Skocz do zawartości

M.A.V.

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    8 242
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez M.A.V.

  1. bożo wpożo - zaj.... tego Zetora też będziesz kleił ?
  2. Przy okazji - obszerny artykuł tego samego autora i też o Pińsku ukazał się w ostatnim numerze specjalnym Okrętów Wojennych. Tym razem przetłumaczony na polski ale dotyczący okresu kilka lat później: http://www.okretywojenne.pl/ow/katalog/?aid=17&ctid=151 (klikając na tytuł pojawi się skan pierwszej strony artykułu) Ogólnie polecam bo mimo że głównie o Armii Czerwonej to dużo ciekawych fotek
  3. Może kogoś zainteresuje - pojawiło się zupełnie świeże wydawnictwo: "Pińska Flotylla Wojenna w dokumentach i wspomnieniach 1940-41" autor: Walerij Spiczakow Niestety po rosyjsku ale to efekt kilku lat szperania w archiwach oraz wywiadów z żyjącymi jeszcze marynarzami, wiele dopiero co odtajnionych. Ogólnie dotyczy walki marynarzy sowieckich na Prypeci, Berezynie i Dnieprze na samym początku operacji Barbarossa. Ale podobno są też obszerne informacje o przejęciu przez Armię Czerwoną lub wydobyciu+remontach polskich jednostek, które były przeprowadzane jesienią 1939 r. Piszę "podobno" bo nie miałem tego jeszcze w rękach i nie wiem czy będę miał bo cena spora a tematyka trochę poza moimi zainteresowaniami Co więcej - mają być jakieś unikalne archiwalne fotografie, niestety nie wiem jakiej jakości. Wiem tylko tyle że stron jest 384 a w środku ponad 160 fotek, 37 map i 28 rysunków jednostek. Jak ktoś z Rzeszowa to można oglądać na miejscu w sklepie modelarskim "Hobby" na ul. Bernardyńskiej (tylko i wyłącznie) Przez internet do kupienia tylko tutaj: http://www.ww-model.pl/index.php?p5220,pinskaja-wojennaja-flotilija-1940-1941 ewentualnie można zamawiać u samego autora: pinsk.flota@yandex.ru uwaga: pozycja wydawana "własnym" sumptem przez autora więc ilość egzemplarzy bardzo ograniczona
  4. Też tak sądzę. Myślę że było podobnie jak w czołgu - po lewej sternik, po prawej miejsce dla strzelca. I na pewno nie była to jedna i ta sama osoba. Mam przy okazji jedną uwagę choć nie wiem czy nie za późno już na poprawki - na tej archiwalnej fotce rufa jest ewidentnie w odwrócony trapez, rozchodzący się do linii wodnej - nie ma tego u ciebie na modelu.
  5. Wydaje mi się że nie, lecz obawiam się że na to pytanie nie znajdziemy nigdzie odpowiedzi. Jedno wydaje mi się pewne - że został przemalowany na jakiś ciemniejszy kolor bo podczas służby w MDL był biały (albo w jakimś odcieniu białego). Kiedy to nastąpiło to też zagadka. Z tego co pamiętam łodzie latające służące w MDL i przetransferowywane do pińskiego RPL (REL od 1932) nie były później przemalowywane.
  6. M.A.V.

