HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 423 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
Kurde, będę kupował części do Procona, opychał Solo dwa razy drożej, mówiąc, że to Iwata. Wszyscy zarobią i wszyscy zadowoleni.
-
Tak, ale ktoś może powiedzieć, że z gorszych materiałów albo na mniej precyzyjnych obrabiarkach.
-
To są oryginały. Ludzie oglądali je pod mikroskopem. Podobno charakterystyczne ślady obróbki są identyczne.
-
https://www.air-craft.net/acatalog/Mr-Airbrush-Custom-0.18-PS-770-Spares.html Dysze, iglice i głowice do PS-770 identyczne jak w CM
-
Jasne, wyjątki są ?
-
To prawda, a w UK lub Niemczech jest jeszcze lepiej, bo można Procon-a kupić na Amazonie za "japońską" cenę bez przejmowania się Vat-em i cłem. Na dodatek, co jakiś czas zdarzają się zupełnie groteskowe obniżki i cena któregoś z droższych modeli jak 289, 270 czy 290 spada do ok 400 zł. Jedyną (jak dla mnie) wadą Procon-a jest ciężar. 289 i 270 są ok 20% cięższe od porównywalnej Iwaty, a modeli z mniejszym zbiornnikiem też brak. W efekcie, precyzyjna praca wymaga nieco więcej wysiłku i praktyki. To są moje odczucia.
-
Wg mnie, największym problemem przy Ultra/evo/Infi jest stosunek jakości do ceny. Ultra jeszcze się tu broni, chociaż Sparmax 35 pewnie jest wyżej. Evolution ma ten stosunek dużo gorszy. Albo nietrwałe pokrycie (silverline), albo brak feature-sów w rodzaju ogranicznika. Regulacji napięcia spustu nie ma w ogóle. Dochodzi ta słaba trwałość dysz jak na aerograf średniej klasy. Infinity jeszcze gorzej. Co prawda ma wszystko co aero wyższej klasy mieć powinien, ale cena jak w Iwacie przy kulejącej jakości dysz.
-
Złośliwy nie jesteś Solo, tylko niegrzeczny. Co najmniej od czasu upowszechnienia Internetu, nie trzeba wszystkiego spróbować, żeby wyrobić sobie opinię. Oczywiście tez potrzebna jest rozwaga. Na Amazon-ie pod ofertami tanich chińskich aerografów są setki zachwyconych klientów. Dlatego opieram się na opiniach doświadczonych w temacie i ważę głosy. Jesteś w mniejszości Solo.
-
A niepotrzebnie. Oprócz dyszy i igły nie ma za bardzo szans na jakąś inną awarię. Igła do Procon-a kosztuje 9£, Dysza - 17£. Oringi można kupić gdziekolwiek nawet lepsze od oryginalnych i na kilogramy :). Elementy zaworów i mechanizm powrotny też są identyczne i tańsze w Mr Hobby.
-
Niepoważne byłoby wąchanie g..na po to, żeby upewnić się że naprawdę śmierdzi. Jak mi wszyscy tak mówią to wierzę. Taki ze mnie człowiek wiary. Nawet jeśli są tacy którzy twierdzą, że co prawda śmierdzi ale da się wytrzymać.
-
Części do Iwaty są absurdalnie drogie, to prawda. Można natomiast kupić identyczną dyszę od Procon Boy-a za pół ceny. Ale problem polega na tym, że nie znalazłem nigdzie ani jednego wpisu o konieczności wymiany dyszy w Iwacie przy normalnej (wcale nie delikatnej) eksploatacji. Nawet po 20-30 i więcej latach użytkowania przez grafików.
-
Plus odłążące po roku pokrycie galwaniczne. Chcesz porządne? Dopłać. To tak, jakby za powłokę antykorozyjną w samochodzie ktoś chciał dzisiaj dopłaty. Mam 15-letniego Triplex-a. Produkcja rzec można, garażowa. Żadnego chromu, tylko nikiel. Nic się nie ściera, za wyjątkiem wnętrza zbiorniczka a i to zaczęło się po ładnych paru latach.
-
No super. Tak tanio? No to trzeba to dodać do ceny, bo jak mi się nagle coś przytrafi z dyszą to muszę mieć zapasową pd ręką. DO chińczyków dysze i igły są dużo tańsze. Więc w zasadzie nie ma problemu, można wymieniać kilka na rok w cenie dyszy H&S. Albo kupić nowy aero. Można, czemu nie. Ale ja takiego rozwiązania nikomu nie polecę.
-
Solo, ja wiem, że masz sentyment do tych aerografów ale spójrz prawdzie w oczy. Oprócz chinoli żadne inne aero nie mają takich problemów i do tego stopnia. Poczytaj zachodnie fora. Na nietrwałość dysz skarżą się nie początkujący, ale doświadczeni graficy. Im ktoś częściej aero używa, tym bardziej ten problem daje się mu we znaki. Aero świetny, tylko użytkownik głupi? Naprawdę?
-
Czyli kolejny dowód na to, że rozwiązanie dyszy w rodzinie Ultra/Evo/Infi ma poważny problem. Co rusz uszkodzona albo rozepchnięta dysza. Na YT jest rosyjskojęzyczny film gdzie grafik porównuje kilka aerografów, między innymi Evo z dyszą 0.4. Rysunek który mu wychodzi jest ciemny. Grafik mówi, że wg. niego dysza zachowuje się jakby była co najmniej 0.5 albo nawet 0.6. W porównaniu jest też Eclipse i Sparmax z dyszą 0.35, Talon z 0.38 i Badger z 0.5. Żaden nie maluje nawet w przybliżeniu tak gęsto. Jak dla mnie, ta rodzina H&S jest skreślona. Dopóki coś się nie zmieni, na pewno nikomu nie polecę zakupu pomimo, że nigdy nie miałem w ręce.
