Trawnik powstaje tak: styropian pokrywam klejem do styropianu, na to papier toaletowy, kilka warstw, jedna na drugą, ale dopiero jak poprzednia podeschnie. wyschnięte maluję suchymi pastelami na jakiś ładny kolor zbliżony do brązu. na to rozwodniony klej do drewna (u mnie Wikol, stara szkoła) i teraz jazda: na tak przygotowaną powierzchnię pęsetą nakładam kępki trawy elektrostatycznej (modelarskiej) w taki sposób, by wyglądało to naturalnie, związało się z podłożem i nie było "łysych" miejsc, kilka kolorów równocześnie, na przemian. trzeba to robić szybko, by klej nie wysechł za bardzo. na to wszystko z góry posypuję sproszkowaną i przesianą glebę z okolic mojego osiedla oraz brązowy hmm, sam nie wiem: pył drzewny, starte "coś", co niedawno znalazłem w swoich zbiorach. delikatnie opukuje całość, by gleba i tajemniczy czynnik brązowy bardziej wniknęły miedzy źdźbła trawki. czekam aż trochę podeschnie, obracam dioramę, a opadły nadmiar nakładam na ewentualne puste miejsca, dla uzyskania jednolitości pokrycia i koloru. eksperymenty z zamiennikiem Wikolu, np. unigruntem - u mnie nie przyniosły zadowalających efektów