Skocz do zawartości

sotter

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    821
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez sotter

  1. Mnie zmylił nick autora wątku....
  2. A Maya miała jakieś szczególne malowanie?
  3. Pozwalam sobie post pod postem, bo mam znowu istotny i póki co nie do pokonania problem. Ale po kolei. Po pierwsze zgodnie z deklaracją dotarł do mnie brakujący element. Oczywiście bez dodatkowych opłat. Lubimy uczciwych ludzi więc plus. Niestety im dalej z modelem tym mniej pochlebna opinia o wypuście. Ster nie nadawał się do niczego, pomijając drastyczne powyginanie, na płaszczyźnie steru żywica się nie dolała i pojawił się ażur, za to troszku się wylało przy obejmach mocujących ster, absolutnie do wyszlifowania. Samopał mojej produkcji wygląda mniej więcej tak - brakuje jeszcze nitów, poza dwoma próbnymi. Poza tym dorobiłem zgodnie z dokumentacją elementy mocujące ster do kadłuba: Powklejane przedziały - czy wspomniałem, że póki co ŻADEN element nie pasował. To samo dotyczy też grodzi przedziałów, a grodzie z salonki musiałem wywalić i kombinować będę własnym sumptem. Teraz problem. Pinasę napędzał czterosuwowy, sześcio cylindrowy silnik diesla Model 51-6 z konwencjonalnym wtryskiem paliwa Bosha. Główny komponent wygląda tak: Kłopot polega na tym że ja totalnie atechniczny jestem. Humanista znaczy się. Gdybym zobaczył jakieś zdjęcie postarałbym się odtworzyć. Instrukcja tylko gmatwa sprawę. Mimo usilnych starań nic nie znalazłem w necie. Może ktoś się zlituje i objaśni co i jak z tym silnikiem, Te rury to domyślam się że rury wydechowe? Gdzie je jednak "wetknąć"? Innymi słowy może ktoś by podrzucił jakieś zdjęcie, rysunki tego silnika, albo podobnego albo objaśnił "o cccoo chodzi tak jakby?" P.S. - w kabinie rozkładany był dywan czarny obszyty żółtą taśmą z dwiema naszywkami rangi "posiadacza". Wie może ktoś jak takie cudo wyglądało?
  4. Mały progres pokładu in progress. Pokład czeka jeszcze ostateczne szlifowanie i czyszczenie z pyłu, doklejenie niestety nie wiem jak fachowo to się nazywa listwy wzdłuż krawędzi pokładu. Generalnie na pewno nie jest gorzej, niż gdybym zostawił żywiczny pokład. Dychtunek zbyt wyraźny - trudno nie zmierzę się z cięciem forniru raz jeszcze,
  5. dzięki, obecnie bazuję na AotS dotyczącą Fuso, tam są plany pinsy w skali 1:100 ale bez szczegółów wnętrza.
  6. Prace postępują. Kombinowałem, kombinowałem, bo naklejanie desek na żywicznym pokładzie wydawało się ryzykowne. W końcu jednak po odpowiednim odchudzeniu pokładu podjąłem wyzwanie. Prace w domowym "tartaku" okupiłem paskudnie chlaśniętym żyletą kciukiem. Klejenie szło w miarę dobrze. Teraz przede mną szlifowanie i docinanie deseczek. Po oklejaniu i plasterkowaniu wąskich pasków forniru jest to pieszczota. Pokład in progress (pokład ma odcień pokładu teakowego): Poza tym dotarły do mnie blaszki trawione. Oczywiście sam projekt był prostacki ale chciałem popróbować jak wygląda kwestia projektowania i samej jakości trawienia. Szczerze polecam wszystkim! W dodatku gość, który trawi blaszki jest niezwykle pomocny. Trzeba jeszcze w acetonie wypłukać. Dzięki blaszkom mogę otworzyć świetlik, a tym samym pokazać kawałek maszynowni: Ohydne ścianki kabiny pasażerskiej również wymieniłem na trawione blaszki. Nie wspominam nawet że musiałem według planów "nieco" wyrżnąć otwór w pokładzie, bo naprawdę konkretnie rozmijał się i zarysem i wymiarami nawet z żywicznymi elementami. Swoją drogą nie mam pojęcia jakie okna w kabinie zaplanował sobie autorzy modelu. Według odlew każde okno było inne. Surfacer ujawnił całą masę maluteńkich dziurek w kadłubie, rozumiem, że w żywicy to normalka? Teraz szlifowanie i przymierzanie... P.S. Nie mogę nigdzie znaleźć jednego zdjęcia wnętrza pinasy i samego silnika
  7. No właśnie kombinuję tak by kolor forniru odpowiadał teakowi i jestem w miarę zadowolony. Uszczelnienie między dwiema listewkami ma w sumie szerokość grubości kartonu, bo oklejam co drugą deseczkę. Co do dbałości, to chodziło mi raczej nie tyle o "pielęgnację bieżącą", co jakieś wyrafinowanie w przygotowaniu pokładu. Ale to takie gdybanie z mojej strony uzasadniające grubość dychtunku Wie ktoś może czy wnętrze kadłuba, wręgi wzmacniające to była stal czy drewno? I jeszcze jedno na renderkach, komin, polery, relingi mają złoty kolor, w rzeczywistości to byla miedź?
