Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 492
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Zatem piszą źle.
  2. greatgonzo

    Mustang IVA PAF 1/72

    Wykorzystywanie Mustangów przerobionych na riksze do misji bojowych wydaje mi się być podejrzane. Zdarzało się, że takie samoloty przywracano do pierwotnej konfiguracji i tu może szukałbym wyjaśnienia. Ale nie będę, bo research Tomka Gronczewskiego jest zwykle bardzo dobry, a i temat nie jest szczególnie mnie zajmujący. Natomiast nie można powiedzieć, że w 354th FG dwumiejscowe Mustangi latały tylko z oznaczeniem Pi. Z porównaniami Tomcata jest ten problem, że F-14 jest oczywistym kandydatem do tytułu Coolest Aircraft Ever. Jego ewentualny, drugowojenny odpowiednik, oprócz legitymowania się podobieństwami technicznymi i historycznymi, powinien też taki być, by porównanie w ogóle miało sens. Także Mustang nijak się nie łapie, a F4U - na luzie.
  3. Tak. Aluminium w sensie malowane na ten kolor.
  4. Aaah..., lubimy ten dreszczyk emocji... .
  5. Chyba jednak nie zainteresuje Cię opinia kogoś, kto zarejestrował się na forum, żeby oświadczyć, że jest rozczarowany.
  6. greatgonzo

