Skocz do zawartości

Sławko

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    685
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Sławko

  1. Witaj. Na stronie: http://www.mojehobby.pl/products/Spitfire-Mk.XVI.html można sobie obejrzeć wypraski - są na nich nawet znaki firmowe ICM więc to raczej nic innego jak przepak. Dla porównania oryginalny ICM: http://www.mojehobby.pl/products/Spitfire-Mk-.XVI-WWII-British-fighter.html Może jest jakaś różnica w samym plastiku ale to musiałby się wypowiedzieć ktoś kto własnoręcznie "macał" oba modele. Pozdrawiam.
  2. Sławko

    Wessex UH-5 Italeri 1/48

    Przychylam się do opinii przedmówców. Na moje oko detale podłogi zostały dostatecznie podkreślone i wygląda to bardzo realistycznie.
  3. Nie miałem okazji jeszcze używać żadnej farbki Vallejo z serii GC ale jeśli mają tę samą konsystencję/skład co seria MC to można próbować rozcieńczać specyfikiem od Model Mastera do farb akrylowych. Ja tak właśnie robiłem z kilkoma farbkami z palety Model Color od Vallejo i całkiem przyjemnie się tym malowało z aerografu. Tylko jest małe ale - taka mieszanka, gdy dłużej postoi, ma tendencję do rozwarstwiania się składników i raczej trzeba ją zużyć w trakcie jednej sesji malarskiej mieszając co kilka, kilkanaście minut. Vallejo ma w swojej ofercie dedykowany thinner ale ma on specyficzną konsystencję, jest dość kosztowny i nie jestem pewien, czy nadawał by się do sporządzania mieszanki do aero, sam używam go tylko do uzupełniania ubytków w pojemniczkach gdy farby stoją dłuższy czas nieużywane.
  4. W porównaniu do zamieszczonego wcześniej schematu malowania granice pomiędzy kolorami jakby za bardzo rozmyte a pasy w kolorze Rotbraun na moje oko nieco za szerokie. Przez to w kilku miejscach prawie nie widać koloru Dunkelgelb. Rury wydechowe na schemacie malowania nie były brązowe.
  5. Dlatego dyszę najbezpieczniej jest dokręcać palcami, ja tak robię i nigdy jej dzięki temu nie ukręciłem. Kluczyk może się jedynie przydać przy odkręcaniu. Co do malowania to tak jak koledzy radzili - poćwicz coś na boku i wyczuj aero.
  6. Czy ktoś już uprzejmie donosił w tej sprawie ? Na ostatniej stronie dokumentu: http://www.eduard.com/store/out/media/InfoEduard/archive/2012/info-eduard-2012-11EN.pdf znalazły się rysunki Spitfire Mk.IXc w skali 1:48 Czy to przypadkiem nie oznacza, że planują wypuścić całkiem nowy model ? Może być ciekawie
  7. Kiedyś już coś na ten temat popełniłem: viewtopic.php?f=40&t=23401&hilit=kalkomanie Może coś z tego się przyda. Mam jeszcze jedną uwagę do tego co już tam napisałem. Jeśli do druku wykorzysta się papier typu "clear" to kolorki bardzo zależą od tego czym jest pomalowany model - po prostu kolor kamuflażu prześwituje przez kolory wydruku. Można temu spróbować przeciwdziałać drukując na arkuszu typu "white". Jaki z tego będzie dokładnie efekt to nie powiem bo sam tak jeszcze nie robiłem. W tym przypadku trzeba jednak przyłożyć się do dokładnego wycięcia kalkomani tak aby nie pozostawić białych obwódek.
  8. Sławko

