-
Liczba zawartości
12 746 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Solo
-
Według mojej wiedzy to jest lane z jednego kotła, tylko odcień pewnie się różni.
-
In-Box AGM-114 Hellfire Arma Hobby 1/72
Solo odpowiedział net_sailor → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Nie, chciałbym mieć wszystko w jednym kawałku bo to ułatwia sprawę. Co do zarzutu toporności - muszę podtrzymać. Ten Hellfire jest okropny. Spójrz teraz na eduardowską bombę GBU-49, skala także 1/72: Jak widać da się zrobić mnóstwo ostrych, wyraźnych detali, da się zrobić nity, da się zrobić zaczepy (mają dziurkę w środku), jakieś obejmy i sam nie wiem co jeszcze. Tak jak pisałem: produktu Arma Hobby nie miałem w rękach, ale porównując zdjęcie do zdjęcia, to produkt Eduarda jest po prostu o kilka klas lepszy. Niech zdjęcie przemówi samo za siebie. -
No tak, ale ten Engine Fuel and Oil to jest właśnie dokładnie to takich zabrudzeń.
-
Do zacieków najlepszy chyba jest Streaking Effect i Engine, Fuel & oil Jimeneza. Trzeba tylko te zacieki robić na nieco bardziej matowej, szorstkiej powierzchni, bo inaczej za bardzo się ściera.
-
Sido wytrzyma. Tak naprawdę preparaty Miga, Jimeneza czy AK to w zasadzie jedno i to samo, różnią się tylko kolorami. To wszystko to emalie, czyli można to ścierać jak oleje - najlepiej White Spiritem, albo podobnymi. Według mojego skromnego doświadczenia, farby olejne to fajna sprawa, bo robisz sobie miksturę o gęstości jak Ci pasuje. Gotowe washe są bardzo rzadkie, jak dla mnie trochę za bardzo, do tego dłużej schną. Ich ogromną zaletą jest to, że można je kłaść aerografem, a to otwiera nowe możliwości w brudzeniu. Farba olejna jak już zaschnie, to trudno ją zmyć. Tak więc co kto lubi, jednak ostatnio przerzuciłem się na preparaty Jimeneza, jakoś mi tak pasują kolorystycznie i zadaniowo. Kupujesz dany preparat i starcza Ci na lata, nie musisz dobierać kolorów farb olejnych i robić mieszanek, a potem je rozrabiać, rozcieńczać.
-
Są już pierwsze zdjęcia wyprasek powyższych samolotów: Sea Harrier GR.1/AV-8A od Kinetica: A także F-20A z Freedom MK:
-
Tak naprawdę to co teraz zrobiłem to tylko baza do dalszego malowania. Teraz będę troszkę cieniował panele, może filtrował etc., a po kalkomaniach brudzenie.
-
Trzy ostatnie główne kolory, czyli czerwony, biały i radome zostały położone. Bardzo mi się to podoba. Teraz zostały drobiazgi do pomalowania: wylot działek, kilka światełek, sensory na statecznikach i likwidacja odrobiny odkurzu tu i tam.
-
In-Box AGM-114 Hellfire Arma Hobby 1/72
Solo odpowiedział net_sailor → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Trzeba przyznać, że po pomalowaniu rakieta Arma Hobby wygląda marnie. Toporna, całkowicie pozbawiona detali, prosta. Jej jedyna zaleta to chyba tylko to że jest. Marnie to wygląda. No ale dzięki za porównanie, na szczęście nie robię helikopterów, więc to wszystko mnie niezbyt martwi. -
Smakowite detale. Ta klawiatura to była w zestawie czy sam ją zrobiłeś?
-
I góra także została pomalowana, kolorem C307. Jak dla mnie jest on trochę zbyt niebieskawy (choć nie aż tak jak wyszedł na zdjęciach), planuję więc dość mocno go porozjaśniać wewnątrz paneli, a na to wszystko nałożyć sporo zabrudzeń, które tę barwę powinny mocno zgasić. Na różnych zdjęciach nosa F/A-18 widać że wierzchni kolor kończy się albo na wysokości wylotów działek, albo trochę dalej, tworząc zaokrąglony kształt tuż za nimi. Są też wersje malowania w jeszcze innej wersji, dlatego musiałem coś wybrać. Wybrałem jak widać tę drugą, choć bałem się czy udał mi się zrobić symetryczny kształt przy pomocy patafixu. No ale udało się. Z drugiej strony kadłuba jest taki dziwny, okrągły kształt pomalowany także wierzchnim kolorem - zrobiłem go z patafixu, choć kształt nie wyszedł idealnie. Dość trudno się manipuluje tą plastelinką w takim miejscu. Zarówno w tym miejscu, jak i w nosowej części kadłuba wykorzystałem paten KRLa z zawiniętą taśmą maskującą. Działa to perfekcyjnie, o ile natryskuje się farbę z nad taśmy, a nie - absolutnie nie wolno - pod nią. Lekko rozmyta granica wyszła perfekcyjnie.
-
Nie no, ja nie chcę Cię przekonywać że jest dobrze, skoro nie jest dobrze - powiedz mi tylko konkretnie co powinienem poprawić, to spróbuję.