  8. Próby z deskowaniem zakończone. Odeskowałem metodą opisaną wyżej podłogę kabiny pasażerskiej. Fornir kleiłem średnim CA bezpośrednio na żywicę. Kartonowy dychtunek ma tę zaletę, że pozwala na minimalne korekty w przypadku odejścia z dechami od osi. Pokładzik po wstępnym cyklinowaniu. Pozostaje jeszcze dopieszczenie i wyczyszczenie z pyłu po zgrubnym cyklinowaniu. Co do odcienia, to czysta fikcja, bo nie mam pojęcia z czego i jak wykańczane były dechy na tej pinasie. Przyjąłem w miarę bezpieczny odcień, który wyglądać powinien tak jak deski teakowe na pokładzie. Grubość dychtunku jest dyskusyjna, ale zostanę chyba przy kartonie. Na pokładzie pinasy nie sądzę, żeby jakoś specjalnie kombinowali z wykończeniem. Technika kładzenia tego rodzaju pokładu na modelu jest do zrobienia nawet przez takiego amatora jak ja, choć nie chciałbym wyklejać pokładu pancernika w 350.
  9. Piękny zakup polecam dedykowany zestaw waloryzujący z Pontos model - będziesz miał maksa, bo blaszki z Tamiyki i te łódki motor we troszku słabo wyszły.
  10. Nie mój, podpatrzony w jakiejś relacji
  11. Teoretycznie masz rację, ale od razu rodzi się problem grubości. Póki co korzystając z zaawansowanych algorytmów i elektronicznych narzędzi stworzyłem wzornik do cięcia forniru na szerokość 1,4 mm czyli tyle ile mniej więcej w skali 1:72 powinno być dla desek o szerokości 10 cm (według Anatomy (Fuso). Generalnie linijka, naklejona blu tackiem na druga daje radę. Docięte listewki zbieram w stosiki by przeszlifować krawędzie. Przeszlifowane (w rzeczywistości są tej samej szerokości) Następnie wzdłuż krawędzi nakleiłem czarny karton, barwioną w masie. Potem żyletką (BTW myślałem, że już nie ma żyletek takich samodzielnych ) porozcinalem listewki. Tak wyglądają przymierzone na sucho. Oczywiście takie samo czarne uszczelnienie musi być w poprzek, w miejscach gdzie kończą się dechy. Wydaje mi się jednak, że uszczelnienie jest zbyt grube, zamiast czarnego kartonu muszę pokombinować z czarnymi kartkami o mniejszej gramaturze. Po dociśnięciu "desek" uszczelnienie jest oczywiście tej samej szerokości.
  12. hehehe zdjęcie oglądałem na iphonie i wyglądało jakby były wypełnione plastikiem, podklejałeś od spodu folię ?
  13. Tych okien nadbudówki tak nie zostawisz prawda?
  14. żywicę mogę sobie na ciepło doformować, ale logika nakazuje robić to przed naklejeniem deskowania Trzeba będzie popróbować. Nie miałem pewności czy CA zwiąże fornir i żywicę.