    t54

    Na "bandażach" kół jezdnych widać jakieś dziwne ślady - jakby wycieki kleju. Czy Ty kleiłeś to "kropelką" ? To nie jest najlepszy klej do plastiku, zwłaszcza dla osób mało doświadczonych. Bardzo szybko łączy elementy nie dając szans na korektę i prawidłowe ustalenie położenia sklejenych części. Jeśli tak to zmień klej na coś "rozpuszczalnikowego", np: http://www.martola.com.pl/pl144/produkty3571/klej_maxi_z_pedzelkiem http://www.jadarhobby.pl/wamod-klej-modelarski-igla-butelka-35-ml-p-6804.html http://www.mojehobby.pl/products/Klej-Contacta-Liquid-13g.html http://www.mojehobby.pl/products/Klej-Contacta-Professional-Mini-12.5g.html Te kleje łączą wolniej i pozwalają na korekty ustawienia sklejanych części tak by jak najlepiej je do siebie dopasować. Rozpuszczają jednak plastik i należy bardzo uważać by nie zalać modelu nadmiarem kleju. Malowanie wygląda na niedkończone. Wydaje się, że tym razem farbkę rozcieńczyłeś i dobrze. Jedna warstwa to jednak za mało, trzeba by pomalować drugą a może i trzecią. Staraj się bardziej równomiernie nakładać farbkę na model. Koła napinające i napędowe także powinny być pomalowane a nie są. Nie wygodniej by Ci bylo pomalować kadłub po jego sklejeniu w całość a koła oddzielnie i później je dokleić ?
  9. Wykałaczką nie próbowałem ale może pomysł wart przemyślenia. Do tej pory zawsze z rogu chusteczki chigienicznej bądź delikatnego cienkiego papieru toaletowego zwijałem nieduży stożek i kilkoma takimi przeczyszczałem dyszę. Po włożeniu stożka w dyszę zapuszczałem jeszcze do środka kropelkę jakiegoś preparatu do czyszczenia/zmywania farby.
  10. Sławko

    PZL24B MIRAGE HOBBY

    Model wybrałeś dość ciekawy, o nienajgorzej dopasowanych elementach ale wymagajacy jednak sporego nakładu pracy. Podczas prac popełniłeś sporo błędów wynikających, mam nadzieję, z nadmiernego pośpiechu a nie z ignorancji. Ten model niestety nie jest udany ale początki zazwyczaj nie są łatwe. Jeśli budowanie modeli sprawia Ci dużą frajdę to nie rezygnuj z tego. Chcesz aby Twoje prace mogły się podobać ? Zwolnij tempo prac, czytaj dokładniej instrukcje, zaglądaj do internetu, porównuj ze zdjęciami rzeczywistych maszyn, jeśli masz wątpliwości to pytaj zanim coś skleisz, przytniesz, pomalujesz. Jeśli będziesz słuchał rad bardziej doświadczonych modelarzy i bardziej przykładał do prac to napewno nie zabraknie tu chętnych do podpowiedzi i pomocy. Poczytaj także relacje z budowy zamieszczone na tym forum, poszperaj w dziale "Jak to zrobić i jak pokazać" - znajdziesz tam wiele cennych uwag. Co do efektu prac to: - widać niedopasowanie sklejonych części, - odwrotnie wklejone golenie podwozia, - "tyłem do przodu" oraz "do góry nogami" wklejona osłona silnika, - silnik nieprawidłowo sklejony - już była o tym mowa, - urwane smigło, - niestaranne malowanie, - figurka w innej skali niż samolot. Mam nadzieję, że pomimo pierwszych niezbyt udanych prac, skusisz się na założenie kolejnego warsztatu ale będziesz w pracach uważniejszy, dokładniejszy i będziesz wykorzystywał uwagi zamieszczane w wątku. Jeśli chcesz budować modele z polskim akcentem to też nie jest problem - polacy w czasie WW II walczyli na bardzo różnorodnym sprzęcie. Na początek nie musisz sięgać po elementy fototrawione, prace z blaszkami nie należą do najłatwiejszych. w pierwszej kolejności skup się na starannym sklejeniu, malowaniu i nakładaniu kalkomanii. Na blaszki jeszcze przyjdzie pora. Powodzenia w kolejnych pracach.
  11. Sławko

    Predator 108 1:72 Revell

    Vallejo Color rzeczywiście są dedykowane pod pędzel ale ja z dobrym skutkiem nakładałem je także przy użyciu aerografu. Ładnie kryły cienką warstwą. Malowałem na podkład z akrylowego MM i jak na razie nie uszkodziłem powłoki Vallejo. Miałem mały problem jedynie z przyczepnością podkładu MM do plastiku - prawdopodobnie źle przygotowałem powierzchnię do malowania. Zdejmując maskowanie z taśmy Tamiyi w kilku miejscach oderwałem także farbkę razem z podkładem. W żadnym jednak miejscu nie było sytuacji, że zeszła warstwa Vallejo a został podkład.Vallejo Air nadal są do kupienia w sklepach modelarskich bez większych problemów (przynajmniej tych warszawskich). KorniK zrób test w pojemniczku mieszanki retardera i farbki Vallejo aby mieć pewność, że właściwie (bądź nie) ze sobą współpracują. Gdy zdarzy mi się, że farbka zaschnie na końcówce aerografu to biorę chusteczkę higieniczną nasączam jej róg zmywaczem i delikatnie czyszczę. MM akrylowymi także maluję i podzielam opinię - nie mam z nimi problemów. Nic a nic nie śmierdzą i dobrze kryją. Mnie wygodniej się maluje jednak rozcieńczonymi farbkami MM - dedykowanym rozcieńczalnikiem MM w proporcji 1:1 ale to już kwestia co komu bardziej pasuje.
  12. Masz może jakąś elektryczną mini-wiertarkę lub szlifierkę ? Można spróbować wytoczyć taki detal mocując kawałek ramki z modelu w uchwycie, włączyć obroty i ostrożnie obrabiając jakimś ostrym nożykiem. Można też spróbować dorobić tę lufkę z jakiegoś cienkiego pręcika plastikowego. Jakiej średnicy jest wylot tej lufki ?
  13. Sławko

