Skocz do zawartości

filipsg

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 825
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez filipsg

  1. Czyżby Ślunzok albo Kujawiak? Przyłączaj się, pewnie, jestem niesamowicie ciekaw jak te maluchy od IBG wyglądają i jak z ich składalnością Mikro-aktualizacja: Łańcuch plastikowy uległ anihilacji i został zastąpiony blaszanym. Jak to z blaszkami bywa, wygląda skrajnie dwuwymiarowo, ale przy okazji malowania postaram się go pogrubić warstwą farby, w ostateczności CA. Oprócz tego pojawiły się kolejne blaszane wrota, tym razem na rufowej nadbudówce. Pozdrawiam! Filip
  2. No, czas na pierwsze zdjęcia z prac... Na początek nacieszmy oczy detalami, które jak na Fujimi przystało są prześliczne. Ze spasowaniem miejscami już tak prześlicznie nie jest, ale to dobrze- przynajmniej nudno nie będzie Kilka większych części wyszykowałem do waloryzacji, pierwsze blaszki pojawiły się już na dziobowej nadbudówce i wyrzutniach torped. Co do wymiany drzwi na blaszane na nadbudówkach, muszę jeszcze dokładnie przyjrzeć się planom i zdjęciom zanim się za to zabiorę. Poskładany razem deszczyk w eskorcie zapałki prezentuje się tak: Już widać jaka to zgrabna jednostka była, ech, panie, takich okrętów już nie robią...
  3. W sumie to teraz już można taką kolekcję skompletować, wraz z wydaniem Shimakaze przez Pit-Roada na rynku mamy już modele wszystkiego od Kamikaze po Akizuki i Matsu... U Samidare póki co nuda, wklejanie części podwodnej kadłuba i szykowanie co większych części na blaszki i inne modyfikacje, postaram się coś wrzucić wieczorem. W najbliższych tygodniach warsztat może się trochę wlec z racji wielkiego niebezpieczeństwa... Wywiad donosi że na okolicznych wodach pojawiła się potężna grupa uderzeniowa lotniskowca USS Sesja i poluje na jednostki studenckiej floty takie jak ja, toteż sklejanie Samidare będzie odbywać się jak rejsy Tokyo Express, pod osłoną ciemności i małymi etapami. Niemniej mam zamiar uporać się z wrogiem do końca czerwca, a wtedy- cała naprzód
  4. Cóż, w sieci jest mało zdjęć Samidare, ale ogólnie jednostki tego typu się między sobą specjalnie nie różniły (pomijając podział na dwie serie różniące się kształtem nabudówki dziobowej). Chyba najbardziej znanym zdjęciem Samidare jest to, z 1943: Aczkolwiek robi tu tylko za tło dla Shigure ;) Maszty zdecydowanie będę modyfikował, struny od gitary elektrycznej już leżą w szufladzie i czekają na swoją kolej.
