Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 491
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Hę?
  2. Kiedyś był taki western, bodaj Viva Maria! (?), gdzie typ wynalazł rewolwer do strzelania zza węgła. Z lusterkiem do celowania i lufą wygiętą pod kątem 90 stopni :). Nie mogę pozbyć się tego skojarzenia. No to popatrz sobie na równoległość luf uzbrojenia w komorze. I na osiowość luf w komorze i przed nią. PS. Ostatecznie skojarzenie nie jest złe. BB i CC w głównych rolach!
  3. Kurde, nie jestem pewien, czy jesteś typem, który wolałby, by powiedzieć, co się widzi, czy raczej żeby zamilknąć na wieki? Nie da się zadać tego pytania bez elementu wartościowania, czy presji, wiec tylko mogę liczyć, że uwierzysz mi na słowo, że nie wartościuję i nie wywieram.
  4. Wymazałem mój wpis. Mylnie przypisałem wypowiedź organizatorowi. Przepraszam za moje niechlujstwo. Podtrzymuję tylko fragment, gdzie piszę, że bardzo podoba mi się wizerunek imprezy.
  5. Myślę, że zamiana egzemplarzy muzealnych na samoloty z okresu zwróci honor instrukcji.
  6. To wiadomo. Ale to jest zupełnie inny temat. Tu, zresztą, mierzenie modułem też się przyda.
  7. I? Wszystkie kolory fin flasha zawierają się w tym sterze. Dzięki Soris.
  8. A brak górnego mostka w 2 i 3 nie występuje w innych? Bo intuicyjnie , to powinien. To w ogóle jest ciekawy temat. Zwykle podchodzi się do tematu, że serial to serial. A jego forma potrafi wiele powiedzieć o samolocie, Np. to czy był przemalowany, albo z jakiej wytwórni i z jakiego okresu pochodził. Przy niedoskonałej dokumentacji foto można się wsadzić na minę.
  9. Ciekawy układ odniesienia. Dwa to brutalny fakt :). Porównaj sobie proporcje steru kierunku w kontekście szerokości paska. Np. Sprawdź ile białych pasków zmieści się w części steru przed białym paskiem do pierwszej linii podziału ster/statecznik (u ciebie niebieska część), a ile między białym paskiem, a trymerem. Możesz wybrać sobie inne miejsca. Na upartego możesz też wszystko mierzyć modułem dwójki, ale za zdjęcia to ta dwójka nie bardzo się nadaje, bo prześwietlenia zmieniają wymiary zbyt niejednoznacznie i w zbyt dużym procencie do wielkości elementu. Lepiej wybrać coś pewniejszego. Może to być szerokość zawiasu itd. Ale to teoretycznie, bo tu zawias jest zbyt duży do takich pomiarów. Ogólnie chodzi o to by mierzyć sobie proporcje znanym i pewnym elementem. To jest istotny etap kontroli proporcji rysunku artystycznego. Przez adeptów tej sztuki regularnie szykanowany, ale tym niemniej polecam, bo działa. Aha, i mierzyć trzeba fizycznie przykładając moduł do obrazka. U Ciebie teraz różnice są wyraźne i problem widać przykładając moduł w wyobraźni, ale gdy mniejsze, złudzenia optyczne wynikające z kontrastów, i kształtów sąsiadujących elementów potrafią nieźle oszukać.
  10. No nie wiem, tam cała osłona przekładni jest inna. I osprzęt zapłonu też. Obawiam się, że pozostaje wymienić, albo polubić, bo wątpię, by łatanie dało sensowny efekt. Poniżej porównanie B i C. Na osprzęt w kolorowym C nie patrz, bo to jest silnik cywilny z niskonapięciowym zapłonem, nie stosowanym w P-47. Dodatkowo ujęcie na śmigło. Zwróć uwagę na proporcje i kształt mankietów łopat.
  11. No, 77 to nie jest, ale model nie jest takim problemem jak seria. Silniki serii B, jak u Ciebie, wyglądają inaczej niż stosowane w M/N silniki serii C. i widać to na pierwszy rzut oka. Śmigło zgrywa się z silnikiem serii B, więc nie wiem, czy liczy się to za błąd, czy za konsekwentne działanie :). Ale to jest śmigło CE. a ma naklejone oznaczenia Hamilton Standard. Uprzejmość Curtiss Electric w stronę konkurencji niezwykła. Anteny, jak żywe. Na zdjęciu widzę oznaczenia USAF z czerwonym paskiem, co wziąwszy od uwagę, że wprowadzono je w styczniu 1947 ma sens.
  12. Fajna historia. Śmigło jest błędne dla tego silnika. Wróć, dla tego silnika jest ok, ale silnik jest błędny dla N. Wróć, Śmigło w ogóle jest błędne, bo przedstawia coś, co nie istniało. Mnie zaciekawiły anteny Uncle Dog. Ten samolot je zachował?
