-
Liczba zawartości
12 746 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Solo
-
"Kąpiel" części przezroczystych w sidoluxie awaria
Solo odpowiedział Headhunter88 → na temat → Lakierowanie i zabezpieczenie powierzchni
Sidolux jeśli już, to ten: Ja jednak zupełnie nie rozumiem po co go używać od owiewki, zresztą tak samo jak i inne lakiery. Chcesz mieć połysk, to owiewkę wypoleruj. -
Nie staraj się trzymać kurczowo tych zasad. Staraj się zrozumieć co jest i po co, a sam zobaczysz w trakcie pracy, że nie wszystko się stosuje przy tym samym modelu, jedne metody są mniej przyjazne, inne bardziej, czasami wygodniej jest zrobić coś okrężną droga, każdy podchodzi do tego nieco inaczej. Testuj w praktyce, to się szybciej nauczysz.
-
Przede wszystkim można go aplikować dużo precyzyjniej, malutkim pędzelkiem. A tak poza tym to jak zaschnie to mam wrażenie że jest trochę twardszy, więc trudniej go szlifować, za to łatwiej ryć w nim linie podziału. Ale to nie są duże różnice. Nie, skrzydła w tym modelu składa się z górnej i dolnej części, a łączą się w miejscu gdzie widać szpachlówkę. Mimo dobrego spasowania to jednak miejsce łączenia trzeba zlikwidować, bo wychodzi ono w poprzek skrzydła i wzdłuż slotów. Mało przyjemne, bo sporo tam różnych detali które potem będę jakoś usiłował odtworzyć.
-
Piszesz książkę?
-
Bardzo ładne drobiazgi, ale opony to troszkę bardziej matowe powinny być.
-
No dobra, w takim razie spróbuję z Wikolem. Słyszałem że warto go trochę rozcieńczyć wodą, żeby był rzadszy.
-
Poszperałem w mojej chemii i takie rzeczy wyciągnąłem - powinny chyba się nadawać do ww. celu. Wikol, klej Gunze (ten co to niby potrafi zlikwidować nawet pęknięcie na owiewce) i klej Microscale. Chyba zaryzykuję i wypróbuję ten środkowy.
-
No niby wszystko jasne, ale... pierwszy raz odkąd pamiętam będę robić zamknięta kabinę. Czym najbezpieczniej przykleić owiewkę, żeby nie ryzykować jakichkolwiek zabrudzeń? CA - raczej odpada, bo opary, choć podobny jeśli się położy kadłub owiewką do dołu, to powinny one ulecieć do góry nie szkodząc plastikowi. Tamiya Extra Thin Cement - nieostrożnie kładziony może gdzieś podpłynąć i zmatowić "szkło". Czymś inny, bezpiecznym mogę to zrobić?
-
Herb z bliska wygląda niezbyt dobrze, ale to tak z odległości 10 cm. Na normalnych zdjęciach wygląda świetnie. Robi wrażenie to malowanie.
-
Wczoraj i dziś odrobinę do przodu. Głównie cięcie, szlifowanie i szpachlowanie, choć przyznać trzeba, że ten model dużo tego nie potrzebuje. Wszystko co w kabinie na wierzchu (poza jednym drobiazgiem) jest już gotowe i przed wklejeniem trzeba pomalować osłonę antyodblaskową i ranty kokpitu. Nie lubię kłaść farby zbyt grubo, więc zamaskowałem wszystko dookoła, żeby kłaść potem kamuflaż na czystym plastiku. Kończę zabawę z wlotami powietrza. Są już sklejone i pomalowane. Na zdjęciu widać delikatnie miejsca łączenia, ale po zamknięciu tych wlotów w kadłubie, tam jest tak ciemno że nie ma szansy żeby to zobaczyć. Dodatkowo przy samym wlocie będą kratownice, które i tak zasłonią te łączenia. Jedynie na samej krawędzi trzeba było delikatnie usunąć ślad po łączeniu, co zrobiłem po prostu małymi kropelkami gęstej farby, którą malowałem wnętrze wlotów. Miałem sporo problemów ze wpasowaniem górnych części gondoli (leżą obok wlotów) które nijak nie chciałby dopasować się do reszty. Okazało się że odrobina brutalnej siły wystarczy, żeby wepchnąć je do środka i wtedy pasują idealnie. W ogóle spasownaie tego modelu jest jak dotąd znakomite. Mam już gotowe i sklejone skrzydła oraz stery wysokości. Skrzydła są podzielone na dość niewygodne w łączeniu części, w efekcie czego musiałem je od środka trochę pocienić na krawędziach. Niedawno kupiłem sendera Proxxona, więc taka robota to było jakieś 5 minut. Chyba pierwszy raz szlifowanie było przyjemne. No i na koniec szpachlowanie. Właśnie położyłem surfacera 500, więc do rana powinien być gotowy na szlifowanie.
