-
Liczba zawartości
4 492 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Hawker Hurricane Mk II C 1:72 Arma Hobby
greatgonzo odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Galerie
Rzeczywiście widać postęp. Widać też, że masz naturalną skłonność do utrzymywania jakości. Modele prezentują się 'porządnie', a to jest świetna baza do uzyskiwania spektakularnych efektów. To co Cię wciąż hamuje, to trzymanie się schematów. Widać to po śladach eksploatacji. Szczególnie obicia/otarcia farby obciążone są zastosowaną techniką. Od razu widać jak są robione i niestety, nie jest to efekt szczególnie realistyczny. Technika, jak technika, każda jest dobra gdy prowadzi do celu i każda jest zła gdy się z nim rozmija. Jeśli budując model określisz sobie cel, a metody jakie zastosujesz podporządkujesz temu celowi (nie odwrotnie), to Twoje modele wskoczą na inny poziom. Co prawda w takim przypadku nie bardzo da się podążać za utartymi, popularnymi schematami działań i trzeba będzie kombinować. Np. przy przedstawianiu tej erozji farby łączyć różne metody modelarskie, odpowiednio do zamierzonego efektu. Nawet jeśli trzeba trochę ruszyć głową, to będzie za to więcej zabawy i ... sky is the limit. Ładny model. -
Kolor wygląda tu lepiej, ale wciąż mam wątpliwości co do tego Sea Blue. Czy uzasadnione? To trzeba by na żywo... . Pisząc o modelu odnoszę się też do rozmów z Kozbornem, nie tylko do galerii. Niewątpliwie w porównaniu do v.1 jest to inna liga! Szczególnie, gdy chodzi o ślady eksploatacji. I nie jest to wynik rozwoju modelarza poprzez budowę kolejnych modeli w myśl zasady 'następny będzie lepszy'. Przecież v.1 oglądaliśmy ledwie przed chwilą. Wystarczyło podjąć decyzję i od razu jest wynik. Brawo! Choć zabrakło trochę doświadczenia w temacie i przez to oglądamy np. ramy wiatrochronu i limuzyny jakby przełożone z innego modelu, albo innego samolotu, gdy odniesiemy się do pierwowzoru. Co prawda i doświadczeni modelarze potrafią tu się potknąć. Szkoda, że zabrakło takiej decyzji przy innych elementach. Autor wolał schować się za pretekstem, że nie umie. A tam, nie umie! Skąd to wiedzieć, jeśli nie spróbował? Gorzej , że wiele potknięć nie ma nic wspólnego z tym 'nieumieniem'. Moim zdaniem zabrakło etapu budowy modelu, który - fakt- jest namiętnie pomijany przez modelarzy, a bywa, że i wyszydzany. Mówię o przygotowaniu planu budowy modelu. To niezwykle istotny element, ale niekoniecznie może będę tu się rozpisywał o wszystkich jego zaletach. Między innymi pozwala on uniknąć zwykłego zapominania o rzeczach. Z tym planem nie mielibyśmy tu takich kwiatków jak dziura w klapie, zielone wnęki podwozia, czy obicia farby do metalu na płóciennej powierzchni. Podmalówkę SB na natarciu statecznika nawet teraz można jeszcze namazać. A podmalówka linii podziałowych przed kabiną z kalki pomaga modelowi jak kiszony ogórek dekorujący tort. Pomijając fakt, że kalkomania jako imitacja tej podmalówki to nie jest, moim zdaniem, najszczęśliwsze rozwiązanie, to jest ona naklejona nie tam gdzie trzeba. Ja rozumiem, że osoby , którym historia i konstrukcja F4U jest zupełnie obca mogą nie zwrócić na to uwagi. Ale przecież osoby niezaznajomione z konstrukcja samolotów w ogóle, przyjmą bez zmrużenia oka np. usterzenie poziome zamontowane tył naprzód. Czy to, że ktoś może czegoś nie zauważyć jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla rażącego błędu? A błąd jest rażący, bo stoi w sprzeczności z historią i logiką. Lupa nagłowna oferuje zupełnie inny komfort pracy niż inne powiększacze. Pewnie, że trzeba się do niej przyzwyczaić, ale raczej nie jest to szczególny kłopot, a zysk nie lada.
-
Pozazdrościć wzroku. W najlepszych czasach nie potrafiłbym określić przekroju pojedynczej nitki z pończochy. A jaki jest?
-
Nitka z rajstop. Jeszcze lepsza z pończoch. Malowalna, elastyczna, grubość regulowana ilością pojedynczych niteczek.
-
Znaczy, że... hmm, co odwzorowujesz?
