Jump to content
grzesioj

Aerograf bez aerografu, czyli poczciwe pastele

Recommended Posts

Zgodnie z obietnicą daną dość dawno temu, postanowiłem przedstawić, na zasadzie ciekawostki, technikę, jaką pomalowałem przedstawione już wcześniej na Naszym Forum modele E-100, StuG 40 i Jagdpanzer IV:

 

e100dragon725613800x600.jpg

 

stug40ausfgrevell031320.jpg

 

jagdpanzerivdragon72380.jpg

 

Oczywiście, technika ta w dobie używania aerografów jest zupełnie anachroniczna i archaiczna, jednakże może stanowić zachętę do prób dla tych, którzy z jakichś powodów nie dysponują rzeczonym aerografem, a chcieliby wykonać model z dość płynnym przejściem barw.

A zatem, do dzieła. Jako produktu wyjściowego użyłem modelu Sd.Kfz 181 Panzerkampfwagen VI (P) Dragona w skali 1:72. Modelu nie najlepszego z wielu przyczyn, których tutaj opisywał nie będę. Stan, od jakiego zaczynamy naszą relację wyglądał tak (to coś w górnym lewym rogu na fotografii, to niemodelarskie dzieło mojej córy):

 

1007536edited800x600.jpg

 

Dojście do takiego etapu budowy może oczywiście stanowić opowieść samą w sobie, ale nie będziemy jej tutaj przytaczać. Dość wspomnieć tylko o nie do końca udanej operacji składania gąsienic z niemalże pojedynczych ogniw, czy walkę o dopasowanie do siebie części kadłuba, czy wieży. No, ale mamy to, co mamy. Na tym etapie kadłub modelu pokryty był, o ile dobrze pamiętam, chyba pięcioma warstwami farby - bodajże dwa razy malowałem go Humbrolem 84, użytym jako farba podkładowa, oraz trzy razy mieszaniną 1:1 Humbrola 84 i 103. Farby do malowania były oczywiście odpowiednio rozcieńczone, aby pod tyloma ich warstwami nie zaginęły szczegóły faktury powierzchni modelu. Przyznam, że w tym miejscu miał miejsce eksperyment, gdyż dotychczas od razu modele malowane były przeze mnie kolorami bazowymi jedynie dwa razy - raz farbą dość gęstą, drugi raz znacznie rozrzedzoną.

A teraz pora na kolejnych aktorów spektaklu, myślę, że obędzie się tutaj bez dodatkowych słów:

 

1007540.jpg

 

1007541.jpg

 

1007542caq.jpg

 

1007544.jpg

 

Nie wiem, czy są to kredki najwyższej, czy najniższej klasy. Takie były w domu. Jak widać, nie jestem ich jedynym użytkownikiem. Co do wybranych kolorów - przedstawione są powyżej, nawet nie potrafię ich nazwać. Po prostu stwierdziłem, że po roztarciu mają odcień, który najbardziej mi odpowiada.

 

A więc zaczynamy. Na początku pragnę jedynie nadmienić, że malowanie będzie nieco z gatunku s-f, choćby z tego powodu, że przy pomocy pasteli nie jesteśmy w stanie wykonać dowolnie krótkich i dowolnie wąskich pasków. Zatem - delikatnie rysujemy na powierzchni wieży wężyk:

 

1007652.jpg

 

po czym rozcieramy go kolisto-posuwistymi ruchami pędzla:

 

1007653.jpg

 

Poprawiamy, rysując na roztartym pasku kolejny pasek, również delikatnie:

 

1007654umrfkm.jpg

 

i znowu go rozcieramy:

 

1007655u.jpg

 

I tak rysując i rozcierając, malujemy jednym kolorem paski na stropie wieży. Potem przychodzi kolej na jej boki:

 

1007656.jpg

 

1007657.jpg

 

I z mozołem tworzymy najpierw paski jednego koloru:

 

1007658.jpg

 

potem drugiego:

 

1007659.jpg

 

