-
Liczba zawartości
12 746 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Solo
-
Warsztaty modelarskie w Poznaniu
Solo odpowiedział Reflect → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Kapitalny pomysł i jestem pod wrażeniem rozmachu całej imprezy. Dla mnie to za daleko żeby dojeżdżać co tydzień, ale kibicuję i popieram ideę. -
[W] MiG-23MLD Flogger-K - Trumpeter 1:32.
Solo odpowiedział Przemek Przybulewski → na temat → [L]Warsztat
Mnie się podoba, to co tu dużo pisać dalej. Pamiętaj tylko, że model jest tu ważniejszy niż sam pomnik. -
Co do kabiny, to tylko płaska krawędź powinna być pomalowana na czarno, tak jak na zdjęciu (naturalnie cała osłona antyodblaskowa także). Wszystko co jest przykryte owiewką, mówiąc wprost.
-
Model na bogato - powodzenia. A jak wygląda oryginał?
-
Ja używam pędzli Winsor & Newton Cotman 0000. W Warszawie bez problemu kupiłem w sklepach dla plastyków, w sieci kupowałem na przykład tu: http://www.szal-art.pl/pedzle-cotman-seria-111-round-winsor-newton_1191_1626/nr-0000/
-
Mam coś podobnego, ale w przypadku Kitty Hawka to nie nadaje się do użycia. Przykładowo: podczas klejenia spodu kadłuba, gdzie powierzchnia na całej długości jest praktycznie gładka jak stół (nie licząc wnęk podwozia po drodze), to przykładowo: 3 cm długości kadłuba wystawało ponad krawędź drugiej połowy, kolejne 2 cm były poniżej (trzeba więc było dociskać drugą połówkę, ale nie za mocno, bo wtedy zrobiłby się dół), kolejne 2 cm to było znowu w górę i trzeba było dociskać przeciwną połówkę. I tak po całej długości. Zabawa na długie, upojne noce.
-
Może tak jest jak piszesz, nie wiem, wiem że w finale dostałem model, który żeby równo skleić, trzeba trzymać rękami i dociskać jednym palcem jeden kawałek modelu, drugim drugi, a trzecim jeszcze co innego, żeby w sumie dało to równe połączenie. Gdy pasuje się to na sucho, to faktycznie model sprawia wrażenie że jest dobrze spasowany. I faktycznie jest, tylko drobne niedociągnięcia psują dobre wrażenie. Przykładem niech będą skrzydła. Wczoraj je wyciąłem, oszlifowałem i przygotowałem do klejenia. No to mierzę jak pasują do kadłuba. Jest dobrze, bo miejsce łączenia skrzydła idealnie pasuje do krzywizny kadłuba, jak się dociśnie to może nawet szpachlówki nie trzeba będzie używać. Ale-ale, patrzę bo coś mi nie pasuje. Okazało się, że skrzydło o jakieś ćwierć milimetra wystaje ponad powierzchnię kadłuba (w Jaguarze powierzchnia skrzydeł tworzy jedną gładką powierzchnię z górą kadłuba). Patrzę na drugie skrzydło: dla odmiany jego płat jest o jakieś ćwierć milimetra poniżej powierzchni kadłuba. Naturalnie łatwo to skorygować: z jednej strony poszerzyłem otwór w kadłubie na skrzydło na dole (dzięki czemu płat nieco opadł w stosunku do góry kadłuba), z drugiej na górze i skrzydła mam mniej więcej idealnie dopasowane. Ale to powinien zrobić producent, nie ja. A takich przypadków jest naprawdę bardzo dużo w tym modelu - małe, drobne, drażniące niedokładności i niestaranności, które trzeba samemu skorygować. Bo Kitty Hawk to wszystko zawalił. Szczególnie żal mi Gripena, bo bardzo lubię ten samolot, a nie ma na rynku niczego lepszego (o zgrozo) niż model KH, a jak pomyślę że miałbym się z nim tak samo męczyć, to przechodzi mi na niego ochota.. O F-35, jak pisałem, nie martwię się, prędzej czy później pewnie pojawi się wysyp dobrych modeli tej maszyny, bo to będzie klasyk. Ale Gripena żal.