    Klocus wielgus

    Nie wiem czy warsztat jest kontynuowany ale pojawiła się właśnie na rynku książka "Polskie Holowniki Morskie 1920-2015" Do nabycia tutaj : http://www.powr.pl/index.php?p=11,27,195 Może będzie w środku coś interesującego (fotki)
  7. Kapitan1 - nie wiem czy to pordzewienie na pływakach to dobry pomysł bo one z metalem nie miały nic wspólnego Co więcej, o tej fotce we FP (którą potem wrzucił też p11c) odnoszę wrażenie że malowanie był ciemne - jakiś ciemnoszary lub coś w tym stylu. ---------------------------------------- A wracając jeszcze do naszego researchu: Na wstępie musicie mi wybaczyć że fragmenty źródłowe przepisałem, ale ta książka p.Olejki jest dość gruba i nie daje się tak wygiąć żeby zrobić porządne i czytelne skany, a ta książka p.Celarka jest dość lichawo klejona i przy wygięciu na pewno by się rozsypała. A jako że jestem prywatnie wielkim miłośnikiem książek byłoby to barbarzyństwo. Muszę wyrazić swoją opinię bo wcześniej miałem tylko pewne przypuszczenia a teraz mam już prawie pewność - te dwa hydroglizery to były zupełnie dwie inne maszyny: - ślizgacz Farmana - użytkowany przed MDL w latach 20tych. - ślizgacz z CAMSów - użytkowany w MDL w 1932. Jak ja to widzę: Na początku lat 20tych do MDLu trafił hydroglizer typu Farman. Skąd? Dotarłem do informacji iż w Bydgoszczy był taki prywatny ślizgowiec należący do pewnego fabrykanta z Fordonu (niestety nie ma podanego nazwiska), który udostępniał go kadrze Oficerskiej Szkoły dla Podoficerów w Bydgoszczy, którzy pływali nim po Wiśle (pewnie zabierali powabne niewiasty na wodne randkowanie). Może pojazd ów tak się spodobał że kupili we Francji taki sam, albo może został on od owego fabrykanta odkupiony. Tego nie wiem. Nie jest też pewne kiedy trafił do MDLu, ale na pewno znajdował się tam w lecie 1925 (ja szacuje że może rok-dwa wcześniej - dotarłem do informacji że oficerowie MDLu pływali ślizgowcami do przystani Marynarki Wojennej w Gdyni - użytkowana tymczasowo od 23.04.1923, nim wybudowano port w Gdyni ). Następnie w 1926 i 1927 hydroglisery zostały przebazowane do Pińska gdzie bardzo brakowało środków łączności i zamierzano je z takim przeznaczeniem użytkować. Czemu nie ma konkretnej daty? Otóż przewóz jednostek odbywał się transportem kołowym (a może nawet wozami) i trwał wiele miesięcy. Dlatego wydaje mi się że nie przewozili wszystkich jednostek razem. Co do służby "wannolotu" we Flotylli Pińskiej nie posiadam żadnych informacji. Natomiast historia tej samoróbki z CAMSów jest b.dobrze znana więc nie będę się powtarzał. Jedno jest dla mnie absolutnie pewne - żadnych zdjęć tej jednostki nie ma a te wszystkie tutaj zaprezentowane to są tego "wannolotu" w lat 20tych. To takie moje "prywatne" wnioski ze "prywatnego" śledztwa Co więcej mam wrażenie że całe to zamieszanie powstało u p.Olejki (może krzywdzące przypuszczenia ale to w jego publikacji pomieszanie tych jednostek wystąpiło po raz pierwszy - w 1992). Może jeszcze w latach 90tych mogło to ujść ale to najnowsze jego opracowanie o hydroplanach II Rzeczypospolitej to już gruba pozycja, formatu A4, na kredowym papierze. W owym wydaniu dochodzi dla mnie trochę do kuriozalnej sytuacji gdzie na jednej stronie mamy fotkę naszego "wannolotu" opisanego jako konstrukcja z rozbitych CAMSów a obracając stronę mamy cytowaną relację gdzie czarno na białym jest napisane że w tej samoróbce były dwa kadłuby w układzie katamaranu, w dodatku z zachowanym usterzeniem samolotowym. No kurczę może jestem średnio rozgarnięty ale ABSOLUTNIE nijak nie ma się to do zdjęcia Cóż, pewnie przypuszczenia miałem już na wstępie gdy umieściłem zdjęcie "wannolotu" z plażowiczkami - zdjęcie było opisane jako wykonane w latach 20tych a osoba które je wykonywała i opisywała jest dla mnie wiarygodna. Na koniec chciałem poinformować jeszcze o dwóch sprawach: 1) wystosowałem maila do p.Ireneusza Makowskiego - prezesa Stowarzyszenia Historycznego Morskiego Dywizjonu Lotniczego żeby się odniósł do tych rozbieżności. Jak dostanę odpowiedź to na pewno dam znać 2) mam zdjęcie bazy MDLu zrobione z powietrza z niepodważalną datą wykonania - 1925 z łodzi latającej z LeO H.13B (więc wiadomo że było to po kwietniu) - podczas wizyty w bazie niemieckiego hydroplanu Junkers G-23. Otóż na tym zdjęciu w basenie dla motorówek widać zarys "czegoś" co bardzo przypomina nasz "wannolot"
  8. M.A.V.

