Skocz do zawartości

drago101

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    391
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez drago101

  1. drago101

    T-72B3 1:35 Meng

    Każdy ma swój punkt widzenia i zapewne w każdym jest sporo racji. Mnie osobiście uderza ten dziwaczny pręt antenowy. Nie wiem jak w najnowszych wozach ale w tym z czym ja sam miałem osobiście styczność (BWP-1, SKOT, BRDM-2, T-55, T-72) pręty antenowe były w postaci rurki z składanej z elementów połączonych łańcuszkiem. Nigdy nie były wiotkie jak bat. Mimo, że złożona antena zwężała się w swoim przekroju ku szczytowi (jak stara bambusowa wędka) to była sztywna i jeśli się wyginała to zawsze w całości na sprężynowym mocowaniu gniazda. Sprawa nr 2 to brudzenie pojazdów. Jeśli widujemy pojazdy mocno uświnione to owszem zdarzało się to czasem na poligonach. Jednak dobry kierowca-mechanik mając nawet chwilkę wolnego krzątał się wokół wozu i wyłamanym gdzieś kijem obdłubywał błoto. Jeśli zrobił to w miarę możliwości w czasie zajęć to miał mniej roboty podczas obsługi wozu po zajęciach. Za wóz w takim stanie w parku wozów, poleciały by głowy. Zresztą wyższe dowództwo oceniało ćwiczących oczami. Ładny, czysty, zadbany wóz to wyższa ocena. Tak było kiedy ja byłem podchorążym, tak było kiedy dowodziłem i tak jest zapewne do dzisiaj. Oczywiście zawsze może być te kilka czy kilkanaście minut kiedy wóz jest uwalony od dołu do góry i ten moment przedstawia model. Ale wierzcie mi, że w czasie pokoju jakieś 97% czasu pojazd jest co najmniej czysty i zadbany (czasem nawet wyropowany i błyszczący jak psie j.....)
  2. No i kolor wydechu. Ta zieleń jakoś ........ dziwna. A co do podkładu? Spokojnie można przyjąć, że nie było go nigdzie. Co prawda wcześniejsze wersje T-34 z armatą 76 mm podczas walk o Stalingrad schodziły z taśm montażowych STZ bez grama farby i ruszały prosto na front odległy o kilka kilometrów.
  3. drago101

    Trumpeter 01549

    Bardzo dziękuję! W zestawie ani słowa o pochodzeniu oryginału. Stawiałem na coś "arabskiego" nie tylko z uwagi na kamuflaż, ale także na dodatkowe opancerzenie. Jest to chyba wesoła twórczość jakichś polowych warsztatów. Ale wygląda ciekawie. Pozdrawiam!
  4. drago101

