drago101
Użytkownicy-
Liczba zawartości
391 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez drago101
-
Bardzo ładne "żelazko". Co prawda nie nasz wariant, ale nie zmienia to postaci, że ładne. Ja ze swoim BWP utknąłem w jakichś 80 procentach montażu i jak do tej pory brak ochoty na dalszą zabawę. Dokładnie podzielam Twoje zdanie w zamiłowaniu do pojazdów o nieznacznym brudzeniu. W BWP spędziłem grube setki godzin i naprawdę mało kiedy były wysmarowane. Kierowcy nawet na poligonie w przerwie w zajęciach kręcili się przy pojazdach i wyłamanymi kijami wyskrobywali i wystukiwali błoto skąd się tylko dało. Oczywiście taki wygląd pojazdu był jedynie na "taktykach", na szkoleniu ogniowym wozy były najczęściej czyściutkie.
-
Dla zainteresowanych link do strony z oznakowaniami taktycznym wozów "z za Buga". http://www.wio.ru/tank/oz/oz-en.htm Może tam coś znajdziesz?
-
Dawno tu nie zaglądałem, a tu proszę zaskoczenie i to jakie miłe. Wdarł się jednak pewien błąd myślowy. Co rozumiecie pod pojęciem "malowania białoruskiego" i "wojsk białoruskich"? Białoruś powstała jako "niepodległe" państwo dopiero w roku 1991. Chodzi zapewne o Fronty Białoruskie? Podczas wojny istniały trzy Fronty Białoruskie 1, 2 i 3. Zupełnie nie rozumiem braku fotek T-34/85 ze składów tych frontów. Jest ich niesamowite mnóstwo! Uogólniając oczywiście wszystkie T-34/85 z okolic Berlina czy też działające w centralnym kierunku natarcia pochodzą z 1 Frontu Białoruskiego. Wszystko co walczyło na Pomorzu czy tzw. Prusach Wschodnich to 2 i 3 Front Białoruski. Zatem zarówno w internecie jak i licznych publikacjach fotek jest naprawdę mnóstwo.
-
Z tego rodzaju kamuflażem się nie zetknęłem, jedyne co widywałem to twórczość zimowa wykonywana wapnem, a i to bardzo niechętnie. Najzwyczajniej w świecie kierowcy musieli to potem usunąć z pojazdu. Ropowanie tak, to było na porządku dziennym. Wyższe szczeble bardzo lubiły lśniące i błyszczące pojazdy. Kamuflaż na szerszą skalę pojawił się w wojsku już po mojej zmianie barw klubowych.
-
No i teraz to już w zasadzie koncert życzeń. Do malowania jeszcze daleko. Po dwóch tygodniach walki z gąsienicami moja prawica domaga się wypoczynku. Zatem jest czas na podjęcie decyzji i wyszukanie materiałów źródłowych. Miałem ochotę na mało ciekawe malowanie z lat 80-tych. Jednokolorowe a zatem, że tak powiem nużące. Liczyłem na coś z moich wspomnień. Przejrzałem zachowane fotki i jest tam sporo BWP-ów czy SKOT-ów, ale jakby na złość ocenzurowanych przez los bo na dosłownie żadnym nie widać numerów taktycznych. Tak więc motyw wspomnieniowy odpada. Może być jakiś inny z okresu LWP. Pozostaje jeszcze malowanie współczesne - wielobarwne. Osobiście go nie znam, ale jest z pewnością ciekawsze. Fakt, że przedstawia ono BWP w jego schyłku świetności ale zawsze jednak ożywia ten pojazd. Ponawiam zatem prośbę o jakieś materiały dotyczące oznakowań BWP z KTOG WSOWZ we Wrocławiu oraz 17 PZ w Międzyrzeczu, a także radę jaki kamuflaż wybrać?
-
[Pojazdy wojsk.] Zadajemy pytania. Otrzymujemy odpowiedzi.
drago101 odpowiedział Złośliwiec → na temat → [M]Warsztat
Faktycznie świetna sprawa. Dzięki! -
[Pojazdy wojsk.] Zadajemy pytania. Otrzymujemy odpowiedzi.
drago101 odpowiedział Złośliwiec → na temat → [M]Warsztat
Przejrzałem sporo posiadanych materiałów i nic. Mam obawy, iż nie jest to oznakowanie jakiejś konkretnej jednostki, a raczej pojedynczego pojazdu. Godła jednostek Wehrmachtu czy Waffen SS zawsze były proste pozwalające na malowanie szablonem. W tym wypadku jednak o ile tarcza i orzeł na to pozwalają to mamy doczynienie w dolnej połowie znaku z licznymi drobnymi elementami. Są nieczytelne i nie bardzo wiadomo co przedstawiają jednak z pewnością utrudniają zastosowanie szablonu. -
Na stałe. Tak sobie zażyczył Robert, bo w dziale malarskim on tu jak zwykle główny magik.