Po kilkudziesięciu minutach mamy pokryty cały czołg. Pastele zabezpieczamy poprzez ostrożne naniesienie terpentyny. Zabieg ten może nie tyle utrwala pył, ile zmywa jego nadmiar, powodując brak rozmazywania przy pokrywaniu lakierem bezbarwnym. Po zalakierowaniu model prezentował się tak:

 

1007661.jpg

 

Później, po całkowitym wyschnięciu lakieru bezbarwnego (z pomocą przyszedł kaloryfer), czynności nanoszenia pasków powtórzyłem (tak, tak...) i po kolejnym, kilkudziesięciominutowym, mozolnym nanoszeniu tychże pasków, dla stonowania odcieni pomalowałem model rozcieńczoną farbą Humbrol 29. Model wyglądał tak:

 

1007662.jpg

 

Teraz, po wyschnięciu nadszedł czas na nanoszenie kalkomanii. Zwykle układam je na tzw. chama, czyli po odklejeniu z papierowego podkładu smaruję pod spodem lakierem bezbarwnym i kleję na ten lakier. Tutaj postanowiłem poeksperymentować, co niestety, nie wyszło na dobre. Takową metodę, którą tu zamierzałem zastosować, już raz wykorzystałem, i to z dobrym skutkiem (patrz: M4A3 Sherman Eduard 1:72). Polegała ona mianowicie na pomalowaniu miejsca pod kalkomanie bezbarwnym, błyszczącym lakierem, a następnie ich położenie bez żadnych "wynalazków". Nie wiem, co mnie podkusiło do zastosowania tej metody, tym bardziej, że na kalkomaniach Dragona już raz się przewiozłem (patrz: E-100 Dragon 1:72). No, ale, słowo się rzekło, model pomalowałem, kalkomanie położyłem. Owszem, tuż po położeniu wyglądały pięknie, im dłużej schły, tym bardziej zaczynały się srebrzyć. W końcu, po pokryciu lakierem bezbarwnym, stało się to samo, co z kalkomaniami na wspomnianym E-100. Po prostu się srebrzą i już (szczególnie ta, na tylnej płycie kadłuba - porażka ).

 

Tak model prezentował się na tym etapie budowy:

 

1007664.jpg

 

1007665.jpg

 

1007666.jpg

 

1007667.jpg

 

Kalkomanie (szczególnie numery 003) są niestety trochę za duże względem tego, co pokazuje instrukcja malowania.

 

Teraz, po wyschnięciu kalkomanii i położonego na model lakieru bezbarwnego, kolejnym etapem malowania modelu jest jego wycieniowanie. Polega ono mniej więcej na tym samym, na czym polegało nanoszenie plam kamuflażu, z tą jednakże różnicą, że nie maluję kredką linii na powierzchni modelu, lecz ścieram kredkę pędzlem oraz nanoszę pigment tylko w "zakamarki" modelu, w załamania jego bryły. Gdy zakończyłem ten etap malowania, przystąpiłem do zapuszczania rozrzedzonego lakieru Humbrol 33 (czarny matowy) w linie podziału blach i wszelkie zagłębienia przy pomocy pędzelka Italeri 00. Pomaga to uwydatnić szczegóły modelu, jak wgłębnie wykonane nity, reflektory, siatki, liny itp. Po wyschnięciu farby nakładanej w tym etapie, przy pomocy również rozcieńczonego lakieru Humbrol, tym razem 103 Matt Cream rozjaśniłem duże, płaskie powierzchnie, takie, jak strop wieży, blachy nad silnikiem. Być może zdjęcia nie oddają w pełni tego, jak model się zmienił po tych czynnościach, ale spójrzmy na fotografie przedstawiające model na tym etapie budowy.

