-
Liczba zawartości
4 383 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Dobrze się składa, bo i ja Cię nie lubię.
-
Oczywiście bez problemu mogę sobie stworzyć negatywną definicję nagrodziarza . Ale taką sensowną to już trudniej, bo wersja, że jest to zajmujący się modelarstwem palant nie wyczerpuje zadania. Skoro to ma być zjawisko negatywnie wpływające na hobby to w definicji musi znaleźć się miejsce na ten problem. I tu już jest trudniej. Wprawdzie i tak znam przypadki, które pasują tu jak ulał, ale jestem gotów założyć się nawet o 5 zyli, że autor i rozmówca nie to mieli na myśli. Dlatego dopytuję. Mnie takie rzeczy akurat interesują.
-
Bardziej liczyłem na definicję 'nagrodziarza'. Bez tego nijak nie sposób wyrobić sobie opinii czy to stety, czy niestety. Zatem doprecyzowuję: co to jest nagrodziarz? Pytam oczywiście Grzesa, jako autora terminu. Ale jeśli ktoś siedzi w jego głowie to też może być.
-
Na czym polega problem z 'nagrodziarzami'?
-
W kwestii formalnej: 41 FS i Tsili Tsili.
-
O matko, nie znam się na etażerkach. Tu masz próbki oznaczeń wyjęte ze zdjęcia. Dość odpowiedzialne bo próbkowałem średnią z kwadratu 7x7 pikseli. Ale przy tej jakości zdjęcia trudno wnioskować. Ogólnie to nie słyszałem, żeby przy malowaniu oznaczeń na samolotach malarze przejmowali się techniką nakładania wielu przejrzystych warstw, budowaniem koloru i tym podobnym modelarskim zwyczajom. Te klimaty często odpowiadają za takie problemy, szczególnie przy tak ciemnych kolorach, jak ten tu czerwonopodobny. Malowano 'pełnym kryciem' i kolory raczej się zgadzały. Ale mnie tam nie było przy tym Albatrosie. Problem z modelem jest taki, że tego typu rzeczy są automatycznie odbierane jako błąd techniczny. I jeżeli chce się zasygnalizować różnicę odcieni to trzeba znaleźć sposób na taką prezentację, żeby ominąć tę pułapkę. Albo przynajmniej mieć podkładkę w dokumentacji, że tak było. Twierdzenie, że zrobiło się źle i to widać, ale niech zostanie, bo może w rzeczywistości też tak było raczej rzadko się broni :).
-
B-25B Academy (wypraski Accurate Miniatures), skala 1:48, Doolittle Raid
greatgonzo odpowiedział tenzan → na temat → [L]Warsztat
Wersja B-25, która leciała na Tokio, w przeciwieństwie do wcześniejszej, nie była wyposażona w ogonowe uzbrojenie. Uznano, że niekoniecznie jest to wiedza, która będzie oczywista dla japońskich pilotów i wykonano makietę tego uzbrojenia i to tu właśnie pojawiły się lipne, drewniane 'lufy'. Górna wieżyczka była do strzelania, za to zdemontowano dolną. Cięcie szczotek w ostatniej chwili to legenda. O rajdzie Doolitle'a czytałem tylko trochę i jakiś czas temu. Nie jest to temat, w którym czuję się szczególnie mocno, więc jeśli ktoś chce mieć pewność, to lepiej to sprawdzić. Te końcówki ogona były chyba malowane, by zasugerować oszklenie, czy co tam było w tej wcześniejszej wersji. Nie bardzo umiem w Mitchelle. -
Że niby ja?
