Co do kanałów wlewowych - u mnie raczej sporadyczne, łatwe do usunięcia albo w niewidocznych miejscach.
Rozwinąłbym punkt trzeci - ponieważ producent chciał zrobić możliwie uniwersalne formy do jak największej liczby wariantów T-55, tu i tam trzeba dokleić sporo milimetrowych elemencików charakterystycznych dla Twojego właśnie modelu. To powoduje, że 1/3 czasu sklejania modelu polega na szukaniu na owych milimetrowych części na dywanie
Dobrze podsumowałeś składalność, ale raczej powiedziałbym że to "OK" to raczej "może być", niż "jest dobrze". Trafiło mi się kilka części które trzeba było podszlifować, bo były za szerokie żeby wleźć na swoje miejsce, a np. ustawienie zawieszenia w odpowiedniej pozycji to był dramat ze względu na zbyt duży luz (element Tc8). Tamiya to to nie jest.
Ale mimo wszystko skleja się całkiem fajnie póki co, nie żałuję zakupu
I tak nie w temacie, uwaga raczej dla mniej zaawansowanych sklejaczy jak ja: to jest pierwszy model który sklejam przy użyciu kleju z pędzelkiem, o takiego:
i szczerze powiem że nigdy więcej kleju z igłą, żadnych Wamodów, Revelli itd. Jak ktoś nie próbował to szczerze polecam. Składasz dwa elementy razem, przeciągasz łączenie pędzelkiem, klej się wchłania w szczelinę i gotowe - łapie szybko i mocno i nie zostawia śladów o ile się nie przedobrzy. Gamechanger