sotter
Użytkownicy-
Liczba zawartości
821 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez sotter
-
Oczywiście że śledzimy postępy.
-
Dym zrobiony został z rozczapirzonego peńcetami wacika kosmetycznego. Usztywniła go nieco minimalna ilość czarnej farby akrylowej nakładanej suchym pędzlem. Poza tym użyłem jedynie czarnego pigmentu w który wycierałem tę watkę. Taki frędzel ma swoją sztywność a ja delikatnie "oparłem" go o olinowania.
-
Pod względem realizmu to niestety sporo niedociągnięć, ale priorytetem było dla mnie "udramatyzowanie" dioramy i efekt dynamicznej sceny. Dziękuję za wszystkie uwagi i pochwały no i oczywiście fotę Admina
-
Hmm... Czy wspominałem już że jedyne co w silniku potrafię to uzupełnić olej? Musisz mi "paluchem" wskazać co i jak. Koledzy nowy warsztat po świątecznym urlopie Nie będzie to Akagi. Zdradzę jedynie że spróbuję sił w dużym projekcie w 700
-
I tu masz słuszną rację. Dlatego chcialem jedynie surfacerem zaznaczyć pasy pancerza. Chociaż im bardziej się zastanawiam tym bardziej ogarniają mnie wątpliwości, które dobitnie ugruntowałeś. Z tego też względu warsztat stoi a ja się nie mogę przekonać ostatecznie do jakiejś koncepcji. Może rzeczywiście nie ma co kombinować w tej skali.
-
Po wyjściu na pokład pinasy łatwiej nie jest. Nadbudówka maszynowni po bliższych oględzinach okazała się nieco krzywa, ale biorąc skomplikowane krzywizny tej odwróconej "wanny" nie będę kombinował na własną rękę. Konieczne jest natomiast wykonanie własnym sumptem wiatrochronu, bo ten z zestawu nie przypomina oryginału zbytnio. Nie ma co pokazywać póki co. Póki co testuję konstrukcję "minirelingów". W rzeczywistości miały one takie bułkowate obejmy, więc posłużyłem się koralikami zakupionymi w empiku Efekt poniżej (nie przyklejone i nie spozycjonowane) Teraz świąteczna przerwa, a potem otwieram z hukiem zupełnie nowy, chyba trochę zbyt ambitny warsztat.
-
Jeszcze raz dziękuję wszystkim za te formułowane na wyrost pochwały dioramki Co do odkosów dziobowych to daleko im do doskonałości, bardziej jeszcze bolą mnie niepotrzebnie "spienione" odkosy torped. No ale chciałem żeby było dramatycznie i przefajnowałem. W wątku warsztatowym o tym zdaje się pisałem. Podkład wymalowałem olejami tak, żeby zróżnicować odcień morskich głębin, na to błyszczący werniks. Torpedy nakleiłem na taki "podkład". Następnie folia z firmy "Faller", trochę specyfiku Water effect z Vallejo tam gdzie miały być fale, odkosy dziobowe na stelażu z folii. No i na koniec Still water z Vallejo i Foam and Snow z Vallejo. Blaszane ludziki w 350 nie dają rady. W 700 są ok, ale w 350 rażą. Dlatego zdecydowałem się na zakup dwóch zestawów z Fujimi z plastikowymi załogantami. W sumie jakieś 300 ludków. Mały problem jest z ich wycięciem z ramek i malowaniem ale da się przeżyć.
-
Odcięte kopułki z blisterów po tabletkach jakowyś?
-
Wielkie dzięki wszystkim za dobre słowo. No tu przegiąłeś. Rozumiem kurtuazja, ale pamiętaj że śledzę wątek Gato i się uczę
-
Podziwiam za podjęcie tematu w 700 ale według mnie warto popracować szczególnie nad pokładem. Teraz jest bardzo surowy a dodatki sieci, etc chyba z Edka bo do 700 jego fototrawionki troszkę toporne są. Koniecznie ściągnąłbym te blaszane "worki" z nadbudówki. Lepiej zrobić je z cienkich okrągłych profili styrenowych. No i warto by jakąś wodę wykonać bo 700 aż się o to prosi.