    Predator 108 1:72 Revell

    Kiedyś gdzieś usłyszałem/przeczytałem, że Vallejo nie miesza się dobrze z alkoholem. Sam do rozcieńczania Vallejo Color używam rozcieńczalnika MM do farb akrylowych mniej więcej w proporcji nie większej niż 1:2 (2 cz. rozcieńczalnika) i maluje mi się tym całkiem dobrze. Pozostałości, które widać w zbiorniczku aero to na moje oko przypominają "zważoną" farbkę. Może któryś ze składników (alkohol lub retarder) powoduje wytwarzanie się tych grudek zamiast rozrzedzenie farbki. Proponuję byś zrobił gdzieś z boku w małym pojemniczku test. Wymieszaj kroplę farby tylko z alkoholem oraz kroplę farby tylko z retarderem i zaobserwuj czy farba się rozrzedza czy zachodzą w niej jakieś inne niepożądane reakcje. Jeszcze jedna uwaga. Czy po malowaniu poprzednim kolorem/surfecerem dobrze przepłukałeś aerograf ? Bo jeśli zostały w nim resztki poprzedniej farbki lub rozcieńczalnika innego niż do akryli to także może dać taki efekt. Gdy zmieniam rodzaj używanej farbki (olejna/celulozowa/akrylowa) podczas tej samej sesji malarskiej to płuczę aero najpierw zmywaczem stosownym do użytej ostatnio farbki a następnie rozcieńczalnikiem używanym do farbki, którą będę używał w następnej kolejności.
  14. Sam też się jeszcze niepewnie czuję ale przez weekend zmagałem się trochę z tym modelem i powiem, że z obróbką żywicy wcale nie było tak strasznie Ja także nie wiem czy się wyrobię ale już sam udział daje mi sporą satysfakcję i mnóstwo frajdy Model pojawił się w tym roku w raczej niedużym nakładzie więc nietrudno go było przeoczyć. Do zaglądania i pomocy zapraszam wszystkich chętnych W końcu warsztaty są po to by uczyli się wszyscy - ja także Do części opisowej dorzucę jeszcze słów kilka: Projekt budowy myśliwca z silnikiem rzędowym był jeszcze na krótko wskrzeszony w 1935 roku za sprawą francuskiej wytwórni silników Societe Nationale de Construction de Moteurs Lorraine-Dietrich. Firma ta zwróciła się do dowództwa lotnictwa wojskowego Jugosławii z propozycją dostarczenia samolotu PZL P.8 napędzanego mocniejszym niż w przypadku drugiego prototypu silnikiem typu Lorraine-Dietrich 12Hdrs "Petrel" wyposażonym w sprężarkę. Maszyna miała rozwijać prędkości maksymalne w zakresie 400-420 km/h a więc znacznie większe niż oba poprzednie prototypy. Państwowe Zakłady Lotnicze były z stanie podjąć się przeróbek na posiadanym drugim prototypie PZL P.8 ale docelowo zamierzano wprowadzić wiele innych istotnych zmian w konstrukcji płatowca pozwalających na jeszcze lepsze wykorzystanie potencjału silnika. Zamierzano między innymi wykorzystać skrzydło i usterzenie od PZL P.11c, zmienić konstrukcje, kadłuba, osłony silnika, zbiornika paliwa, chłodnicy, śmigła. Samolot ten miał także otrzymać zamkniętą kabinę na wzór PZL P.24 oraz osłony na koła podwozia. Miał być uzbrojony w dwa karabiny maszynowe montowane w kadłubie oraz możliwość zamontowania działek 20 mm w skrzydłach. Miał mieć także możliwość zamontowania radiostacji, wyposażenia do lotów nocnych (światła pozycyjne, podświetlane przyrządy pokładowe) oraz czterech wyrzutników lekkich bomb do 12 kg. Tak zmodyfikowana konstrukcja miała otrzymać oznaczenie PZL P.28. Warunkiem podjęcia prac nad tym samolotem miało być zobowiązanie się Jugosławii do zakupu wyprodukowanych maszyn. Dowództwo wojsk lotniczych Jugosławii nie wykazało jednak zainteresowania nabyciem tego sprzętu i ostatecznie projekt budowy tak zmodyfikowanej wersji myśliwca upadł. Trochę się bałem prac z żywicą. Po weekendzie mogę powiedzieć, że obróbka tej materii nie była aż taka straszna Z obawy by nie uszkodzić najdrobniejszych części zacząłem prace od tych największych - kadłub, skrzydło, stateczniki. Chciałem najpierw zapoznać się z właściwościami