    Yamato - TAMIYA - 1:350

    To nie taki ciężki.... myślałem że docelowo ze 2kg będzie Co więcej... bardzo mi się podoba to co robisz ale tak teraz siedzę i oglądam i wydaje mi się że jednak stanowczo za dużo tej rdzy... Nie jestem specjalistom od IJN ale mam wrażenie że kadłub mimo wszystko nie powinien mieć jakich zacieków, tzn może i miał ale na pewno nie z rdzy. A już te łańcuchy kotwiczne to już w ogóle mi nie pasują - ten element nie był tak "zardzewiały" nawet u sowieckich pancerników Floty Bałtyckiej które całą wojnę przestały w Leningradzie w dodatku dwie ciężkie zimy w warunkach oblężenia.
  9. Już edytowałem - nie wiem czemu poprzednio fotka się nie wkleiła. To musiał być jakiś sabotaż Ponadto o tym "Farmanowskim" ślizgowcu jest wzmianka w książce Flotylla rzeczna Marynarki Wojennej 1919-1939 autorstwa J.W.Dyskanta z uwagą iż wg relacji bosmata mech. Sebastiana Olberta na przełomie 1927-28 w MDL był jeden ślizgowiec produkcji francuskiej, który przekazano następnie do Pińska - na mojego nosa to jest ten nasz farman-widmo ----------------------------------------------------- Teraz trochę kwitów na hydroglizer-katamaran: Jednozdaniowa wzmianka o budowie ślizgacza wykorzystując fragmenty łodzi latajacych Cams-30E znajduje się w książce W cieniu puckich hydroplanów autorstwa Joanny Grochowskiej i Barbary Kos-Dąbrowskiej (wydawnictwo Maszoperia Literacka, Gdańsk 2010) Jednak uściślając jeszcze tą informację sięgnijmy do relacji świadków: 1) „Z dwóch połatanych i uszczelnionych wodnopłatowców został zrobiony aparat ślizgowy. Te kadłuby camsów zostały połączone ocalałym fragmentem dolnego płata. Ogony z usterzeniem zostały. Pracami kursantów KOWu kierował ppor. Sidorowicz, który zaordynował montaż silnika ze śmigłem pchającym” Tak się przedstawia na ten temat relacja kmdr. ppor. pil. Józefa Rudzkiego żródło: Morski Dywizjon Lotniczy. Wspomnienia lotników, autor Andrzej Celarek, wydawnictwo Oskar, Gdańsk 2013 2) "W 1932 r. w miesiącach marcu i kwietniu, został zmontowany przez kursantów kursu obsługi samolotów MDL ślizgowiec. Został on zmontowany z dwóch kadłubów ze skasowanych wodnosamolotów kadłubowych typu Cams. Silnik Hispano Suiza 180KM zamontowany był na powierzchni obu kadłubów wraz ze śmigłem czteroramiennym pchającym. Na pełnych obrotach silnika osiągnięto szybkość maksymalną 140km/h, natomiast szybkość ślizgową 100km/h" Tak się przedstawia relacja bosmat pil. Maksymiliana Banasiaka żródło: CAMS-30E, autor W.Sankowski, artykuł w "Lotnictwo z szachownicą" ,nr 3, 2002 Ponadto w książce Andrzeja Olejki możemy znaleźć obszerną relację z tego zdarzenia: „W 1932 r. w bazie MDLot. z kadłubów dwóch skasowanych maszyn typu CAMS-30 E połączonych ze sobą i dodanym silnikiem o mocy 180 KM napędzanym przez czterołopatowe śmigło, pod kierunkiem i wg projektu ppor. pil. Gustawa Sidorowicza kursanci Kursu Obsługi Wodnosamolotów zbudowali ślizgowiec w układzie katamaranu mający służyć do startu i lądowania w warunkach zbliżonych do startu bądź wodowania na wodnosamolocie”. Do owego fragmentu jest przypis: - Z. Gryglicki. "Łodzie śmigłowe i wodoloty w Polsce", [w:] SP 1962, nr 26, s.31; relacje ustne kmdr. ppor.pil. Józefa Rudzkiego i bosm. Maksymiliana Banasiuka w zbiorach autora. W jego budowie