-
dzieki, ta dioramka to też Twoja zasługa, bo gdybym nie podpatrywał Twojego warsztatu nie próbowałbym nawet kombinować z wodą. tu nie ma żadnej filozofii, to po prostu rozczapirzony wacik utytłany w MIGowym, czarnym pigmencie
-
Wątek zakończony. Dziękuję wszystkim wspierającym i kibicującym Forumowiczom. Zapraszam do galerii: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=77&t=32358
-
Yukikaze (Śnieżny Wiatr) był najaktywniejszym niszczycielem japońskiej marynarki. Zwodowany w 1938 należał do niszczycieli klasy Kagero. Przepłynął 199000 mil morskich. Jako jeden z niewielu przetrwał wojnę służąc od 1947 w marynarce chińskiej jako Tang Yan aż do 1965 r. Pierwszy japoński okręt wybudowany po wojnie otrzymał nazwę Yukikaze. Po ostatniej modernizacji przeprowadzonej w Kure w dniach 5.06-15.08 1944 r. Yukikaze dozbrojono w 14 pojedyńczych działek plot 25 mm oraz opancerzono płytami zewnętrznymi mostek. Wkrótce okręt włączono w skład 1 Zespołu Uderzeniowego admirała Kurity. 25 października 1955 Zespół Uderzeniowy Kurity natknął się na zespół lotniskowców "TAFFY 3", a starcie przeszło do historii jako bitwa koło wyspy Samar. Ciężkie okręty japoński otworzyły ogień z artylerii pokładowej, a niszczyciele japońskie przeprowadziły atak torpedowy. Poniższa diorama ukazuje moją "wizję" tej właśnie akcji Yukikaze pod dowództwem komandora porucznika Terauchiego Masamichi. Zestaw Tamiyi mogę z czystym sumieniem polecić każdemu. Znakomicie spasowany i zdetalizowany śmiało może być wykonany w wersji out of the box. Ja zdecydowałem się waloryzację bardzo dobrym zestawem waloryzacyjnym Lion roara, a dioramę ożywiłem załogą z dwóch uzupełniających się wypustów Fujimi (IJN Sailor Figures set 1 i 2) plus jakimiś drobnymi samoróbkami. To mój drugi model więc nie ustrzegłem się wielu błędów i wypaczeń, ale pierwszą dioramę mam już zaliczoną. Dzięki wszystkim za wsparcie i cenne rady w szczególności koledze "zloty", który wsparł mnie materiałami. Warsztat: viewtopic.php?f=89&t=29560 Na początek kanoniczne zdjęcia z groszówką dla zobrazowania skali: Widok ogólny i troszkę detali: Na koniec zdjęcia "z epoki": Będę wdzięczny za uwagi i wskazówki, które pozwolą mi podciągnąć mój mocno niedoskonały warsztat
-
Gęsty CA nie powinien od razu wiązać. Może wypróbuj innego producenta. Ja polecam średniogęsty bo on też daje odrobinę czasu na korektę. Jeśli używasz farb gunze to polecam firmowy lakier, chociaż to opcja dużo droższa niż sido.
-
Gato/Balao 1:144 - czyli zady i walety Trumpka.
sotter odpowiedział wielkamucha → na temat → [O]Warsztat
Prace idą w nieśpiesznym tempie ale myślę że efekt końcowy wynagrodzi czekanie -
Prace właściwie dobiegają końca. Korciło mnie żeby pokombinować z dymem, skoro ma być dynamicznie. Niestety dymna dioramach z reguły wygląda kiepsko. Zastanawiam się czy efekt jest zadawalający, niby w rzeczywistości wygląda ok, ale zdjęcia wyciągają niedostatki. Na wszelki wypadek nie przyklejałem dymu, umieszczony prowizorycznie dla celów poglądowych. Jak to oceniacie? Na koniec dwa zdjęcia archiwalne, które udało mi się wyszukać w sieci.
-
niecierpliwie czekam na efekt ogólny całego kadłuba jak pojawi się podkładzik
-
NoZ tego względu właśnie wytrawilem własne klapy do świetlika, żeby można było go całkowicie otworzyć i zerknąć na silniczek. Otwarty będzie też właz więc troszkę będzie widać. Zdjemowany pokład lub nadbudówka byłby kłopotliwe ze wzklędu na olinowanie.
-
Miałem "pyknąć" ten projekcik w 2 tygodnie i zabrać się poważnie za Dreda a jak zwykle ugrzązłem. Kończąc moje rozterki z silnikiem odnalazłem żywiczne rury, które tak mnie zastanawiały. Jeden element udało się w miarę bezkolizyjnie odciąć od kostek i przymierzyć do silnika. W ten sposób odkryłem gdzie i skąd powinny być prowadzone. Zdedcydowałem się nie kombinować dalej z silnikiem, najbliższa dokumentacja zapewna w Japonii. Tak wygląda porównanie elementu żywicznego i samoróbki: Najzabawniejsze jest, że wnętrze nie będzie specjalnei widoczne. No ale coś tam będzie można podejrzeć więc warto chyba troszkę popracować, chociaż pomieszczenia dziobowego praktycznie nie da się za chwilę zobaczyć. Dodam jeszcze trochę samoróbek, jakiś zwój lin, wiaderko, jakieś klucze, itp.