-
Jakoś poszło chociaż nie bez problemów. Samo złożenie gąsienic jest proste szybkie i przyjemne. Schody zaczynają się gdy chcesz je utrwalić (w tym wypadku "Extra Thin" z Tamiyi). Czopy mocujące w gniazdach ogniwa gąsienic są bardzo delikatne i pod wpływem kleju dosłownie rozpuszczają się. Wszystko rozłazi się a klej w tym czasie niestety cały czas wiąże. Wojna z czasem. Efekt końcowy dobry ale robota...... Jak do tej pory w tym modelu jedyny minus.
-
Krzysztof - podoba mi się Twoje podejście do tematu. Najważniejszy jest pojazd!!! Zbyt rozbudowana podtawa jakby go pochłania i to ona zaczyna stanowić zasadniczy element. Co do gratów to Panzerfausty były w kolorze Wehrmacht olive, Hełm z tego co widzę z pokrowcem zatem gigantyczna ilość kamuflaży. Ponadto z tego co kojarzę to amerykanie używali Lee w Płn. Afryce, zatem malowanie skrzynek na taśmy do MG jest chyba dość oczywiste. A i jeszcze jedna uwaga, jeśli to zaiste Afryka, a tak sądzę to sam Panzerfaust nie pasuje. Wprowadzono je do walki dużo, dużo później. Saperki Wehrmachtu miały drewniane chwyty a same były malowane na taki sam kolor jak hełmy czy puszki na maski p.gazowe.
-
Nie jestem tu w żadnej mierze fachowcem i zapewne nie będę odkrywczy ale wpadł mi do głowy pewien pomysł. Widywałem na wystawach modele szkutnicze osadzone na "wodzie". Ta woda była bardzo realistyczna. Nie nasz w sumie temat, ale oni potrafią to jakoś robić. Może w części forum poświęconemu modelarstwu okrętowemu znajdzie się coś na ten temat?
-
No niestety fotek nie mam, ale i tak by nie były z 6 DPD. W latach osiemdziesiątych nie fotografowało się tak jak dzisiaj.
-
Tematycznie "nie moja bajka" ale nie zmienia to postaci rzeczy, że efekt bardzo dobry. I brudzenie w moim guście.
-
Ależ ja się tym w życiu najeździłem! Z przyjemnością popatrzę!
-
Dobra robota, bardo realistyczne wykonanie w typie jaki lubię!
-
Świetna robota! W tej skali to już można poszaleć! Brawo!
-
Pzkpfw IV Ausf H Dragon 1:35 - odsłona druga
drago101 odpowiedział Demonion → na temat → [M]Warsztat
Nie marudź, dobrze jest! Dodaj tylko te okopcenie na hamulcu lufy. -
No cóż wolnoć Tomku. Dziwi mnie tylko że w jednostce stały w parku z zamontowanymi na prowadnicach PPK. Ani podczas swojej edukacji w WSOWZ ani służby w 17 PZ czegoś podobnego nie widziałem. Strzelanie z tego natomiast stanowiło niezapomniane wrażenie. Po pierwsze z uwagi na ogromną cenę pocisku, a co się z tym wiąże wcześniejszymi treningami na tranażerach zamontowanych na "długopyskich" Uralach czy Ziłach. No i samo strzelanie z wykorzystaniem joysticka ukrytego pod siedzeniem i między nogami działonowego operatora. W czasach przedkomputerowych to było coś! Sam proces odpalenia tego pocisku też był dość skomplikowany. Chodzi mi oczywiście o stronę mechaniczną, a nie samo naciśnięcie przycisku. Na szynie przytrzymywały go takie pazury. Aby pokonać ich opór silnik startowy musiał uzyskać spory ciąg, po uzyskaniu tego ciągu pazury rozchylały się wypuszczając pocisk. Po zejściu z szyny i pokonaniu określonego dystansu silnik startowy uruchamiał silnik marszowy. Sterowanie odbywało się za pomocą kabla. Ponadto pocisk zchodząc z szyny miał zaczepioną taką specjalną taśmę która wyciągając się ze startującego pocisku rozkręcała żyroskop. Naturalnie pocisk z początku nie był sterowny, sterowność uzyskiwał dopiero na pewnym dystansie od odpalenia. Pamietam jak podczas tego jednego, jedynego strzelania jeden z pocisków nie zszedł z szyny bo nie puściły go pazury. Nie przeszkodziło to jednak aby uruchomił się planowo silnik marszowy. BWP stał z odpalonym pociskiem na szynie w potężnej kuli ognia, aż do czasu gdy silnik marszowy się nie wypalił. Myśleliśmy, że załoga a już z pewnością działonowy tego nie przeżyli. Jednak okazało się, że prócz spalonej farby na pancerzu nic się nie stało. Dlaczego ich nie stosowano? Przypuszczam, że z dwóch powodów. Po pierwsze cena, po drugie ich już ówczesna straszliwa przetarzałość.