-
Elegancko, że stawiasz sprawę jasno. Czasem ten 'poziom' traktuje się jak jakąś mityczną umiejętność, tajemniczą i nieosiągalną. Tymczasem wszystko czego potrzeba to podjąć decyzję, że będzie się robić na tym 'zbliżonym poziomie'. W modelarstwie jest parę trudnych rzeczy, ale na ogół mieszczą się one w sferach w ogóle nie technicznych i zwyczajowo spychanych na margines przez modelarzy. Zakładam, że dorosły człowiek po to podejmuje decyzje, by je realizować. I że to, iż taka decyzja nijak nie jest obligatoryjna, będzie dla wszystkich oczywiste.
-
Z czego był ten chodnik w Hurrym? Nietypowy jakiś... .
- 80 odpowiedzi
-
Wśród średniaków przewaga aerografu jest miażdżąca.
-
-
Za czasów mojej prababci używano błon zwierzęcych zamiast szkła w oknach, a zamiast wc była 'zastodoła'. Dopóki ktoś nie włączy tych elementów to repertuaru promowanych rozwiązań, nawoływanie do praktyk z jego czasów uznam za absurdalne. O ile ten ktoś nie będzie w stanie uzasadnić przewagi tych praktyk w stosunku do współczesnych. Malowanie pędzlami, owszem, uwłacza. Nie modelarzom, o nie! Wiadomo, że jeszcze nikt konkretnej krzywdy nikomu nie uczynił malując swój model pędzelkiem. Ludziom się tym nie zaszkodzi. Ale modelom owszem. Statystycznie. Może faktycznie jest na świecie dwóch modelarzy, którzy potrafią pędzlami wymalować model lepiej niż najlepsi malarze 'powietrzni'. Nie wykluczam, ale wątpię. Na żywo nie widziałem jeszcze modelu malowanego pędzlami, który byłby w stanie rywalizować z przyzwoicie tylko pryskanym modelem. A absolutna większość pędzlowanych modeli wygląda po prostu źle. Dzieje się tak, bo zwyczajnie jest bez porównania łatwiej nauczyć się malować aerografem niż pędzlami. A niektóre efekty, dość banalne do uzyskania natryskiem są w zasadzie nie do osiągnięcia mazaniem. No, może poza tymi dwoma modelarzami, wspomnianymi wyżej.
-
Samolot miał całkiem istotne znaczenie w historii lotnictwa. I nawet nie chodzi o to, że był przodkiem Thunderbolta. Trochę po bocznej linii, bo choć odziedziczone geny łatwo dostrzec patrząc na P-47, to dziadkiem niewątpliwie był AP-4. Niezależnie od tego, czy przyjmiemy spiskową teorię głoszącą, że de Seversky potajemnie odsprzedał projekt Włochom, czy pozostaniemy przy oficjalnej wersji, że Włosi zwyczajnie ukradli pomysł na samolot pod pozorem przymiarki do jego kupna podczas europejskiego touru promocyjnego konstruktora, to wciąż konstrukcja zdefiniowała przyszłość włoskiego lotnictwa myśliwskiego. De Seversky był wizjonerem, raczej z odchodzącej epoki, ale coś na myśli jednak miał. Gdyby nie koteryjne, a może i korupcyjne układy przy rozstrzyganiu konkursu na nowy myśliwiec armii, to na początku wojny z Japończykami strzelałyby się pościgowce Seversky zamiast durnych Curtissów. Właśnie 'Seversky', bo w takim przypadku trudno byłoby sobie wyobrazić zalatujące na kilometr wykolegowanie Aleksandra hrabiego de Seversky z jego własnej firmy i przemianowanie jej na Republic.
-
P-51B Mustang - North American, Hobby 2000, 1:72
greatgonzo odpowiedział alienus → na temat → [L]Warsztat
Chociaż zbiornik paliwa mógłbyś jeszcze przemazać na czarno. -
P-51B Mustang - North American, Hobby 2000, 1:72
greatgonzo odpowiedział alienus → na temat → [L]Warsztat
Co to jest układ Virginia? To oczywiście są namalowane dodatkowe dwa porty uzbrojenia. Praktyka dość popularna na Pacyfiku ale i w Europie, jak widać, się zdarzało. Miało to działać jako czynnik psychologiczny. Moim zdaniem jeśli działało to najwyżej na pilota i obsługę samolotu. W 363rd FG są przykłady takiej dekoracji, ale na Big Macu z Malcolmem w zasadzie nie pozostało już po niej śladu. -
P-51B Mustang - North American, Hobby 2000, 1:72
greatgonzo odpowiedział alienus → na temat → [L]Warsztat
Od strony krawędzi natarcia. -
P-51B Mustang - North American, Hobby 2000, 1:72
greatgonzo odpowiedział alienus → na temat → [L]Warsztat
SF to przednia ściana wnęki malowana na ZCY. Reszta się obroni. Może poza rurunkiem, ale tu widać, że jest on z założenia raczej dla efektu, niż odtworzenia. -
Wygląda na to, że zakładasz ... edyta: Skasowałem resztę, post nie miał sensu.