-
Możliwe, ale zostanę na razie przy jednym.
-
Dokładnie się rozglądałem, moim zdaniem nie było go już tam. Ale możliwe że przeoczyłem, nie będę się upierać. Tak czy inaczej dobrze że go nie zauważyłem, bo po co mi szósty model Tomcata w domu.
-
Byłem tam wczoraj ale nigdzie tego modelu nie widziałem, widać ktoś zanabył. Ale to dobrze, bo nie wiem czy bym nad sobą zapanował i...
-
Nie wiem skąd takie wnioski, ale niesłuszne. Model od kilku tygodni kurzy się na stosiku i jakoś nie mam ochoty do niego wracać, a już na pewno robić w najbliższym czasie.
-
Świetna ta tablica. Jak te wszystkie detale malowałeś?
-
Nie pytam nigdzie, skąd taki pomysł?
-
Jak w Blue City to pewnie po 500 zł.
-
Cóż... Tamiya.
-
Obejrzyj sobie ten film, a najlepiej kilka innych tego samego autora. Kilkanaście minut i masz odpowiedzi na mnóstwo pytań, także tych jeszcze nie zadanych.
-
Zrezygnował z tego forum niestety.
-
To miłe, ale serio uwierz mi, że jest tu wielu znacznie, znacznie lepszych modelarzy niż ja i lepiej na nich się wzoruj.
-
Co do chemii, to gorąco polecam: - szpachlówka: Tamiya Basic Putty - klej: Tamiya Extra Thin Cement (składasz części ze sobą - najpierw - a potem dotykasz miejsce łączenia pędzelkiem z klejem, a on sam się rozchodzi i robi swoje) - podkład Surfacer 1500 - lakier błyszczący: Tamiya X-22 albo Gunze GX-100 - lakier matowy: dowolny Gunze albo Tamiya.
-
No właśnie jestem mile zaskoczony kalkami. Są bardzo cienkie, stosunkowo bardzo mocne, dość miękkie ale nie tak, żeby się zawijały, pięknie się kładą. Te które położyłem w kabinie spryskałem po wyschnięciu preparatem Bilmodel i po prostu wsiąkły w farbę - fantastyczny środek. Tak w ogóle muszę się też pochwalić, że Atlis podarował mi próbki swoich wersji X-20A i Leveling Thinnera (ja to nazywam Atlis Leveling Thinner - ATL ). Używam na razie tego ostatniego - nie widzę żadnej różnicy między nim a oryginałem. Swietnie sprawdza się z farbami i - co ważne - przy czyszczeniu aerografu. Kosztuje to grosze, a nie jest tak agresywne dla sprzętu jak aceton czy nawet Tool Cleaner. Planuję zrobić sobie tego większą ilość.
-
Kolejność nie jest istotna tak bardzo, o ile wiesz co i po co robisz. Poniższe dotyczy sytuacji gdy malujesz farbami akrylowymi, a model brudzisz olejami/emaliami. Mówię tylko o modelach lotniczych, nie wiem jak jest z innymi, ale pewnie podobnie. Model szpachlujesz i szlifujesz przez cały proces budowy. Nie ma reguł. Gdy bryła modelu gotowa jest do malowania, warto ją przetrzeć chusteczką zwilżoną w IPA - alkoholu izopropylowym, żadne mycie wtedy nie jest potrzebne. To przetarcie to po to, aby usunąć wszelkie tłuste ślady (po paluchach chociażby), żeby farba lepiej trzymała się plastiku. Krok następny to podkład: dzięki niemu widzisz wszelkie nierówności powierzchni, które trzeba jeszcze szpachlować/szlifować, a także lepiej się na nim trzyma farba. Jeśli robisz jakieś poprawki/szpachlowanie/szlifowanie, na koniec warto znowu w tych miejscach położyć podkład. Potem farba. Po farbie lakier bezbarwny błyszczący, dzięki czemu masz gładką i śliską powierzchnię. To po to aby łatwo układać kalkomanie, które na szorstkiej powierzchni trudno przesuwać, także żeby pod nie nie dostawało się powietrze, unikniesz wtedy efektu tzw. srebrzenia. Gdy kalki wyschną, zabezpieczasz je znowu takim samym lakierem, żeby ich nie zerwać przypadkiem, a po drugie aby na gładkiej powierzchni kłaść washa i weathering. Generalnie najpierw kładziesz washa w linie podziału, a potem po wyschnięciu i starciu go, zabezpieczasz go znowu warstwą lakieru, a to po to aby podczas weatheringu (do którego często używa się produkty olejne/emalie, takie jak do washa) nie zetrzeć washa. Pod weathering często warto dawać lakier półmatowy, a czasami nawet matowy, a to po to aby łatwiej kłaść i rozprowadzać efekty weatheringu. Na śliskiej, błyszczącej powierzchni jest to dużo trudniejsze. I to w zasadzie koniec: gdy model gotowy, kładziesz na całość z reguły lakier półmatowy, albo matowy, żeby zabezpieczyć weathering i żeby powierzchnia modelu wyglądała w miarę realistycznie.