żywicy i wyczuć jak się z nią obchodzić. Nadlewki odciąłem za pomocą czeskiego wynalazku czyli piłko-żyletki, gdzieniegdzie pomocny okazał się także ostry nożyk olfy. Żywica, z której wykonano ten model przyjemnie się obrabia - jest dość elastyczna, prawie jak plastik w modelach wtryskowych. Dlatego właśnie całkiem przyjemnie operowałem na niej nożykiem Bez większych problemów dało się też przeszlifować to i owo papierem ściernym. Po wydobyciu części z woreczków zauważyłem jednak niedużą skazę na lewej burcie kadłuba - źle odlana rura wydechowa a właściwe jej brak. Na prawej burcie natomiast przy jednej z rur jest mały pęcherzyk powietrza - tu chyba też będzie potrzeba trochę poprawić. Biorąc jednak pod uwagę grubość (a właściwie cienkość ) ścianek rur to i tak nie ma co narzekać. Poniżej kilka fotek części wyjętych z woreczka: A tak są zaostrzone ster kierunku (po lewej) oraz statecznik poziomy (po prawej): Ciekawość to pierwszy stopień do ... złożyłem sobie "na sucho" jedynie na taśmę i maskol główne części by móc zobaczyć bryłę całego samolotu Części jak na razie są tylko wstępnie obrobione więc tu i ówdzie trzeba będzie jeszcze doszlifować. Spasowanie części nie sprawia jak na razie problemów Będąc już trochę oswojonym z żywicą zabiorę się teraz za drobnicę czyli wnętrze kokpitu.
  15. Ale moje kieszonkowe też nie jest takie znów duże... Poza tym, może mi ktoś powiedzieć, czy napewno nie było ani 1 7TP z Hotchkissami, a jeśli nie to jak dorobić lufkę od Browninga? Mam nadzieję, że do linczu nie dojdzie z tego powodu a może za jakiś czas jeszcze przed zakończeniem konkursu jednak uda Ci się zdobyć gąski ogniwkowe Złamanej lufki nie da się skleić ? Jest aż w tak złym stanie ? Jeśli nie to może kopia żywiczna tej pozostałej z zestawu ?
  16. Dzięki za doping Kolejna porcja informacji. OPIS KONSTRUKCJI Samolot zaprojektowano jako jednosilnikowy, jednomiejscowy górnopłat z zastrzałami. Zastosowany „Polski płat” odznaczał się bardzo dużą wytrzymałością i odpornością na działanie sił niszczących (przeciążeń przy gwałtownych manewrach) – współczynnik obciążenia niszczącego wynosił n=16 co było wartością znacznie większą niż stawiane wymagania. Sam płat miał konstrukcję opartą na dwóch dźwigarach wspieranych po obu stronach przez pary równoległych zastrzałów. W celu zmniejszenia oporów aerodynamicznych w tej konstrukcji inż. Z. Puławski eksperymentalnie użył na pokrycie skrzydła blachy duralowej gładkiej zamiast tak jak wcześniej żłobkowanej. Lotki szczelinowe także były pokryte blachą gładką. Rozwiązanie to jednak się nie przyjęło i w kolejnych konstrukcjach powrócił do pokrycia z blachy żłobkowanej. Skrzydło posiadało profil zmodyfikowany Bartel 37 IIa, zmienny wzdłuż rozpiętości. Największą grubość skrzydło posiadało w miejscu podparcia zastrzałami i zwężało się ku zakończeniom oraz w miejscu połączenia z kadłubem. Taka konstrukcja płata odznaczała się ponadto lepszą widocznością dla pilota. Kadłub był konstrukcji kratownicowej z kształtowników, nitowany, pokryty gładką blachą duralową o przekroju zbliżonym do prostokątnego – płaskie boki oraz zaokrąglone dół i góra. Za kabiną pilota znajdował się charakterystyczny dla późniejszej konstrukcji PZL P.11c garb o łagodnie zmniejszającej się wysokości i kończący się w miejscu połączenia kadłuba ze statecznikiem pionowym. Kabina pilota miała konstrukcję otwartą z umieszczonym przed nią wiatrochronem. Usterzenie było klasyczne z pokryciem blachą gładką. Statecznik poziomy posiadał możliwość zmiany nastawienia i był podparty po obu stronach kadłuba pojedynczymi zastrzałami. Podwozie stałe trójpodporowe z goleniami w układzie dźwigniowym-nożycowym według pomysłu inż. Z. Puławskiego. Amortyzatory kół