Skocz do zawartości

Roland_Sebastian

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    985
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    15

Zawartość dodana przez Roland_Sebastian

  1. Zamiast CA to ja bym po prostu dał grubszą warstwę surfercera i przeszlifował to na gładko. CA ma ten minus, że po zaschnięciu jest twardszy od plastiku wokół i ciężko przeszlifować to na równo. Z tego co widać po zdjęciach są to niewielkie wciągi więc metoda na surfercer świetnie się sprawdzi, nie zrobiłem zdjęć w trakcie, ale w ten sposób poradziłem sobie ze słynnymi "wciągami grozy" na armowym mustangu.
  2. Nie mam żadnych zestawów kalek do mustangów więc postanowiłem się trzymać tego co proponuje producent. Wśród rozpoznawczych maszyn jest maszyna ze wspominanego przez Ciebie 118th TRS jednak wcześniej wpadł mi w oko mustang z francuską kokardą Poza tym brałem pod uwagę "Mazie, Me and Monk" i "Ding Hao", mam jeszcze dwa komplety ramek Mustanga więc pewnie oba malowania kiedyś zrobię. C08 znam dość dobrze, bo używam go jako podkład przy nitowanych modelach. Zamierzam zrobić tak jak piszesz, tzn pomalować całość na podane wcześniej kolory, a następnie zróżnicować poszczególne panele innymi odcieniami.
  3. No właśnie na srebrze widać każde niedociągnięcie i tego się obawiam, kamuflażem można niektóre rzeczy zakryć. Zamierzam skorzystać ze ściągi zamieszczonej w instrukcji Eduardowego konika w wersji D gdzie są pokazane panele malowane na kolor srebrny i te, które w rzeczywistości były metalowe. Szpachlowane i malowane na srebrno fragmenty zamierzam malować srebrem C08 od Gunze. Te partie samolotu, które były aluminiowe będą malowane farbą z serii Super Metallic, dokładniej kolor SM 201 Super Fine silver 2.
  4. Postanowiłem, że w dalszym ciągu będę lansował się na modelach od AH dlatego na warsztat trafił konik tego producenta. W pierwszej kolejności miał być P-51 w kamuflażu, ponieważ NMF unikałem dotąd jak ognia. Doszedłem jednak do wniosku, że trzeba w końcu zmierzyć się z nieznanym i jednak srebro pójdzie w ruch. W związku z tym, że żadne ze srebrnych malowań P-51 mnie nie urzekło sięgnąłem do pudełka z wersją rozpoznawczą. Zamierzam zrobić boxartową maszynę z zestawu z rozpoznawczymi konikami czyli francuza. Zacząłem od przygotowania potrzebnych części. Elementy te pomalowałem Kolejnym krokiem były kalkomanie, których uzbierało się całkiem sporo. Na koniec ciemny wash. Jeszcze kilka zdjęć na całość przed zamknięciem kadłuba Tyle na razie. Licząc roboczogodziny to chyba 80% prac za mną. Kokpit jest bardzo mocno zdetalowany i pisząc szczerze trochę mnie zmęczył. Niestety większość tego co jest w środku nie będzie widoczne:(. Budując ten model warto zwrócić uwagę na bardzo miękkie tworzywo, bardzo łatwo uszkodzić części wycinając je z ramek, ponieważ nawet ostre i równo tnące cążki potrafią wyrwać odrobinę plastiku.
  5. Artykuł bardzo fajny i jak dla mnie jest to coś czego powinno być jak najwięcej.
  6. Na tych zdjęciach to rzeczywiście wygląda na podmalówki.
  7. Mało znam się na insygniach US nie wiem też, z którego okresu jest zdjęcie, ale z tego co kojarzę to w 1943 przez chwilę były malowane czerwone obwódki, z których zrezygnowano.
  8. Niestety są miejsca z kategorii tych, których nie odzobaczysz. Na przykład pokrywy podwozia. Patrząc na zdjęcia rażą swoją grubością, nie odchudzałem bo szkoda mi było detali na wewnętrznej stronie. Teraz żałuję, że nie poświęciłem tych detali bo i tak nic z nich nie widać w gotowym modelu.
  9. Dlatego mam już złomka do ćwiczeń rzeczywiście anteny nie ma. Zdjęcia na które trafiłem są takiej jakości, że nie widać jak i czy w ogóle takowa była, a modelarze na swoich modelach raz ją montują raz nie. Do tego widziałem co najmniej 3 sposoby jej zamocowania. Jeśli masz ochotę podzielić się ze mną ta wiedzą jak poprowadzić linkę anteny to z chęcią to poprawię.
  10. To, że nie umiem zrobić dobrych obić nie znaczy, że nie podobają mi się odrapane samoloty. Kiedyś na pewno sobie zrobię zmęczonego życiem japsa:D
  11. Model ukończony, galerię można zobaczyć pod poniższym linkiem:
  12. Przygoda z Hayate dobiegła końca i niniejszym prezentuję zdjęcia gotowego modelu Ki-84 Hayate. Zdecydowałem się na czwartą propozycję malowania czyli maszynę 3. Chutai 47. Sentai: kapitana Hatano. Jak tylko zobaczyłem ten schemat to wiedziałem, że muszę tak pomalować swój model. Przede wszystkim ze względu na białe bandaże charakterystyczne dla jednostek Obrony Japonii i żółte pasy za kabiną pilota - te akcenty przełamują monotonię jednokolorowego kamuflażu - na samolocie dużo się dzieje i jest na czym oko zawiesić. Poza tym chciałem też poćwiczyć malowanie od masek i ten schemat nadawał się do tego idealnie. Model zrobiony praktycznie prosto z pudła, praktycznie ponieważ oryginalną rurkę pitota złożyłem w ofierze dywanowemu potworowi. Nową dorobiłem z dwóch igieł iniekcyjnych nasuniętych jedna na drugą. Model budowałem z założeniem by go zbytnio nie tyrać. Niektórych może razić brak powszechnych na maszynach japońskich obić farby. Zdecydowałem, że mój Hayate będzie miał kompletną powłokę lakierniczą. Po pierwsze bo w dalszym ciągu nie opracowałem metody nanoszenia odrapań i obić na model tak aby wyglądały realistycznie. Po drugie nie chciałem, żeby te efekty odciągały oglądającego od tego kolorowego kamuflażu. Do tej konwencji starałem się dopasować ślady eksploatacyjne, które starałem się zrobić w miarę delikatne. Tak żeby model przestawiał maszynę niedawno wcieloną do jednostki, która nie odczuła jeszcze trudu walki. I kilka zdjęć na czarnym tle:
  13. Doświadczenie nauczyło mnie, że antenę, rurkę pitota, lufy działek i inne tego typu pierdółki odstające od głównej bryły samolotu warto przykleić na samym końcu bo i tak się coś urwie w trakcie prac przy modelu. Maluję to wszystko osobno i przyklejam jako ostatnie detale na modelu.
  14. Ostatnia fotka przed galerią. Mieszanką czarnej, brązowej i matowego lakieru wymalowałem okopcenia. Galeria po weekendzie.
  15. Tak, tą. Dobrze wiedzieć. Z węższymi taśmami Tamiya nie miałem nigdy problemów, myślałem, że tak samo będzie z szerszą. Dzięki za info.
  16. Jeszcze zdjęcie z malowania Hinomaru, bo widzę, że się nie wrzuciło. Maski cięte cyrklem tnącym Olfy, następnym razem muszę użyć lepszej taśmy maskującej (zamówiłem olfe 40mm) bo ta, którą użyłem dała lekko postrzępiony brzeg.
  17. Dzięki! No właśnie urzekł mnie ten schemat malowania od kiedy tylko go zobaczyłem. Co do tempa, to naładowałem akumulatory po urlopie + pracuję w trybie dwunastogodzinnym i tak się składa że mam ostatnio co drugi dzień wolny. Grafik idealny, bo jest czas na modelowanie i na to żeby powłoki malarskie się odpowiednio utwardziły. Do tego modelarska pogoda w weekend i jakoś tak samo wyszło.
  18. Coraz bliżej koniec. Kalki są na swoim miejscu. Bez zaskoczenia, cienkie i dobrze układające się w liniach. Potraktowane płynami Micro set i sol. Poza tym pomalowałem drobiazgi.
  19. @MIRO dzięki, ale póki co w artykułach jest opisane malowanie izraelskich Avii oraz jaśniejszy odcień kamuflażu czechosłowackich maszyn, który podobny jest do RLM 02. Kontynuacja artykułu zapowiadana jest na kolejne wydania Info Eduard.
  20. Jakimi kolorami malowano czechosłowackie Avie S-199? Chodzi mi o ten ciemnozielony kolor, Eduard w instrukcji podaje RLM 81, ale patrząc na grafiki to bardziej mi pasuje RLM 82 lub 83.
  21. Mi tam się podoba.
  22. Malowanie trwa. Teraz czas na drugi kolor.
  23. Roland_Sebastian