-
Eee tam, nie znasz się - zbiorniczki są pobrudzone tak jak u Francuza. No nie umiem inaczej.
-
In-Box AGM-114 Hellfire Arma Hobby 1/72
Solo odpowiedział net_sailor → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
To najlepsze wyjście pokazać jak wyglądają gotowe, po pomalowaniu. -
In-Box AGM-114 Hellfire Arma Hobby 1/72
Solo odpowiedział net_sailor → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
W takim razie pozostaje mi wierzyć Twoim słowom, a nie moim oczom. -
Pomalowałem dolną część maszyny kolorem C308. Preshading jak widać wychodzi odrobinę za mocno, ale to celowe, bo spód będzie dość mocno ubrudzony w niektórych miejscach, więc preshading musi być mocny. A tutaj macie ubrudzone zbiorniki. Brudasy mi wyszły straszne, ale z tego co widziałem na zdjęciach, takie są w rzeczywistości. Brudziłem samymi cieniami do powiek Tamki - sadzą i plamami oleju.
-
In-Box AGM-114 Hellfire Arma Hobby 1/72
Solo odpowiedział net_sailor → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Ja nie za bardzo mogę się zgodzić z tym co piszesz, patrząc na zdjęcia które tu pokazujesz. Glutowata podstawa rakiety (miejsce łączenia rakiety z kostką wlewową), niemal całkowity brak detali (albo ich nie widzę - są tam na przykład wypukłe nity?), wszystko wygląda jak wystrugane gwoździem z kawałka mydła. Nie wiem, może mylę się oceniając po zdjęciach, jednak gdy porównuję to z bombami czy pociskami Eduarda w tej samej skali, to mam wrażenie że to są dwa światy. Do tej pory miałem w rękach 3 dodatki Arma Hobby w 1/72 (AIM-9X, CBU-38 oraz pylony) i naprawdę mimo szczerych chęci nie potrafię o nich powiedzieć niczego dobrego. Słabe detale, nieostre krawędzie, straszliwe wręcz jakieś nadlewki i nierówności które trzeba dociąć/doszlifować, jakiśdziwny podział technologiczny (może czegoś tam nie rozumiem, ale składanie samego korpusu bomby z 3 kawałków to jest dla mnie coś dziwnego), mydełko po prostu. Do tego na przykład w przypadku CBU-38 brak było jakichkolwiek kalkomanii! W porównaniu z Eduardem, którego dodatki po prostu wyjmuję z opakowania, odcinam od kostki wlewowej i maluję, to są produkty których nie chce mi się po prostu robić. Zerknę jeszcze na jakieś podwieszenie tej firmy w 1/48, może tam jest lepiej, ale póki co to obecność na rynku tych produktów uzasadnia jedynie brak lepszych z innych firm. -
Tak, tez o tym myślałem, ale patent KRLa jest bardzo wygodny, już przetestowałem, gwarantuje stałą odległość od powierzchni. Wychodzi bardzo równa, ale lekko rozmyta linia.
-
Hmmm, no wygląda banalnie. Spróbuję, dzięki!
-
A tak dokładniej? Co to jest ta taśma z wywijką i gdzie ją kupię tak na szybko?
-
Panowie, potrzebuję porady: muszę jakoś odseparować kolor górny kamuflażu (C307) od dolnego (C308). Sęk w tym, że granica między kolorami musi być malowania nie na ostro, ale delikatnie rozmyta, a do tego prosta i równa jak od linijki. Co do tego ostatniego, to patafix raczej odpada, nie dam rady uformować takich równych wałeczków. Jest jakiś patent na to może z jakiejś grubszej taśmy, lub coś w tym stylu, żeby granica była jednocześnie prosta i choć trochę rozmyta? Słabo to na poniższym zdjęciu widać, ale widać:
-
Wiem, wiem, ale mnie to trochę boli.
-
No, no, fajnie to wygląda. Ja zawsze mam takie ambiwalentne uczucia gdy coś takiego widzę: z jednej strony super to wygląda, z drugiej że szkoda pracy na coś, czego nie będzie widać...
-
No to jest prawda. Ale ja na razie lubię jak jest nierealistycznie.
-
A ja się nie zgadzam. Preshading dla mnie ma dwa zadania: 1. Podkreślenie linii podziału - tego żadnym malowaniem, cieniowaniem czy olejami nie załatwisz (tzn. jak się uprzesz to załatwisz, ale będzie Cię to kosztowało sporo pracy), a takie podkreślenie tych linii szalenie ożywia model. 2. Stworzenie bazy pod przyszły wash i brudzenie. Owszem, te wszystkie efekty które daje preshading, czyli smugi, zróżnicowanie paneli etc. da się zrobić olejami czy postshadingiem, jednak istnienie preshadingu , nawet minimalnie widocznego po malowaniu, nadaje tym efektom trójwymiarowości, dodaje więcej odcieni, różnorodności, przestrzenności. Jeśli preshading źle wygląda po malowaniu, łatwo go zniwelować na etapie postshadingu albo brudzenia. Innymi słowy, taki preshading daje szansę, którą można wykorzystać bądź nie, ale w niczym nie ogranicza modelarza.
