Skocz do zawartości

socjo1

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 848
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez socjo1

  1. Wygląda na to, jakby wieść o kolejnym projekcie grupowym zbudziła Cię z letargu? Tak, czy owak zmierzasz w dobrą stronę!
  2. @tomaszzt - dzięki za odpowiedź i pomoc, to miłe.
  3. Fachowca to zawsze warto poczytać. Dzięki serdeczne za naświetlenie problemu.
  4. Syn mój w przerwach we wspólnym robieniu Spitfire'a obyczajem papcia swego zaczytuje się, jak on przed laty, w książce "Flota spod biało-czerwonej" (znasz? Na pewno!). Więc jest na bieżąco z naszymi trawlerami, przetwórniami, czy rybackimi tragediami. Więc z dużym zainteresowaniem dzięki Tobie i producentowi modelu, korzysta z okazji dogłębnego poznania takiego kutra. Czy te kutry budowane były na kadłubie kriegsfishkutera, w jego wymiarach?
  5. Wąska i pełna niebezpieczeństw ścieżka dzieli perfekcję od szaleństwa. Proceduj zatem dalej z myślą czystą i z Bogiem w sercu ku celowi. I nieróbże takich zbliżeń, bo Ci matryca pęknie! No przecież, że fajnie!
  6. A tak przy zastosowaniu przyrządu obserwacyjnego Eyeball Mk 1 (variant left & variant right) , jak to Twoim zdaniem wygląda?
  7. 1. Używać internetu, książek, szukać. Pytać bardziej konkretnie, starajac się pokazać że coś już wyszukaliśmy, a że nie liczymy, że dostaniemy od razu całą kawę na ławę. Napisać dwa słowa o swoich umiejętnościach, preferencjach modelarskich... 2. Poszukać na Forum wątku o niszczycielach Hunt (IBG, 1/700). Kupa przydatnej wiedzy. 3. Zapoznać się z ofertą firmy Mirage dla skali 1/400. Ale to tylko dla tych, którym nie przeszkadza słaba jakość modeli i ich wiek, albo sa hardcorowcami. 4. Przerabiać Flyhawka w skali 1/700 na Pioruna lub Orkana. Ale to już trzeba wiedzieć co i jak. 5. Rzeźbić w 1/700 z Niko. Uwaga - jak w punkcie 3, tylko do tego wieksze koszta. O dodatkach, to może jak już się na coś zdecydujesz, bo lepiej na konkretach omawiać zagadnienie. Michał
  8. W załączonym linku Rob w jednym ze swoich postów omawia i pokazuje, jak wyglądają modeliki kutrów artyleryjskich MGB i ratowniczych RAF od Starling Models w 1/350, o których rozmawialiśmy wcześniej (podtrzymuję chętkę wspólnego zakupu w okolicach stycznia @Sampo @M.A.V. , jak ktoś jeszcze chętny to prosze o sygnał.+ przypominam, myślcie o Micromasterze koniec XI) Fairmile D's (Dogboats) - Atlantic Models 1/350 - Page 2 - Work in Progress - Maritime - Britmodeller.com Fajne detale: figurki i wieżyczki z przejrzystej żywicy.
  9. Jeśli chodzi o kaczora, to nie jest on bynajmniej w kontekście naszego projekciku przypadkowy, a wręcz bardzo, bardzo przeciwnie. Ale nie będę Wam odbierał radości odkrycia!
  10. Czołem Kaczory! Witamy na pokładzie.
  11. Choć to trudne do uwierzenia, ale Wasza skromność przewyższa nawet Waszą uczynność, Mistrzu Sorisie.
  12. No proszę Cię! Jego nie śmiem pomalować niczym innym, niż farbą na osnowie z tranu z wieloryba i ciężkiej wody spod Rjukan. Pigment zaś z chrobotka reniferowego z okolic Trondheim oraz suszonego śledzia z Lofotów. Ze dwie beczki obiecał mi ulać ze swoich zapasów Mistrz @Soris, człek w tych okolicach bywały, więc i w pradawnych recepturach trolli obeznany.
  13. A nie mówiłem - jak tu nie lubić zimorodków?...,
  14. socjo1

