Niestety, widać to szczególnie wyraźnie na tym zdjęciu gdzie oba modele AMK są obok siebie.
Im bliżej obiektywu tym gorzej.
O ile MiG-31 ma dość głębokie, choć bardzo szerokie linie podziału, tak na tym zdjęciu F-14 niestety te linie ma dodatkowo bardzo płytkie, w okolicach statecznika wręcz niemal zanikające, choć możliwe że to wina zdjęcia.
Na ARC ludzie też zwracają na to uwagę, ale zdaje się że AMK po prostu nie ma technologii która by pozwoliła zrobić te linie już nie na poziomie Tamki (bo to zdecydowanie poza ich zasięgiem), ale choćby i F-14 Hasegawy z lat '80. Półmilimetrowe linie podziału to naprawdę nie jest to czego człowiek by oczekiwał od modelu z końca drugiej dekady XXI wieku.
AMK o tym chyba dobrze wie, dlatego kombinują z przesadnie rozbudowaną mechanizacją płata (to akurat złe nie jest, o ile spasowanie pozwoli to w miarę łatwo złożyć), czy dość dziwnie i niepokojąco brzmiącą (z opisów) owiewkę z ponoć szkłem oddzielonym od ramy.
Owszem, pewnie uda im się pobić Tamkę w ilości części w pudle, dadzą więcej światełek z przezroczystego plastiku ale to raczej wszystko co mogą wymyślić.
Tamka zrobiła perfekcyjny pod względem spasowania i detali model Tomcata, tego na razie nikt nie jest w stanie przebić i AMK każdym zdjęciem to niestety potwierdza.
Możliwe że będą się ratować niską ceną, ale w końcu model musi się zwrócić więc...
No ale w sumie to mi ich nie żal, bo nie dotrzymali żadnych terminów ani obietnic, mieli blisko 4 lata od startu projektu, a Tamka ich nie tylko dogoniła, ale zdystansowała dwa razy.
AMK naturalnie może teraz zapowiedzieć, że zdecydowali że wydadzą jednak F-14B zamiast D, ale za 2 lata znowu Tamiya ich może uprzedzić, wtedy to nie wiem co chłopaki zrobią bo na ich nieszczęście więcej wersji Tomcata nie było.