    Trumpeter 01549

    Od jakiegoś czasu majstruję przy T-62 Trumpeter 01549. Proszę o pomoc w umiejscowieniu oryginału. Irak? Afganistan? Syria?
  5. Ano napraw siedzeń nie kojarzę. Przykrywało się jakimś kocem i tyle.
  6. Wracając do moich wspomnień dot. UAZ-ów. Jeśli robisz pojazd przynajmniej nieco styrany to gąbka jaka znajdowała się w siedzeniach była bardzo szybko niesamowicie "wysiedziana" siedziska były znacznie bardziej płaskie i takie nazwijmy to "rozgniecione". Często w starszych bardziej "wychodzonych" egzemplarzach pod tyłek trzeba było kłaść jakiś złożony koc choć niski nie jestem. Te z modelu wyglądają na fabrycznie nowiutkie. Często też radziecka technika przegrywała z rzeczywistością. Bardzo często fotele były poprute na szwach i wyłaziła z tego taka kremowego koloru gąbka, albo mówiąc po imieniu gówniany jakościowo ruski skaj pękał i taka gąbka wyłaziła pod tyłkiem.
  7. Przez kilka lat miałem takiego UAZ-a na stanie. Już co prawda policyjnego, ale był to sprzęt z PRL-u jedynie z przemalowanym napisem. W mojej jednostce było UAZ-ów kilka i powiem otwarcie. NIE BYŁO STANDARDU WYPOSAŻENIA I MALOWANIA !!! Każdy był nieco inny. Były koloru khaki (mój), były i niebieskie. Wnętrze było w kolorze nadwozia (mój), ale był jeden wewnątrz takiego piaskowego koloru. Siedzenia pokryte były skajem najczęściej koloru czarnego (tak było w moim), ale niektóre miały je brązowe. Radiostacje montowano najczęściej pomiędzy siedzeniami z przodu, ale były i takie gdzie zamontowano je przed pasażerem po prawej stronie. Widocznie kto wcześniej wstał ten rządził. Co do poziomu ich zadbania to też było różnie. Nasze garażowane nie były, stały pod chmurą (rdza je żarła, aż trzeszczało co roku były wymieniane jakieś blachy). U schyłku ich bytu były niemiłosiernie tłuczone. W zasadzie nie gasły. Psuć to się za cholerę nie chciało. Jeździło bez względu na wszystko i na przekór wszystkim. W ostatnim roku eksploatacji zapowiedziano: "Jeździcie do pierwszej awarii, naprawy nie będzie - kasacja". Jeździły bezawaryjnie do końca. Komfortu zero, bez wspomagania kierownicy i hamulców. Po służbie siłownia była całkowicie zbędna. Mimo wszystko wspoinam te smoki na paliwo bardzo miło i ciepło
  8. Czy widoczne na lokomotywach sprzęgi i węże są własnej roboty czy też pochodzą z jakichś zestawów waloryzacyjnych. Jeśli tak to gdzie je dostać!
  9. Zaiste ładna robota! Nabieram ochoty na tego "wojownika".
  10. Trzeba przyznać, że ktoś to porządnie wykombinował. Ten typ kamuflażu faktycznie doskonale rozmywa bryłę pojazdu. Wszystko się pięknie zlewa.
  11. Z całym szacunkiem dla innych pięknie wykonanych Sherman-ów, ale to co tu widzę jest zdecydowanie w moim odczuciu najdoskonalsze. Ślady eksploatacyjne w moim typie, są ale nie za wielkie, bryła wozu nie zatarta przez zbędne klamoty. Dobra robota Krzysztof - GRATULUJĘ!
  12. Świetnie Krzysztof, że podjąłeś się budowy tego jak dla mnie ślicznego "wózeczka". Zresztą lubisz nieszablonowe pojazdy i dobrze. Przy natłoku wszelkich Panter, Tygrysów, Is-ów i T-34 to ożywczy powiew. Gdzieś w dalekich planach mam także "Walentynkę", ale teraz śnią mi się T-26 z HB. Oczywiście z przyjemnością jak zwykle popatrzę na Twoje poczynania. Powodzenia!
  13. KW jak na Trumpetera przystało przyzwoity i jak to biorąc za przykład inne KW tego producenta tzw samoskładalny. Zastanawia mnie jednak zupełnie inna sprawa. Otóż KW-1s posiadał w wieży takiej jak w tym modelu armatę kalibru 76 mm. Armata ta swoją długością wykracza w tzw położeniu "Zero" nieznacznie po za krawędź kadłuba. Tutaj jest armata o znacznie większej długości. Nigdzie nie spotkałem się na żadnych fotografiach z KW-1s z taką armatą. Jeśli ma to być armata 85 mm to w KW-85 była zupełnie inna wieża. Takiej hybrydy nie kojarzę. Zatem prototyp? Może ktoś mnie oświeci! Prototyp takiej wersji powstał co prawda w drugiej połowie 1943, i był to czołg KW-1S uzbrojony w nową armatę 85 mm S-31 konstrukcji W. Grabina, zamontowaną w oryginalnej, niepowiększonej wieży. Jednak z uwagi na ciasnotę wieży i utrudnioną obsługę armaty projekt padła już na samym początku. Czyżby był to właśnie ten jeden, jedyny egzemplarz Klimenta?
  14. KV - mój ulubiony wózek w swoich wszystkich wersjach. Zrobione są trzy a czeka na półce jeszcze cała gromada (dokładnie siedem i dwa Su-152). Z przyjemnością patrzę na ten warsztat!
  15. drago101