    TS-11 ISKRA 1/72

    Ale, że bez husarskich skrzydeł? Albo przynajmniej rogatywki? Lub choćby orła na klacie?
  15. I cóż się dziwisz? Taki to już los człowieczy na tym forum. Tylko dlatego, że jesteś nikim Możesz pogadać z drugim człowiekiem Życie bogate, pełne sekretów W szarym człowieku, w szarym człowieku Oszczędne słowa, twarze, uśmiechy Nie mów za dużo szary człowieku Choć jesteś nikim takim pozostań Szare sekrety dla mnie pozostaw PS. Orzeł wylądował! Doprawdy nie wiem, czy tymi farbami bedzie się tak fantastycznie malowało, jak zapewniał nas tu wiele razy kolega Gała - znany wszak admirator ekstrawagancji wszelakiej. No nie wiem, Michu... Ale wiem jedno. Po otwarciu pudełka i zobaczeniu tych puszek, powietrze wypełniło się charakterystycznym, silnym zapachem. Moja pamięć połączyła go natychmiast z azachem gumy do żucia "Donald", czy też widokiem kolekcji puszek do napojów stojących na szafie. I to było bezcenne - poczuć się młodszym o prawie czterdzieści lat! Szanowni Koledzy po 40-ce - polecam z całego serca! Takie wrażenie naprawdę nie ma ceny. Muszę już kończyć, bo zaraz jeszcze dołączę do jakiejś grupy wintydżowej albo mistrecraftowej - a to już byłoby dla zdrowia psychicznego wręcz niebezpieczne... Wasz Modelak PS. Za pomoc w zdobyciu farb ogromne dzięki dla @bazylms i @bondarek !
  16. Wskazany przez Ciebie okręcina ma całkiem pokaźny zbiorek dokumentacji na nieocenionym Navysource : PC-553 Malone Przy czym ma od razu pięknie rozrysowany kamuflaż na obu burtach, co bardzo ułatwi prace szabloniarskie i pochodne i ukróci dylematy: a co on miał na drugiej burcie? Mała prywata: Farby dla Ciebie zgodnie z rozkładem jazdy dotarły do mnie. Do Patrol Crafta pewnie będą w sam raz. Będziemy się kontaktować. Czyżbyś rozważał dołączenie do naszej flotylli Kaczorów? PS. Przez długie kwadranse w ostatni poniedziałek obserwowaliśmy Cię, wiosłując wraz z Kolegą i synem. Masz piękne, błękitne skrzydełka. Chyba, że był to któryś z Twoich pobratymców. Tak, czy owak - piękne zimorodki żyją na dolnym fragmencie Radomki, a 10 listopada był bardzo przyjemnym dniem na spływ canoe @Szydercza Gała Ja tam wolę ułana Cornell'a, o nim sobie lepiej poczytajcie, takich ludzi nam CZeba Wiadomix!
  17. Zapewne tu właśnie tkwiła źródło, ale i siła jego późniejszego magnetyzmu!
  18. W kwestii ułańskiej fantazji nikt nie może pobić dowódcy tego zgrabnego PeCeta: Rzeczony ów kapitan przez dwa dni obrzucał bombami głębinowymi i ostrzeliwał przez dwie i pół doby japoński okręt podwodny, wciągając do swojej akcji dwa sterowce i kilka kolejnych jednostek. Do końca życia utrzymywał, że zatopił go. Jednak żadna z zaangażowanych w tropienie jednostek nie potwierdziła jakiegokolwiek śladu aktywności czy odnalezienia wroga podczas tej akcji, utrzymując że są to konfabulacje i fantazje kapitana ścigacza. On sam aż do śmierci twierdził, że są to próby dyskredytacji i jak to się dziś mawia - "cancelowania" go. Całości dopełniło ostrzelanie sojuszniczego terytorium Meksyku oraz nieautoryzowane naruszenie jego wód terytorialnych podczas ćwiczeń. Mimo wszystko jednak tak całkiem naszego "Munhausena Pacyfiku" nie udało się "zcancelować", skoro do jego dziedzictwa przyznają (przyznawali się?) choćby John Travolta czy Tom Cruise. Rozwiązanie tej zagadki zostawiam (póki co) Szanownym Czytelnikom - proszę strzelać!
