letalin
Użytkownicy-
Liczba zawartości
3 631 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez letalin
-
Uchwyty na pewno do samych płóz, a nie do deski palety ładunkowej.
-
[Muzeum] kwiatektatek i jego muzeum lotnicze 1:72
letalin odpowiedział kwiatektatek → na temat → Portfolio
Fajnie, że pokazujesz te swoje staruszki. Miło się na te dinozaury patrzy. Będę zaglądał. -
Jak-1b - ZTS Plastyk/Mastercraft 1:72 + dodatki własne
letalin odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Pomysł często spotykany w modelach kartonowych, gdzie sklejenie opon z krążków, czy cylindrów w silnika gwiazdowych, to coś oczywistego. -
Jak-1b - ZTS Plastyk/Mastercraft 1:72 + dodatki własne
letalin odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Wintydż jak się patrzy. Technologicznie również. -
Gdzie kupiłeś za takie pieniądze ? Sprawdź PW.
-
I nie zobaczysz Robert możesz się mylić. Zacząłem zaglądać na pancerne wątki nie z braku krwawych jatek na lotniczych wątkach, zaglądam bo...kupiłem sobie czołg. Znaczy model czołgu. Potem następne, bo tanio było. Jak tu było odmówić sobie np. Cromwella w 1/48 z Tamiyi za trzydzieści parę złotych, albo KW-1, czy Pantery? Śliczne są. Moje dotychczasowe modele pancerki nie są na tyle interesujace, żeby je publicznie pokazywać. Jakieś 20 lat temu złożyłem sporo 1/72 ESCI. Malowane pędzelkiem, żadnego szpachlowania, a ślady eksploatacji wykonałem bodaj na jednym T-34, cała waloryzacja to były nawiercone lufy i wydechy, szkło reflektora z kleju sekundowego , oraz siatka nad silnikiem w owym teciaku. Jeśli masz wyobraźnię, to opis oddaje wystarczająco dokładnie to co sobą przedstawiają. Z pancerki jeszcze zrobiłem, jako nastolatek w czasach komuny, serię czołgów w skali ok. 1/200 wycinanych z...gumki myszki. Bardzo interesujące kurioza. Większość robiłem na podstawie zdjęć z książek, bo dostępu do lepszej dokumentacji nie miałem żadnego. Niestety zaginęły. No to już wiesz, że ryzyko pojawienia się wątku z moim warsztatem pancernym jest większe niż zero Niech kolega Templess wybaczy moje osobiste wynurzenia w jego wątku, ale jako człowiek miły i dobrze wychowany odpowiadam na zainteresowanie kolegów.
-
Może nie traktuj tego dosłownie? Może nie o wiek metrykalny chodzi, a doświadczenie? Widzisz na pewno różnicę w postach, które punktują zauważone problemy w dość precyzyjny sposób, a tymi z rodzaju poklepywania po plecach, albo o zbieraniu szczęki z podłogi? Można jak widać mieć różne zdanie i nie uważać za konieczne nawracanie mieczem na jedyną słuszną ścieżkę. Wypij jednego Spitfire za pokój na forum. Poza modelami są jeszcze inne przyjemności. Masz coś o tym modelu do powiedzenia? Jakieś porady dla autora, albo własne przemyślenia?