    Mustang IVA PAF 1/72

    To byłby raczej Korsarz... . Please... .
  7. Pozostałości po zabezpieczeniu samolotu do transportu morskiego. Taśmę zaklejającą szczeliny pokrywano jeszcze smarem zabezpieczającym. Samoloty zabezpieczano do tego transportu na kilka sposobów. W tym przypadku wydaje się, że widzimy skutki zabezpieczania na krótki dystans Australia - Nowa Gwinea, gdzie ograniczało się ono głownie do taśmy i kosmoliny (zapewne) na niej. Ciemniejsze plamy to pozostałości po tym smarze. Lass, podobnie jak napis nie była przemalowywana. Efekt, który widzimy jest wynikiem stosowania różnych materiałów fotograficznych i metod fotografowania. O ile dobrze pamiętam producent kalkomanii, której wizerunek zamieściłeś na początku postu szczegółowo to wyjaśnia. Chyba w instrukcji do kalkomanii, ale nie jestem pewny. To wyjaśnienie jest zupełnie zasadne. Dodam tylko, że nie jedynie możliwe, ale w tym temacie nabieram wody w usta na na najbliższe parę lat. Zupełnie z ciekawości zapytam, czy link do Google w poście powyżej w ogóle Ci jakoś pomógł? Zawsze mnie to zastanawia, gdy widzę tego rodzaju podpowiedź. Głownie dlatego, że ja nie potrafiłbym z niej w ogóle skorzystać.
  8. Niewykluczone, że dobrze na tym wyjdziesz :).
  9. To akurat nie, ale niech tam ...
  10. Pędzlem można wymalować nieprawdopodobne rzeczy. Można np punkt po punkcie odwzorowywać odkurz. Tyle, że to można dotyczy jakiegoś mitycznego modelarza bazującego na małej japońskiej wysepce, oddającego się medytacjom, samodoskonaleniu przez cierpienie i modelarstwu. Można znaleźć jakieś zdjęcia jego prac i tyle wiedzy o malowaniu. Jeżeli rozmawiamy o praktyce to opinię Albatrosa nie bardzo jest jak podważyć. Przy czym modelarze często pomijają aspekt kontroli efektu . A ta staje się kluczowa, gdy chcemy odtworzyć różne aspekty wyglądu powierzchni samolotu. Pędzlem można pieczołowicie to odtwarzać, jak się ma charakter tego Japończyka i już po pół roku ślęczenia nad modelem mamy gotowy fragment, który da się uzyskać kilkoma pociągnięciami natryskiem. OK, w praktyce kilkudziesięcioma. Wątek w zasadzie jest o powierzchniowym nakładaniu powłoki malarskiej. Skoro jednak wprowadzamy do niego różne aspekty związane z różnicowaniem wyglądu tych powłok, to zgadzając się z przedmówcą, warto dodać że narzędzia do uzyskiwania tych efektów nie ograniczają się do pędzla i aerografu. Dorzucamy różne gąbki, waciki, ściereczki i rzeczy ścierne, skrobaki itd. Z różnymi samodzielnie wykonanymi narzędziami do określonych efektów włącznie.
  11. Piękne rzeczy robisz Marcinie. Bardzo fajnie! Jak się rozwija I w skrócie RIO?
  12. Dla wczesnych D jakieś info jest. Ja to ekstrapoluję na garbate. Uważam, ze zmiana w malowaniu wnęk pojawiła się w okolicy D-20, a wcześniej był constans. W kontekście, w jakim pisał rod wciąż jest to sufit.
  13. Słuchaj, Ty jesteś takim bardziej młodym człowiekiem? Jeżeli tak, to warto o tym wspomnieć - będziesz miał szansę na więcej wyrozumiałości. A jak nie, to - pas.
  14. Aż sobie sprawdziłem, co to jest Kate w 1/35. Wziąwszy pod uwagę Twoje pytania, to albo jesteś trollem, albo powinieneś, wg mnie, poważnie rozważyć, czy to jest model, za który powinieneś się brać na tym etapie modelarskiej kariery.
  15. Podobnie jak pędzlem. Ani jeden, ani drugi sposób malowania nie oznacza automatycznego sukcesu i wymaga opanowania narzędzia i techniki. Niektóre efekty, powszechnie spotykane na modelach i relatywnie łatwe do uzyskania aerografem, są w przypadku pędzla praktycznie nieosiągalne dla zdecydowanej większości jego wyznawców. Rzeczywiście, ilość czasu zużywanego na maskowanie potrafi zaskoczyć początkujących użytkowników aerografu. To czynność raczej upierdliwa, ale stale towarzysząca malowaniu natryskowemu.
  16. Owszem, ale moja wypowiedź była niezbyt poważna.
  17. Masz biało czerwone. Cóż, że z krzyżami?
  18. Żaden. Potrzebujesz fotel Warren - McArthur.
  19. Formalnie North American należał do grupy wytwórców, którzy uzyskali z Wright Field zgodę na drastyczne ograniczenia w zabezpieczaniu elementów składowych samolotów w celu zmniejszenia kosztów i przyspieszenia produkcji. Ta praktyka odbiła się czkawką i wkrótce zaczęły napływać z frontu meldunki o problemach z korozją. Szczególnie problematyczne były miejsca łączenia różnych materiałów. Stopy metali o różnych składach mają zwyczaj tworzyć ogniska korozji w miejscach gdzie się dotykają. Wystarczy oprzeć stalowy pręt o blachę nierdzewną i szybko okaże się, jak rdza zaczyna rozchodzić się po nierdzewce od miejsca styku. Dawno temu, kiedy robiłem rzeźby z nierdzewki w Niemczech magnes do testowania obowiązkowo wisiał zawsze na szyi, bo wspawanie nawet najdrobniejszej pierdółki ze stali węglowej oznaczało koniec nierdzewności obiektu . Dźwigar skrzydła zawsze był zabezpieczany ZCY. Nawet gdy specyfikacja wykończenia P-51B/C mówiła o wnękach podwozia 'no finish'. Ta sama specyfikacja zawierała też odnośniki, które dodawały informację o tym, że elementy, które wymagają zabezpieczania mają być zabezpieczone. Dość dobrze wiadomo jak przywrócono malarskie powłoki zabezpieczające (późniejsze Mustangi D/K), ale gorzej z okresem poprzednim. Być może stopniowo pojawiały się nowe zabezpieczone elementy? Moim zdaniem nie. Sądzę, że gdy pojawiły się problemy po prostu z nimi zawalczono, nie próbując zatrzymać nurtu rzeki wbijaniem pojedynczych pali i patrzeniem czy działają. Tym samym wnęki podwozia wczesnych bubbletopów byłyby kontynuacją praktyk stosowanych w wersjach garbatych. Ale to jest tylko moja spekulacja. Bardziej precyzyjnie: udział powłok zabezpieczających we wnękach zwiększał się stopniowo. Wnęka wczesnych dash D różniła się od D-20, a ta różniła się od wnęk z końca produkcji. Tyle, że odbywało się to raczej skokowo, a nie poprzez stopniowe malowanie kolejnych elementów. Ja spekuluję, że zawalczenie z problemem to właśnie skok w okolicy serii D-20. Późniejsza zmiana ma charakter raczej logistyczny, niż techniczny. Tym samym wg mnie stan dla wczesnych D to jest stan wyjściowy, właściwy także dla wcześniejszych wersji. Dodam, że wspomniana zmiana przy późniejszych seriach jest odnotowana w dokumentach. O takiej zmianie odnotowanej wcześniej nie słyszałem przez te wszystkie lata zgłębiania tematu. Ale można też spekulować, że działo się to małymi kroczkami. P-51B/C, szczególnie te wcześniejsze to, w takim przypadku, apogeum braku zabezpieczeń i wersja z mniejszą ilością ZCY byłaby tu prawdopodobna. Restauratorzy Lope's Hope wydają się zgadzać z moją opinią. Co prawda, mimo że jest to jedna z najnowszych restauracji i jako taka, bez porównania staranniejsza pod względem historycznym w stosunku do tego co czyniono dawniej przy takiej okazji, to nie spotkałem się tu z peanami pochwalnymi o precyzji odwzorowania historii . Nie, żeby słychać było jakąś krytykę, ale parę odrestaurowanych ostatnio Mustangów D fachowcy chwalili bezwstydnie. W Lope's Hope jest moim zdaniem, nawet za dużo ZCY. Zatem za całkowity NMF oprócz głównego dźwigara żaden sąd Cię nie skaże. Przy elementach zabezpieczanych dominował ZCY, ale zdarzały się pojedyncze profile malowane na zielono. Rzeczywiście montowano je pomalowane i moja spekulacja jest taka, że szpeje te dowożono z różnych warsztatów, gdzie zabezpieczano je po swojemu. Z różnych względów, tu i ówdzie przewidywano możliwość stosowania różnych rozwiązań, z materiałowymi włącznie.
  20. W takich rozmowach pytanie o źródła jest zupełnie oczywistą rzeczą. I ludzie oceniają je tak jak je widzą, Nie jest ich winą, gdy autorowi tezy nie chce się uzasadnić swoje twierdzenie w przekonujący sposób. Warto też pamiętać, że o wiarygodności uzasadnienia decyduje adwersarz. Tautologia taka. Sam model zarukowy się mi podoba, I podejście do budowy, i sposób prowadzenia warsztatu, i uwzględnianie towarzyszącej samolotowi historii, i otwartość na dyskusję o jego, Zaruka, interpretacji. Duża przyjemność od pierwszego postu warsztatu po galerię.
  21. Mnie na serio zainteresowało dlaczego firma produkująca modele nie powinna wydawać oklepanych tematów. Może to faktycznie źle, ale dlaczego?
  22. To w zasadzie definiuje te późniejsze zdjęcia jako przedstawiające inny samolot. Ale to dygresja tylko.
  23. greatgonzo

