Heloł libsieny!!
W związku z powolnym wykańczaniem batyskafu, powoli dozbrajam się w złom do Z-39. Flakvierlingi ( jest ich dwa na mojej krypie ) są dosyć wyeksponowane, więc postanowiłem nieco poprawić ich wygląd. To moja pierwsza tego typu zabawka, żywica to dla mnie czarna magia, ale zawsze lubiłem sobie poexperymentować. Moje pierwsze wrażenie jest takie: OBEŁĘD W RÓŻOWYCH KAPCIACH Ok dość pieprzenia farmazonów, inbox:
Pudełko dość niepozorne, ale wystarczająco pancerne, przyleciało z Hong-Kongu bez jednej ryski
Instrukcja prosta i czytelna, nawet taki łoś jak ja powinien zrozumieć
Wór z lufami, Ciapek musiał pilnować żeby mrówki na złom nie rozkradły...
Dwie blaszki, sympatyczne i idiotoodpornie zapakowane:
trochę ciężko dobrze złapać fakturę przez tą folię, ale nie ściągam jej dopóki nie przyjdzie czas na obróbkę
No żywiczne zabaweczki
Moja myśl dnia po obejrzeniu zawartości: jak ja kur.. odetnę te celowniki
Postanowiłem się podzielić tymi wyśmienitymi zdjęciami gdyż, ponieważ, bo, że kiedy sam szukałem jakiegoś inboxa tego zestawu coby podjąć decyzję o jego zanabyciu, to nie znalazłem
WIELKIE JOŁ