Korzystając z małego ożywienia wątku przedstawię krótki raport ze stanu robót.
Obecnie przebywam w czarnej dziurze nitowania. Trudno mi określić, kiedy ją opuszczę bo linii było (i jest jeszcze) sporo.
Na ten przykład górna powierzchnia skrzydła w porannym słońcu:
Dla uniknięcia wypalenia zawodowego robię przerywniki na inne duperele.
Spód kadłuba wymagał korekty kształtu okna bombardiera i otworu na celownik bombowy.
Najpierw szlifowanko w gąszczu innych struktur. Pole operacyjne obłożone serwetami.
I wtedy... Jak Zefiryn ciach, to Pafnucy bum!
A po przeszczepie pacjent powoli wraca do zdrowia.
Wykonałem także wnękę na statecznik torpedy. Najpierw dziurka przy dziurce wiertełkiem.
Potem obróbka nożykiem, pilnikami i szmerglem. Włala.
Przygotowałem też osłonę silnika oraz jego atrapę.
Nie wyglądała bardzo źle ale ponieważ będzie ją co nieco widać, poświęciłem jej kilka chwil.
I tyle ją było widać...
Po wstępnej przymiarce wydaje się, że spasowanie kadłuba i skrzydeł jest spoko.
I to, obecnie, wszystko.
Z nitowadłem w ręku zanurzam się w otchłań. Lasciate ogne speranza, voi ch'intrate...