nie do końca udanej operacji składania gąsienic z niemalże pojedynczych ogniw, czy walkę o dopasowanie do siebie części kadłuba, czy wieży. No, ale mamy to, co mamy. Na tym etapie kadłub modelu pokryty był, o ile dobrze pamiętam, chyba pięcioma warstwami farby - bodajże dwa razy malowałem go Humbrolem 84, użytym jako farba podkładowa, oraz trzy razy mieszaniną 1:1 Humbrola 84 i 103. Farby do malowania były oczywiście odpowiednio rozcieńczone, aby pod tyloma ich warstwami nie zaginęły szczegóły faktury powierzchni modelu. Przyznam, że w tym miejscu miał miejsce eksperyment, gdyż dotychczas od razu modele malowane były przeze mnie kolorami bazowymi jedynie dwa razy - raz farbą dość gęstą, drugi raz znacznie rozrzedzoną. A teraz pora na kolejnych aktorów spektaklu, myślę, że obędzie się tutaj bez dodatkowych słów: Nie wiem, czy są to kredki najwyższej, czy najniższej klasy. Takie były w domu. Jak widać, nie jestem ich jedynym użytkownikiem. Co do wybranych kolorów - przedstawione są powyżej, nawet nie potrafię ich nazwać. Po prostu stwierdziłem, że po roztarciu mają odcień, który najbardziej mi odpowiada. A więc zaczynamy. Na początku pragnę jedynie nadmienić, że malowanie będzie nieco z gatunku s-f, choćby z tego powodu, że przy pomocy pasteli nie jesteśmy w stanie wykonać dowolnie krótkich i dowolnie wąskich pasków. Zatem - delikatnie rysujemy na powierzchni wieży wężyk: po czym rozcieramy go kolisto-posuwistymi ruchami pędzla: Poprawiamy, rysując na roztartym pasku kolejny pasek, również delikatnie: i znowu go rozcieramy: I tak rysując i rozcierając, malujemy jednym kolorem paski na stropie wieży. Potem przychodzi kolej na jej boki: I z mozołem tworzymy najpierw paski jednego koloru: potem drugiego: Po kilkudziesięciu minutach mamy pokryty cały czołg. Pastele zabezpieczamy poprzez ostrożne naniesienie terpentyny. Zabieg ten może nie tyle utrwala pył, ile zmywa jego nadmiar, powodując brak rozmazywania przy pokrywaniu lakierem bezbarwnym. Po zalakierowaniu model prezentował się tak: Później, po całkowitym wyschnięciu lakieru bezbarwnego (z pomocą przyszedł kaloryfer), czynności nanoszenia pasków powtórzyłem (tak, tak...) i po kolejnym, kilkudziesięciominutowym, mozolnym nanoszeniu tychże pasków, dla stonowania odcieni pomalowałem model rozcieńczoną farbą Humbrol 29. Model wyglądał tak: Teraz, po wyschnięciu nadszedł czas na nanoszenie kalkomanii. Zwykle układam je na tzw. chama, czyli po odklejeniu z papierowego podkładu smaruję pod spodem lakierem bezbarwnym i kleję na ten lakier. Tutaj postanowiłem poeksperymentować, co niestety, nie wyszło na dobre. Takową metodę, którą tu zamierzałem zastosować, już raz wykorzystałem, i to z dobrym skutkiem (patrz: M4A3 Sherman Eduard 1:72). Polegała ona mianowicie na pomalowaniu miejsca pod kalkomanie bezbarwnym, błyszczącym lakierem, a następnie ich położenie bez żadnych "wynalazków". Nie wiem, co mnie podkusiło do zastosowania tej metody, tym bardziej, że na kalkomaniach Dragona już raz się przewiozłem (patrz: E-100 Dragon 1:72). No, ale, słowo się rzekło, model pomalowałem, kalkomanie położyłem. Owszem, tuż po położeniu wyglądały pięknie, im dłużej schły, tym bardziej zaczynały się srebrzyć. W końcu, po pokryciu lakierem bezbarwnym, stało się to samo, co z kalkomaniami na wspomnianym E-100. Po prostu się srebrzą i już (szczególnie ta, na tylnej płycie kadłuba - porażka ). Tak model prezentował się na tym etapie budowy: Kalkomanie (szczególnie numery 003) są niestety trochę za duże względem tego, co pokazuje instrukcja malowania. Teraz, po wyschnięciu kalkomanii i położonego na model lakieru bezbarwnego, kolejnym etapem malowania modelu jest jego wycieniowanie. Polega ono mniej więcej na tym samym, na czym polegało nanoszenie plam kamuflażu, z tą jednakże różnicą, że nie maluję kredką linii na powierzchni modelu, lecz ścieram kredkę pędzlem oraz nanoszę pigment tylko w "zakamarki" modelu, w załamania jego bryły. Gdy zakończyłem ten etap malowania, przystąpiłem do zapuszczania rozrzedzonego lakieru Humbrol 33 (czarny matowy) w linie podziału blach i wszelkie zagłębienia przy pomocy pędzelka Italeri 00. Pomaga to uwydatnić szczegóły modelu, jak wgłębnie wykonane