 

1007675.jpg

 

1007676.jpg

 

1007677.jpg

 

1007678l.jpg

 

1007679.jpg

 

1007680.jpg

 

Po kilkuminutowej zabawie z ustawieniami aparatu uzyskałem zdjęcia nieco bardziej szczegółowe:

 

1007687.jpg

 

1007692.jpg

 

1007691.jpg

 

1007693.jpg

 

Logiczną koleją rzeczy jest naniesienie metodą suchego pędzla metalicznych otarć na krawędzie czołgu, doklejenie i pomalowanie km i podnośnika oraz narzędzi i lin na boku kadłuba (brr... odlew razem z kadłubem). Model wygląda teraz tak:

 

1007700.jpg

 

1007711.jpg

 

1007701.jpg

 

1007702t.jpg

 

1007703.jpg

 

1007704.jpg

 

Ostatnim, jak na razie, etapem pracy nad modelem było naniesienie obić. Praca, której najbardziej się obawiałem ze względu na to, że moje dotychczasowe dokonania w tej dziedzinie nie zdobyły Waszego uznania. Po wielu próbach z różnymi gąbkami i pumeksami postanowiłem zaryzykować, i otarcia namalować pędzlem. Najmniejszym, jaki posiadałem - Italeri 00, przy pomocy mieszaniny Humbrola 160 i 33. Oto efekty (niestety, tym razem zdjęcia nie wyszły najlepsze):

 

1007717.jpg

 

1007718.jpg

 

1007719s.jpg

 

1007720s.jpg

 

1007723s.jpg

 

1007726.jpg

 

Obicia zostały wykonane wedle zasady "im mniej, tym lepiej", ewentualnie "co za dużo, to niezdrowo", a więc bardzo oszczędnie. Po naniesieniu obić model został polakierowany dość obficie bezbarwnym matem (bo padło już pytanie - kiedy mogę bawić się nowym tygrysem ?), co poskutkowało "zatarciem" metalicznych, błyszczących obić na modelu - po przecież pokryty został matem.

Ponieważ na kilka chwil przestało padać i zrobiło się na tyle sucho, że można było model wystawić na zewnątrz, zrobiłem dwie fotki w naturalnym świetle, bez lampy błyskowej. Uwagę zwraca bardziej stonowany kolor modelu niż na poprzednich zdjęciach:

 

1007733.jpg

 

1007734.jpg

 

Zapraszam do skomentowania tego, co zobaczyliście.

 

pozdrawiam

Grzesiek

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites

bardzo ciekawy i ładny wątek, fajnie, że pokazałeś jak to robić. efekt jest super. proponuję nieco mocniejszy wash, obicia dobrze się maluje wykałaczką zaostrzoną na wyjątkowo cienki szpic.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niby powszechnie znana technika, a jednak - jak widać - nie do końca.

Dzięki za pomysł.

Przesunąłeś mi w głowie pewną barierę daleko poza horyzont.

 

Pozdrowionka

ZzB

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podoba mi się ta technika i chyba ją przetestuję, ale spróbuję ją połączyć z olejami - zobaczymy co z tego wyjdzie.

Co do modelu to muszę powiedzieć, że wygląda bardzo miło dla oka chociaż kilka rzeczy zrobiłbym inaczej - nie znaczy, że tutaj są zrobione źle - po prostu mam inną wizję obić np.

 

Jedyne co bym wziął na minus to nie wytarte powierzchnie kół stalowych i zębów kół napędowego i napinającego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przesunąłeś mi w głowie pewną barierę daleko poza horyzont.

Oniemiałem po tych słowach...

Jedyne co bym wziął na minus to nie wytarte powierzchnie kół stalowych i zębów kół napędowego i napinającego.

Są wytarte, uwierz mi, jednakże wytarcia te nieco się "rozmydliły" podczas pokrywania układu jezdnego którąś tam z kolei warstwą lakieru bezbarwnego (po prostu - przestały się błyszczeć) i, zaiste, na żadnym zdjęciu tego nie widać. Tak wyglądały koła zębate na wczesnym etapie budowy modelu:

 

1007484800x600.jpg

 

Niestety, nie mam późniejszego zdjęcia. Podobnie, jeśli przyjrzysz się 32-mu z kolei zdjęciu w pierwszym poście (to z zapałką), to zauważysz pokrytą metalicznym kolorem powierzchnię roboczą kół jezdnych. Ale to pryszcz, można to wszystko jeszcze raz poprawić. Z resztą, modelu nie uznaję jeszcze w 100% za ukończony, coś tam pewno jeszcze dołożę. A o ułomności samego zestawu Dragona długo można by rozprawiać...

