HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 438 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
Rozkręć zaworek. Przypuszczam, ze ma taką samą konstrukcję jak w znanej mi Hansie. Wyjmij tłoczek i obejrzyj uszczelke na nim. Pewnie się wytarła, to wymień.
-
Ja mogę powiedzieć co obserwuję na rynku brytyjskim. Na e-bayu co jakiś czas pojawiają się oferty używanych Iwat. Nierzadko zdarzają się bardzo dobre okazje. Mozna też sprowadzić nowe z Japonii i Chin za cenę 30, 40% mniejszą niż sklepowa. Używane HS infinity które też są tu popularne, pojawiają się rzadko. A jeśli juz się jakiś pojawi, to sprzedaje się za zupełnie abstrakcyjną cenę, niewiele mniejszą niż sklepowa. Ceny nowych HS są cały czas wysokie i żadnych promocji nie ma. Trochę mnie to dziwi, ale jak suweren chce, tak ma.
-
Z czego są zrobione dysze w HS jest jasne. Natomiast jeśli chodzi o Iwaty czy Procon-y, sprawa nie jest oczywista. Stal? Być może. Sama Iwata w niektórych miejscach twierdzi, że dysze są ze stopu platyny. Te same informacje można znależć nt. Olympos-a. Ale jasności nie mam, bo Iwata raz podaje, że platyny używa w modelach Performance i Hi-Line a gdzie indziej, że we wszystkich. Nazwa Platinum przy niektórych modelach Procon-a też może coś sugerować. O stopie platyny i stali nie słyszałem. Jeśli stop platyny, to z innymi mniej pospolitymi metalami. Miniaturowy rozmiar i cena dysz Iwaty miałyby wtedy jakieś uzasadnienie. Co do stali "nierdzewnej", to jej odporność na różne czynniki chemiczne niekoniecznie jest dobra. A i "nierdzewność" nie jest całkowita. Stopy platyny pod tym względem są dużo lepsze. Więc znowu, miałoby to sens.
-
Byłem wczoraj na Telford i miałem okazję pobawić się chwilę aerografami HS których nigdy przedtem nie miałem w ręku. Evo podawał farbę nawet przy zamkniętym spuście. Sprawdziłem igłę - była dociśnięta do dyszy. Wniosek - padła sama dysza. Ja wiem, że to był egzemplarz targowy którym bawi się setki osób, ale właściciel sklepu powinien zadbać aby takie rzeczy nie miały miejsca w pokazowym sprzęcie. Chyba że... uszkodzenie dyszy pojawia się zbyt szybko. Evo w wersji "zwykłej" miało brzydko wytartą powłokę niklową, nawet w miejscach które się rzadziej dotyka. CR+ wyglądał ok. To dla mnie skandal. Zamiast wycofać wadliwą serię ze sprzedaży i zastąpić po cichu poprawioną wersją, wprowadza się równolegle nowy (droższy) model, a usunięcie oczywistej wady przedstawia jako ekstras i ficzer dla alergików. Serio? Infinity - ten działał prawidłowo. Aero lżejszy niż typowe Iwaty a niewielka masa mi akurat pasuje. Ale praca spustu (podawanie farby) zupełnie mi się nie spodobała. W początkowym zakresie bardzo lekki a w pewnym momencie pojawiał się wyrażny opór i większa twardość sprężyny. Regulacja naciągu zmieniała lekko początkowy opór, ale gwałtowne przejście zostawało. Znowu, być może to kwestia zużytego, niesmarowanego egzemplarza, ale generalnie moje pierwsze spotkanie z HS nie było zachęcające.
-
Ale mówimy o HS Evolution. Tam dysza jest wkładana.
-
Przy malowaniu mocno rozcieńczoną farbą i przy stosowaniu odpowiednich farb, nie widzę takiej potrzeby. Uwierz mi, nie mam z tym problemów. Ale jeśli ktoś chce malować jednocześnie drobną, ale kryjącą plamką to owszem, skazuje się na taką walkę.
-
Cóż, jakaś przyczyna być musi. Jeśli na pewno nic z tego co wymieniłem, to może za gęsta farba lub w ostateczności uszkodzona dysza . Zakładam, że dysza czysta. Nie widząc sprzętu, trudno coś więcej radzić.
-
Jeśli Twoje doświadczenie z farbami ogranicza się do malowania ścian, to spieszę donieść, że modele maluje się zupełnie inaczej ? Położenie jednej, ładnie kryjacej warstwy raczej się nie uda. Nie pędzlem. Pozostaną smugi i nierówności. Trzeba położyć kilka cienkich warstw rzadką farbą. Kładąc kolejną kiedy poprzednia dobrze zaschnie. No i tu jest problem z akrylami typu rozpuszczalnikowego. Kolejna warstwa bogata w rozpuszczalnik zapewne naruszy poprzednią. Dlatego Tamiya i podobne słabo się nadają pod pędzel. Lepsze są olejne i akryle wodne lub akryle dedykowane pod pędzel. Dobrą opinią cieszy się Hataka serii niebieskiej.