ponadto wyróżnili się: por. pil. inż. Eugeniusz Podolski, por. pil. obs. Henryk Kołodziejek i st. sierż. pil. Tadeusz Benetkiewicz. Trzyosobowy ślizgowiec który miał służyć do nauki szybkiego pływania dla początkujących pilotów morskich krótko znajdował się w Pucku. U schyłku lata w czasie jednego z pływań (konstrukcja rozwijała prędkość do 100 km/h) doszło do wywrotki i uszkodzenia całej konstrukcji. Niestety do dziś mieszane są informacje czy go naprawiono czy też skasowano. żródło: Lotnictwo morskie II Rzeczypospolitej, autor Andrzej Olejko, wydawnictwo ZP, Warszawa 2010 W tej samej książce kawałek dalej mamy inny fragment: "Pomysł budowy ślizgowca pojawił się wśród personelu MDLot w Pucku w 1932 . Budowę oryginalnego projektu wodnego ślizgowca autorstwa ppor. pil. obs. Gustawa Sidorowicza przeprowadzono w ramach zajęć szkolnych przy wydatnej pomocy kierownika warsztatów MDLot. ppor pil. inż. Eugeniusza Podolskiego. Kadłuby skasowanych maszyn typu CAMS-30E, posiadające normalne stateczniki i stery kierunku, połączono ze sobą częścią płata, na której ustawiono silnik lotniczy HS-150. W kabinie lewego kadłuba mieściły się dwie osoby załogi, w prawym kadłubie zamontowany był zbiornik paliwa oraz miejsce dla trzeciego członka załogi. Stery kierunku połączone były poziomym wspornikiem o profilu lotniczym. Maksymalnie załogę ślizgowca mogły stanowić cztery osoby. Ślizgowiec wykazał w czasie pływań próbnych na Zatoce Puckiej świetne właściwości nautyczne, doskonałą prędkość, mimo że cała konstrukcja była dość mało zwrotna. W ramach pływań rekreacyjnych poza szkoleniem pilotów ślizgowiec był częstym gościem na gdyńskiej plaży, gdzie wśród plażowiczów jednostka wzbudzała niemałe zainteresowanie. U schyłku lata 1932 r. podczas ślizgu po Zatoce Puckiej ślizgowiec został rozbity. Ślizgowiec prowadził na dużej szybkości jego konstruktor G.Sidorowicz i gdy tuż przed molo portu w Pucku wykonał raptowny skręt w kierunku powrotnym co spowodowało wywrócenie się ślizgowca, którego załoga wpadła do wody. Lotników uratowała motorówka MDLot. Por. pil. G.Sidoroowicz oraz por. pil. M.Offierski wyszli z kraksy bez szwanku, natomiast st. sierż. T.Benetkiewicz doznał pęknięcia obojczyka. Po tym wypadku dowódca MDLot. nakazał rozbity ślizgowiec zezłomować, gdyż cała konstrukcja była połamana. Ponadto jeszcze dwie fotki - jedna już znana ale lepszej jakości: Druga fotka jeszcze nie prezentowana: Lokalizacja wydaje się oczywista - to gdyńska plaża bo w tle widać klif Cypla Redłowskiego. Ufff... to wszystkie "kwity" co udało mi się wygrzebać
  10. Miałem się wcześniej ogarnąć ale mam "bardzo gorący okres" w robocie i nie dało rady: Najpierw najważniejszy news pod kątem warsztatowym - znalazłem "potwora z loch ness" Można założyć na 99% że legenda o hydrogliserze firmy Farman we Flotylli Pińskiej jest prawdziwa: źródło: "Zapomniane hydroplany nad Bałtykiem i Polesiem 1924-1937" autor: Andrzej Olejko, Wydawnictwo ZP 2008 Co więcej - oto prawdziwy hit: znalazłem fotkę owej jednostki podczas służby we FP źródło: ze zbiorów kmdr prof. dr hab J.W.Dyskanta Tak więc Kapitan1 - możesz z czystym sumieniem śmigać z warsztatem dalej zaraz wrzucę resztę informacji jakie znalazłem ale zredagowanie jeszcze trochę potrwa
  11. M.A.V.