-
Generalnie warto zadbać o jednorodność oznaczeń. Malowane z zasady wyglądają lepiej w tym kontekście, zgrywając się z kamuflażem. Zakładając, że namalują się bez jakichś wpadek. Kalkomanie niosą ze sobą ryzyko, że będą się jakoś się wyróżniać. Ale jednorodność jest ważna dla prezentacji modelu. Także przy malowaniu. Niepokój budzi różnica w odcieniu pasów na stateczniku i kadłubie. Być może to zamierzony efekt, a ja prezentuję, skądinąd oczywisty brak wiedzy w temacie oznaczeń latających etażerek, ale dla mnie wygląda to jak nieopanowanie problemu nanoszenia koloru na różne barwy podkładu. Zatem wpadka, czy Gonzo idiot?
-
Burza w szklance wody zatem. Dzięki.
-
Zachęcam. Przy okazji mówiąc jak będzie postrzegany, gdy tego nie zrobi. Co najmniej do tego czasu nie ma mowy o żadnym 'koledze'.
-
A ja chętnie poznałbym wyjaśnienie bo tekst trąci co najmniej ksenofobią. A raczej, jeśli niewyjaśniony, to zwyczajnie jest obrzydliwie ksenofobiczny. W najlepszym razie.
-
CHANCE VOUGHT F4U-1 CORSAIR - Heller 1:72, nr katalogowy 073
greatgonzo odpowiedział barszczo → na temat → Inbox-y
Ciekawy samolot. Ale on nie był NMF, tylko malowany na srebrno. Nie, żeby to miało znaczenie w czasach Szmeru :). -
CHANCE VOUGHT F4U-1 CORSAIR - Heller 1:72, nr katalogowy 073
greatgonzo odpowiedział barszczo → na temat → Inbox-y
Czy NFM to to samo co NMF? Czy to była może SS 11 'Sally'? -
P-51B Mustang - North American, Hobby 2000, 1:72
greatgonzo odpowiedział alienus → na temat → [L]Warsztat
Nie testuj na modelu. Na model idzie to co już wiesz i umiesz. Weź skrzydło ze zbędnego zestawu, starego modelu, albo inny kawałek plastiku. Nie maluj całości. Kolejne testowane farby kładź pasami obok siebie na jednym podkładzie. Przy innych testach idea jest ta sama. -
Współczesne techniki w budowie modeli vintage - felieton dyskusyjny
greatgonzo odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → Dyskusje ogólne
To, że by wprowadzić nową kategorię trzeba dogadać się z organizatorami to rzecz tak oczywista, że chyba nie o tym tu rozmawiamy? A, że pomysł to widzimisię Marcina? Tak rodzą się pomysły. Podsumowanie: to też nic innego jak widzimisię. Prawo do widzimisię jest powszechnie zagwarantowane o ile cenimy wolność. Dopiero gdy to widzimisię szkodzi potrzebne są ograniczenia. Twierdzenie, że nie uznaje się czyichś racji nie szkodzi, ale niezgoda na ich sprawdzenie bez uzasadnienia jest po prostu błędem. A uzasadnić używając widzimisię to już się nie da. O argumentach ad personam nawet nie wspominam, ale jak ktoś uważa za stosowne tak się zaprezentować... . (To ostatnie nie jest personalnie, merlin) To, że nie ma PRL nie znaczy, że nie mogą powstawać zrzeszenia czy związki ze standaryzacją zasad. Moim zdaniem historia naszych wolnych imprez modelarskich pokazuje, że coś takiego bardzo by się przydało. Andrzej Ziober: Prawda, prawda..., ale to tylko część problemu. Aktywnie działają tu sami organizatorzy tworząc regulaminy i struktury spotkań. W Polsce coś takiego jak Best Aircraft w zasadzie nie istnieje. Zamiast tego mamy różne memoriały, czy modne ostatnio konkursy na punkty. Te niby mają być polem starcia najlepszych modelarzy, ale obwarowane są ograniczeniami wykluczającymi przyjęcie do oceny całych grup modeli. Na koniec i tak nie wiadomo, czy Best Aircraft to ten co wygrał konkurs, memoriał, czy festiwal. A może ten co dostał Grand Prix burmistrza, co do której nie wiadomo kto ją przyznaje. Burmistrz, nieokreślony organizator, czy jednak sędziowie? Pytanie do organizatorów raczej nie pomaga. Ja od takiego organizatora dowiedziałem się, że dla niego wszystkie modele są równie piękne, więc nie ma o czym gadać. Sędziowanie... ech, inna gadka. -