-
No ja też chciałbym mieć taką nadzieję, ale jakoś nie mam za bardzo. Mam w składziku ichniego F-35C, mam Gripena i F9F-8 i wszystkie te modele wykonane są z tego samego plastiku, który stanowi tu główny problem. Ten plastik ma tendencje do wyginania się w pudełku (jakby pod wpływem temperatur) i trwałego odkształcania, przez co potem są takie problemy. Naturalnie nie pasujące do siebie linie podziału na dwóch połówkach kadłuba czy za duże klapy wnęk to inna para kaloszy, ale materiał z którego wykonany jest model stanowi ważny, o ile nie najważniejszy problem. No i martwi mnie to, bo akurat te 3 powyższe modele są najlepsze na rynku podobno i nie ma ich czym zastąpić, gdybym chciał się tych KH pozbyć. Nie martwię się tak do końca o modele F-35, bo to nowy myśliwiec który ma zastąpić F-18 i F16, więc prędzej czy później dobre firmy, takie jak Hasegawa, Tamiya czy nawet Hobby Boss zapewne zrobią jego modele i będą to produkty znacznie lepsze od KH. Ale Gripen czy Cougar? Na modele tych samolotów raczej są małe szanse w najbliższej przyszłości. Okazuje się, że nie w KH. Klapy do komór działek mają kształt klasycznego kątownika (dwie ścianki pod kątem prostym) i obie ścianki okazały się za duże. Gdybym wkleił je bez korygowania, to miałbym wystające obie te klapy (obie ścianki) ponad zarys kadłuba, co wyglądałoby naprawdę źle. Musiałem nieźle nakombinować się, nadociskać, żeby jako tako te kształty upchnąć w tym miejscu żeby nic nie wystawało znacząco.
-
Od ostatniej aktualizacji warsztatu minęło sporo czasu, ale muszę przyznać że nie było co pokazywać, bo praca nad tym Jaguarem to spore rzeźbienie w..., powiedzmy w niekoniecznie czymś pachnącym fiołkami. Model Kitty Hawka jest po prostu modelem bardzo niedopracowanym przez producenta. Niby wszystko ładnie pasuje, detale też są niezgorsze, ale gdy zaczyna się składać jedno do drugiego, wychodzi masa drobnych niedoróbek, bardzo zatruwająca życie. Największy problem to naprężenia plastiku, przez co długie i proste części nie są równe, tak długo dopóki się ich nie dociśnie, żeby prostymi się stały. Nie musze mówić jak wpływa to na proces klejenia. Przy okazji przepraszam za marne zdjęcia, ale aparat oddałem do serwisu, więc na razie focę telefonem komórkowym. Ok, jako że bebechy samolotu zostały ukończone, wziąłem się za złożenie kadłuba. Na wszelki wypadek część nosową dociążyłem ołowianym śrutem - jak zwykle nie żałowałem go, więc maszyna nie powinna mi siadać na ogonie. Wkleiłem też wszystkie okienka i szkiełka wizjerów, a jest ich tam w nosowej części całkiem sporo w tej maszynie. Kolejny krok to wloty powietrza, zaprojektowane przez Kitty Hawk całkiem zgrabnie (łatwo usuwać wszelkie ślady łączenia części). Sęk w tym, że Chińczycy wykonali je odrobinę za grube w stosunku do otworu w kadłubie, przez co po sklejeniu wystają minimalnie ponad obrys powierzchni. To są minimalne niedoskonałości, ale skutecznie utrudniają życie, bo teraz trzeba sporo szpachlować i szlifować. Takich miejsc w modelu jest naprawdę sporo i nie ukrywam, że zaczyna mnie to męczyć. Coś czuję że po tym Jaguarze nie sięgnę szybko po kolejny model KH. Wloty pomalowałem od środka, żeby potem nie kombinować po sklejeniu. No i na koniec skleiłem cały kadłub, co trwało mniej więcej dwa dni - jako że krawędzie obu połówek prawie na całej długości modelu wymagają dociskania (bo sprężynują i odstają), zmuszony byłem do klejenia dosłownie kilkucentymetrowych odcinków, żeby potem jak najmniej mieć roboty z pilnikami i gąbkami ściernymi. A mimo to i tak się nie udało do końca i będzie teraz co poprawiać. Żeby było fajniej, Kitty Hawk tak elegancko wyrył linie podziału na spodzie kadłuba (na wierzchu też, ale nie rzuca się to tak w oczy), że linia z jednej połówki nie łączy się z jej kontynuacją na drugiej połówce, tylko jest przesunięta o jakieś pół milimetra. Nie da się tego jakoś łątwo poprawić, po prostu trzeba będzie chyba wszystkie te linie usunąć i przeryć je od nowa. Na szczęście to płaska powierzchnia, więc tragedii nie będzie. Ale niech to świadczy o niestaranności wykonania tego modelu. Jak widać, pozamykałem także wszystkie wnęki awioniki i działek - Kitty Hawk chyba nie przewidział że ktoś nie zrobi tego pootwieranego, dlatego klapy do tych wnęk są niedopasowane, niektóre za duże (szczególnie te od działek), niektóre za małe i trzeba szpachlować. Bajka nie model. Tak więc teraz przede mną sporo szlifowania kadłuba, a na deser zamykam gondole silników i kadłub praktycznie jest gotowy. W pogotowiu czekają już przygotowane części do montażu skrzydeł i Jaguar zacznie wyglądać wreszcie jak Jaguar.