  5. Tablica przyrządów prezentuje się świetnie, ale czy ten kolor wnętrza kabiny nie jest zbyt jasny i zbyt żółty?
  6. Bardzo interesujący temat. Skoro letnie narodziny, to może by tak scenka z wodowania okrętu?
  7. Klasa 4 - Okręty i statki Specjalna 1 - Najlepsza interpretacja tematu konkursowego Specjalna 2 - Najlepsza relacja z prac warsztatowych Brakowało mi w zimowym konkursie jakiejś cesarskiej piękności, więc tym razem biorę sprawy w swoje ręce Wszyscy fani Cesarskiej Floty znają legendarny już niszczyciel Shigure, ale sława okrętu komandora Hary przyćmiła inne zasłużone okręty typu Shiratsuyu. Jednym z nich był niszczyciel Samidare, weteran walk na Morzu Jawajskim i wokół Guadalcanalu. Nazwa okrętu oznacza "deszcz wczesnym latem", a gdyby to nie wystarczyło jako powiązanie z latem- model przedstawiać będzie okręt po powrocie spod Midway w 1942, czyli... wczesnym latem Bazą do wykonania modelu będzie wypust Fujimi, wzbogacony przede wszystkim blachami Tom's Modelworks, ale też innymi drobiazgami które przedstawię w swoim czasie. W tym miejscu wielkie podziękowania dla Seba77, od którego pewien czas temu ten model kupiłem! Zapraszam do oglądania! Filip
  8. Z jednej strony niczym niezwykłym jest przedstawianie na box-artach okrętów w walce, często ich ostatniej (np. Repulse z 1941 pod atakiem bombowców japońskich u Trumpetera") a w pancerce i lotnictwie płonący wrogi wrak/spadający samolot w tle to norma, ale z drugiej strony spróbowałem sobie wyobrazić np. Revella wydającego ORP Groma w 1/700 w zestawie z He-111 i na Box-arcie pokazać go tonącego pod Narwikiem... nie, to nie jest fajne.
  9. filipsg

    Działa 4"/45 QF Mk. XV

    Świetne zdjęcia, wielkie dzięki! Pozdrawiam, Filip
  10. Ale jest to fajna alternatywa pod względem cenowym. Grubiańsko to im box-art wyszedł, bo z tego co czytam to modelarze są oburzeni na widok tonącego Hermesa...
  11. Witam! Szukam zdjęć, planów itp. Dotyczących czterocalowych dział QF Mk. XV używanych w latach 1924-1939 na pokładzie HMS Repulse. W tym okresie na pokładzie battlecruisera umieszczone były te działa w eksperymentalnym stanowisku BD. W internecie krąży multum zdjęć czterocalówek na pojedynczych stanowiskach niszczycieli, ale wariantu BD nijak nie mogę znaleźć. Za wszelką pomoc z góry dziękuję! Filip
  12. Fujimi zapowiedziało nowe okręty w 1/700: Akagi, wydany w ramach serii Kan Next, więc zapewne z już pomalowanymi częściami http://www.1999.co.jp/eng/10386593 Hiyo w stanie na rok 1944 http://www.1999.co.jp/eng/10386637 Yahagi na rok 1945 (nareszcie!) http://www.1999.co.jp/eng/10386598 Na koniec dziwadło, czyli fikcyjny niszczyciel Harekaze, jednostka z jakiegoś anime jeśli się nie mylę. Niemniej jest to model z serii Kan Next, i sądząc z grafiki, po kilku zmianach wyjdzie z tego piękny wczesny typ Kagero. http://www.1999.co.jp/eng/10386576
  13. Zawsze jest to jakieś wyjście jeśli w kategorii nie pojawi się żaden model tamki, co wbrew pozorom jest możliwe :P
  14. Bez przesady, przecież cały konkurs opiera się na dżentelmeńskiej umowie. Brakowało by jeszcze żeby nagrać minutowy filmik prezentujący że to faktycznie my kleimy nasze konkursowe prace, a to chyba nie o to chodzi...
  15. To może jednak jakiś okręt Tamki skleję...
  16. Hasegawa wypuszcza Mikasę w 1/700! http://www.1999.co.jp/eng/10384161 Na stronie link do zestawu blach zapowiedzianego razem z modelem.
  17. Omnia sunt interpretanda, lepiej spytać i wyjaśnić sprawę niż żeby pojawiały się jakieś wątpliwości już w trakcie konkursu
  18. Czy w trakcie prowadzenia warsztatu konkursowego można prowadzić go jako zwykły warsztat na innym forum? A w nawiązaniu do punktu 6 regulaminu- czy w razie dokupienia dodatków do modelu w trakcie warsztatu również muszę wrzucić "mini in-box" tych dodatków, czy całość dodatków musi być skompletowana na początku warsztatu?
