Bartku, nie ma potwierdzenia co do kolorów Kubusia z czasów Powstania. To po pierwsze.
Po drugie - elektrownia na Powiślu to nie to samo co zakład energetyczny czy pogotowie energetyczne - nie ma żadnego potwierdzenia na to że w elektrowni mieli na składzie farby czy minię (skoro brakowało im nawet elektrod do spawania, to podręczny warsztacik mieli raczej ubogi...)
Dodatkowo w literaturze (patrz bodajże u A.Jońcy) pojawia się rycina/akwarelka Kubusia autorstwa jednego z budowniczych wozu - i tam Kubuś jest szaro-niebieski.
A farby - prawdopodobnie - mogły być, podobnie jak część blach, z wytwórni szaf pancernych i sejfów.
W Muzeum Wojska Polskiego Kubuś nigdy nie stał w magazynach - praktycznie zawsze był na wystawie plenerowej.
Zaraz po wojnie, był w stanie takim jak go odnaleziono na Powiślu - spalony czy raczej opalony, okopcony.
Potem, gdy miał iść do huty razem z Chwatem, został wciśnięty w krzaki (po zdemontowaniu silnika i wycięciu części ramy - pewnie aby "sztuki do huty się zgadzały") i ukryty na kilka lat...
Po odwilży politycznej został wyciągnięty i wyremontowany przez żyjących jeszcze twórców (przy współudziale ówczesnego wojska) i postawiony na wystawie plenerowej, gdzie przez dziesiątki lat sobie ... niszczał (pamiętam go z lat siedemdziesiątych, bez podłogi, i dołem można było do niego się dostać - za dzieciaka nie był to problem).
Ostatnio (już w tym stuleciu) powtórnie odbudowany i uruchomiony (oczywiście silnik nie oryginalny tylko "z epoki") - stoi może już nie "pod chmurką" a w podcieniach bramy wejściowej budynku MWP.
Pozdrawiam
Tomek