-
Mało. Czuję, że pozostanę przy swojej bardzo krytycznej ocenie wartości tego dzieła. Przy ocenie "artystycznej" możemy się np. skoncentrować na nastroju jaki w widzu budzi. Pozornie proste i banalnie technicznie dzieła sztuki potrafią zyskiwać na wartości właśnie poprzez to w jaki sposób działają na emocje. I wiesz co, to dzieło nie daje się w ten sposób odebrać. Może rzeczywiście u kogoś, kto ma bardzo mało technicznej wiedzy i nie widział nigdy dzieł zbliżonych tematycznie, jest ten odbiór pozytywny. Ja niestety widzę zbyt wiele dysonansów, chaosu, niekonsekwencji. To dzieło do mnie nie przemawia i raczej odrzuca niż zachęca. Doceniam i owszem tak jak Ty kolorystykę (rude są moim zdaniem fajne, wesołe i sensytywne) , która w bezpośrednim odbiorze jeszcze pewnie zyskuje, ale nie czuję i nie rozumiem tego dzieła w całej reszcie. Jako modelarz, głęboko wierzący, chociaż nie praktykujący ostatnimi laty, powiem jeszcze coś co być może odczuwają inni tak samo: Ten model nie wygląda na 1/35...Wygląda bardziej na 1/72. Wiesz, zwykle dąży się do tego, żeby było przeciwne wrażenie.
-
Jeśli oceniasz pod względem artystycznym, to jaka jest Twoja ocena? Powiedzieć, że się podoba, to trochę za mało na taką ocenę. Bądź krytykiem oceniającym ten model jako dzieło sztuki. Wypowiedz się proszę tak, żebym zobaczył sercem to, co moje szkiełko i oko zobaczyć nie potrafi. Masz szansę rozstrzygnąć mecz, jeśli wskażesz na wartości artystyczne, które takiemu prostemu człowiekowi jak ja po prostu może umykają.
-
Jak-1b - ZTS Plastyk/Mastercraft 1:72 + dodatki własne
letalin odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Part-yjne blachy przyszły z pomocą. -
Jak-1b - ZTS Plastyk/Mastercraft 1:72 + dodatki własne
letalin odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Czy te koła nie odstają do ogólnego poziomu modelu? OK, poprawiłeś wymiar opony, ale czy te niedoskonałości zestawowej felgi nie powodują u Ciebie jakiegoś estetycznego zgrzytu? -
Daj sobie spokój z tymi wskaźnikami, bo chyba nie przewidujesz otwartej kabiny? Mogłeś ją przetrzeć suchym pędzlem i byłoby wystarczająco. Jak znam życie, to igłą postawisz kilka kleksów i dasz sobie spokój. Takie tablice, gdzie ramki zegarów są wygrawerowane ponad poziom , można też szybko "upiększyć" przed montażem poprzez potarcie tablicą o kartkę na twardym, płaskim podłożu, Jeśli na kartce zrobisz plamę np. srebrnej farby i dasz jej podeschnąć, to ramki zegarów pobrudzą się farbą i będą jak "prawdziwe". Niżej masz trochę większą, w skali 1/48 zrobioną częściowo taką prędkościową metodą. Wskazówki i podziałki na zegarach to film.
-
Zgadzam się, że te słowa o modelu nie były ze strony KFS konieczne. Myślę, że padły trochę dla zrównoważenia zachwytów, które również mi, wydają się nie na miejscu. Jednak nie widzę możliwości, żeby duży i dorosły facet wziął je do siebie i uznał za osobistą obrazę i powód do wyciągnięcia szabelki.
-
Ma. Jeden z nas dowiedział się dzisiaj czegoś dla niego nowego, że krytyka modelu, nie oznacza braku szacunku do modelarza. Nawet jeśli ktoś nazwie jego model "SyF" to jest to tylko osobiste zdanie obserwatora zdjęć zamieszczonych na publicznym forum. Nie żebym pochwalał używanie takich słów, ale to nadal jest skierowane pod adresem modelu, a nie innego użytkownika. Mam nadzieję, że da to do myślenia autorowi modelu i obserwatorom wątku.
-
Problem się zaczyna, kiedy nie staje dystansu do swojego "dzieła" i autor zaczyna odbierać krytykę wobec modelu, jako przytyki osobiste i atakować na odlew krytykujących. Właśnie Ci się to zdarzyło. Nie oczekiwałem podziękowań za wskazanie nielogicznych założeń tej Twojej niezbyt przemyślanej konstrukcji, ale jak widać brakuje Ci nie tylko umiejętności, a bardziej klasy. Gdybyś sam był chłopcem, to bym to jeszcze rozumiał, ale dojrzały facet jak tak histerycznie reaguje, to już tylko pośmiech zostaje...