  15. Blaszki są bardzo proste, z kilkoma podtrawieniami. Realnie wszystko można by było pewnie wyciąć w z cienkich arkuszy styrenu, ale czas, czas, czas, nie mam czasu 10 razy szybciej i dokładniej przy moich umiejętnosciach jest wyrysować to w programie graficznym. Generalnie to raczej test przed blaszkami niezbędnymi przy kolejnym projektem, który zamierzam równolegle prowadzić. na razie czekam na dostawę towaru... Co do pinasy mam istotne pytanie - CZYM KLEIĆ FORNIR DO ŻYWICY? Może lepiej fornir do plastiku (czym?) a plastik do żywicy? HELP W weekend wrzucę zdjęcia bo cały czas temat deskowania poładu jest wałkowany. Fornir jest umiarkowanie wdzięcznym materiałem 0,5 mm. Obawiam się, że jeśli nakleję deskowanie na płaskim pokładzie, który po doklejeniu do (kadłub ma pewną krzywiznę od rufy do dziobu i wzdłuż osi) to fornir popęka Z drugiej strony naklejanie deskowania na wklejonym pokładzie będzie dużo mniej wygodne. Pewien problem stanowi też wycięcie równej szerokości obrzeżnicę wzdłuż krawędzi pokładu ze względu na krzywiznę, ale ten temat ogarnę. Kolejna trudność to konieczność zeszlifowania zywicznego pokładu o 0,5 mm, tak żeby nie pogrubić tego elementu. W tym przypadku boję się o kruchość żywicy.
  16. eeeeeeee..... że się tak niedyskretnie dopytam, bo w swoim wątku w temacie nie jestem bożo wpożo to...??? pierwsze zupełnei próbe blaszki własnego projetu poszły do trawienia
  17. --------> bożo wpożo ---- podoba mnie się bardzo Twoja robota Ja dopiero zaczynam, trzeba sobie stawiać cele ambitne. Tutoriala szkoda usuwać. Patent z klockami genialny w swej prostocie. Pinasy szkoda mi zostawić, bo model ciekawy ale czy uda się doprowadzić do stanu w miarę sensownego zobaczymy.
  18. -------> Marcin - trawi w 0,1 i 0,2 w przeyszłym tygodniu efekt -------> bożonarodzeniowe wpożo Nie robiłem nic od podstaw, powiem więcej w życiu wkleiłem dwa modele Dlatego jest zabawa, evergreenu mam troszku, fornir zakupiony bo zamierzam deskować pokład. Co do najprostszych narzędzi to jakie masz na myśli? Trochę pewnie mam ale jak znam życie to czegoś zabraknie. Chętnie przyjmą radę w co powinienem się zaopatrzyć.
  19. yes oto pierwszy element - klapy świetlika do "maszynowni" Generalnie bardzo nie histeryzuję, choć trochę się zastanawiam czy nie będe mógł mówić o tym modelu jako robionym "od podstaw" Projekty blaszek śmiga się super wygodnei w corelu. Znalazłem świetnego człowieka, który wytrawa same blaszki a i projekty poprawia: http://www.pawel41.user.icpnet.pl/ Chyba, że to ktoś z Was? No właśnie się wahałem, za która sie zabrać, bo te pinasy to chyba ta sama konstrukcja, tzn. parowa wcześniejsza, a od 1915 ta którą kleję. Kadłub, maszynownia były bardzo podobne jeśli nie identyczne w oryginale.Zachowali się niezwykle elegancko, szybciutko przeprosili i zadeklarowali szybką wysyłkę. Jakby jeszcze jakaś dobra dusza podrzuciła mi namiar gdzie można kupić taką fikuśną małą modelarską gilotynkę, zdaje się że Balrog taką dysponuję byłbym wdzięczny. Przede mną docinanie sporej ilości profili więc przydałoby się takie coś. Póki co udało mi się poszlifować pokład...
  20. Wielkie dzięki już zamówiłem ten numer - na kolegów zawsze można liczyć Póki co przyswoiłem sobie plany z AotS Fuso i z superdrawings Nagato, plus renderki z albumu Kongo 3D. Wszędzie niewielkie różnice występują. Dzisiaj pierwsze projektowanie blaszek - na pierwszy ogień idzie klapa świetlika maszynowyni, żeby cokolwiek z silnika było widać wszelkie klapy muszą być otwarte, czyli do wymiany. No ja mogę jedynie powiedzieć że producent to super sympatyczny człowiek, ale mój zestawik to taki very short, short run jeśli idzie o jakość. Nie ma jednak co biadolić, chcę się poduczyć to ambitnie Dodam jeszcze że producent bez najmiejszych problemów zadklarował szybką wysyłkę brakujących części.