-
No więc tak. Zacząłem tradycyjnie od kokpitu. Kokpit w Su-33 Zvezdy w praktyce nie istnieje, to znaczny nie ma on prawie w ogóle detali. Wanna pilota jest dosłownie wanną, gołą, bez żadnych gratów, jedynie odlano w niej pedały pilota. Tablica przyrządów to gładki plasterek plastiku. Podobnie wyglądają boczne panele. Na wszystko to producent poleca nałożyć kalkomanie, więc jakoś to będzie wyglądać przy zamkniętej owiewce i pilocie w środku. Ale szału nie ma. Fotel pilota jeszcze jakoś wygląda, podobnie jest z drążkiem, przepustnica zaś to zwykły kołek wbity w boczną burtę kabiny. Jak ktoś ma czas i ochotę, to może to sobie waloryzować. Ja nie mam. Kabinę pomalowałem (na czarnym podkładzie) kolorem C074, podpatrzonym w instrukcji modelu Hasegawy. Czarny kolor ładnie podbił niebieski odcień tej szarości i wygląda to bardzo podobnie do oryginału. Dałem też mocny, czarny wash, żeby maksymalnie skontrastować kabinkę, bo przy zamkniętej szybce wiele tam nie będzie widać. Dodam jeszcze, że jak na razie spasowanie wszystkich części jest znakomite, zobaczymy czy ta tendencja się utrzyma. W przypadku osłony antyodblaskowej i miejsca za fotelem pilota też za fajnie to nie jest. Zvezda totalnie zepsuła osłonę, która nie tylko nie ma tych wszystkich gratów jakie są w prawdziwym 33, ale do tego kształtem i profilem w ogóle nie przypomina tego co tam zrobili Rosjanie. Dorobiłem parę drobiazgów na własną rękę, więc jakoś to może lepiej wypadnie w finale. Z tyłu za fotelem pilota zrobię jeszcze nitowanie tej pokrywy, pierwszy raz w życiu, bo jak widać na zdjęcu to nitowanie jest tam dość charakterystyczne. Wziąłem się też za wloty powietrza. Zvezda całkiem ładnie rozwiązała ich konstrukcję, oraz nieźle zdetalowała na zewnątrz i w środku. Wyciąłem, oszlifowałem wszystkie części, zlikwidowałem tez ślady po wypychaczach. Pomalowałem kolorem jasnego aluminium kompresory, dałem mocnego, czarnego washa i powinno coś być widać w środku. Mam od jakiegoś czasu taką zasadę, że nie bawię się w realistyczne malowanie takich elementów jak wszelkie turbiny i wiatraczki w silnikach czy wlotach, bo i tak tego kompletnie nie widać. Zamiast tego skupiam się na maksymalnie kontrastowym malowaniem, wtedy może coś będzie widoczne. Na dolnej ściance wlotów powietrza Su-33 są takie dość charakterystyczne kratownice, których Zvezda nie odtworzyła. Trudno je pomalować w takim miejscu, szczególnie że trzeba by uwzględnić tę charakterystyczną kratkę. Postanowiłem zrobić te kratownice samodzielnie. Ploterem wyciąłem równe prostokąty 23x9,5 mm, pomalowałem kolorem tytanu MRP, a następnie znowu ploterem wyciąłem z folii maski (nałożenie ich i potem zdjęcie to prawdziwa droga przez mękę). Trysnąłem na to transparent black Alclada i uzyskałem w efekcie kratkę. Przy złożonych wlotach mam nadzieję że będzie to nieźle wyglądało.