nity, reflektory, siatki, liny itp. Po wyschnięciu farby nakładanej w tym etapie, przy pomocy również rozcieńczonego lakieru Humbrol, tym razem 103 Matt Cream rozjaśniłem duże, płaskie powierzchnie, takie, jak strop wieży, blachy nad silnikiem. Być może zdjęcia nie oddają w pełni tego, jak model się zmienił po tych czynnościach, ale spójrzmy na fotografie przedstawiające model na tym etapie budowy. Po kilkuminutowej zabawie z ustawieniami aparatu uzyskałem zdjęcia nieco bardziej szczegółowe: Logiczną koleją rzeczy jest naniesienie metodą suchego pędzla metalicznych otarć na krawędzie czołgu, doklejenie i pomalowanie km i podnośnika oraz narzędzi i lin na boku kadłuba (brr... odlew razem z kadłubem). Model wygląda teraz tak: Ostatnim, jak na razie, etapem pracy nad modelem było naniesienie obić. Praca, której najbardziej się obawiałem ze względu na to, że moje dotychczasowe dokonania w tej dziedzinie nie zdobyły Waszego uznania. Po wielu próbach z różnymi gąbkami i pumeksami postanowiłem zaryzykować, i otarcia namalować pędzlem. Najmniejszym, jaki posiadałem - Italeri 00, przy pomocy mieszaniny Humbrola 160 i 33. Oto efekty (niestety, tym razem zdjęcia nie wyszły najlepsze): Obicia zostały wykonane wedle zasady "im mniej, tym lepiej", ewentualnie "co za dużo, to niezdrowo", a więc bardzo oszczędnie. Po naniesieniu obić model został polakierowany dość obficie bezbarwnym matem (bo padło już pytanie - kiedy mogę bawić się nowym tygrysem ?), co poskutkowało "zatarciem" metalicznych, błyszczących obić na modelu - po przecież pokryty został matem. Ponieważ na kilka chwil przestało padać i zrobiło się na tyle sucho, że można było model wystawić na zewnątrz, zrobiłem dwie fotki w naturalnym świetle, bez lampy błyskowej. Uwagę zwraca bardziej stonowany kolor modelu niż na poprzednich zdjęciach: Zapraszam do skomentowania tego, co zobaczyliście. pozdrawiam Grzesiek Edited December 15, 2009 by Guest Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Andrzej_LK Posted October 19, 2009 Share Posted October 19, 2009 bardzo ciekawy i ładny wątek, fajnie, że pokazałeś jak to robić. efekt jest super. proponuję nieco mocniejszy wash, obicia dobrze się maluje wykałaczką zaostrzoną na wyjątkowo cienki szpic. Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
ZzB Posted October 19, 2009 Share Posted October 19, 2009 Niby powszechnie znana technika, a jednak - jak widać - nie do końca. Dzięki za pomysł. Przesunąłeś mi w głowie pewną barierę daleko poza horyzont. Pozdrowionka ZzB Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Panzer4 Posted October 19, 2009 Share Posted October 19, 2009 Podoba mi się ta technika i chyba ją przetestuję, ale spróbuję ją połączyć z olejami - zobaczymy co z tego wyjdzie. Co do modelu to muszę powiedzieć, że wygląda bardzo miło dla oka chociaż kilka rzeczy zrobiłbym inaczej - nie znaczy, że tutaj są zrobione źle - po prostu mam inną wizję obić np. Jedyne co bym wziął na minus to nie wytarte powierzchnie kół stalowych i zębów kół napędowego i napinającego. Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
grzesioj Posted October 19, 2009 Author Share Posted October 19, 2009 Przesunąłeś mi w głowie pewną barierę daleko poza horyzont. Oniemiałem po tych słowach... Jedyne co bym wziął na minus to nie wytarte powierzchnie kół stalowych i zębów kół napędowego i napinającego. Są wytarte, uwierz mi, jednakże wytarcia te nieco się "rozmydliły" podczas pokrywania układu jezdnego którąś tam z kolei warstwą lakieru bezbarwnego (po prostu - przestały się błyszczeć) i, zaiste, na żadnym zdjęciu tego nie widać. Tak wyglądały koła zębate na wczesnym etapie budowy modelu: Niestety, nie mam późniejszego zdjęcia. Podobnie, jeśli przyjrzysz się 32-mu z kolei zdjęciu w pierwszym poście (to z zapałką), to zauważysz pokrytą metalicznym kolorem powierzchnię roboczą kół jezdnych. Ale to pryszcz, można to wszystko jeszcze raz poprawić. Z resztą, modelu nie uznaję jeszcze w 100% za ukończony, coś tam pewno jeszcze dołożę. A o ułomności samego zestawu Dragona długo można by rozprawiać... pozdrawiam Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Panzer4 Posted October 19, 2009 Share Posted October 19, 2009 A to zwracam honor. Swoją drogą ja to robię na końcu jak już wszystkie paskudztwa na model ponakładam Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Matthew Posted October 19, 2009 Share Posted October 19, 2009 Fajny artykuł, wszystko wyjaśnia i efekty niezłe. Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
