Skocz do zawartości

HKK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 423
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez HKK

  1. HKK

    Wybór kompresora

    Jeśli nie mają przerdzewiałych, czy przeciekających zbiorników to polecam. Też mam bardzo podobny i bardzo stary kompresor Sil_Air z małym zbiorniczkiem. Co zupełnie nie przeszkadza, bo jest praktycznie bezgłośny. Więc nawet przy ciągłej pracy można nie zorientować się, że włącza się co chwilę. Zaletą są małe jak na lodówkowca wymiary. Praktycznie wszystkie samodzielnie budowane ustrojstwa są po prostu duże. Owszem, jest ciężki (i tak lżejszy od samoróbek) ale jeśli traktuje się jako urządzenie stacjonarne, to nie problem. Mój stoi na półce pod biurkiem i nie przeszkadza. Zawsze gotowy do pracy. Łapałbym okazję, bo takich niewielkich lodówkowców do aerografu było kiedyś całkiem sporo - Werther, Sil-air, czy właśnie Aircom. Teraz w zasadzie znikły z rynku wymiecione przez chińszczyznę. Więc brać używane jak się trafi okazja. Nowe (jak były dostępne) kosztowały powyżej 1500 PLN. Stanem technicznym bym się przesadnie nie przejmował, pomijając zbiornik. Manometr, zawór zwrotny czy reduktor kosztują grosze. Sam niewielki agregat też można bez problemu kupić. Mój padł był po paru latach (a już kupiłem mocno używany). Mogłem znowu kupić używkę za 5 dych, ale za chyba 300 PLN kupiłem nowy i tylko starter ze starego przełożyłem. Śmiga bezbłednie i spokojnie mnie przeżyje.
  2. Dostałem opisy modelu od sędziów, więc się pochwalę, a co. Sędziowie oceniali modele tylko na podstawie projektu 3D wczytanego w Blenderze. Więc "drukowalność", podział technologiczny czy sklejalność nie miały znaczenia. Martin Kovacs (night shift): Model complexity: Medium Execution quality: Very good What did you like about the model: This is a great subject choice for every European modeler. A great standalone model or a diorama element. The details are well-polished and every part is finished to a high standard. What the designer should improve: One of the reasons I didn’t give the highest score in execution is because, compared to the Fiat 806, the subject is simpler and didn’t give the author enough room to show off their skills. Also, the ribbed texture on the dashboard is too CAD-like while it could use some fillet and sculpting to make it look more organic. Some additional upholstery in the interior, such as on the inner sides of the mudguards, is missing. David Parker Model complexity: Low / Medium / High Execution quality: To be improved / Good / Very good / Excellent What did you like about the model: A vehicle I am old enough to recognise! The detailed engine bay and ‘trunk’ are nice inclusions. What the designer should improve: Maybe consider tire sidewall markings. David (Plasmo): Model complexity: Low / Medium / High Execution quality: To be improved / Good / Very good / Excellent What did you like about the model: The “Maluch” is a legendary vehicle, just like the Trabant. I was not sure about the absence of the rear-view mirrors, but it looks like some versions from the old ’70s were basically without them. What the designer should improve: Sorry, but I could not find any mistakes. Since there are so many versions, it is hard to judge.
  3. HKK

    Wybór kompresora

    Cinienie maksymalne 8 Bar. A minimalne? Reduktory zazwyczaj potrafią zejść z ciśnieniem zupełnie nisko, ale dobrze się upewnić. Ale jest jeszcze jedna kwestia. To, że objętość zbiornika jest 6l na pewno zwiększy dostępną ilość powietrza, ale niekoniecznie tak bardzo jak się może wydawać. Ten kompresor wyłącza się po naładowaniu do 8 Bar a załącza przy...? Presostaty mają często zakres ok 2 Bar. Więc co z tego, że w zbiorniku jeszcze full powietrza jak kompresor i tak się załączy, bo ciśnienie spadło do 6 Bar? Co i tak jest z grubym zapasem dla potrzeb aerografu. Chyba, że będzie się operować ręcznie włącznikiem i wykorzystywać jego pojemność na maksa. No i głośność. 81 dB. To dużo. Za dużo wg mnie do domowych zastosowań, ale zależy z jakiego pomieszczenia sie korzysta. Waga 12kg też robi wrażenie. Naprawdę bym się tu mocno zastanowił przed zakupem.
  4. Przeróbka STL tu raczej nie wchodzi w rachubę. Chyba, że ktoś podejmie się edytować siatkę np. w Blenderze. Tak skomplikowany model w jednym kawałku w skali 1/35 to kompletne nieporozumienie. Jedyne co tu mi chodzi po głowie, to jakieś ekstremalne popodpieranie tego gdzie się da, aby wydrukować w całości. Oczywiście przy odcinaniu podpór uszkodzi się całą masę elementów, ale jako baza do scratcha może wystarczyć.
  5. HKK