podwozia głównego olejowo-powietrzne Vickers zabudowane były wewnątrz kadłuba. W celu zmniejszenia oporów aerodynamicznych podwozia zamontowano na kołach owiewki. Płoza ogonowa wykonana była ze stali i także posiadała amortyzator olejowo-powietrzny. Silnik: PZL P.8/I - Hispano Suiza 12Mc rzędowy 12-cylindrowy w układzie V o mocy nominalnej 368 kW (500 KM) oraz mocy maksymalnej 471 kW (640KM) chłodzony wodą. Chłodnica wody umieszczona była w tunelu pod kadłubem a chłodnica oleju pod silnikiem. PZL P.8/II - Dietrich 12H Petrel rzędowy 12-cylindrowy w układzie V o mocy nominalnej 404 kW (550 KM) i mocy maksymalnej 497 kW (675KM) chłodzony wodą. Początkowo chłodnicę wody zamontowano pod kadłubem a chłodnicę oleju na prawym boku kadłuba ale później zmieniono ich położenie – chłodnice wody znalazły się na bokach kadłuba a chłodnica oleju pod silnikiem. Zbiornik paliwa miał pojemność 350 dm3 i mógł być odrzucany awaryjnie w locie. Śmigło dwułopatowe metalowe Ratier o stałym skoku. Od strony pilota pomalowane było częściowo na kolor czarny – środek śmigła był niemalowany. Planowano uzbroić PZL P.8 w dwa sprzężone karabiny maszynowe Vickers kalibru 7,7 mm zabudowane z przodu kadłuba nad silnikiem schowane pod wyprofilowaną aerodynamicznie osłoną. Wersje seryjne miały być wzorowane na drugim prototypie PZL P.8/II po wprowadzeniu niezbędnych poprawek i ulepszeń. DANE TECHNICZNE PZL P.8 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . PZL P.8/I . . . . . . . . . PZL P.8/II Rozpiętość - . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 10,4 m . . . . . . . . . . 10,5 m Długość - . . . . . . . . . . . .. . . . . . . . . . . . . . . 7,03 m . . . . . . . . . . 7,55 m Wysokość - . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 2,75 m . . . . . . . . . . 2,75 m Powierzchnia nośna - . . . . . . . . . . . . . . . . . 17,6 m2 . . . . . . . . . 18 m2 Masa własna - . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . 971 kg . . . . . . . . . . 1102 kg Masa całkowita - . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 1420 kg . . . . . .. . . 1573 kg Prędkość maksymalna (h=0m) - . . . . . . . . . . 330 km/h . . . . . . . 350 km/h Prędkość maksymalna (h=3800m) - . . . . . . . 318 km/h . . . . . . . 332 km/h Prędkość minimalna (lądowania) - . . . . . . . . 101 km/h . . . . . . . 105 km/h Prędkość wznoszenia (h=0m) - . . . . . .. . . . . 7,4 m/s . . . . . .. . . 7,5 m/s Pułap - . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9000 m . . . . . . .. . 9100 m Zasięg - . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 500 km . . . . .. . . . 500 km Obciążenie powierzchni - . . . . . . . . . . . . . . . 80,68 kG/m2 . . . . 87,39 kG/m2 Obciążenie mocy - . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . 2,22 kG/KM . . . . . 2,33 kG/KM Nie wiedziałem jak wstawić tabelkę więc posłużyłem się kropkami. Mam nadzieję, że jest to czytelne. Dziś zakupiłem bardzo rzadki klej cyjano-akrylowy w nadziei, że części będę mógł kleić podobnie jak w przypadku plastiku i Tamiya Extra Thin Cement. Czyli planuję tam gdzie to będzie możliwe części dopasować, zetknąć powierzchniami klejonymi, unieruchomić np taśmą klejącą i zapuścić w połączenia rzadki cyjano-akryl. Co z tego wyjdzie to życie pokaże. Na wszelki wypadek sprawdziłem magazynek z chemią - Debonder jest
  17. Kto, gdzie, jak ? Tak całkiem na poważnie to nie mam większego doświadczenia z żywicami - owszem jakieś dodatki to się robiło ale całego modelu jeszcze nie miałem odwagi. Dlatego ja też będę się uczył i liczę na waszą pomoc w zmaganiach z żywiczną materią Części wykonane są na najwyższym możliwym poziomie - żadnych bąbli powietrza, żadnych niedolewek, żywica gładziutka jak pupcia niemowlaka . Delikatne, równe linie podziałów, śliczne nitowanie i bardzo ładne pozostałe detale konstrukcji Krawędzie spływu płata i stateczników cienkie tak prawie jak żyletka Do tego w zestawie jest całkiem duża blaszka fototrawiona i klisza zegarów. Zestaw marzenie Zastanawiałem się tylko przez kilka sekund nad jego zakupem Dzięki wszystkim za dobre słowa
