Skocz do zawartości

pmroczko

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 848
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez pmroczko

  1. No dobra, to potrzebuję kopyto - klasycznie robi się z drewna, ale mam też dobre doświadczenia z kopytami gipsowymi nasyconymi cyjanoakrylem. Możemy się tak umówić, że jak mi przyślesz kopyto, to ja ci odeślę wypraskę. Nie wiem, jak z tą osłoną cylindrów, ale z tą kabiną to zrób tak: sklej albo złóż tą pękniętą szybkę, oblep ją od zewnątrz plasteliną, potem szkło wyjmij, a powstałą wnękę wypełnij gipsem. Jak stwardnieje, to trzeba to wyszlifować na gładko, a potem posmarować cyjanoakrylem, żeby się utwardziło i jeszcze trochę poszlifować. Praktycznie każdy ślad potencjalnie będzie widoczny na gotowej kabinie. Warto od razu kopyto zrobić trochę wyższe, żeby było z czego obcinać, no i żeby było można od razu ten problem szczeliny za jednym razem rozwiązać. Tak w ogóle, w przypadku śmigłowców Bella to zawsze się zastanawiam, czy nie było by dobrze całego nosa zrobić w jednym kawałku przezroczystego - to by radykalnie rozwiązało problem wklejania szybek. I co Ty na to? Pozdrawiam i do usłyszenia. Jak zniknę z forum, to wiesz co mi się stało Paweł
  2. Cześć! Skoro GreGG24 tak to widzi, to zapraszam zainteresowanych do wątku, który założyłem wiele lat temu: Może uda nam się wspólnie coś wykręcić. A Bell wygląda dobrze, życzę powodzenia przy malowaniu pasków! Pozdrawiam Paweł
  3. Dzień dobry! Minęło trochę czasu i chciałbym wrócić do tematu - zainspirował mnie @Lipsteinktóry stoi z robotą z powodu pękniętej kabiny do Bella 206. Jeżeli kolega by chciał się w to zaangażować to mogę spróbować mu pomóc i może razem damy radę coś zaradzić korzystając z mojej starej maszyny. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  4. Bardzo ładnie to wychodzi. Życzę powodzenia w dalszych pracach i pozdrawiam Paweł
  5. No to jeżeli GreGG24 nie ma nic przeciwko pisaniu w jego wątku, to ja bym napisał, jak trzeba kopyto zrobić...
  6. No bo właśnie się tak zastanawiałem, czy Ci nie pomóc? Jakbyś mi kopyto zrobił i przysłał, to ja bym z tego zrobił vacuform, a i może innym by się przydało? Jakby coś, to dalej na priva zapraszam
  7. Przy okazji - moją (niewielką) obawę wzbudziło użycie w artykule sformułowania "temat modelarstwa, a zwłaszcza ulubionego przez nastoletnich chłopców sklejania z gotowych elementów modeli statków czy samolotów z II wojny światowej". Tak, tak, panowie (i panie?) - tak nas widzi społeczeństwo!
  8. No to daliśmy radę te dyskusję poprowadzić inaczej, niż w przytoczonym powyżej artykule
  9. Chodziło mi o to, że oni przecież nad samym Londynem tego nie robili (to by rzeczywiście nie było dobre) tylko na trasach dolotu. W tym przypadku "nad Londynem" to taki Maciarewiczowski skrót myślowy.
  10. Lipstein - to może vacuforma zrobimy?
  11. Ale nie, po pierwsze one nie miały trafić w Londyn, po drugie właśnie dlatego je "odchylali" i wtedy przy odrobinie szczęścia wpadały do morza... W ogóle to jest dobry temat modelarski - te maszyny do zwlaczania V-1, "stuningowane" dla lepszej prędkości łącznie z farbą wypolerowaną na gładko, żeby szybciej szły... Przez chwile miałem wrażenie, że wszyscy o tym słyszeli, ale to jest oczywiście niemożliwe... https://opinie.wp.pl/polowanie-na-czarownice-polscy-piloci-w-walce-z-v-1-6126041327700097a
  12. OK, OK - pomylone V-1 z V-2... "Wiadomo o co chodzi" - tylko taka obrona mi pozostała! Albo nie złapałem genialnego żartu satyryka, też jest taka możliwość
  13. A nie wiedziałeś? I jeszcze ten trik ze "strącaniem skrzydłem" - czytałem o tym 30 lat temu, on rzeczywiście musiał słyszeć dyskusję "naszych". Ale dla mnie najbardziej prawdziwe i związane z naszym forum są słowa z początku artykułu o dyskusjach i zachowaniu zimnej krwi, co się nie udaje - jakby nas tu widział rozmawiających o najnowszym Mustangu albo o sklejaniu tanich modeli Hasegawy...
  14. No, chodzi o to, że po dodaniu strzelca środek ciężkości się przesunął do tyłu i skrzydła też trzeba było przesunąć do tyłu i zrobiono to metodą taką, że zwiększono skos końcówek (zagięto je do tyłu) - i z ziemi taki samolot wyglądał trochę jak strzałka
  15. No dobra, a co z tym rokiem co teraz się zaczął?
  16. To jest właśnie niesamowite w Iliuszynie drugim... Wyprodukowano ich dziesiątki tysięcy, a jak się zacznie wnikać to okazuje się, że nie było dwóch takich samych... I do tego jeszcze do naszych czasów prawie żaden nie przeżył a dokumentacja nadal jest tajna... Tak, jest to wymagający temat! Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  17. Cześć! Srebrzenie to skomplikowane zjawisko które zachodzi właściwie w skali mikroskopowej - na przykład przy matowej powierzchni mikroskopowe pory farby zawierają powietrze, albo co gorsza napełniają się powietrzem podczas wysychania kalkomanii - i tego już sie nie wyciśnie. Podejście bez płynów, chociaż może się udać na gładkiej powierzchni, to jednak pozbawia nas modelarzy jednego korzystnego efektu. Otóż używając odpowiedniego płynu powodujemy to, że kalkomania "roztapia się" (płyn ją rozpuszcza) i ona wtapia się w powierzchnię modelu - przy odrobinie szczęścia działa to wtedy nawet na skomplikowanych nierównych powierzchniach, a nawet na matowej farbie. Dlatego właśnie sądzę, że warto jest się za dobrym, mocnym rozpuszczalnikiem do kalkomanii rozejrzeć. Ja osobiście oprócz Sol-a i Set-a stosowałem z różnymi skutkami "Mark Softera" z Gunze i mam też dosyć dobre zdanie o "Solvaset"-ie. Opcja atomowa to octan butylu - tu trzeba ostrożnie, bo to potrafi zeżreć farbę i nawet plastik, ale stopi też kalkomanie z którymi nic innego sobie nie poradzi. Dla mnie zadziałało to, że powłoka Humbrol + Sidoluks jest odporna na działanie octanu butylu. Ja mój kupiłem jako "Rozpuszczalnik akrylowy" w Liroju. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  18. Cześć! Ja polecam tzw. długopis z włóknem szklanym - pozwala on delikatnie zeszlifować kalkomanie warstwa po warstwie - przy odrobinie wprawy i szczęścia bez przebijania się przez leżącą poniżej farbę. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  19. Cześć! Bardzo ciekawy temat. Mnie też dzisiejsza "polityka historyczna" denerwuje - zwłaszcza, że to głównie elegancko nazwane naginanie historii dla doraźnych celów politycznych, zamiast prawdy (która mogła by nas wyzwolić). Ale, ale - czy widziałeś, jak ten budynek wygląda dziś? Zobacz proszę to: Jakbyś chciał, to na google maps jest to skrzyżowanie Guerickestrasse i Cauerstrasse, a konkretnie Guerickestrasse 34. Polskim systemem 5 pięter i nadbudówka na dachu - razem siedem kondygnacji. Życzę powodzenia w dalszych pracach i pozdrawiam Paweł
  20. Cześć! Miałem kiedyś szkolenie z tworzyw sztucznych i na nim gościu mówił, że jeżeli zaprojektuje się ściankę o pewnej grubości i po jednej stronie tej ścianki zrobi się detal o grubości porównywalnej lub większej, to po drugiej stronie na pewno będzie to widoczne (w postaci zagłębienia) - i rodzaj tworzywa właściwie nie ma tu znaczenia. Właśnie dlatego (teraz już to wiemy) niektóre z tych detali należało by zaprojektować jako doklejane - najwyraźniej zabrakło doświadczenia czysto "tworzywowo-odlewniczego". Ale cóż - zdarza się każdego dnia, niedawno szpachlowałem coś podobnego na skrzydłach modelu renomowanej firmy Italeri - widać wielu producentom się coś takiego zdarza. Akurat poszło szybko - pociągnąłem rozpuszczoną ramką, zeszlifowałem, poprawiłem linie podziału i jest. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  21. pmroczko

