No dokładnie to wszystko. Czego nie rozumiesz? Unia będzie mówić jednym głosem i będzie miała jednego przedstawiciela (czyli nie będzie przedstawicieli państw członkowskich), PE będzie miał decydujące zdanie w sprawach umów handlowych, powstanie EDU, armia UE uzupełniająca się (czyli nie będąca w żaden sposób powiązana) z NATO. "Państwa" będą ściślej współpracować w sprawach bezpieczeństwa. Jeden rynek cyfrowy, energetyczny i usługowy (media to usługa, jak by nie było).
Pytanie, co zostanie "państwom suwerennym"? Jak będziemy mieli jedną armię to kto nas będzie bronił w razie, kiedy nie będziemy się w jakimś punkcie zgadzać z Brukselą? To zawoalowane, ale mimo wszystko oczywiste. Poza tym Aniela M. powiedziała niedawno, że nadchodzi czas, kiedy państwa członkowskie będą musiały oddać swoją suwerenność. A kiedy spojrzeć w przeszłość, to albo ma dobrą szklaną kulę w gabinecie albo istotny wpływ na politykę UE.
I to prowadzi nas do pytania - czym będziemy się ewentualnie bronić, kiedy przed 2025 rokiem Berlin za pośrednictwem Brukseli oznajmi nam (jak Czechom w 1938), że albo nas anektuje albo podbije? Że albo sami zdejmiemy biało czerwone flagi albo zdejmą je Waffen EU? Rzucimy w nich złożonymi w samoloty kontraktami na F-35?