  18. Tydzień już minął od rozpoczęcia konkursu a tu ani jednego latadła ... Czas więc na cosik z lotnictwa Początki lotnictwa to dynamiczny rozwój konstrukcji zarówno samych płatowców jak i silników do nich przeznaczonych. Nowatorskie i uznane za bardzo dobre konstrukcje już po 3-4 latach stawały się przestarzałe i ustępowały swymi osiągami kolejnym generacjom aparatów latających. Ciągły wzrost osiągów zwiększał jednocześnie potencjał bojowy tego rodzaju uzbrojenia i nie dziwi fakt iż rola lotnictwa w przewidywanych działaniach wojennych stawała się coraz bardziej znacząca. Własną armię można było uzbroić w samoloty na kilka sposobów: zakup gotowych od zagranicznych dostawców, zakup licencji na produkcję w kraju oraz zaprojektowanie i uruchomienie produkcji własnej konstrukcji. Dwa pierwsze warianty wiązały się z dość wysokimi nakładami finansowymi co było bardzo dużą przeszkodą w odradzającej się dopiero Rzeczpospolitej. Poważnie ograniczały też możliwości zakupu maszyn o najlepszych osiągach. Ponadto zakup gotowych maszyn lub podzespołów za granicą obarczony był pewnym ryzykiem związanym ze zmianami sytuacji na arenie politycznej. W przypadku konfliktu interesów bądź wybuchu wojny można było zostać całkowicie pozbawionym dostaw nowego sprzętu. Z tych też względów podjęto decyzję o utworzeniu w 1928 roku Państwowych Zakładów Lotniczych. Powierzono im zadanie skonstruowania nowego samolotu myśliwskiego o konstrukcji całkowicie metalowej przewyższającego swymi osiągami maszyny używane ówcześnie w Wojsku Polskim. Większość konstrukcji z tamtych lat była oparta o koncepcję metalowych kratownic pokrytych płótnem lub drewnem. Tylko nieliczne firmy były zdolne wytwarzać samoloty o konstrukcji całkowicie metalowej. Aby polskich inżynierów zapoznać bliżej z rozwiązaniami stosowanymi w konstrukcjach całkowicie metalowych zakupiono licencję na samolot Wibault 7. Zadanie skonstruowania nowego samolotu myśliwskiego powierzono młodemu i niezwykle utalentowanemu inżynierowi – Zygmuntowi Puławskiemu. W projekcie wykorzystał kilka własnych nowatorskich pomysłów – mewi płat (zwany także płatem Puławskiego lub „polskim skrzydłem”), system amortyzacji podwozia, udoskonalony system nitowania pokrycia skrzydła. Prace konstruktorskie nad pierwszym polskim myśliwcem nazwanym PZL P.1 („P” oznaczało jednocześnie rodzaj maszyny - „pościgowy” oraz pierwszą literę nazwiska głównego konstruktora) rozpoczęto w 1928 roku. W sierpni 1929 roku wzbił się w powietrze prototyp PZL P.1/I. Pierwsze loty testowe pozwoliły na wprowadzenie niezbędnych poprawek oraz udoskonaleń konstrukcji. Zmodernizowany samolot uzyskał prędkość 295 km/h co uczyniło go najszybszym samolotem w całym polskim lotnictwie. Posiadał także bardzo dobre właściwości pilotażowe. Kolejne modernizacje wprowadzono do drugiego prototyp PZL P.1/II. W czerwcu 1930 roku wziął on udział w Międzynarodowym Konkursie Samolotów Myśliwskich w Bukareszcie gdzie zebrał bardzo pochlebne opinie. Ze względu na przewagę pewnych właściwości silników gwiazdowych nad rzędowymi (mniejsza waga, prostsza i tańsza konstrukcja, większa odporność na przestrzelenie, mniejsze zużycie paliwa) Departament Aeronautyki Ministerstwa Spraw Wojskowych podjął decyzję o tym by w Polsce produkowane były właśnie silniki gwiazdowe. Spowodowało to konieczność zmian w konstrukcji polskiego myśliwca tak by dopasować go