    Ruska wieś

    To chyba będzie mój ulubiony post przynajmniej do świąt :).
  24. Walkaway lines masz nałożone właściwie dla wersji z Merlinem serii 60 i dalej. Jakaś nowa, świecka tradycja chyba... .
  25. W zasadzie nic nie mogło być namalowane na kokardach, choć po prawdzie nie trzeba daleko szukać by znaleźć wyjątki. Tu się nakładają dwie rzeczy, gdy chodzi o rysunki z instrukcji. Kokarda jest namalowana w niestandardowym miejscu. Przesunięta jest niewiele, ale dość, by wejść w konflikt z napisem eksploatacyjnym. Tak zdarzyło się w przypadku K9795 i wg mnie był to wynik umieszczenia serialu na spodzie skrzydła. Jego wielkość, czy raczej niestaranność przy jego nanoszeniu, wypchnęła nieco kokardę na zewnątrz. Być może z jakimiś konsekwencjami dla zewnętrznego napisu eksploatacyjnego. Tylko nie wiem dlaczego ten błąd miałby być powszechny i powtarzany. Szczególnie, że rodził problemy z regulaminowym malowaniem. Pamiętajmy też, że zdjęcie K9795 pochodzi z października 1938. Sam napis w instrukcji, na tym skrzydle, gdzie występuje (tym bez kokardy), jest namalowany błędnie. Ten konkretny napis składał się z dwóch, oddzielnie malowanych elementów: przerywanej linii i opisu. Przerywana linia jest tu kluczowa, bo wyznaczała oś przyłożenia kozła pod skrzydło. Jej pozycja nie mogła się zmieniać; zawsze zgrywała się z zawiasami lotek. Opis malowano różnie, obok linii, na linii... . Kokarda umieszczona była pomiędzy przerywanymi liniami, i mieściła się tam, jeśli odpowiednio namalować opisy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.