 

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to zwracam honor. Swoją drogą ja to robię na końcu jak już wszystkie paskudztwa na model ponakładam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajny artykuł, wszystko wyjaśnia i efekty niezłe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Swoją drogą ja to robię na końcu jak już wszystkie paskudztwa na model ponakładam

I tak powinno się to robić. Pod wpływem Twoich uwag wczoraj odświeżyłem metaliczne przetarcia.

Jeżeli wygląda to tak jak na zdjeciach...

Dzięki za słowa uznania. Co do zdjęć - nie jestem mistrzem fotografowania, więc w rzeczywistości wygląda nieco inaczej, myślę, że nieco lepiej .

 

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe ! Wypróbuje. Ciekawe jak w 1:35 wyjdzie. Z zasady nie chce używać aerografu. Powierzchnie modelu nauczyłem się już malowac pędzlem, ze wygląda jak po aero, bez jakichkolwiek smug. Natomiast rozmytych krawędzi unikałem. Ostatnio wycieniowałem model bez aero. Rozcierajac farbę, malując wodnistą - i efekt uważam, ze wyszedł mi super. Pora wypróbowac plamki i wężyki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ciekawe ! Wypróbuje. Ciekawe jak w 1:35 wyjdzie. Z zasady nie chce używać aerografu. Powierzchnie modelu nauczyłem się już malowac pędzlem, ze wygląda jak po aero, bez jakichkolwiek smug. Natomiast rozmytych krawędzi unikałem. Ostatnio wycieniowałem model bez aero. Rozcierajac farbę, malując wodnistą - i efekt uważam, ze wyszedł mi super. Pora wypróbowac plamki i wężyki.

Próbuj, próbuj. Może wspólnymi siłami wypracujemy jakąś technikę, która rzuci na kolana Kolegów Modelarzy i wszystkich producentów aerografów .

 

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja poprostu nie mam miejsca na aero, kompresory, tworze raptem do kilku modeli w roku (5 w szczycie). Ale uważam, że poziom bez aero mam niezły. Wkrótce dobrnę do końca dwóch panter w 1:35 -to zaprezentuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja również go nie posiadam z powodów dość podobnych, choć nie tylko takich. Wszystkie moje modele maluję ręcznie. Jaki przedstawiają poziom (chodzi o samo malowanie) - nie mnie to oceniać...

 

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozwoliłem sobie przenieść do Tajników Modelarstwa, bo i sama technika godna jak i poziom prezentacji wzorowy - BRAWO!

 

Wszystkie moje modele maluję ręcznie

No malowanie aerografem też jest malowaniem ręcznym !

Share this post


Link to post
Share on other sites
No malowanie aerografem też jest malowaniem ręcznym !

. Oczywiście, że tak . Miałem na myśli: pędzlem.

 

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Super wykonany model,a także poradnik wspaniały .Mam pytanie do kamuflażu napisałeś że ścierasz pędzlem kredke,prosiłbym cie o wytłumaczenie bo nierozumiem.

 

prosze o odpowiedź

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mam pytanie do kamuflażu napisałeś że ścierasz pędzlem kredke,prosiłbym cie o wytłumaczenie bo nierozumiem.