    Wr360 i inne 1/35 Trumpeter

    pikne to
  6. A tym bardziej pliki presuportowane. Wydaje się to dobrą opcją, bo oszczędza czas, no i samodzielne dodanie podpór wymaga nieco doświadczenia. Ale właśnie to jest problemem - często te suporty są źle dodane a twórca nie pokusił się o sprawdzenie rezultatów druku. Ale problem polega też na tym, że każda żywica i każda drukarka moga (choć nie muszą) wymagac nieco innych rozmiarów i ustawienia podpór, bo parametry druku są inne.
  7. Pierwotnie zakładałem, że km-y można sobie ściągnąć np z Cults 3D gdzie jest tego pełno. Ale w efekcie zdecydowałem się na własne. Na tym kończę projekt, choć będą jeszcze poprawki formy vacu. Gotowych wydruków póki co nie oferuję z powodu problemów logistycznych. Pliki cyfrowe do ściągnięcia na Cults.
  8. Niestety, ta wieżyczka ma charakterystyczne bąble po bokach co czyni formowanie vacu chyba niemożliwym. A co do 1:48 to jak najbardziej - ta A6 da się przeskalować przy druku bez utraty detalu. Jeśli chodzi Ci o konwersję do "polskich" Liberatorów, to zdaje się były egzemplarze z wieżą A6
  9. Oszklenie. Najpierw te z wydruku: Nawet po wypolerowaniu (niestety tylko od zewnątrz) i lakierowaniu nie powala przejrzystością. Aczkolwiek trzeba wziąć poprawkę na zapylenie i wyostrzenie obrazu. W oryginale braki nie rzucają się tak w oczy. Poza tym, da się uzyskać lepszy rezultat po włożeniu większej pracy w polerowanie. Ale zaletą jest idealne pasowanie i w miarę szybka robota przy polerce. Forma do vacu i gotowa wytłoczka. Zalety - wiadomo. Ale wycięcie i przede wszystkim docięcie na wymiar jest czasochłonne. Forma mocno ułatwia, bo można (a nawet trzeba) wycinać bez wydłubywania. Przednią szybę trzeba sobie wykonać i wkleić osobno. Tu porównanie obu szybek. Wybaczcie braki przy obróbce widoczne na makro. To wciąż model testowy któremu poświęcam tylko tyle czasu ile konieczne dla celów demonstracji. No i te wypukłe drzwi na wytłoczce vacu w ogóle mnie nie przekonują. Chyba lepiej będzie z nich zrezygnować i zaznaczyć rysikiem.
  10. Jest dobra wiadomość. Projekt 126p zdobył 3-cie miejsce w konkursie Aladdina w kategorii pojazdów cywilnych. Zła wiadomość jest taka, że były 3 zgłoszone projekty Ale nagroda jest. I wstydu chyba nie ma, bo konkurenci byli mocni. A i pretendentów było więcej, tylko nie zdołali skończyć projektów w terminie. Ale w porównaniu z innymi projektami we wszystkich kategoriach, fiacik miał 4-te miejsce pod względem zwykłych (bezpłatnych) głosów publiczności. Zawdzięcza to Wam, więc dziękuję ślicznie.
  11. Też nie do końca tak. Na zdjęciu jest B-24D z przebudowanym nosem i dodaną tam wieżyczką ogonową A6 (okapotowaną). Takie przeróbki robiono w bazach polowych na teatrze pacyficznym. Egzemplarze różniły się szczegółami. I nadal to są samoloty wersji D. Wersja H została opracowana w zakładach Ford-a i posiadała standardową, bardzo charakterystyczną część nosową z wieżyczką A-15. Ten komplet był również wspólny dla wszystkich serii H budowanych przez inne wytwornie. Ale ponieważ nie ma reguły, to niektóre serie wersji J a nawet L miały taką samą "fordowską" część nosową. Cały ten bałagan został dobrze skonsolidowany w formie książkowej pod genialnym tytułem "Consolidated mess" wyd. Stratus. Nb. jeden z B-24J nosił taką nazwę, co dodatkowo podkreśla grę słów w tytule.