do montażu silników gwiazdowych. Zaprojektowano więc kolejne warianty PZL P.6 oraz PZL P.7. Inżynier Z. Puławski był jednak orędownikiem konstrukcji z silnikiem rzędowym pozwalającym na zaprojektowanie płatowca o lepszej charakterystyce aerodynamicznej. Dość duże zainteresowanie liczących się w świecie wytwórni silników konstrukcją PZL P.1 zaowocowało podjęciem w roku 1930 prac projektowych nad kolejną rozwojową wersją z nowocześniejszym a tym samym mocniejszym silnikiem. W wyniku tych prac zbudowano dwa prototypy – PZL P.8/I z silnikiem Hispano-Suiza 12 Mc o mocy 442 kW (600 KM) oraz PZL P.8/II z silnikiem Lorraine-Dietrich 12H Petrel o mocy 497 kW (675 KM). PZL P.8/I źródło: "Samoloty wojskowe w Polsce 1924-1939" A. Morgała, Dom wydawniczy Bellona, Warszawa 2003 PZL P.8/II źródło: "Samoloty wojskowe w Polsce 1924-1939" A. Morgała, Dom wydawniczy Bellona, Warszawa 2003 PZL P.8/I oblatany został w sierpniu 1931 roku zaś PZL P.8/II w marcu roku 1932. Osiągnięte prędkości maksymalne (330 km/h dla PZL P.8/I oraz 350 km/h dla PZL P.8/II) przy powierzchni ziemi były większe niż w PZL P.7. Pierwszy prototyp wziął udział w Międzynarodowym Meetingu Lotniczym w Warszawie w 1932 roku. Drugi prototyp miał zostać zaprezentowany w tym samym roku w lipcu na Międzynarodowym Meetingu w Zurychu. Niestety maszyna ta miała pewne problemy z układem chłodzenia silnika (dostarczonym przez producenta silnika). Nie przeszła także wszystkich prób w locie. Już w trakcie pierwszego etapu przelotu nastąpiło przegrzanie silnika. Pilot-oblatywacz Bolesław Orliński nie chcąc ryzykować poważnych uszkodzeń silnika postanowił awaryjnie lądować na przygodnym kartoflisku. Pechowe lądowanie zakończyło się kapotażem i uszkodzeniem samolotu. źródło: "Samoloty wojskowe w Polsce 1924-1939" A. Morgała, Dom wydawniczy Bellona, Warszawa 2003 W związku z tym postanowiono wysłać na imprezę pierwszy prototyp PZL P.8/I ale i on miał problemy w końcowej fazie lotu. Także i tym razem lądowanie zakończyło się poważnymi uszkodzeniami maszyny. Płatowiec PZL P.8/II został jednak wyremontowany i wystawiony na Międzynarodowym Salonie Lotniczym w Paryżu. Maszyny seryjne miały być oznaczone PZL P.9 a wersja z mocniejszym silnikiem Rolls-Royce "Kestrel" o mocy 750 KM miała nosić oznaczenie PZL P.10. W wyniku wypadku lotniczego 21 III 1931 roku i odniesionych obrażeń w drodze do szpitala zmarł inż. Z. Puławski. Tym samym konstrukcja polskiego myśliwca z silnikiem rzędowym straciła swego głównego promotora. Okoliczność ta wraz z podjętą wcześniej decyzją o rozwoju i produkcji w Polsce silników gwiazdowych a także duże zaawansowanie prac konstruktorskich nad myśliwcami PZL P.7 oraz PZL P.11 wpłynęły na zaniechanie rozwoju koncepcji polskiego myśliwca z silnikiem rzędowym. Niemniej jednak wszystkie doświadczenia jakie zebrano przy budowie tych maszyn wykorzystano przy budowie samolotów z silnikami gwiazdowymi – PZL P.7, PZL P.11 oraz PZL P.24. Zastanawiałem się czy wziąć udział w konkursie aktywnie czy pozostać tylko widzem - mam jeszcze dwa niedokończone projekty i mało czasu na prace modelarskie. Temat jednak bardzo wdzięczny i nie mogłem sobie odmówić tej przyjemności Po za tym udział w takiej imprezie jednak mobilizuje siły i liczę, że tym razem uda mi się model skończyć w terminie. Wybrałem sobie coś niedużego żeby nie było zbyt dużo pracy a jednocześnie żeby nie było, że całkiem idę na łatwiznę będzie to model z żywicy. Aby regulaminowi stało się za dość poniżej nietknięta jeszcze zawartość pudełka:
  19. W pierwszej chwili nawet nie zauważyłem ... ale przez ten dopisek to jednak nie dało się przeoczyć Pozdrowienia dla K ... Będę tu czasem zaglądał bo projekt zapowiada się bardzo ciekawie
  20. Sławko