-
Opis szkodliwości n-propanolu jako żywo przypomina opis alkoholu etylowego. Takie sam wpływ na organizm i objawy.
-
Dowolny błyszczący lakier bezbarwny będzie ok, z wyjątkiem sidoluxu i podobnych. Jeśli już CA to na pewno nie należy smarować powierzchni blaszki a złożyć je ze sobą i napuścić kleju w krawędzie.
-
Parametrem startowym jest takie ciśnienie, przy którym aero przestaje pluć kropelkami i daje powtarzalny, dobrze rozpylony strumień. A to oczywiście zależy od rodzaju farby, jej rozcieńczenia i samego aerografu. Na manometr nie ma większego sensu patrzeć.
-
Czasem, szczególnie pracując z drobnym otwarciem spustu może to umknąć. I nawet nie zauważysz, bo nie ma plucia. Odrobina farby na igle jest zbyt mała albo już przyschła.
-
Ciśnienie odczytane z manometru na kompresorze ma się słabo do ciśnienia przrd dyszą aero, czyli tam gdzie to istotne. Może mieć jedynie znaczenie orientacyjne i to tylko dla danej konfiguracji. Przekrój i długość wężyka oraz budowa aerografu mają znaczący wpływ na ostateczną wielkość. Twoje 0.7 bar mogą być równoważne np. moim 1.2 dlatego porównywanie odczytów z manometru między modelarzami jest mało miarodajne. Ja mam ustawione 2 bary na manometrze i mam długi przewód. Ciśnienie pracy dobieram na wyczucie zaworkiem na aerografie. Zwykle jest dość mocno zdławione.
-
Taka sama rada jak dla Tap-Chan-a. Obejrzyj igłę. Jeśli zarasta, to być może źle operujesz spustem. Można również pomyśleć o przepolerowaniu igły. Ustawienie nieco większego ciśnienia też może pomóc.
-
Wg mnie, to klasyczne zarastanie igły. Czym rozcieńczasz Tamiyę? Następnym razem w takiej sytuacji obejrzyj igłę. Sądzę, że zobaczysz ją z obwódką przyschnietej farby w pobliżu dyszy. To, że inny aero działa lepiej, o niczym nie świadczy. Inny profil dyszy może sprawiać, że otwiera się ona szybciej i blokada zostaje spłukana zanim zacznie przytykać przepływ. Bardziej agresywny rozcieńczalnik, albo wolniej wysychający może tu pomóc. Sądzę, że właśnie dlatego Gunze zachowuje Ci się lepiej. Ale główny problem leży wg mnie w zamykaniu dopływu powietrza PRZED zamknięciem farby. Zapewne minimalnie przed. Odrobina nie zdmuchniętej farby zaschnie w pobliżu dyszy i gotowe.
-
No dobra, odkręciłem dyszę w moim PS-289 i mam tak samo. Lepiej powiedz, na czym dokładnie polega problem z malowaniem.
-
Twoje problemy biorą się zapewne z czego innego. U mnie w ŻADNYM aerografie igła nie chodzi centralnie. Ani w PS-289, ani w PS-770 ani w Iwatach, ani w Olymposie. Przez kilka dni miałem nową Iwatę Custom Micron CM-B i też nie było wyśrodkowane. Jeśli się zdarzy aero w którym jest to idealnie, to będzie raczej przypadek. I sądzę, że po jakimś czasie "problem" się i tak pojawi. Zauważ, że te przesunięcie względem otworu, zaczyna być widoczne gdy igła jest mocno cofnięta. A wtedy, przy dużym otwarciu nie ma to już znaczenia.
-
Na marginesie. Wygląda na to, że przekonanie o niszczącym wpływie acetonu na pokrycie chromowe metalu to mit. Aceton nie powinien mieć żadnego wpływu ani na chrom ani na metal pod spodem. Co innego kwasy i zasady, ale aceton i inne tool cleanery nie mają z nimi nic wspólnego. Przekonanie wzięło się prawdopodobnie z tego, że aceton usuwa chromowaną powłokę z tworzyw sztucznych. Szczególnie, gdy ta powłoka jest farbą metaliczną. Spróbuję zresztą zrobić eksperyment i zostawić jakiś chromowany metal w acetonie na dłużej. Podobnie wygląda kwestia szkodliwości acetonu dla "gumowych" oringów. Nie ma bowiem czegoś takiego jak jedna "guma". Nawet typowe "gumy" oparte na syntetycznym kauczuku mogą mieć najróżniejsze właściwości, w tym różną odporność na chemikalia. Do tego dochodzą inne tworzywa które mimo podobnej elastyczności, z syntetycznym kauczukiem nie mają nic wspólnego. Więc owszem, aceton ma zły wpływ na szereg rodzajów "gum" ale nie na wszystkie. Np popularny EPDM (uszczelki do okien) jest odporny na cały szerego chemikaliów z acetonem włącznie. Ponieważ nie znalazłem informacji z jakiego tworzywa zrobione są oringi w moich aero, to na wszelki wypadek wymieniłem je na EPDM i mam spokój.
