Zmusiłeś mnie do zastanowienia się, czy rzeczywiście wyobraźnia miała tak duże znaczenie przy aranżacji kokpitu i chyba jednak nie.
Choć zdjęć nie ma zbyt wiele, to jednak na nich opierałem się dorabiając niektóre elementy i modyfikując układ kabiny (głównie przedział bombardiera).
Pozostałe wyposażenie zostało odtworzone przez Hasegawę i Eduarda. Nie wiem, na podstawie czego, zdjęć niektórych obszarów nigdy nie widziałem a rysunki (nawet te, zamieszczane w japońskich książkach) też wydają się niekiedy bazować na domysłach. Intuicją kierowałem się odtwarzając pasy i szczegóły przyrządu do zwalniania bomb. I to chyba tyle.
Chyba, że mieli spadochrony. Podobno na nich się siedziało. Wiem, że często latano bez spadochronów, ale czy Tomonaga - wyglądający jednak na prymusa - też lubił ryzyko, nie wiadomo.
W każdym razie, na przecierki już trochę za późno. Pasy przyklejone.