    PZL ŁOŚ PLASTYK

    Całkiem ładnie wykonany jak na zestaw z minionego wieku Jedynie co mi się rzuciło w oczy ponad to co już tu napisano to nieco niepoprawny kształt oszklenia. Szyby przed pilotem miały na górze łuki a nie linie proste. Po za tym widać, że się postarałeś i wiele pracy w niego włożyłeś. Lakier sprawia wrażenie położonego równo i gładko, bez zacieków. Jak nabierzesz większej wprawy to pewnie w kolejnym Łosiu przerobisz linie na wgłębne
  21. No to super jutro pozdejmuje nadmiar kleju To dość ryzykowne bo nitro może rozpuścić plastik i tym samym zniszczyć model. Debonder do najtańszych specyfików nie należy ale nie ma z nim żadnego ryzyka - nie rusza plastiku.
  22. Sławko

    Aerograf

    Ten aerograf w realu wygląda trochę tandetnie... jak na moje oko. Wydaje mi się, że nie powinno być problemu ze znalezieniem na Allegro zestawu z lepszym aerografem w niewiele wyższej cenie Tu chyba chodziło o zbyt duży rozmiar zbiorniczka wymuszający przygotowanie do malowania większej ilości farbki. W przypadku skali 1:72 to często może być potrzeba użycia niewielkiej ilości farbki. Dlatego moim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłby aerograf z górnym zbiornikiem gdzie można farbkę dozować dosłownie po kropelce.
  23. Sławko

    Alfa Romeo 33 Coupe

    Co do drzwi to wlanie żywicy w powstały kształt to chyba za bardzo nie zda egzaminu. Podejrzewam, że żywica w większości wypłynie a to co zostanie to odtworzy jedynie kształt wewnętrzny. Nad kształtem zewnętrznym drzwi i tak potrzeba będzie popracować. Może zamiast lejącej życicy spróbować z jakąś dwuskładnikową masą plastyczną. Ukształtować palcami wstępnie kształt wykorzystując pokazaną już wcześniej formę a następnie po utwardzeniu pilnikami, papierami ściernymi, szlifierką, nożykiem (itp., itd.) doprowadzić krzywizny do wymaganego kształtu ?
  24. Bardzo jestem ciekaw jak to Ci wyjdzie Sam próbowałem druku na laserówce ale ponieważ nie był to zbyt "wypasiony" model to jednak lepsze rezultaty uzyskałem z poczciwej drukarki atramentowej. Czy wydruk kalkomanii sklejkowej robiłeś na tej samej drukarce co wydruk oznaczeń ? Raster na kalkomanii sklejkowej jest dość znaczny - nie jestem pewien ale z dobrej atramentówki chyba można by uzyskać lepszy wydruk.
  25. Może nie wystarczyć. A dokładniej to sporo zależy od samych silniczków - jaki pobierają prąd. Zwykłe potencjometry nie wytrzymują zbyt dużych prądów i łatwo je przepalić. Oczywiście są też dostępne potencjometry wytrzymujące większe wartości prądów. Tylko, że są trudniej dostępne w sklepach. Jeśli jednak dobierze się odpowiednie potencjometry do silniczków to i tak też można.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.