-
Zgadzam się tylko co do ceny (jest absurdalna, ale w końcu to nie normalna dystrybucja) i braku konsekwencji - to wersja D a można ją zrobić praktycznie tylko w wersji AA, brak nie tylko uzbrojenia AG ale także zasobników (poza tym niezbyt ciekawym Lightningiem). Skrzydełka ustateczniające są, ale nie wykorzystuje się ich w tym modelu (prawdopodobnie to części w wyprasce do przyszłego modelu wersji A), nity i linie podziału - nie spotkałem żadnego innego modelu (może poza F-15C GWH), który miałby tak delikatne, finezyjne i perfekcyjne te elementy, więc taka uwaga mnie dziwi. Ogólnie porównanie z Hasegawą niezbyt trafne moim zdaniem, która w porównaniu z tym modelem znajduje się mniej więcej w drugiej lidze.
-
Sam model nie wygląda najgorzej, jeśli chodzi o części plastikowe. Z tego co widzę, to części metalowe wyglądają bardzo źle. Chodzi mi o tę porowatą powierzchnię - trudno mi sobie wyobrazić jak można wyszlifować na gładko te golenie podwozia czy felgi. Za to blaszki fototrawione pierwsza klasa. To mi przypomniało, gdy jakoś tak na samym początku lat '90, gdy po raz kolejny usiłowałem powrócić do modelarstwa, kupiłem sobie Tomcata 1:48 Hasegawy, gdzie też był takie blaszki - tylko za Chiny nie wiedziałem co ja mam z nimi zrobić.
-
Dociskasz nią jak rozumiem sklejone połówki kadłuba?
-
Dla mnie pędzelek 00 do takich rzeczy to masakra, jest za duży, 000 zresztą też (mówią o takich cienkich kabelkach jak w żywicach). Naturalnie nie maluję czubkiem pędzelka, bo nic z tego dobrego nie wychodzi, tylko w miarę możliwości na płaski, muskając tylko wystające powierzchnie, wtedy to jakoś wygląda, a na koniec ciemny wash koryguje nierówne krawędzie malowania.
-
Fajny model w takim trochę cukierkowym kamuflażu, ale bardzo ładnie położonym. Podoba mi się. Troszkę brakuje mi zdecydowanego brudzenia na spodzie maszyny, trochę za mocny jest też wash w liniach podziału. Mimo tego model bardzo udany.
-
Nie wyszło tak źle, model nawet niczego sobie, ale... zepsułeś go mocno tym mocnym, bardzo kontrastowym washem. To spora wada tego modelu, bo strasznie te ciemne linie odwracają uwagę od samego modelu. No ale teraz tego nie zmienisz. Poza tym model całkiem udany, niebrzydko pomalowany.
-
Nie, przed malowaniem nie zabezpieczam, bez względu na to czy malowane obiekty są pokryte błyszczącą czy matową farbą. Jeśli coś zepsuję malując pędzelkiem, to robię delikatne korekty też pędzelkiem używając farby bazowej (przy niewielkich poprawkach Gunze się dobrze spisuje jeśli chodzi o pędzelek. Taką metodą pomalowałem na przykład te wnęki podwozia w moich modelach:
-
Jeśli ja mogę coś doradzić (efekty mojej pracy masz w warsztacie mojego konkursowego Jaguara), to wszelkie drobiazgi, jak przewody właśnie, najlepiej mi się maluje pędzelkiem 0000 i farbami Vallejo Model Color. Są jak dla mnie idealne do precyzyjnego malowania pędzelkiem. Metalowe detale maluję zaś z reguły supermetalizerem SM07 Gunze, bo on jest (przed rozcieńczeniem), wręcz idealny do pędzelka, ale naturalnie mogą także być metalizery Model Color. Farba olejna także może być, ale tutaj może być kłopot z rozcieńczeniem, bo jeśli będzie zbyt rzadka, to będzie spływać z kabelków i barwić powierzchnię wokół nich. Vallejo, o ile jest nakładana gęsta, świetnie trzyma się powierzchni na którą ją się nakłada.