    Galipolii 1915 1/35

    to nieważne... ważne że wygląda BARDZO dobrze
  12. p11c - i tak i nie.... sytuacja wygląda tak że znalazłem kilka "kwitów" teoretycznie się uzupełniających ale też nie do końca tak mi się to wszystko składa w całość. (np w dwóch różnych książkach p.Olejki są informacje nie pokrywające się - pytanie czy to ze względu na czas między ich publikacją: ponad 10 lat, czy ciągle są nieścisłości w tym temacie). Diabli wiedzą Jedna rzecz nie ulega wątpliwości - to pierwsze zdjęcie (z szachownicą) zostało zrobione na Zatoce Puckiej niedaleko Swarzewa. EDIT: Co ciekawe to "najsłynniejsze" zdjęcie to jest lustrzane odbicie. Na oryginale dziób jest skierowany w lewo oraz po lewej stronie jest brzeg.
  13. Już się wszystko wyjaśniło Jarekk miał rację i ten wannolot to była jednak samoróbka (ale robiona na podstawie egzemplarza hydroglisera firmy Farman należącego do prywatnego właściciela z Bydgoszczy - stąd podobieństwo i całe zamieszanie). Poza tym cały swój krótki żywot spędził na wodach Zatoki Gdańskiej więc potwierdziła się również informacja że jego obecność we FP to błąd. To tylko tak na szybko... wieczorem wrzucę zeskanowany "materiał dowodowy"
  14. TankRed1070 - załogantów od Choroszego też planujesz? Co do rybek to zawsze mnie fascynował ten patent "cukrowy" - kiedyś jak nie było elektroniki to mieli chłopy pomysły
  15. Trochę rzeczywiście by się przydało
  16. toż to normalnie jakiś carski biber
  17. M.A.V.

    HUNTING !!!