    AH-1G 1:72 Master Craft

    Cześć! Dwadzieścia lat temu też próbowałem tę "korbę" przerobić tak, żeby pasowała do rysunków z Aero-TL - trzeba powiedzieć, że Tobie to idzie lepiej! Definitywnie widać, że wiesz co robisz, gratulacje. Jeśli chodzi o wirnik, to wtedy ja mój zrobiłem od podstaw i to było dobre. Ale dziś mam zestaw Special Hobby - już rozgrzebany i osobiście wolę poświęcić moją energię i czas na ulepszanie tego. Czy już wiadomo jak będzie malowany Twój? Życzę powodzenia w dalszych pracach i pozdrawiam Paweł
  22. Cześć! To i ja chętnie popatrzę - sam mam w planie ten model z wojny w Wietnamie zrobić. Faktem jest, że powierzchnia tego modelu domaga się pracy, na szczęście nie jest tego dużo. Drugim, może cięższym wyzwaniem jest szkło - zrobić to tak, żeby nie było widać granic klejenia... Ale życzę powodzenia w pracach i pozdrawiam Paweł
  23. Mnie się teraz też o wiele bardziej podoba
  24. Na powyższych zdjęciach chopaki po prostu nie bawili się w zdejmowanie kłódek przed malowaniem - postawa typowa dla żołnierzy frontowych... Ale załóżmy, ze wóz był najpierw pomalowany, a kłódki przyszły później... - wtedy w kolorze "przydziałowym" - pierwszy obrazek z brzegu z google daje tu pewne pojęcie: Albo możesz pokazać jeszcze lepszy zonk - najpierw malowanie "pa wsiem" a potem kłódki zamienione miejscami - i już kolory tak ładnie nie pasują... A zawsze jeszcze zostaje ciemny rdzawy - bo farba przecież schodzi, a one się cały czas na dziurach obijają... Równie dobrze można je tylko zaznaczyć miejscowym ciemnym washem - także możliwości jest masa Życzę powodzenia w dalszych pracach i pozdrawiam Paweł
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.