  12. Odwrotnie. Consolidated A6 była hydrauliczna a Emerson A15 elektryczna. Dodatkowe wyposażenie napędu elektrycznego spowodowało otwieranie pokryw podwozia na zewnątrz. Ale ponieważ w B-24 regułą jest, że nie ma reguły, to niektóre bloki B-24J miały wieżyczkę Emerson i pokrywy otwierane do wewnątrz. Teraz jest lepiej. B-24H miał część nosową różną od większości B-24J, w tym od zestawowego. Wieżyczkę można ew. wymienić. "War Goddess" nie miała również dodatkowych okienek bombardiera. Z B-24 jest tak, że jeśli chodzi o część nosową trzeba zawsze patrzeć na zdjęcia oryginalnego egzemplarza zamiast sugerować się wersją czy nawet serią. A model bardzo efektowny.
  13. No, to w zasadzie tyle. Przeźroczystej osłony i okien brak, bo jeszcze się nie wydruknęły (trzeba żywicę w drukarce zmienić). Ale będą pasować. Podobnie jak wydmuszka vacu. Oczywiście prototyp zbudowany jak to się mówi 'relaksacyjnie'. Znaczy, bez napinki. Znaczy, nieco przaśnie Km-y się dopiero projektują.
  14. Np "Curtiss HAWK H-75 in French Service" z Mushroom Publications: Tego akurat nie znalazłem. Jest zdjęcie 1-szego egzemplarza A1 bez km-ów w skrzydłach, ale jeszcze z prób w USA. Natomiast zdjęcie nowo zmontowanego we Francji egz. nr 4 już wyraźnie pokazuje te karabiny.
  15. I to właśnie kłóci się z ideą malowanej ramy osłony. Bo na tym zdjęciu widać że czarno-granatowa farba z kadłuba zachodzi maziajami na ramę. Notabene wyglądającą identycznie jak niepomalowany fragment kadłuba. Czyli na niemalowanym samolocie najpierw malowanoby ramę na żółto żeby potem ją pomazgać przy malowaniu kadłuba? To bez sensu. Albo też zdjęcie zrobiono przed pomalowaniem ramy co oznacza, że na jakimś etapie była srebrna.
  16. Dzięki. Nauczka, żeby nie pisać z pamięci. Z serią A1 sprawdzałem dla pewności. Z km-ami nie...
  17. I właśnie dlatego egzemplarz 130 należy do serii A2. A z tymi 40-ma identycznymi to owszem, tak piszą. Ale są zdjęcia egzemplarzy między 100 a 140 któe mają km-y w skrzydłach. Tak jak np. ten 130.
  18. Ale purquois H75 A1 skoro A1 obejmowała numery seryjne od 1 do 100? Na pudełku egzemplarz n0 130 czyli A2
  19. Teraz poszło szybko. Jeszcze nieco przewodów i gotowe.
  20. Żeby ruszyć do przodu z nieco zaśniedziałym projektem: ... musiałem odwiedzić małe muzeum w Thorpe Abbotts. Istniejące na terenie dawnej Stacji 139 czyli drugowojennej bazy słynnej amerykańskiej 100 Grupy Bombowej. O ile mi wiadomo, tylko tam (oprócz USA) można obejrzeć dobrze zachowaną/odrestaurowaną wieżyczkę ogonową Consolidated A6A. Zaletą takich amatorskich muzeów jest to, że łatwo się dogadać i można wleźć tam, gdzie typowy odwiedzający nie ma dostępu. Jak mi powiedziano, proces odbudowy wieżyczki trwał wiele lat, a samą wieżyczkę twórcy muzeum dostali zanim jeszcze zaczęto je organizować. Dzięki temu można ją tam obejrzeć, bo w innym wypadku zapewne by darowizny nie przyjęli. A6A nie ma bowiem nic wspólnego z 100 Grupą Bombową która używała B-17 a nie B-24 z którego wieżyczka pochodzi..
  21. HKK