-
O ile finanse pozwalają tylko zaginarka ze small shopu http://www.thesmallshop.com/ Do kupienia na ebayu, jbmodel, czy choćby w mojehobby.pl No i czas na warsztat!
-
czekając aż ktoś mądrzejszy wytłumaczy mi jak mógł wyglądać silnik leciutko go podmalowalem, podobnie jak samo wnętrze. Tak sobie myślę, że te potrójne rurki może w intencji autora były przedłużeniem rur wydechowych i montowane powinny być po jednej stronie? Maszynownia dostała pierwsze malowanie i oleje. Jeszcze sporo przede mną jeśli idzie o jej malowanie, ale przesadzać nie będę bo widać będzie naprawdę niewiele.
-
Kilka spraw załatwionych. Popróbowałem kombinacji z nitami - bez sensu. Różnice pasów poszycia spróbuję wykonać napylając surfacerka. Kadłub poszlifowany, troszkę mnie to czasu kosztowało - najgorszy element zestawu to właśnie kadłub. W końcu też doleciała paczuszka z USA. Zamawiałem w lutym w pacific hobby. Po niemal 4 tygodniach grzecznie upomniałem się i okazało się, że poprzednia informacja o realizacji zlecenia to była taka niezobowiązująca z ich strony, bo dopiero po interwencji wysłali. Tak czy inaczej skusiłem się na śruby z G-factor - raczej tak z czystej ciekawości, chciałem je sobie obejrzeć. Moja opinia - ABSOLUTNIE nie warto. Nie pamiętam ile kosztowały, ale ilekolwiek by to było nie ma sensu. Natomiast bardzo podoba mi się zestaw ukraińskiej, nowej firmy North Star Models - mają taka linię blaszek Askold Line zdaje się to nazywa i przeznaczone jest do pre i drednotów. Zestaw dedykowany wypustowi Zvezdy robi bardzo, ale to bardzo dobre wrażenie. Sensowna instrukcja, fajne blachy i dokładność chyba spora. W porównaniu z Pontosem po pierwsze lepsza instrukcja i logiczniejsze z punktu widzenia użycia elementów pomysły na odwzorowanie przestrzennych elementów. Poniżej mały inbox. no i jakże słodki zestaw zaworów: teraz tylko muszę się trochę ogarnąć z pinasą i trzeba brać się za Dreda.
-
Spokojnie poczekam, bo po prostu nie mam pojęcia jak wyglądać powinien silnik. Zająłem się póki co malowaniem wnętrza. Cała nadzieja w Tobie bożo wpożo P. S. Wątek rurek, przewodów etc. w wątku warsztatowym jest jak najbardziej ok. Czegoś się nauczę, a jak uda się rozkminić ten cholerny silnik to być może nie tylko ja skorzytam ale jeszcze komuś się przyda.
-
nie ma to jak poufne, powojenne raporty Coś wiemy, ale jak zwykle powstają kolejne pytania. Trzy osobowe miniaturowe łodzie podwodne Ko-Hyoteki (Target A) Hei Gata (Type C )wyposażone były w diesla o mocy 40KM. Silnik o mocy 150 KM miał Koryu (Type D) Tei Gata. Pół nocy grzebałem w necie wyszukując jakichkolwiek obrazków - angielski, niemiecki, rosyjski, japoński i Jedyne co znalazłem to 2 zdjęcia przedziału maszynowego i zdjęcie sześciocylindrowego silnika: jak dla mnie nic niestety z tego nie wyciągnę co sądzicie?
-
tjjaaa... korespondowałem z Arkiem Choroszy i też nic nie mają, a autor modelu też nic nie ma. To naprawdę stara produkcja Plany parowego silnika mnie urządzają więc jestem w ślepym zaułku. Coś wykombinowac muszę, bo dzisiaj kończę pokład i trzeba by wnętrze zapełnić przed wklejeniem pokładu. We wklejaniu "na pałę" elementów sensu nie widzę, ale silnik będzie widoczny po ukończeniu modelu. No tak to rzeczywiście wygląda, ale spaliny musiały być wyprowadzone do komina w suficie tej nadbudówki ... jak? oto są pytania...