  21. Kadłub jest JEDYNYM jasnym punktem tego zestawu. Ale żeby nie było za słodko całkowicie rozmija się z pokładem - wyraźnie inny kształt obrysu burt i kształt pokładu.
  22. Zapłaciłem 200 zł ale to cena u producenta. W sklepach ok 280. Realnie wykorzystam 1/2 zestawu, reszta do wymiany. Nawet w miarę odlana "wanna" maszynowni wymaga uzupełnienia nitami, a aż się prosi żeby akurat ten szczegół odlać w żywicy. Najgorzej jest z kabina pasażerską - całkowicie do kosza. Panowie czym rozgrzewać żywicę żeby była plastyczna, suszarka?
  23. Nauk ciąg dalszy, a równocześnie drugi z trzech planowanych równocześnie warsztatów. Póki co Dreadnoughta nie ma co pokazywać bo wyszpachlowanie fatalnie odlanego kadłuba pasjonujące nie jest. Zaintrygowany wyśmienitą pracą Marwawa sięgnąłem do nieznanej mi wcześniej strony polskiego producenta żywicznych modeli Choroszy Modelbud. Przeglądając ofertę trafiłem na ciekawy model admiralskiej pinasy z okresu używanej przez marynarkę kraju wschodzącego Słońca przed i w trakcie II wojny. Długo nie trzeba było czekać, sympatyczny kontakt z producentem i po dwóch dniach dotarła do mnie paczka. Niestety wielu ciepłych słów o modelu powiedzieć nie mogę. Z ciekawości jakiś czas temu nabyłem żywiczny model z Niko w skali 1:700 i różnica jakości jest naprawdę bardzo duża. Właściwie poza oryginalnym tematem i skalą (jak na morskie sprawy) Choroszy Modelbud rozczarowuje kompletnie. Co prawda jakoś strasznie mi to nie przeszkadza, bo od jakiegoś czasu miałem popróbować trawienia blaszek i scratchu - w tym przypadku będzie to niezbędne. Zastanawiam się po jaką cholerę część elementów, które aż proszą się o fototrawienie odlano w żywicy? W efekcie mam zestaw 116 elementów + niewielka blaszka a całkiem sporą część elementów będę musiał wykonać od podstaw. Na pierwszy ogień idzie pokład i kabina. Pokład muszę konkretnie zeszlifować z obu stron. Pokład klejony będzie z forniru, podobnie zresztą jak kabina. Tak jak wspomniałem pewnie 1/3 elementów trzeba będzie wymienić Zastanawia mnie co autor miał na myśli odlewając w taki sposób koło sterowe. Ja rozumiem, że niedoświadczony jestem ale jak na Boga mam wydłubać super kruche kółko (zresztą już uszkodzone). Blaszka i kalki nie robią zbyt dobrego wrażenia. Mam jednak nadzieję, że zestaw posłuży jako baza pod sensownie zdetalowany model, oczywiście w miarę skromnych umiejętności. Jak zwykle prośba o rady doświadczonych kolegów i ewentualne zdjęcia pinas bo coś niewiele w Internecie znalazłem. P.S. w zestawie brakuje dosyć istotnej części jaką jest dach kabiny. P.S. 2 żywica lekko mnie przeraża, wszystko kruche i krzywe P.S. 3 Super sprawą jest silnik, który co prawda niezbyt ale będzie widoczny po złożeniu pływadełka.
  24. proxxon in da house REWELACJA - przy najniższych obrotach (2000) nawet nie nadtopi plastiku. Wygodny i precyzyjny. Szczerze polecam. czy ktoś z Was kombinował z liniami nitów? Według Anatomy poszczególne nity mają ok. 5 cm, czyli ok. 0,14 mm czyli teoretycznie zgrabnym nitowadełkiem można by je zasygnalizować. Z drugiej strony przerwy między nitami powinny mieć ok. 0,5 mm. Abstra:bip:ąc od konieczności wyfasowania takiego nitowadełka, to mam jednak wrażenie, że efekt końcowy byłby wielkim kupskiem Jakieś doświadczenia, pomysły, uwagi a propos nitów? Kadłub w wydaniu Zvezdy wymaga zeszlifowania wszystkich wystających dupereli i ton szpachli.
  25. kurcze, zaraz po japońcach zdecydowanie najbardziej podobają mi się rosyjskie i radzieckie okręty. Kibicuję
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.