    Aerograf cz.2

    Raczej nie. Ultra to uniwersalny aerograf, który ma głównie służyć do malowania powierzchniowego lub większych detali. I przy okazji nieco gęstszej farby. To sprzęt dla przeciętnego użytkownika. Więc ciśnienie do atomizacji musi być większe. Mobius ma ambicje być aerografem do detali. Atomizować przy niższym ciśnieniu i rzadszej farbie. Coś za coś, malowanie powierzchniowe jest mniej wygodne, bo stożek farby jest smuklejszy i krycie gorsze.
  22. HKK

    Aerograf cz.2

    O tym konkretnie, nie mogę nic rzec z własnego doświadczenia. Recenzje są na ogół pozytywne, ale trzeba patrzeć z przymrużeniem oka na entuzjastyczne oceny ludzi którym Gaahleri wręcz wciska sprzęt za darmo. Ale rzetelni recenzenci też wystawiają pozytywy. Sama firma kojarzy mi się źle, przez ich agresywną politykę marketingową polegającą w dużym stopniu na wciskaniu kitu. Np ich aero GHAD-39 określany jako 'Advanced'. Dokładnie taki sam, identyczny sprzęt pojawiał się na Amazon za równowartość 25 PLN. Tak, DWUDZIESTU PIĘCIU ZŁOTYCH. I to z trzema kompletami igła-dysza. Brakowało mu jedynie grawerowanego napisu. I jego jakość jest generalnie słaba, ale owszem, jej stosunek do ceny - nie do pobicia. Taki sam model i to z dwiema dyszami Gaalheri sprzedawało za ok 200 PLN. Gaahleri nie jest producentem ale kolejnym dostawcą/integratorem zapewne mającym też jakiś wpływ na projekty. Nic w tym złego, bo Iwata też nie była producentem aerografów do czasu gdy nie przejęła H&S. Ale wg mnie, Gaalheri daleko do Iwaty czy H&S jeśli chodzi o niezawodność i zaufanie do ich produktów. Wg mnie, żaden aerograf nie jest idiotoodporny i przy niewłaściwym obchodzeniu się z nim, ma prawo zawieść. Fineartowe chińczyki na pewno nie są bardziej idiotoodporne pod względem konstrukcji czy obsługi od markowego sprzętu, A nawet mniej, bo wymagają więcej ćwiczeń i wiedzy aby osiągnąć zadowalające efekty. I szybciej się zużywają. Co najwyżej są tanie w naprawie lub wymianie ale chyba nie o to chodzi. Moją definicję idiotoodporności spełniają japończyki jak Iwata czy MR Hobby. Używam od lat, szanuję, ale dbam tyle ile konieczne. Rozbieram, czyszczę dogłębnie i smaruję bardzo rzadko - raz, dwa razy do roku. Dyszę wykręcam i usuwam z niej paprochy w razie potrzeby, zwykle raz na kilkanaście sesji. To tyle.
  23. HKK