    Nie jestem jakimś specjalistą w dziedzinie ale nie spotkałem się na żadnym zdjęciu z takim strzelaniem z Panzerschrecka "na stojaka". Zawsze albo to było na leżąco albo zza zasłony opierając rurę np o mur. Na stojąco bez zasłony to już prędzej walili z Panzerfausta który był jednorazowy - żołnierz strzelał, odrzucał rurę i mógł prażyć potem osłonowo z MP. Dystans również wydaje mi się trochę mały - przy takim układzie figsów na dioramce to miałem od razu skojarzenie z mołotowem
  18. Panowie - nowe wieści prosto z Muzeum MDL. Nie wiem czy dobre czy złe ale przynajmniej jakieś konkrety. Na temat "wannolotu" nic nowego Ale niestety powoli odjeżdża w dal teoria jakoby został przetransferowany do służby śródlądowej. Otóż fakty mówią o tym iż owa "osławiona" Sekcja Hydroglizerów która została w latach 1926-27 przeniesiona do Flotylli Pińskiej składała się z czterech jednostek. I były to małe jednostki na bazie kadłubów motorówek wykonane z drewna. Co więcej każdy hydroglizer był trochę inny (różne były kadłuby i różne silniki), załogę stanowiły 2 lub 3 osoby. Nic więcej tak na szybko nie udało się uzyskać. Co do zamówionych książek to dostałem dziś mail że zostaną wysłane w poniedziałek więc jeszcze kilka dni zejdzie w niepewności. Ja ze swojej strony przewertowałem jeszcze takie pozycje: -Morski Dywizjon Lotniczy w Pucku (seria Zeszyty Helskie nr11) -Polskie lotnictwo morskie 1920-56 (seria Kampanie Lotnicze nr19) -Marynarka Wojenne Polski Odrodzonej 1918-39 2 tomy, autor M.Kułakowski (swoją drogą b.wiele jest tam ciekawych informacji o Flotylli Pińskiej) jednak w owych materiałach na temat "wannolotu" cisza Ale Kapitan1 - nie poddawaj się, modelik coraz konkretniejszy Swoją drogą - jak się okaże że "wannolot" nie ma nic wspólnego z FP to możesz spróbować ofiarować swoją pracę muzeum. Niedawno otwarte i ciągle w rozbudowie - poszukują eksponatów
  19. hola, hola trzymajmy się mimo wszystko faktów żeby nie powstało totalne S-F... Kadłub (burty oraz podstawa pod silnik) były białe, przynajmniej podczas służby w MDLu - ale nie wiem jaki odcień. Co do reszty to nie mam danych.
  20. No właśnie takich pojazdów jak hydroglizery to M.D.L. używał kilka i pewnie stąd całe zamieszanie - również z dostępnych materiałach. W weekend postaram się za czymś pogrzebać. Zamówiłem sobie też te dwie książki p.Olejki których jeszcze nie mam (Jarekk - dzięki ) - może tam coś będzie, ale pewnie przyjadą do mnie dopiero w poniedziałek. Co więcej - namówiłem dziś rano znajomą z Trójmiasta żeby wybrała się do tego "świeżego" muzeum M.D.L. w Pucku. Jak jej się uda to zajrzy tam jutro. Może tam coś będzie ciekawego albo dowie się czegoś u źródeł jeśli będzie jakaś osoba kompetentna. Ja niestety mam za daleko na taki wypad - mieszkam na Śląsku.
  21. Koledzy... nie ma co bić piany... zawsze lepiej wiedzieć więcej niż mniej. Każde info jest cenne Jarekk - dzięki za linki - wstyd ale nie znałem tej księgarni a ofertę mają że Te "Francuskie..." kiedyś licytowałem na allegro ale się zgapiłem i mnie przelicytowali Za to tej ostatniej pozycji to nie znam a też zapowiada się ciekawie. p11c - zapowiada mi się wolny ale deszczowy weekend to jeszcze zgłębie temat tego "wannolotu", może jeszcze się do czegoś dogrzebię bo na razie to tylko tak po łebkach podrzucałem info - co mi wpadło w ręce.
  22. Jarekk - wielki szacun za wygrzebanie tych danych. Człowiek uczy się całe życie. Przy okazji: ja p.Olejki mam dwie książki: cytowany już tutaj przeze mnie Morski Dywizjon Lotniczy (1992) oraz Zatopione hydroplany (2008) i danych przytoczonych przez ciebie tam nie znalazłem. Jakieś inne źródło? Bo chętnie bym się zaopatrzył jak wyszło drukiem Ciekawi mnie to bo jakoś nie bardzo mi się to składa: chociażby fakt że w wielu miejscach powtarza się uwaga że miał on układ katamarana a tutaj nijak mi to nie pasuje. I wychodzi na to że skoro powstał w 1932 to nie mógł być używany w latach 20tych I tu mam zgryz bo wychodzi na to że wcześniej w MDL mieli podobna konstrukcję...
  23. M.A.V.

    Bismarck 1:200 Trumpeter

    Skala dość konkretna więc tą folijkę robisz na zakład czy na styk?
  24. ooo zestawik super i jaki klimatyczny W 35tce to jednak dużo większy wybór jest, ja głównie dłubie w 72 to czasem z figurkami jest ciężko, ale za to taka skala że łatwiej o jakieś modyfikacje bo się tak w oczy nie rzucają
  25. Powiem tak: na pewno to był silnik Hispano-Suiza co do modelu to nie jestem pewny. Czemu H-S ? Otóż w latach 20tych sprzęt mieliśmy głównie od francuzów. Ja coraz bardziej jestem przekonany że ta konstrukcja to był jakiś seryjny model firmy Farman a nie jakiś wyrzeźbiony transformers (wtedy silnik mógłby być nawet poniemiecki). Z francuskich to użytkowaliśmy jeszcze jednostki Lorraine-Dietrich ale to już były potwory z cylindrami w 3 rzędach i zupełnie nie ta moc na taki wannolot. Poza tym na fotkach widać wyraźnie że to była jednostka 8 cylindrowa w układzie V, a nie szeregówka jakie produkował wtedy Fiat (MDL też z takich silników korzystał)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.