  19. Tak, to dokładnie takie same ramki.
  20. Witam! Studia i przeprowadzka skutecznie utrudniły mi prace nad modelami i warsztaty stanęły, ale ruszą. Wkrótce. Obiecuję! Powyższe czynniki nie udaremniły jednak zakupów, toteż dziś mogę Wam zaprezentować trzeci i póki co ostatni nabytek z "pełnokadłubowej" serii Fujimi, czyli Shokaku w wersji z 1941. Model kupiony w wersji na bogato, czyli z blaszkami i dodatkowym zestawem samolotów o których później. Śliczne są te czarne pudełka, nie sądzicie? Całkiem sporo tego wszystkiego. Myślałby kto że lotniskowiec to tylko kadłub i pokład Duża część ramek to jednak części uniwersalne w każdym modelu Fujimi, jak działka, łodzie czy reflektory, więc nie będę się na nich w tym in-boksie skupiał. Detale przedzielonego na pół kadłuba są, jak na Fujimi przystało, fantastyczne: Spód kadłuba to pozornie nic ciekawego, ale pierwszy raz w modelu 1/700 spotykam się z odwzorowaniem tego detalu: Pokład również trzyma poziom. Można też opuścić windy na pokładzie, choć wewnątrz ciężko o jakieś konkretne detale. Ze wszystkich pokładów i pomostów na modelu, wszystkich pięknie odlanych i o delikatnym ryflowaniu blachy, moją uwagę zwrócił pokład dziobowy, na którym brakuje jednego, bardzo ważnego elementu... Początkowo myślałem że Fujimi zaszalało i odlało łańcuchy kotwiczne osobno, a tu zonk. Nie ma co ich szukać ani wśród ramek z częściami, ani na dedykowanej blaszce. Dziwne posunięcie. Kolejnym zgrzytem w modelu są nadlewki na kilku częściach, chyba najpoważniejsze na zdjęciu poniżej, choć sporo ich też np. na rufie. Te łodzie nie występują w uniwersalnych ramkach Fujimi: Blaszki to standardowo relingi, drabinki, schodki, dźwigi, wszelaka biżuteria wokół pomostu itp. Miłym dodatkiem jest też kompletny fototrawiony maszt główny. Samoloty pokładowe z osobno odlanymi owiewkami, uzbrojeniem i podwoziem robią wrażenie. Każda taka ramka to Zero, Val i Kate. Inna sprawa że samolotów tych jest w zestawie niesamowicie mało (po 2 z każdego typu) więc dokupiłem sobie zestaw kolejnych 12 maszyn. Zestawowe kalkomanie zawierają nawet pasy identyfikacyjne dla samolotów 5 dywizjonu lotniskowców. Inna sprawa że pasów tych nie ma dla maszyn dołączonych do lotniskowca. Ogólnie model sprawia bardzo pozytywne wrażenie, i nie odbiega poziomem detali od pozostałych okrętów z tej serii które mam i czekają na złożenie, czyli Takao i Haruny. Pozdrawiam, Filip
  21. Fujimi usłyszało moje wołania w Japonii i wydają Myoko w 1/700 z pełnym kadłubem! http://www.1999.co.jp/eng/10345772 Pytanie za sto punktów- czy to nowe wypraski, czy nie daj Boże stary model z nowym spodem kadłuba... Oprócz tego zapowiedziano w tej serii Zuiho i Kagę z trzema pokładami.