  13. Doprecyzowanie. IFF to też radio. W wersji MkIII umożliwiające nawet uproszczoną komunikację.
  14. Chcąc być precyzyjnym do IFF
  15. Łoże silnika zaczęto malować IG, ale można raczej bezpiecznie założyć, że to dopiero przy Bubble Topach. Ciekawostką jest zbiornik oleju NMF, ale częściowo malowany ZCY. Można by się zastanawiać, czy to nie podmalówki, ale rzecz jest nie tylko powtarzalna, ale i zauważalna na liniach produkcyjnych. Wszystko to wpisuje się w proces reakcji producenta na problemy z korozją. W Allisonach praktycznie wszystko co pod okapotowaniem było niemalowane.
  16. Nie rozumiem problemu. Ciekawa relacja i model powstaje nietuzinkowy. Tylko się cieszyć, zwłaszcza, że to nie jest powszechne zdarzenie, niezależnie od zestawu do budowy.
  17. Można już przebierać nogami, przed relacją?
  18. Ale opinia opinii nierówna. Też mógłbym zaprezentować swoją o tym kolorze i trzeba by być szalonym, by się nią kierować. Opinia jest z definicji nieistotna. Ważne jest co za nią stoi. Wybór zależy od modelarza, ale lepiej wiedzieć z czego się wybiera. Producenci samolotów i producenci farb nie dają nieskończonej ilości możliwości interpretacji kolorystycznej. Dotyczy to też czynników atmosferycznych, które wpływają na farby w zróżnicowany, ale określony sposób. Nigdy w taki, że kolor zamienia się po prostu na inny. W tym przypadku widać, że ten aspekt w ogóle nie był elementem budowy modelu. Nie mam pojęcia o kolorach samolotów IJN, ale wiem, że tematowi towarzyszy solidna kwerenda, niejednokrotnie przytaczana w wątkach. Mój wpis jest stąd, że z powyższej wypowiedzi można wyciągnąć wniosek, iż można tę wiedzę zignorować na racjonalnych podstawach. Tego się nie da zrobić. Oczywiście, modelarz może pomalować sobie samolot po uważaniu, ale to będzie z pominięciem historycznego aspektu. Do niego potrzebny jest research, którego nie da się zastąpić powierzchownymi hasłami.
  19. Ale w tym przypadku owe źródła po prostu nie są poprawne. Jest sporo racji w tym co piszesz. Trzeba tylko uważać by nie popaść w pułapki związane, choćby, z uogólnieniami. W przypadku historycznych samolotów możemy mieć przypadki, gdzie kolor można określić niemal perfekcyjnie i takie, gdy w ogóle nie wiadomo czym był pomalowany dany samolot. I jeszcze wszystko pomiędzy. Do tematu zawsze należy podchodzić indywidualnie wychodząc od konkretnego egzemplarza w konkretnym czasie. Problemy producentów radzieckiej broni pancernej nie będą pomocne w żadnym innym przypadku. Logistyka malowania np. amerykańskich myśliwców Navy z końca 1944 roku nie będzie miała z tym nic wspólnego, a logistyka malowania nocnych bombowców RAF będzie inna od tych myśliwców Navy. Itd. A konkretny samolot też nie musi stać z ta logistyką w pełnej zgodzie. A może też jej zaprzeczać. Doszukiwanie się, czy dany samolot był polerowany/woskowany w jednostce, czy może odwrotnie - zmatowiały mimo regulaminowego wymogu polerowania to element poznawania wyglądu obiektu, który chcemy sportretować modelem. I to tylko przykładowy fragment analizy. Pomalowanie modelu wg instrukcji to po prostu akceptowanie sporego ryzyka, że pomaluje się go błędnie. W uwadze Mosesa o nieistnieniu idealnego koloru najważniejszy jest emotikon, czyli cały kontekst w największym możliwym skrócie. Pominięcie go skutkuje ryzykiem potraktowania tej tezy dosłownie i wpadnięcia w modelarską pułapkę wyrażaną słowami w stylu: Nie wiadomo czym malowali, więc można czymkolwiek. Problem polega na tym, że niemal nigdy nie jest to pełna niewiedza, a margines błędu jest zmienny. Ale niemal zawsze na tyle niewielki, że wymagający uwagi. Czyjś model, bez kontekstu informacji o kolorach, nie może być traktowany jako źródło. Podobnie jak czyjaś opinia. Owszem, czasami mamy do czynienia z ludźmi, o których wiemy, że specjalizują się w jakiejś dziedzinie i z czasem przyjmujemy te ich opinie jako słuszne a' priori. Ale warto pamiętać, że pytanie o źródła informacji jest w naszej dziedzinie zawsze na miejscu. Jeżeli ktoś odmówi ich podania, to trudno traktować poważnie to co mówi. Pogoń za poznaniem dokładnego odcienia koloru sprzed kilkudziesięciu lat nie musi każdego bawić, ale to ona sprawia, że wiemy o tym odcieniu znacznie więcej niż np. naście