Współczesne techniki w budowie modeli vintage - felieton dyskusyjny
greatgonzo odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → Dyskusje ogólne
Czyli konsekwentnie, jeśli w konkursie pojawi się np okolicznościowa kategoria typu 'samoloty strażackie wczoraj i dziś' to można w niej wystawiać tylko modele, które nie nadają się do kategorii open? A co z innymi kategoriami, z nimi też ten strażacki szpej nie może się przenikać? Wspominał o tym Andrzej, wspominałem bokiem i ja - kategorie się dublują , to standard konkursowy. Dla mnie propozycja Marcina niczym nie różni się od tej klasy strażackiej. Tam ograniczeniem jest przeznaczenie oryginału, tu rok produkcji zestawu. Jeden pies. Wprowadzenie nowych możliwości uważam za zaletę, a jak rozumiałem i Marcin to powyżej potwierdził, nikt nie zamierza wprowadzać regulaminowego sufitu dla działań modelarza. Ale nawet gdyby był taki sufit, to co? Ot - specyfika kategorii. Pytanie brzmi, czy jej pojawienie się zrobi szkodę. Bo generalnie tylko to jest istotną podstawą do wprowadzania ograniczeń. To ogólna, światopoglądowa wręcz zasada i nie widzę powodu, by nagle w modelarstwie miała przestać działać. Frekwencja mnie nie obchodzi. To już niech spędza sen z powiek pomysłodawcy. -
Współczesne techniki w budowie modeli vintage - felieton dyskusyjny
greatgonzo odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → Dyskusje ogólne
Całkowicie się z Tobą zgadzam, Marcin. Przynajmniej w pierwszej części wypowiedzi. Bo w drugiej (cytowanej) to już mniej. Ten sens jest umowny i po prostu przyzwyczailiśmy się do niego. To nie znaczy, że nie może być skorygowany, czy uzupełniony. Mnie w tym wszystkim nie chodzi o vintage takie, czy inne. Sam nie podzielam fascynacji starymi zestawami, zresztą nie starymi też. To jest kompletnie nie moja bajka i gdyby to ode mnie zależało, to vintage by nie istniał, bo po prostu bym na to nie wpadł. Tu, w wątku widzę gościa, który chciałby wprowadzić nową kategorię konkursową. Wprawdzie zupełnie mi obojętną, ale zwiększającą potencjalnie poziom kreatywności. Może to utopia, może mu się nie uda, ale jak chłop chce, to niech się męczy. Twierdzenie, że robi źle, bez wykazania, że tak jest uważam niewłaściwe. Na konkursach modelarskich większość modeli to prace przeciętne, a mnogość kategorii sprawia, że i takie przeciętne są nagradzane. Zresztą, regulaminy są specjalnie konstruowane, by właśnie tak się działo. To wcale nie jest złe. Niestety następny, popularny u nas krok to rozmywanie wartości tych nagród, co akurat mnie się zupełnie nie podoba. Ale jeśli ktoś, kto pomęczył się nad starym zestawem, ma za to dostać medal, to ja nie widzę problemu. Przecież jeśli ktoś zrobi to stosując wspomniane CLOU modelarstwa jako metodę, to dostanie ten medal tym bardziej. Kwestia próby maksymalnego zbliżenia się do obiektu rzeczywistego jest takim samym problemem dla każdej kategorii konkursowej, już istniejącej i jeszcze nie. -
Współczesne techniki w budowie modeli vintage - felieton dyskusyjny