  22. Gdyby Japończycy przeprowadzili zajmowanie Pacyfiku tak jak przewidział Yamamoto, czyli wyprzeć w pół roku Amerykanów ze wszystkich ich baz, to nawet amerykańskie stocznie by nie pomogły. ALE Japonia nawet gdyby wygrała wojnę z samym USA, to w dłuższej perspektywie i tak by przegrała, i to w jeszcze gorszy sposób. Nawet jak założymy że Japończycy wygrali pod Midway, zajęli Pearl Harbor, usunęli flotę USA z Pacyfiku i uzależniliby od siebie Australię, to zostaje jeszcze wojna w Europie, a tam niezależnie od działań Japonii Rzesza i kumple dostawali od 1942 łomot. Tak więc gdyby nawet Japonia wymusiła na USA rozejm na Pacyfiku, to w Europie wojna skończyłaby się standardowo w 1945, z tym że pewnie trochę inaczej biegłaby stalowa kurtyna. Po wojnie w Europie Armia Czerwona ruszyłaby wyzwalać proletariat na Wyspach Macierzystych i na całym Dalekim Wschodzie, a Japończycy ze swoimi Chi-Ha nie mieliby nawet czym ich zatrzymać. Japonia jako część bloku wschodniego to raczej średnio przyjemna perspektywa. Krótko mówiąc, żeby Japończycy wygrali wojnę musiałyby spełnić się ich nadzieje z lat 30-tych, czyli Polacy, Niemcy i ich sojusznicy ramię w ramię idący na Moskwę i zdejmujący z Japonii widmo wojny lądowej z ZSRR. No a potem wystarczyłoby nie przegrać pod Midway Co tam że offtop, na ciekawe tematy można zawsze pogadać
  23. Porządny okręt liniowy drugiej wojny powinien dysponować artylerią p-lot małego, średniego i dużego kalibru. Amerykanie mieli Boforsy 20 i 40mm, Niemcy pukawki 20, 37 i 88 milimetrów- Japończycy za to mieli kiepawe działka 25mm, żadnych dział pośredniego kalibru i nieszczególnie dobre działa 127mm. Dopiero japońskie działa 100mm miały porządne parametry, ale wciąż nie było w japońskiej flocie działek takich jak Boforsy 40mm, o dużej skuteczności i małych rozmiarach pozwalających na montowanie ich hurtowo na okrętach. Krążowniki i szybkie pancerniki typu Kongo miały jakieś szanse jeśli chodzi o wykonywanie uników, ale Yamato nawet dla średnio rozgarniętego pilota był wieeeelką, ledwo sunącą po wodzie tarczą strzelecką. Po pierwsze Essexów w drugiej wojnie światowej zdążono wprowadzić do służby 14, po drugie pod Midway nie było jeszcze żadnego. W przededniu Midway Amerykanie mieli jeszcze mniej lotniskowców niż Japonia. A teraz wyobraźcie sobie że Yamato nigdy nie było*, ale zamiast tego w zespole admirała Nagumo były dwa, trzy lotniskowce więcej. Kto wie jak wtedy potoczyłaby się bitwa...
  24. Odporność na bomby i torpedy to akurat rzecz bardzo względna, przy odrobinie szczęścia każdy okręt da się zatopić jedną bombą/torpedą... Yamato może i był dobry i nowoczesny, ale miał jedną fundamentalną wadę, jak to trafnie ujął spiton- nie był lotniskowcem. Gdyby czas, fundusze i materiały wrzucone w Yamato, Musashi i Shinano wrzucić np. w cztery dodatkowe lotniskowce typu Shokaku to cała wojna na Pacyfiku mogła pójść inaczej. A tak dostali dwa pancerniki których wkład w działania wojenne był żaden
  25. Po miesiącu przerwy stocznia wraca do życia... Z lekko zmienionym harmonogramem- odstawiam wszystkie nadbudówki na bok i dążę do wykończenia i wymalowania kadłuba, potem będę mógł wykańczać kolejne elementy. No i pojawił się problem- producent na dwóch fragmentach kadłuba zapomniał o kablu demagnetyzacyjnym i zamiast kabelka jest dolinka... Na jednej burcie zacząłem eksperymentalnie kłaść kabel z drutu- wizualnie wydaje się ciut za duży, ale sądzę że po położeniu pokładu się to jakoś ładnie wyrówna. Jak już to się uda to będzie z górki... ten Yamato sprawia mi dużo więcej problemów niż przewidywałem
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.