-
Zatem musiały to być jakieś pociski szkolne. Pamiętam, że przed strzelaniem z Malutkich na Wędrzyńskim poligonie przywieziono je w skrzyniach i trzeba je było najpierw do strzelania przygotować. My nigdy takich na wozach nie mieliśmy. Co innego szkolne PG-15W i OG-15W, te czasem były na pojazdach. Załadowane w "karuzelę" i wykorzystywane do ćwiczenia w ładowaniu za pomocą MZ-u lub ręcznie (PG-15W) lub tylko ręcznie (OG-15). Pamiętam jak trzeba je było dopchnąć aż do zamknięcia zamka takim cudacznym drewnianym trzonkiem.
-
Pzkpfw IV Ausf H Dragon 1:35 - odsłona druga
drago101 odpowiedział Demonion → na temat → [M]Warsztat
Jest ok. Obicia i wytarcia na zamocowaniu schurzenów muszą być najmocniejsze. Przecież to były ruchome elementy spoczywające na zębach mocujących jedynie dzięki swojej masie. To wszystko podczas jazdy żyło swoim życiem. A jeśli chodzi o lufę eż nie jest źle. Jej hamulec wylotowy to najbardziej "odległy" element pojazdu. To on najczęściej brał na siebie pierwsze spotkania z krzewami, płotami, itp, itd...... Zatem jest moim zdaniem ok. Dodaj na to jedynie osmalenia z gazów prochowych i będzie naprawdę super. -
Mój będzie wykonywany właśnie w malowaniu LWP tak jak je pamiętam z okresu własnej służby. Wówczas były montowane belki do PPK, ale konia z rzędem temu co mógł zobaczyć PPK na BWP-ie. Nawet treningowych atrap się nie stosowało. Działonowi - operatorzy ćwiczyli na trenażerach. Ja miałem to szczęście, że likwidowano pułk z Krosna Odrzańskiego i ich limity niewykorzystanej amunicji przyszły do nas do Międzyrzecza (Malutkie również). Zatem miałem okazję nie tylko zobaczyć PPK na BWP-ach ale również byłem na strzelaniu z nich na poligonie w Wędrzynie. Zatem mój BWP będzie z szyną ale bez PPK. Co do belek do samowyciągania to w moich czasach były już na pojazdach. Nie był to co prawda żaden standard, ale na niektórych pojazdach się znajdowały. Czy będę ją montował jeszcze nie wiem. Gąsienice oczywiście wzmocnię "Extra Thinem".
-
Ożywczy powiew w nawale standardowych pojazdów. Miło popatrzeć.
-
Pzkpfw IV Ausf H Dragon 1:35 - odsłona druga
drago101 odpowiedział Demonion → na temat → [M]Warsztat
Zimmerit był żółty -
Zaległe fotki. Obecnie jestem na etapie montażu kół oraz składania gąsienic. W najbliższym czasie pokaże to co udało mi się osiągnąć. Jak do tej pory model i pracę nad nim mogę jedynie określić mianem REWELACJA!!! Widziałem wiele ale to przerasta jak do tej pory każdy wykonywany w moim warsztaciku model. Widzę, że to zaczyna być w wypadku Trumpetera standardem. BRDM-2 i BMP-3 na pierwszy rzut oka trzymają podobny poziom. Tak jak pisałem wcześniej grama szpachli. Wszystko w zasadzie na wcisk. Należy jednak uważać. Jeśli podczas montażu założymy koło (zaskakuje ono na wachacz z takim kliknięciem) to już w zasadzie bezkarnie go nie zdejmiemy. Wachacze są bardzo delikatne i operacja taka zakończy się dla niego raczej mało przyjemnie. Co do gąsienic to mam inne zdanie. Jedna taśma składa się z 85 ogniw. Obróbka jest faktycznie upierdliwa zwłaszcza dla mnie. Jednak ogniwa zaskakują na wcisk, są pracujące i w moim wypadku rozłączają sie dopiero przy przyłożeniu sporej siły. Taśma chwycona za ostatnie ogniwo może być potrząsana dość mocno nim gdzieś puści.
-
Czy każde ogniwo musiałeś kleić od razu czy zaskakiwały "na wcisk" i dopiero potem kleiłeś?