-
A co to jest emalia?
-
W uproszczeniu, to akryle zwane są akrylami, bo pigment w nich pływa w osnowie z syntetycznej żywicy (akrylowej). Wysychanie farby polega na zastygnięciu (zasieciowaniu) żywicy w kontakcie z powietrzem. Aby nadać farbie właściwą konsystencję i zabezpieczyć żywicę przed zbyt wczesnym zastyganiem, dodaje się rozcieńczalnika. I w ten sposób mamy: Farby akrylowe wodne (zwane emulsyjnymi, lateksowymi) gdzie rozcieńczalnikiem jest głównie woda tworząca z drobinkami żywicy emulsję. Woda odparowuje, farba "wysycha". To jest właśnie tzw. "błoto" Vallejo, Pactra, AK itp. Farby akrylowe spirytusowe gdzie rozcieńczalnikiem są alkohole i glikole. Np "akrylowe" Tamiye czy AK RC. W porównaniu z poprzednimi szybciej schną i mają bardziej płynną (bo nie emulsyjną) strukturę. Farby akrylowe rozpuszczlnikowe (celulozowe) gdzie rozcieńczalnikiem są agresywne rozpuszczalniki organiczne. Np Mr Color C, MR Paint, Hataka itp. Odparowują i sieciują jeszcze szybciej i lepiej "płyną". Typ 2 często ma żywice kompatybilne z rozcieńczalnikami celulozowymi, dlatego np. zarówno 2 i 3 można traktować MLT. Ponadto, żywice w typie 2 są również kompatybilne z wodą (moga tworzyć emulsje) i dlatego da się je rozcieńczać "wszystkim". Typ 1 może być kompatybilny z rozcieńczalnikami alkoholowymi, ale zwykle nie z celulozowymi. A farby tzw "olejne" zamiast żywicy akrylowej jako osnowa mają syntetyczne oleje a dawniej naturalne, mineralne. Taki olej w kontakcie z powietrzem również zastyga, ale powoli. Farby akrylowe niemal wyparły olejne z większości zastosowań, bo akryle wodne są wygodniejsze i szybko schną. Spirytusowe lub celulozowe jeszcze szybciej. Na pewno w przypadku plastiku akryle typu 2 i 3 nie będą się gorzej trzymały niż olejne, a lepiej nakładały. Natomiast większość jest zdania, że akryli wodnych w modelarstwie plastkowym należy unikać.
-
Rzeczywiście, do testów najlepsza będzie Tamiya lub Mr Hobby C rozcieńczone MLT. Na początek do konsystencji mleka. Ustaw niskie ciśnienie tak, żeby pluło kropelkami. Potem stopniowo zwiększaj dopóki nie uzyskasz mgiełki i na tym zostaw. Nastepnie z odległości ok 2 cm najpierw otwórz dopływ powietrza a potem stopniowo odciagaj spust. Powinien pojawić się wąski i delikatny strumień farby. Takie zachowanie powinno być powtarzalne. Jeśli nic się nie dzieje, a w pewnym momencie następuje wyplyw silnego strumienia, to masz problem z aero. Można wtedy ew. zwiększyć nieco ciśnienie albo próbować polerowania igły.
-
Testowanie aerografu przez pociągnięcie paru maziajów na papierze to jak testowanie samochodu za pomocą krótkiej przejażdżki po osiedlu. Fajny samochód, jeździ i nie gaśnie. Wygodny, bo po 10 min plecy nie bolą. Polecam.
-
Uważam, że w P.11 i tej skali jakkolwiek spłaszczone koło wyglądałoby fatalnie. Nikt nie wie, czy Kobuz miał owiewki. Nawet jak miał, mogły być w każdej chwili zdjęte. Więc ja robiłbym bez nich. A porządne, dzielone owiewki to raczej kwestia żywicy.
-
To raczej kwestia świadomego kompromisu. Osłony na P.24 (a chyba na nich się wzorowano) są dość wąskie. Wykonanie ich z dwóch połówek tak, żeby zmieściły się w środku pełnowymiarowe koła, zaowocowałoby zapewne karykaturalną grubością. Z dwojga złego, lepiej jest jak jest. Brak szczeliny między kołem a osłoną będzie widoczny tylko z bardzo bliska. Za szerokie owiewki byłyby widoczne zawsze.
-
Do czytania tylko w przeglądarce. A regulamin nie wspomina ani słowem o gwarancji dostępu do treści w przyszłości. Dziękuję bardzo. Swego czasu kupiłem kilka Monografii AJ Press-u w wersji elektronicznej (zabezpieczony PDF). Po zmianie komputera, trzeba było zaktualizować kod dostępu. Teraz wydawnictwo nie istnieje, księgarnia internetowa też nie, a ja zapłaciłem za coś czego nie mogę już użyć. Nie zamierzam powtarzać doświadczenia. Żegnaj Altair.