greatgonzo odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → Dyskusje ogólne
Nie chodzi o to by tworzyć ciało narzucające regulamin, jak np. w przypadku komisji weryfikującej muzyków w PRL. Na weselu mogła pojawić się kontrola i w przypadku, gdy zespół nie był w stanie wylegitymować się ważną weryfikacją mogło dojść do zamknięcia imprezy. Nie takich idiotyzmów szukamy. Ale wciąż dobrze byłoby, gdyby regulaminy imprez modelarskich były powtarzalne. Nie dlatego, że narzucone, ale dlatego, że byłyby po prostu dobre i warte powtarzania. Ludzie grający amatorsko w kosza 3x3 przyjmują oficjalne zasady gry nie dlatego, że ktoś im je narzuca, ale dlatego, że są jasne , sensowne i fajne. Odrzuca się tylko elementy fizycznie niemożliwe do spełnienia. To, oczywiście ogólne zagadnienie, tylko trochę związane z tematem wątku. -
Współczesne techniki w budowie modeli vintage - felieton dyskusyjny
greatgonzo odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → Dyskusje ogólne
Punkty 2-5 to sytuacja istniejąca bez tego retro, albo nie mieszcząca się w kategorii szkody. Pozostaje pkt 1, ale najpierw trzeba by to udowodnić. -
Współczesne techniki w budowie modeli vintage - felieton dyskusyjny
greatgonzo odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → Dyskusje ogólne
Ok, to które to jest ta realna szkoda wyrządzona przez kategorię Marcina? Nawet zakładając, że Marcin faktycznie bezwstydnie kłamie. Poza zakłócaniem Twojego poczucia porządku. Regulamin służy zupełnie czemu innemu. Kwestie etyczne rozwiąże zapis zamykający się w kilku słowach. Problemem jest jedynie chęć egzekwowania tych kwestii i ewentualne założenie, że istnieją okoliczności, przy których nieetyczne zachowania mogą być uznane za dopuszczalne. Inny temat. -
Współczesne techniki w budowie modeli vintage - felieton dyskusyjny
greatgonzo odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → Dyskusje ogólne
Zupełnie Cię nie rozumiem. Owszem, Marcin nie odpowiedział na Twoje pytanie wprost. Nie wiem dlaczego, może dopatrywał się głębszego dna w pytaniu, które zawierało w sobie odpowiedź. Ja też pewnie nie odpowiadałbym na takie pytanie, które wygląda jak chwyt erystyczny. Cała rzecz nie jest bardzo skomplikowana. Marcin chce nowej kategorii. Chłop się wkręcił, zależy mu. Kategoria nie generuje żadnego konfliktu z Twoją wizją vintage. Jest zupełnie oddzielnym bytem w żaden sposób nie wpływającym na tę wizję. Wydawałoby się, że powinna być ci zupełnie obojętna. Gdyby Marcin forsował wprowadzenie klasy samolotów sanitarnych, nie byłoby różnicy. Tylko, czy wtedy też tak byś się jej sprzeciwiał? Bo, o ile Marcin nie nadepnął tu na jakiś odcisk, to w zasadzie powinieneś. Pomysł Marcina może i nie jest dobry, ale przekonamy się o tym nie z kanapowych proroctw tylko z praktycznych prób jego realizacji. Jeśli za dziesięć lat wspomnimy jak kategoria pojawiła się na konkursach i zdechła, to będziesz mógł z satysfakcją rzucić: 'A nie mówiłem!'