-
Jak to mówią "no brainer". Skoro dysza 0.3 jest ok a dysza 0.2 nie działa, to problem w dyszy. Może sobie wyglądać ok, ale albo ma mikro pęknięcie, albo inną deformację powodującą nieszczelność.Takie dziwaczne problemy były tu już opisywane. Zakup nowej dyszy zwykle rozwiązywał problem. PS Jeszcze bym sprawdził, czy dysza nie chowa się pod aircap-em. Do dyszy 0.2 oczywiście zmieniasz aircap?
-
Kiedyś, jak brakowało mi koloru w palecie Tamiya, to kupowałem Vallejo. Miałem ich kilka. Ale to były rzadko używane kolory i raczej do małych powierzchni, więc w sumie nie narzekałem. Ostatnio postanowiłem przetestować na nich nowo zakupione aerografy i porównać ze starymi. No i to był szok. Nie kumam, jak można było tego używać i jeszcze chwalić (vide Phil Flory). Malowanie jest mało komfortowe swoją drogą, ale usunięcie tego gunwa z aero to przedsięwzięcie samo w sobie. Woda z detergentem, IPA, zmywacz do akryli - wszystko działa połowicznie, albo trzeba przepuścić wiadro przez aero a potem i tak rozebrać.
-
Wyjmowanie igły przodem ma tylko takie znaczenie, że w przypadku nie do końca czystej igły nie ulegnie zabrudzeniu uszczelka między spustem a zbiornikiem. Ten obszar jest w większości aerografów trudny do wyczyszczenia bez wykręcania uszelki. Więc jeśli parę razy zaciągnie się tam farbę przy wyjmowaniu igły tyłem, to potem igła potrafi się nieźle przykleić do uszczelki po zaschnięciu tej farby. Poza tym, wyjmowanie tyłem jest całkowicie bezpieczne i żadnego ryzyka dla aero nie stwarza. W przeciwieństwie do częstego odkręcania dyszy. Nie demonizował bym problemu. Aerografy w typie Iwaty są używane od ponad 50 lat i zawsze wyjmowano igłę tyłem. Świat się nie zawalił. Ale jak się uprzeć, to cienkim czyścikiem od strony spustu (po wyjęciu mechanizmu spustowego) można wyczyścić cały odcinek między spustem a zbiornikiem bez wykręcania uszczelki.
-
Ale jaki kondensator? Chyba chodzi CI o rozruchowy kondensator w olejowych sprężarkach. Tu mowa o tłokowej.
-
Pewnie to przejęzyczenie z Twojej strony, ale mówisz o osłonie igły a nie o aircapie który osłania dyszę i jest za osłoną iglicy (licząc od przodu).
-
Przy niewielkich odległościach od powierzchni strumień częściowo odbija się i wraca w okolice dyszy. Aircap-y w moich aerografach zawsze są pokryte cienką warstwą farby. Zresztą w ogóle pod osłoną igły mają prawo pojawić się zawirowania i przykleić drobiny pigmentu do wylotu.
-
Nie używam pasty. Montuję igłę w mini szlifierce i przykładam polerkę do paznokci albo szmatkę polerską micromesha. Na wolnych obrotach. Smaru silikonowego używam do zaworu i do spustu. W małych ilościach i tak, aby na pewno nie dostał się na iglicę albo do kanału farbowego. Igły nie smaruję bo nie mam odpowiedniego smaru. Ale czytałem, że Iwata Lube to gliceryna.
-
Ze smarowaniem uszczelki między igłą a kanałem i płynniejszą pracą zgoda. Mniej przywierająca farba - tutaj efekt może być tyle iluzoryczny co nietrwały. Agresywna farba/rozcieńczalnik prawdopodobnie błyskawicznie zmyje z czubka igły warstwę smaru. Ja mam większe zaufanie do polerowania (nie szlifowania!) co jakiś czas końcówki igły niż do jej smarowania w celu mniejszej przyczepności farby. Oczywiście polerowanie zwiększa ryzyko zgięcia końcówki. Niemniej trzeba pamiętać, że żadna stal nierdzewna nie jest tak naprawdę nierdzewna. Zawiera chrom, którego tlenki na powierzchni materiału tworzą warstwę zabezpieczającą. Ta osłona nie jest idealna i w przypadku drobnego elementu jakim jest czubek igły, zawsze mogą pojawić się w końcu mikrowżery itp. Z drugiej strony, polerowanie ściera tę warstwę chromu która musi się odnowić. Czyli stopniowo zdejmujemy z igły materiał. Coś za coś. Igły nie są w sumie drogie. Natomiast smar na igłę (i w parę innych miejsc) dla konserwacji tudzież zabezpieczenia powierzchni jak najbardziej.
-
Nie o to chodzi w modelarstwie. Jak mówi Daukszewicz: "gdyby w rzece były ryby, wędkarstwo nie miałoby najmniejszego sensu".
-
Z tym filtrem, to trochę bzdurę napisałem,bo on oczywiście filtruje powietrze a nie farbę. Trzeba dbać, żeby kurz i inne śmieci nie dostawały się do zbiorniczka zarówno podczas malowania jak i wtedy gdy aero leży nieużywany. Ale cudów nie ma i raz na jakiś czas trzeba zajrzeć do dyszy,