    SKOT LWP

    Odmłodniałem! Wróciły lata 80-te kiedy to jako podchorąży na WSOWZ miałem na co dzień SKOT-a po dziurki w nosie. Zarówno brudzenie tak kadłuba jak i opon w moim osobistym odczuciu opartym na doświadczeniu -bez zarzutów! Stan zabrudzenia tego pojazdu i tak jest "poligonowy". Zrzymam się ze złości patrząc na niektóre modele pojazdów LWP usmarowane błotem od dołu do góry. Jeśli tak to wyglądało nawet na poligonie to dowódca był najzwyczajniej w świecie DUPA nie potrafiąca zorganizować czasu kierowcom. O warunkach koszarowych nie wspominam bo tu przy tak uje...... wozie dowodzący był by do ukarania. Co do kół to w modelu tak to może wyglądać ale bieżnik kół SKOT-a nawet po jeździe terenowej nie był zapchany błotem. Dlaczego? Otóż z bardzo prostej przyczyny. To nie są opony terenowe z Suzuki Vitara czy innej podobnej mu poważnej maszyny. Guma w tych oponach była twarda jak kamień a szczeliny w bieżniku miały nawet kilka centymetrów szerokości po to aby opona "wgryzała" się w podłoże po którym się pojazd poruszał nie powodując poślizgu, zapchanie szczelin bieżnika niejako "wygładzało" oponę niwelując jej przyczepność. Doświadczyłem czegoś podobnego w trakcie jazdy UAZ-em po mokrej trawie. Zapchany bieżnik spowodował wygładzenie opony i samochód poruszał się jak na letnich oponach po lodowisku. Efekt fajny: zakrętasy i piruety na łące w środku lata, ale zupełnie nieoczekiwany i niepotrzebny. Dlatego chwała tym którzy dbają o estetykę modelu. Pozdrawiam!
  16. Ta wykładzina to dodatkowe dopancerzenie wieży wykonane z jednolitej płyty stalowej i przykręcane do zasadniczego pancerza. Trudno to będzie jakoś zryć bo jest to kawał solidnej jednolitej stali pancernej. Normalnie była ona przykręcana do kadłuba (nakrętki to te widoczne okrągłe płytki z czterema otworkami na specjalny klucz). Na tej fotce widać jednak, że po przykręceniu pancerz został do wieży dospawany na stałe. Zresztą podobnie jak na kolejnej fotce przy włazie kierowcy-mechanika. Ot taka pokrętna ruska logika. Z montażem nie powinieneś mieć kłopotów. Ja podczas urlopu ot tak zupełnie niechcący machnęłem T-72B nr kat. 05564 Trumpetera. Bez waloryzacji prosto z pudła (obecnie oczekuje na malowanie). Porównując do T-72 z Tamki to już zupełnie inna epoka. Tamka choć dobra to zaledwie pradziadek tej "siedem dwójki". Fantastyczny detal, faktury pancerza, powierzchni antypoślizgowych, spawów (miejscami nawet doskonale odwzorowane spawy warstwowe) itp. Model zmontowany bez konieczności jakiejkolwiek interwencji szpachlą. Rewelacja! Wg mojej oceny model na mocne 6, Tamka przy nim może najwyżej 3.
  17. drago101