-
Kiedy? Bo historia szminki pokrywa się właściwie z historią cywilizacji. No nie całkiem, ale kto by się przejmował tymi pięcioma tysiącami lat skoro i tak pozostaniemy z kolejnymi tysiącami lat przed narodzinami Kriss.
-
P-51B Mustang - North American, Hobby 2000, 1:72
greatgonzo odpowiedział alienus → na temat → [L]Warsztat
No to już jest :). -
P-51B Mustang - North American, Hobby 2000, 1:72
greatgonzo odpowiedział alienus → na temat → [L]Warsztat
Dziwne rzeczy mówisz. Sam wkleiłeś zdjęcie, gdzie jak byk widać reflektor do lądowania w natarciu skrzydła. We wnęce podwozia, naturalnie go nie było. -
P-51B Mustang - North American, Hobby 2000, 1:72
greatgonzo odpowiedział alienus → na temat → [L]Warsztat
Znaczy się jaka? -
P-51B Mustang - North American, Hobby 2000, 1:72
greatgonzo odpowiedział alienus → na temat → [L]Warsztat
Uważaj z tą szwedzką stroną. Bardzo dobry ogólny przewodnik, ale w szczegółach historia bywa jeszcze 'ciekawsza'. Ostrożnie też ze zdjęciami. Wszystkie to wersja D, a i tak bez opisu: 'co, jak, kiedy i gdzie' trudno wnioskować o ich wartości. -
The Nacht Witch Killer. Fw58b Weihe , Azur 1:72.
greatgonzo odpowiedział zloty → na temat → [L]Galerie
Ok 200 MkV. Fakt, że nieco przechodzonych nie dodawał im popularności. Ok 1200 MkIX. -
The Nacht Witch Killer. Fw58b Weihe , Azur 1:72.
greatgonzo odpowiedział zloty → na temat → [L]Galerie
Pewnie, że umieli. W zasadzie nie mieli wyboru, bo choć generalnie Stalin stawiał na własną produkcję sprzętu bojowego (moim zdaniem bardzo rozsądnie), a od aliantów oczekiwał głównie całej reszty i alianci głownie całą tę resztę dostarczali, to te tysiące samolotów, czołgów, nawet na froncie wschodnim miały znaczenie. Wprawdzie Rosjanie potrafili przestawić gospodarkę na tryb wojenny dużo wcześniej niż Niemcy, ale jednak chwilę im to zajęło. Jednak nie wszystko można było zastosować w boju. Te Lancastery to oczywiście abstrakcja. Lotnictwo bombowe strategiczne było wyzwaniem nie do przejścia. To była inwestycja ekonomiczna i logistyczna nieosiągalna dla sowieckiego państwa. Wiąże się to też z szeroko pojętą kultura techniczną, która dyskwalifikowała użycie niektórych sprzętów. Np wcześniejsze Spitfire nie odnalazły się szczególnie w akcji. Wąski rozstaw podwozia w połączeniu ze standardem radzieckich lotnisk polowych generował ciągłe uszkodzenia i kraksy. A standard np. amerykańskiego lotniska polowego był tu nieosiągalny. Dopiero MkIX licznie zagościł w VVS. Jednak w mało efektownej roli obrony powietrznej z przeznaczeniem do zwalczania wroga operującego na wysokim pułapie. Z natury rzeczy jednostki stacjonowały na porządnych lotniskach z zapleczem logistyczno - technicznym nieporównywalnym do frontowych lądowisk. Taki P-47 zupełnie odpadł jako potencjalny samolot VVS, nie tylko ze względu na typowo wysokościowy, zbędny na wschodnim froncie charakter, ale i ze względu na zaawansowanie techniczne konstrukcji, które wymagało standardów obsługi w zasadzie nie do ogarnięcia w warunkach wojny ojczyźnianej. W dodatku R-2800 ze swoją konsumpcją paliwa był wyzwaniem logistyczno ekonomicznym samym w sobie. -
The Nacht Witch Killer. Fw58b Weihe , Azur 1:72.
greatgonzo odpowiedział zloty → na temat → [L]Galerie
Nie no, Lancastery. Przykład taki. -
The Nacht Witch Killer. Fw58b Weihe , Azur 1:72.
greatgonzo odpowiedział zloty → na temat → [L]Galerie
Różnica była, ale jak dywizjon bombowy zrzucił cooki pół kilometra od celu, to w zasadzie trafił, a jak 50kg bomba upadła 20m dalej to mogło być pudło. Chyba lepiej porównywać w tej samej klasie. Przynajmniej ja wolę. Na wyścigach się sprawdza :).