    Frajdolarzerka

    Nietrudno przyznać rację wszystkiemu co Gonzo rzekł powyżej. Gwoli uzasadnienia mojego podejścia, czy też raczej moich odczuć w tym temacie, przytoczę historię która stała się moją okołomodelarską traumą (z przymrużeniem oka). Chodzi mi o słynny (chyba) projekt Wojtka Fajgi sprzed wielu lat, prowadzony na dawnym PWM. To był PZL P.11 wykonany w zasadzie od podstaw i niemal całkowicie z elementów fototrawionych. Kibicowałem mu wręcz fanatycznie, czekając z niecierpliwością na każdą kolejną odsłonę. Podzielałem wszystkie jak najbardziej słuszne ochy i achy sypiące się obficie z komentarzy. Nie miałem wątpliwości, że kto jak kto ale on dokończy tą fantastyczną budowę i będziemy podziwiać rezultaty. Ultimate P.11c 1/48. I wtedy, bez jednego słowa wyjaśnienia (jak mi się wydaje) projekt utknął i umarł. Sam Autor porzucił zresztą w tym samym czasie modelarskie hobby. Zrobił co zrobił, miał prawo. A ja i reszta publiki w sumie nie mamy prawa tego oceniać. Ale jednak poczułem się... oszukany? Za mocne słowo. Zawiedziony, rozczarowany? Może nawet więcej. Od tego czasu, sceptycznie, choć może nazbyt, podchodzę do modelarskich cudów i wianków w odcinkach. Na zasadzie poczekamy, zobaczymy.
  24. HKK

    Frajdolarzerka

    Ja nie mam wątpliwości, że Gonzo odebrał moją wypowiedź tak, jak była pomyślana. A tak bardziej filozoficzne. Skupianie się na warsztacie i podnoszenie sobie poprzeczki przez kolejne wyzwania jest dla mnie jak najbardziej ok. Sam tak często miałem i mam. I wiem, że to samo w sobie może być głównym źródłem przyjemności w modelarstwie. Ja tylko zwracam uwagę, że łatwo wpaść w pewną pułapkę, kiedy to stawianie sobie poprzeczki w detalowaniu coraz wyżej, może stać się niepostrzeżenie celem samym w sobie, powodując odsunięcie lub utratę tego pierwotnego celu - zbudowania gotowej miniatury. Zrozumcie mnie dobrze, nie krytykuję, bo sam tak często mam. Co więcej, rozumiem, że to przesunięcie celu może być całkiem świadome. Ale warto sobie zadać pytanie, czy właśnie o to mi w moim modelarstwie chodzi. Ja sobie je zadałem i odpowiedź brzmiała - niekoniecznie. Że satysfakcja z ręcznego wykonania jakiegoś absurdalnie miniaturowego detalu nie kompensuje mi żalu, że ten wymarzony model zapewne nigdy nie powstanie. Chociażby dlatego, że nie dam rady wykonać kolejnych kilku tak samo udanych kopii tego elementu. Nie dam rady psychicznie, choć czasem i fizycznie. Jeśli ktoś potrafi taką niemoc przezwyciężyć, to ja się kłaniam do ziemi. Jeśli komuś nie przeszkadza, że od 5 lat nie skończył żadnego modelu, ale ma frajdę z budowy, to też ok i rozumiem. Oszczędzałem sobie wysiłku i nerwów kupując gotowe profile, przymiary, frezareczki, gilotynki i tego typu szpeje do detalowania zamiast robić to całkiem ręcznie. Przy okazji zyskiwała jakość. Poszedłem dalej. Projektuję i drukuję. Traktuję to jako kolejne narzędzie ułątwiające pracę i oszczędzające czas. Umożliwiające szybsze osiągnięcie podstawowego celu, bez utraty efektu detalu (wręcz przeciwnie). A przy okazji również dające nowe wyzwania twórcze i przyjemności. Zresztą mówiłem o tym w wywiadzie dla InScale. I moja uwaga była właśnie spojrzeniem z tej mojej (i tylko mojej) perspektywy. A i z obawy, że być może nigdy tego gotowego Lightninga nie zobaczę... Chociaż nic mi do tego, co Gonzo zamierza i co zrobi.
  25. HKK

    Frajdolarzerka

    Twoje podejście ma w sobie coś z awangardowej poezji – jest piękne, choć skrajnie nieoczywiste i dla mnie niesłychanie trudne w odbiorze. Znowu powtórzę sentencję która mi tu się uporczywie nasuwa: 'Cel jest niczym, dążenie wszystkim'. Gonzo, ja ci zaprojektuję i wydrukuję te wirniki (dobra, całą sprężarkę) a Ty ruszysz dalej z robotą co? Bo już nie mogę patrzeć na to kopanie rowu srebrną łyżeczką.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.