dzikichomik Posted October 19, 2009 Share Posted October 19, 2009 Do poradnika z tym do przeniesienia! 100% super sprawa! Jeżeli wygląda to tak jak na zdjeciach to jesteś mistrzu!!! Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
grzesioj Posted October 20, 2009 Author Share Posted October 20, 2009 Swoją drogą ja to robię na końcu jak już wszystkie paskudztwa na model ponakładam I tak powinno się to robić. Pod wpływem Twoich uwag wczoraj odświeżyłem metaliczne przetarcia. Jeżeli wygląda to tak jak na zdjeciach... Dzięki za słowa uznania. Co do zdjęć - nie jestem mistrzem fotografowania, więc w rzeczywistości wygląda nieco inaczej, myślę, że nieco lepiej . pozdrawiam Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
author21 Posted October 20, 2009 Share Posted October 20, 2009 Ciekawe ! Wypróbuje. Ciekawe jak w 1:35 wyjdzie. Z zasady nie chce używać aerografu. Powierzchnie modelu nauczyłem się już malowac pędzlem, ze wygląda jak po aero, bez jakichkolwiek smug. Natomiast rozmytych krawędzi unikałem. Ostatnio wycieniowałem model bez aero. Rozcierajac farbę, malując wodnistą - i efekt uważam, ze wyszedł mi super. Pora wypróbowac plamki i wężyki. Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
grzesioj Posted October 20, 2009 Author Share Posted October 20, 2009 Ciekawe ! Wypróbuje. Ciekawe jak w 1:35 wyjdzie. Z zasady nie chce używać aerografu. Powierzchnie modelu nauczyłem się już malowac pędzlem, ze wygląda jak po aero, bez jakichkolwiek smug. Natomiast rozmytych krawędzi unikałem. Ostatnio wycieniowałem model bez aero. Rozcierajac farbę, malując wodnistą - i efekt uważam, ze wyszedł mi super. Pora wypróbowac plamki i wężyki. Próbuj, próbuj. Może wspólnymi siłami wypracujemy jakąś technikę, która rzuci na kolana Kolegów Modelarzy i wszystkich producentów aerografów . pozdrawiam Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
author21 Posted October 20, 2009 Share Posted October 20, 2009 Ja poprostu nie mam miejsca na aero, kompresory, tworze raptem do kilku modeli w roku (5 w szczycie). Ale uważam, że poziom bez aero mam niezły. Wkrótce dobrnę do końca dwóch panter w 1:35 -to zaprezentuje. Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
grzesioj Posted October 20, 2009 Author Share Posted October 20, 2009 Ja również go nie posiadam z powodów dość podobnych, choć nie tylko takich. Wszystkie moje modele maluję ręcznie. Jaki przedstawiają poziom (chodzi o samo malowanie) - nie mnie to oceniać... pozdrawiam Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
reggy Posted October 20, 2009 Share Posted October 20, 2009 Pozwoliłem sobie przenieść do Tajników Modelarstwa, bo i sama technika godna jak i poziom prezentacji wzorowy - BRAWO! Wszystkie moje modele maluję ręcznie No malowanie aerografem też jest malowaniem ręcznym ! Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
grzesioj Posted October 21, 2009 Author Share Posted October 21, 2009 No malowanie aerografem też jest malowaniem ręcznym ! . Oczywiście, że tak . Miałem na myśli: pędzlem. pozdrawiam Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Grzesiek 99 Posted December 9, 2009 Share Posted December 9, 2009 Super wykonany model,a także poradnik wspaniały .Mam pytanie do kamuflażu napisałeś że ścierasz pędzlem kredke,prosiłbym cie o wytłumaczenie bo nierozumiem. prosze o odpowiedź Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
