Zacznijmy od tego:
Rozumiem, że po to była potrzebna ta tuba z której pewnie wydobywają się dźwięki.
Tradycyjnie, Erolek, zafundował nam ucztę dla zmysłu wzroku. Oprócz tego, umysł zaczyna również pracować gdy obrazy zaczynają się składać w pewną historię. Ja tu widzę rozgrzanych żołnierzy, porozbierani, porozpinani, rękawy podkasane, a koń okryty, czyli kawał robot wykonał tachając ten ciężar w taki mróz. Na saniach, pewnie jakieś wiktuały są bo jeden z żołdaków coś już kamufluje pod pachą, inny znowu właśnie zapodaje muzę, znaczy się nastawił tubę i opuścił igłę na winyl. Ostatni z nich właśnie ulżył swemu pęcherzowi i zmierz ku kamratom na zasłużony odpoczynek po jakiejś ciężkiej pracy.
Jacyś puryści pewnie się przyczepią, że wyloty km-ów nierówne albo coś jeszcze ale dla mnie ta diorama jest bomba