    The last V8, 1/72

    Od kiedy jestem na tym forum były też i Twoje warsztaty stoczwórek, więc dla mnie jest to taki trochę lokalny folklor.
  24. Roland_Sebastian

    The last V8, 1/72

    Wnoszę oficjalny protest. Śledziowe warsztaty szanownego kolegi powinny zostać wpisane do rejestru dóbr kultury i dziedzictwa forumowego i w związku z tym nadal kontynuowane!
  25. Prace trwają nadal. Skończyłem malować kamuflaż, teraz pozostało wyciąć maski i namalować Hinomaru. Malowanie zacząłem od białych pasów na skrzydłach i kadłubie. Po zamaskowaniu zabrałem się za kolor żółty. Po kolejnym maskowaniu mogłem zabrać się za malowanie kolorami kamuflażu. Na początek dół, wybrałem farbę od AK RC328 i powiem szczerze, że źle wspominam ten etap pracy. Zawartość słoiczka szybko się rozwarstwia, mimo długiego mieszania po chwili pigment zaczyna opadać na spód, tak samo w aerografie chwila malowania i trzeba przemieszać zawartość zbiorniczka. Do tego farba ma tajemnicze właściwości znikania po pomalowaniu. Kolor był widoczny dopóki farba na modelu była mokra, im bardziej warstwa schła tym coraz bardziej widać było kolor podkładu. Pomimo kilku grubszych warstw nie udało mi się uzyskać takiego nasycenia koloru jaki być powinien, ale w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że mam dość. Z górą poszło dużo łatwiej, tym razem sięgnąłem po dobrze mi znane farby hataki. Użyłem koloru Olive Drab, przy czym nieco go rozjaśniłem żółcią, wydaje mi się, że efekt jest odpowiedni. W międzyczasie zamaskowałem też górę kadłuba i naniosłem czarny pas przed kabiną, czerń złamałem odrobiną błękitnej farby. Chwila prawdy nastąpiła przy zdejmowaniu maskowania. Na szczęście wszystko wyszło tak jak powinno. Na koniec przykleiłem stateczniki i tak oto prezentuje się model: Teraz czas na kolejne maskowanie - pod Hinomaru. Będzie to moje pierwsze malowanie oznaczeń od własnoręcznie ciętych masek. Mam nadzieję, że wszystko przebiegnie bez problemów.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.