    M-46 Patton Dragon 1:35

    Ogólnie wygląda ciekawie. Instytucja tego forum polega na udzielaniu między innymi porad zatem tego co teraz napiszę nie przyjmuj jako krytyki, a jedynie jako poradę. 1. W Twoim modelu przejście pokrowca osłony jarzma armaty w lufę jest nie zaznaczone lub zaznaczone zbyt słabo (może to wina zdjęcia ale nie sądzę). Jest więcej jak pewne, że pokrowiec taki nie był samoróbką załogi tylko stanowił fabryczny element wyposażenia pojazdu. Zakładany był od przodu na lufę i następnie naciągany w kierunku jarzma. Zwyczajowo w takich sytuacjach otwór na lufę obszywa się aby nie ulegał strzępieniu i zatem tkanina jest tu dużo grubsza niż w pozostałej części pokrowca. W Twoim przypadku lufa i pokrowiec stanowi nieomal monolit. 2. Kwestia połysku farby. Mniemam, że na pancerzu i pokrowcu w realnych warunkach użyto jednej i tej samej farby. Być może tutaj także odegrało rolę oświetlenie zdjęcia bo w wypadku tego Pattona farba na kadłubie, lufie i wieży sprawia wrażenie matowej a ta na pokrowcu błyszczącej. Jeśli już to powinno być dokładnie odwrotnie. Brezent pokrowca działa jak powłoka antyodblaskowa. Struktura tkaniny powoduje, że światło odbija się w różnych kierunkach tworząc złudzenie matowości ( tak jak czyniła to korkowa powierzchnia w tzw. "salamandrach" polskich hełmów wz. 30). Z własnego doświadczenia wiem, że na T-55, T-72 czy BWP było sporo różnych brezentowych pokrowców na różne elementy wyposażenia. Nanosiło się na nie białą olejną farbą za pomocą szablonu niewielkie numery (rejestracyjne pojazdu lub taktyczne) przyporządkowujące pokrowce do danego wozu. Nawet świeżo naniesione numery nie błyszczały, a po pewnym okresie eksploatacji były już naprawdę matowe.
  18. drago101

    PT-76b 1/35 Trumpeter

    W sumie żadne wielkie utrapienie. Ślady odlewu na gumowym bandażu są łatwe do usunięcia. A jeśli ktoś ma ochotę na pojazd fabrycznie nowy to samemu je wykonać było by niezmiernie trudno.
  19. Ja z kolei uważam zupełnie inaczej. Faktycznie widać doskonale wykonanie wnętrza, ale jak ma się to do prezentacji modelu? Tak rozgrzebany T-34 w realu nie miał prawa istnieć i nie istniał. Model z wszelkimi otwartymi włazami i pokrywami technologicznymi owszem ale wyłącznie w dioramach przedstawiających jakieś warsztatowe scenerie. W pozycji bardziej bojowej otwarte jedynie włazy załogi ( i tu mimo niewielkiej ich powierzchni dla chcącego coś zobaczyć zobaczy tyle ile trzeba). No i pozycja bojowa - całkowicie pozamykana. Wszystko zależy od koncepcji przyjetej przez autora.
  20. drago101

    Reanimacja

    No tu masz niewątpliwie rację.
  21. drago101

    Reanimacja

    Załoga do Afryki zaiste zupełnie nie pasuje. Berety w trakcie "awantury Rommla" nie były używane. No i tak ogólnie moja mam nadzieję dobra rada co do Twojej maksymy "Czołg bez załogi to tylko kawał blachy o fajnym wyglądzie", racja ale tylko wtedy gdy jest ona wykonana perfekcyjnie. Widywałem fantastycznie wykonane modele zeszpecone człekokształtnymi koszmarkami. Sam nigdy nie potrafiłem wykonać ich lepiej niż powiedzmy nie źle. Ale uznałem że to zdecydowanie zbyt mało, były sztuczne i pozbawione życia. Zatem w swoich pojazdach nie robiłem ich więcej.
  22. drago101

    BTR-70 - 1/35 Trumpeter

    Patrzę i nie wierzę! Cudeńko! Przysłowiowa zegarmistrzowska precyzja. Mnie pozostaje jedynie westchnąć i pozazdrościć. Już nie ten wiek i jednoręczność nie pozwala. Ale patrzę i podziwiam z niekłamaną przyjemnością!
  23. Fajny temat. Może pozwoli na inne, bardziej prawdziwe niż te obiegowe spojrzenie na kampanię Francuską? Jeśli ktoś interesuje się tym tematem (nie korzystając z propagandy niemieckiej i tej rodem z PRL-u) ten wie doskonale, że przy całej beznadziejności aliantów w roku 1940 to tylko i wyłącznie lotnicy i pancerniacy mogli wyjść z tego wszystkiego z podniesioną głową.
  24. drago101

    BTR-70 - 1/35 Trumpeter

    Pod podkład akrylowy Motip nie myję modelu, trzyma idealnie. Oczywiście już z nałożonym podkładem trzeba uważać aby go nie zatłuścić.
  25. Skąd taki "kosmiczny" kolor wkm 12,7 mm? One są oksydowane! Podobnie lina.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.