-
Listopad, Hobby Boss:
-
No opisałem Ci ją powyżej. Trzeba tylko naprawdę uważać na te zacieki, bo wystarczy że w jednym miejscu - o ile warstwa była zbyt mokra, zbyt płynna - skupi się więcej farby niż w innym, to już to wygląda źle, bo zabarwienie wychodzi nierównomierne. Pamiętaj, że należy malować od środka, więc zbyt mokra warstwa lubi sobie spływać do środka. Potrzeba trochę wyczucia, ale to się szybko łapie, więc nie powinieneś mieć problemu. EDIT: popatrzyłem na fotki Gripena, one mają bardziej ciemne niż złote, czy herbaciane odcienie szkła. W tej sytuacji odwróciłbym proporcje: 10 części Smoke, 3-4 części Clear Orange i 10 części bezbarwnego. Rąbnąłem się z wiatrochronem, bo przykleiłem go przed pomalowaniem, więc jego pomalowałem od zewnątrz, owiewkę od wewnątrz.
-
A jakie ma być to przydymienie? Po prostu ciemne, czy złotawe jak w Rafale? Bo jakby co to mam sprawdzoną i naprawdę prostą metodę. EDIT: nie doczytałem, że kolor ma być herbaciany. A więc dokładnie taki jak w Rafale, którego przykład masz poniżej. Jak to zrobiłem: mieszanka Clear Orange Gunze (10 części), Smoke Tamiya (3 części), do tego 10 części (może być mniej) Gunze GX-100, czyli lakier bezbarwny błyszczący. To wszystko rozcieńczałem dość mocno Leveling Thinnerem. Proporcje możesz zmieniać, w zależności od tego jaki odcień barwienia chcesz uzyskać, ważne tylko aby GX-100 stanowił znaczącą część mieszanki, bo on jest ważny, utwardza całość po wyschnięciu. Następnie kładłem taką mieszankę pojedynczymi, mokrymi warstwami, ale tu trzeba uważać, żeby z jednej strony nie były za mokre i nie ściekały, a z drugiej strony (szczególnie jeśli mieszanka jest za słabo rozcieńczona) żeby nie tworzyła się mgiełka, która sprawia że owiewka staje się nieprzezroczysta. Po położeniu takiej warstwy czekałem kilka godzin, aby naprawdę dobrze wyschła, jeśli czekałem za krótko, to kolejna warstwa potrafiła rozpuszczać poprzednią i robiły się zacieki. Lepiej poczekać za długo niż za krótko. Proces powtarzałem, po 3-4 warstwach uzyskałem to co na zdjęciu. Jedyny problem, poza zaciekami, to paproszki przylepiające się do mokrych warstw, bywa to frustrujące. Ale jak się już udało, to wyszło naprawdę dobrze, wszystko dzięki GX-100, który po wyschnięciu daje nie tylko bardzo błyszczącą, ale także bardzo twardą powierzchnię, idealną do owiewki. Gdyby coś nie wyszło, bardzo łatwo to zmyć Leveling Thinnerem i patyczkiem do uszu. Powodzenia.
-
Dziwne że tak walą głową w mur i za wszelką cenę starają się zrobić coś, czego nie ma konkurencja, a co niekoniecznie musi być dobrze przyjmowane przez rynek. Z X-47B to był znakomity strzał, bo samolot to niezwykły, a model przez to niesamowicie wręcz efektowny. Ale F-20... Wiele osób na zachodnich forach kręciło nosem, że po co to i na co to, co mnie specjalnie nie dziwi. Ja model kupiłem, pooglądałem sobie i wrzuciłem na stosik. Nie jest to zły produkt (tak z pudełka), ale to co prezentuje z nim FMK to raczej górne stany przeciętnych chińskich modeli, czyli solidna klasa średnia, która nie porywa. Tak więc może zamiast robić stosunkowo przeciętne (poza X-47B, ten model jest znacznie lepszy niż F-20) modele mało znanych i lubianych maszyn, powinni zrobić coś bardziej popularnego i przez to atrakcyjnego.
-
Freedom Model Kits zapowiedział drugą wersję F-20: F-20N (B), czyli wersję dwumiejscową myśliwca. Trochę to dziwne, bo ta wersja chyba nigdy nie powstała, a jeśli nawet jeden prototyp był, to od razu robić z tego model...
-
Miło czytać, że w 1:144 Revell też zrobił dobry model. Nie podoba mi się jednak Twój wybór malowania, ale tym się nie przejmuj, bo ja z zasady nie lubię malowań okolicznościowych. Brawo i do przodu. EDIT: z tego co widzę, to w tym modelu także Revell zepsuł pylony na końcówkach skrzydeł. Masz plan aby to poprawić, czy zostanie jak jest?
-
I chyba mniej więcej tyle mają - widziałem zdjęcie tego zestawu z Łasku, na stole, i sprawiało to wrażenie czegoś bardzo dużego.
-
Fajne, choć na mój gust zbyt czyste. Naturalnie prezentacja robi tu swoje, ale same modele odrobinę za czyste. Jak i czym połączyłeś oba samoloty?