. Albo skonstatować smutnie, że myliłeś się, gdy będzie ona hulać w najlepsze. Teraz twierdzenie Marcina, że to wyśmienity pomysł jest tyleż warte, co jego negacja. Aż trudno mi sobie wyobrazić co skłoniłoby mnie do publicznego, konsekwentnego kontestowania pomysłu wprowadzenia do festiwali kategorii samolotów sanitarnych. Nie mogę pojąć, gdzie jest realna szkoda wyrządzona tą marcinową kategorią 'retro' i coraz bardziej zaczynam zastanawiać się nad tym odciskiem... . Te wszystkie skrzydła, stateczniki i fotele to nieistotne technikalia, dość łatwe do rozwiązania na poziomie regulaminu imprezy. Jednak przeraża mnie, że pojawiające się tu zastrzeżenia potrafią bazować na założeniu, że uczestniczący w zawodach modelarze będą chcieli oszukać. To jest element dość charakterystyczny dla naszego modelarstwa konkursowego, które cierpi na tyle bolączek związanych z relatywizowaniem zagadnień etycznych, że wydawałoby się, iż temat nowej podkategorii vintage powinien znaleźć się daleko na liście kontrowersyjnych zagadnień. -
Kultowość to zawsze rzecz indywidualna. Trudno dyskutować o tak subiektywnym temacie. To co klub 1:72 mógł zrobić każdemu to rozpalić wyobraźnię. Te krótkie teksty i marne, z dzisiejszego punktu widzenia, zdjęcia pokazywały jak mogą wyglądać modele. Do dziś pamiętam skromną fotkę modelu P-51 'This Is It!' Masona wykonanego przez modelarza, chyba z klubu 'Śmigiełko'. Prosty model, bez otwarć i żadnej waloryzacji. Ale wszystko było tak idealnie równe, proste i dokładne, że nie mogłem wyjść z podziwu. Zdjęcie oryginału przewija się przez książki i sieć i zawsze lekko się przy nim rozrzewniam.Człowiek patrzył na te zdjęcia i też tak chciał. A jak już bardzo chciał, to zaczynał kombinować. Pierwsze drobne przeróbki i samodzielne dodatki, pierwsze, nieudolne jeszcze próby zrobienia makiet silników i upchnięcia ich w otwartym kadłubie, nieporadnie zaimitowane elementy konstrukcji. Ale wyobraźnia była już rozpalona i nie pozwalała na przymknięcie oka na wyraźnie widoczne niedoskonałości. Trzeba było lepiej, staranniej. Poza tym klub był modelarskim kolegą. O modelarzy w grupie znajomych wcale niekoniecznie było tak łatwo. Jeśli już ktoś się tym interesował, to często przelotnie, a inne atrakcje życia młodego człowieka wypierały modelarstwo. Co dwa tygodnie można było złapać kontakt z hobby - 'pogadać' o modelach, przejąc się problemami, 'usłyszeć' nowe historie. Takie forum internetowe sprzed pół wieku :).
-
Współczesne techniki w budowie modeli vintage - felieton dyskusyjny
greatgonzo odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → Dyskusje ogólne
W praktyce to, co proponuje Marcin, to po prostu kolejna kategoria specjalna. Wiele tego na festiwalach modelarskich. Jedne pojawiają się okazjonalnie, inne stanowią stały punkt programu. Jeśli uda się przekonać organizatorów, a frekwencja dopisze, to takie retro spokojnie może istnieć obok różnych kategorii okazjonalnych, rocznicowych, czy tematycznych. Frekwencja w naszych realiach to nawet nie jest szczególne wyzwanie, bo nierzadko w klasie rywalizuje po pięć modeli na krzyż. Jedyny problem do rozwiązania, jaki pozostałby organizatorom, to decyzja, czy jeden model może być wystawiany w więcej niż jednej kategorii. To automatycznie rozstrzygnie wątpliwości towarzyszące nowej kategorii, z korzyścią dla niej, lub przeciwnie. Żaden problem, organizatorzy i tak muszą to zrobić z retro, czy bez. W pomyśle Marcina podoba mi się promowanie kreatywności. Rozbudowa modelu na ogół wymusi na autorze chociaż 'jakieś' zajęcie się niedoskonałościami zestawu. I jedno i drugie prowadzi do zwiększania umiejętności i lepszych modeli. Nie wiem, czy się przyjmie, ale raczej nie ma powodu do rzucania kłód pod nogi.