grzesioj Posted December 10, 2009 Author Share Posted December 10, 2009 Mam pytanie do kamuflażu napisałeś że ścierasz pędzlem kredke,prosiłbym cie o wytłumaczenie bo nierozumiem. Hm... No cóż, mogę jedynie raz jeszcze napisać to samo. A więc, jak zauważyłeś, mam takie oto pędzelki: Są to najzwyklejsze stare pędzelki, zakupione w sklepie papierniczym, zupełnie już zużyte i nie nadające się do malowania. Włosie, jak widać, przycięte jest bardzo krótko, aby zapewnić mu wystarczającą sztywność (bo same pędzle były dość miękkie, jeśli będziesz miał pędzel ze sztywnym włosiem, pewno nie musiałbyś go tak przycinać). Jak również wcześniej napisałem, do rysowania (malowania jak kto woli) kamuflażu używam SUCHYCH PASTELI (kredowych). Rysuję najpierw na powierzchni modelu (pokrytej kolorem bazowym) delikatny wężyk: Rysujemy go DELIKATNIE z kilku powodów: - aby nie zedrzeć kredką lakieru bazowego aż do gołego plastiku; - zdecydowanie łatwiej rozetrzeć jest delikatnie naniesiony pigment, niż wtarty "na siłę"; - w pastelach (bynajmniej moich) trafiają się jakby kawałki nie zmielonego pigmentu, który przy zbyt silnym pociągnięciu po powierzchni modelu rysuje kreskę niemożliwą do całkowitego roztarcia. Potem, tak jak już wspomniałem, narysowany delikatnie wężyk po prostu rozcieramy kolisto-posuwistymi ruchami pędzla. Nie wiem, jak można tę czynność opisać prościej , może określeniem - "ROZMAZUJEMY PRZY POMOCY PĘDZLA NANIESIONY PIGMENT": Poprawiamy, rysując na roztartym pasku kolejny pasek, również delikatnie: i znowu go rozcieramy (rozmazujemy): No i chyba to tyle, reszta jest we wcześniejszej relacji (czyli - kolejne paski, kolejne kolory i po dwu godzinach mamy kamuflaż): Nie wiem, czy moje wywody wniosły coś nowego ponad to, co już napisałem, ale bardzo się starałem. pozdrawiam Grzesiek Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
xSebek Posted December 11, 2009 Share Posted December 11, 2009 Bardzo podoba mi się Twoja prezentacja.! Napewno zastosuję kilka Twoich metod, gdy będę sklejać swoje modele. ;] Pozdrawiam! ;) Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Grzesiek 99 Posted December 12, 2009 Share Posted December 12, 2009 Dzięki za odpowiedź ,takie tworzenie kamuflażu naprawde pomaga ludziom bez aerografu Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
grzesioj Posted December 14, 2009 Author Share Posted December 14, 2009 Dzięki za odpowiedź ,takie tworzenie kamuflażu naprawde pomaga ludziom bez aerografu Tylko bez nadmiernego entuzjazmu. Znane mi są przypadki srogiego zawodu w związku z próbą zastosowania tej techniki (pędzel przy rozcieraniu pasteli zdzierał farbę z modelu - to typowy błąd rysującego artysty, nie można też tą techniką wykonywać nieskończenie małych i wąskich elementów kamuflażu - bo przecież pigment JEST ROZCIERANY, trudno jest stosować tę technikę na skomplikowanych powierzchniach itp.), a zatem - wcale nie jest to takie proste. pozdrawiam Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Chodi94 Posted December 20, 2009 Share Posted December 20, 2009 Witam mam pytanie co by się stalo gdybym użył pasteli olejnych http://www.pentel.pl/zoom.php?img=img/produkty/_big/pastelee_3.jpg i czy mógłbym to nakładać na duże powierzchnie np na samolot chodzi mi o kamuflaż tych nowoczesnych z tymi dużymi łatami Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
grzesioj Posted December 21, 2009 Author Share Posted December 21, 2009 Witammam pytanie co by się stalo gdybym użył pasteli olejnych http://www.pentel.pl/zoom.php?img=img/produkty/_big/pastelee_3.jpg i czy mógłbym to nakładać na duże powierzchnie np na samolot chodzi mi o kamuflaż tych nowoczesnych z tymi dużymi łatami Niestety, muszą to być SUCHE PASTELE, bo muszą dać się rozetrzeć, rozmazać, a olejne są zapewne tłuste. Co zaś do nakładania dużych powierzchni - zapewne jest to możliwe, ale trudniejsze niż małych, bo trzeba pigment i równomiernie nałożyć, i równomiernie rozetrzeć. Ale myślę - dla chcącego nic trudnego, tylko trzeba popróbować. pozdrawiam Grzesiek Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Chodi94 Posted December 21, 2009 Share Posted December 21, 2009 ok już wiem dzięki za odpowiedz Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
stadul Posted October 16, 2011 Share Posted October 16, 2011 siemanko odświeżę trochę temat bo mnie zaciekawiło jak w razie niepowodzenia zmyć takie pastele? by spróbować jeszcze raz? Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
grzesioj Posted October 28, 2011 Author Share Posted October 28, 2011 Myślę, że to niemożliwe. Pewna ręka wymagana. pozdrawiam Grzesiek Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.