lat temu. I ta wiedza wciąż rośnie. Różnica odcienia technicznych podmalówek na modelu nie jest wielkim problemem, o ile na powierzchni nie doszło do dodatkowych prac zmieniających bazowy kolor. Drobne różnice też powinny niknąć pod lakierem. Jakimś problemem może być moda na obowiązkowe malowanie laserunkowe, najlepiej z jakąś górnolotną nazwą typu budowanie koloru. W takim przypadku faktycznie może pojawić się temat odróżniających się podmalówek, czy różnic w odcieniu w zależności od techniki malowania różnych modelarzy. Ale to tylko oznacza niepełną kontrolę barwy przy takim malowaniu. W przypadku pełnego krycia problemu z porównaniem by nie było. Kwestia stabilności palety kolorystycznej producentów farb modelarskich i w ogóle zgodność kolorystyczna produktów modelarskich z oryginałem to jest zupełnie oddzielna historia. W temacie samej galerii spróbuję zasugerować Ci, byś bardziej starał się uzyskać konkretny, zamierzony efekt na modelu, niż właściwie wykonać jakąś technikę. I w tym kontekście zastanowić się, czy dana technika jest modelowi pomocna. Np. wash. Nie mam nic przeciwko niemu. Patent jak każdy inny - dobry, gdy działa, zły gdy nie. Trzeba go stosować wtedy i tam gdzie dobry. Ale na koniec liczy się efekt i to czy model wygląda dobrze. A np. w tych miejscach linii podziałowych gdzie mikstura się nie ostała mamy efekt optyczny zanikających linii. Gdyby uzupełnić te braki, to przy jednorodnym, wyraźnym washu będziemy mieli wariant samolotu w kratkę. Zawsze najpierw idea, potem dopasowana do niej technika. Lepiej sprawdzona.
  20. Jako gość nie mający czasu na modelarstwo i warsztat prezentujesz rzeczy zdumiewające :).
  21. Nawet nie zamierzam sprawdzać. To nie były tanie rzeczy. Gdyby zaistniała potrzeba, raczej zachowano by panel, niż malowano nowe literki.
  22. W żadnym razie. Wolno Ci kupić jedne i drugie. Kroniki Wojenne wracają do gry.
  23. W pierwszym poście wątku niejaki kzugaj wstawił obrazek z walkway lines zupełnie prawidłowymi dla wczesnych Spitfire.
  24. Wg mnie większą rewolucją było upowszechnienie dodatków waloryzacyjnych - żywic i blaszek. To znaczy pomijając pojawienie się zestawów do budowy modeli w ogóle :). Coś co niby miało zabić samodzielną pracę, wg mnie nie wywarło większego wpływu na ten aspekt. Modelarzy budujących od podstaw na wysokim poziomie, albo głęboko waloryzujących zestawy scratchem nigdy nie było wielu. I gotowe dodatki wpłynęły na nich w niewielkim stopniu, bo one ich po prostu nie dotyczą. Ktoś może gdzieś zrezygnował z rzeźbienia jakiegoś elementu, ale z drugiej strony wielu modelarzy, którzy nigdy nie zdecydowaliby się na samodzielne dorabianie elementów, musiało liznąć scratchu przy dopasowywaniu, czy uzupełnianiu gotowych dodatków. Z drukiem 3d otwarła się jedynie nowa ścieżka. Niekoniecznie będzie zatłoczona, bo wciąż trzeba nabyć i zasilić drukarkę i jeszcze nauczyć się rysowania. W komercji to jest istotna rzecz. Choćby dlatego, że o niebo łatwiej znaleźć kogoś, kto narysuje coś w programie, niż wystruga matkę do formy do żywicy. Nowe czasy, nowe możliwości. Problem zacznie się dopiero z rozwojem AI, gdy zniknie konieczność wkładania w model konkretnej pracy. To już się trochę dzieje w dioramach. Szczególnie tych zbliżonych do świata figurkowego. Dioramy zawsze stały na peryferiach klasycznego modelarstwa, z zaniżonymi nieco standardami. Ale dziś nietrudno znaleźć głosy, że doskonalenie techniki wykonania to zakończony etap i istotą pracy ma być pomysł, reżyseria, kompozycja. I wcale tym głosom nie przeszkadza, że na niwie tej techniki wykonania nawet nie spróbowali i nie zamierzają próbować szukać doskonałości. Tu akurat, po prostu skala wyzwania przerosła modelarzy i poszukali sobie mniej zakrzaczonej dróżki. Ale gdy nadejdzie technologia proces będzie inny. Zmieni to obraz modelarstwa, ale bardziej przewartościuje proporcje niż cokolwiek zabije. Wg mnie. Trudno tu się wypowiadać, bo to jest zmiana, która pociągnie za sobą m.in. głębokie korekty socjologiczne. Nie sądzę, że przewidywalne. A konkursami bym się nie przejmował. Sędziowie konkursowi, jak świat światem potrafili ferować absurdalne wyroki niezależnie od technologi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.