 

Hm... No cóż, mogę jedynie raz jeszcze napisać to samo. A więc, jak zauważyłeś, mam takie oto pędzelki:

 

1007541.jpg

 

Są to najzwyklejsze stare pędzelki, zakupione w sklepie papierniczym, zupełnie już zużyte i nie nadające się do malowania. Włosie, jak widać, przycięte jest bardzo krótko, aby zapewnić mu wystarczającą sztywność (bo same pędzle były dość miękkie, jeśli będziesz miał pędzel ze sztywnym włosiem, pewno nie musiałbyś go tak przycinać). Jak również wcześniej napisałem, do rysowania (malowania jak kto woli) kamuflażu używam SUCHYCH PASTELI (kredowych). Rysuję najpierw na powierzchni modelu (pokrytej kolorem bazowym) delikatny wężyk:

 

1007652.jpg

 

Rysujemy go DELIKATNIE z kilku powodów:

- aby nie zedrzeć kredką lakieru bazowego aż do gołego plastiku;

- zdecydowanie łatwiej rozetrzeć jest delikatnie naniesiony pigment, niż wtarty "na siłę";

- w pastelach (bynajmniej moich) trafiają się jakby kawałki nie zmielonego pigmentu, który przy zbyt silnym pociągnięciu po powierzchni modelu rysuje kreskę niemożliwą do całkowitego roztarcia.

 

Potem, tak jak już wspomniałem, narysowany delikatnie wężyk po prostu rozcieramy kolisto-posuwistymi ruchami pędzla. Nie wiem, jak można tę czynność opisać prościej , może określeniem - "ROZMAZUJEMY PRZY POMOCY PĘDZLA NANIESIONY PIGMENT":

 

1007653.jpg

 

Poprawiamy, rysując na roztartym pasku kolejny pasek, również delikatnie:

 

1007654umrfkm.jpg

 

i znowu go rozcieramy (rozmazujemy):

 

1007655u.jpg

 

No i chyba to tyle, reszta jest we wcześniejszej relacji (czyli - kolejne paski, kolejne kolory i po dwu godzinach mamy kamuflaż):

 

e100dragon725613800x600.jpg

 

stug40ausfgrevell031320.jpg

 

jagdpanzerivdragon72380.jpg

 

1007720s.jpg

 

Nie wiem, czy moje wywody wniosły coś nowego ponad to, co już napisałem, ale bardzo się starałem.

 

pozdrawiam

Grzesiek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo podoba mi się Twoja prezentacja.! Napewno zastosuję kilka Twoich metod, gdy będę sklejać swoje modele. ;] Pozdrawiam! ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za odpowiedź ,takie tworzenie kamuflażu naprawde pomaga ludziom bez aerografu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzięki za odpowiedź ,takie tworzenie kamuflażu naprawde pomaga ludziom bez aerografu

Tylko bez nadmiernego entuzjazmu. Znane mi są przypadki srogiego zawodu w związku z próbą zastosowania tej techniki (pędzel przy rozcieraniu pasteli zdzierał farbę z modelu - to typowy błąd rysującego artysty, nie można też tą techniką wykonywać nieskończenie małych i wąskich elementów kamuflażu - bo przecież pigment JEST ROZCIERANY, trudno jest stosować tę technikę na skomplikowanych powierzchniach itp.), a zatem - wcale nie jest to takie proste.

 

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam

mam pytanie co by się stalo gdybym użył pasteli olejnych http://www.pentel.pl/zoom.php?img=img/produkty/_big/pastelee_3.jpg i czy mógłbym to nakładać na duże powierzchnie np na samolot chodzi mi o kamuflaż tych nowoczesnych z tymi dużymi łatami

Niestety, muszą to być SUCHE PASTELE, bo muszą dać się rozetrzeć, rozmazać, a olejne są zapewne tłuste. Co zaś do nakładania dużych powierzchni - zapewne jest to możliwe, ale trudniejsze niż małych, bo trzeba pigment i równomiernie nałożyć, i równomiernie rozetrzeć. Ale myślę - dla chcącego nic trudnego, tylko trzeba popróbować.

 

pozdrawiam

Grzesiek

Share this post


Link to post
Share on other sites

siemanko odświeżę trochę temat bo mnie zaciekawiło jak w razie niepowodzenia zmyć takie pastele? by spróbować jeszcze raz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że to niemożliwe. Pewna ręka wymagana.

 

pozdrawiam

Grzesiek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.