-
Jakby się dzieciaki bawiły, to by z wraku nic nie zostało.
-
A pijani Rosjanie przytargali te parę metrów z powrotem koło napędowe i położyli obok wraku, tak nawet trochę z przodu, bo chcieli grata naprawić. Zdążyli tylko wyklepać błotnik, kiedy przyszła żona leśniczego i ich przegoniła.
-
Cóż, nie przyjąłeś mojej propozycji "spalenia" gumowych bandaży kół i podłożenia pod koła nośne gąsienicy, która nie miała szans stamtąd wyemigrować po urwaniu koła napędowego przez minę. Ja jednak nie wierzę w tę minę... Jeśli bowiem założyć, że to eksplozja miny urwała koło napędowe, to jakim cudem ostał się cienkościenny błotnik nad nim? Chyba było wiecej pijanych Kałmuków w tej historii...
-
Dostałeś to o co prosiłeś?
-
Świetny. Lubię takie proste i bezpretensjonalne modele. Sam zestaw nie jest chyba zbyt fajny, ale efekt końcowy wydaje się satysfakcjonujący. Ja nienawidzę AZModel. Za inne kwiatki wypuszczene pospiesznie na rynek, dlatego nie będę nigdy miał tego Jaczka. Poczekam na Zvezdę Może 20lat? Zdjęciom brakuje głębi ostrości. Czym je robisz?
-
KLuczowymi słowami są konsekwencja i kompozycja, na których braki zwrócił Ci uwagę Andrzej. To, że kilku sowieckich piło i postanowiło wyciągnąć kawałek gąsienicy spod kół nośnych i potem porzuciło ją po drugiej stronie świadczy o Twoim poczuciu humoru, ale nie czyni modelu konsekwentnym. W takim przypadku można wskazać po prostu szwankującą kompozycję, układ elementów, które mają się tłumaczyć same, a nie przez bajki, że na wojnie wszystko jest możliwe.
-
Spojrzałem jeszcze raz i zadumałem się nad historią opowiadaną przez ten model. Zastanawiam się jak w tej historii można wytłumaczyć brak gąsienicy pod kołami nośnymi po prawej stronie i jej zaskakującą obecność po drugiej stronie pojazdu?
-
Mój odbiór jest taki, że model jest trochę niekonsekwentny. Rozumiem, że autor założył, że blachy pancerne pokryły się rdzą gdyż doszło do pożaru po trafieniu przez pocisk ppanc. OK, ale dlaczego gumy kół nośnych się ostały w nienaruszonym stanie? Powinny po nich zostać najwyżej kupki popiołu. Jeśli pożar spowodował tę gwałtowną korozję, to dlaczego nadal są widoczne oznaczenia taktyczne? Jeśli taki gwałtowny pożar, to czemu destrukcja samego pojazdu jest taka nieznaczna? Nie wiem jak szybko zardzewiałby taki niemiecki pojazd robiony z dobrej stali, mam wspomnienie wraków wyciąganych z wody po kilkudziesięciu latach i wyglądały one lepiej, mam wspomnienia pancerzy, które bez żadnego lakieru stoją pod chmurką i nie pokrywają się taką rdzą jak tania puszka po sardynkach. Jako etiuda na temat korozji jest ten Jagdpanzer dość udany, ale jako próba zbliżenia się do realiów już dużo mniej.
-
Wszystkie Spitfire do końca roku 1944 (Matusiak podaje przełom 44/45) miały felgi z pięcioma otworami i "Krysia+Wojtek" powinna mieć właśnie takie. Te z czterema otworami były montowane na późnych Mk.IX i XVI i na remontowanych wcześniejszych. Żaden polski Spitfire nie miał felg z trzema otworami.