  19. Siedem. Za siedem tygodni startujemy. Zatem pora na playmate tygodnia. Ładnie obfotografowany Patrol Craft PC 546. Wszystko widać, niemal nic nie trzeba się domyślać. Być może uda się załatwić maski dla projektowiczów - wtedy malowanie bedzie czystą przyjemnością! Jak wiele "PeCetów" w 1942 r. pracowicie eskortował konwoje wzdłuż wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, a w roku kolejnym znalazł się po drugiej stronie Atlantyku. Tam jego aktywności objęły potyczki z atakującym niemieckim lotnictwem (11 sierpnia 1943 r. został uszkodzony podczas ataku bombowego, prowadzonego przez Focke-Wulfa 190), pełnienie funkcji przewodników okrętów desantowych w czasie lądowania na Sycylii, a także działania u wybrzeży południowej Francji - której to został ostatecznie przekazany. Na razie wynika, że wraz z Gałą jest nas dwóch chętnych do modelowania tych sympatycznych okręcików, ale czasu do startu - i na decyzję - trochę jeszcze jest. Kiedy, jak nie teraz?...
  20. @Slaw_21 , @mikemc, @LuckyStrike Serdecznie Wam dziekuję za miłe słowa, troszkę aż się czuję speszony . Rzeczywiście, obawiam się, że może być mi trudno wybrać się z nim pod Wrocław. Ale może do Bytomia w końcu zawitam?... Tak, czy owak jak zawsze miło się będzie zobaczyć. To ogromnie miłe, jeśli rzeczywiście ktoś korzysta, z tego co zdarza mi się pokazać. W sumie na tym polega Forum że wzajemnie się inspirujemy, podpowiadamy, pokazujemy... A Osa rzeczywiście wydaje mi się się być pięknym okrętem, co poprawia też jej odbiór jako modelu. Dlatego chciało mi się poświęcać jej czas. Mnie akurat też mocno napędza, jeśli jakiś temat jest mało wyeksplorowany - w zasadzie każdy z dotychczasowych moich modeli okrętów jest typem, który rzadko widuje się w sieci. Chyba pierwszy raz miałem tak, że mimo lupy nagłownej, montowane elementy (głównie anteny na topie masztów) były na granicy widoczności. I póki co - mam uczulenie na struktury w rodzaju kratownicy, plątaniny prętów, klepsydry itd. Proste walce, prostopadłościany - o, to sa przyjemne formy Po pierwsze - BARDZO CIĘ PRZEPRASZAM. Takie miałem wrażenie, że kogoś pominąłem w podziekowaniach. Przecież to Ty mi zaproponowałeś z własnej inicjatywy, że mi podarujesz blaszkę, dzieki czemu mogłem (przy trzecim podejściu) skompletować maszt. Zaraz to nadrobię! A przede wszystkim cieszę się, że się poznaliśmy osobiście. Tak, wyrzutnia Strzał (czyli Fasta) to był element który skleiłem nie wiem do końca jakim sposobem. Kilka elementów z niej po prostu pominałem. Również marzy mi sie, żeby kolejne szkutnicze polonika były dostępne. Mam nadzieję, że to nie jest ostanie słowo czy to Pana Darka, tak samo mam nadzieję, że tacy producenci jak @KrisC od współczesnych trałowców, czy @Rafly z One Man Shipyard jeszcze nas czymś zaskoczą - tym bardziej, że ich produkty akurat są opracowane świetnie i powinny stanowić wzorzec małych inicjatyw modelarskich. Chyba od tych trudnych modeli, które wymagają w nie włożenia wole... serca, sie nie uwolnię.... Może to jest jakiś modelarski syndrom sztokholmski? Z ust człowieka, który w Albatrosie siedem razy przeciskał wieloryba przez ucho igielne... Zaraz, coś chyba inaczej było w tym Albatrosie? OK, który Albatrosowi pakował do kabiny siedem panien mądrych?... No nie wiem, jakoś tak coś tam przy tym Albatrosie bardzo się namęczyłeś. W każdym razie - spod Twoich opuszków taka pochwała znaczy bardzo wiele -dziękuję. Pozostaje sobie i wszystkim, mieć Marcinie nadzieję, że i u Ciebie płodny pędzel starego mistrza nie pisnął jeszcze ostatniego słowa! Chwileczkę. Już! Pańskie życzenie jest dla mnie rozkazem, Wasza Szyderczość! Tak to sobie uwidziałem, że tego nie zatyram. Wystarczy, że moje "Atlantyki" wyglądają zalatują złomiarnią. A teraz tzw. "funfact". Poprzednie galerie robiłem na szarym tle. modele wychodziły mało wyraziste. Teraz próbowałem zrobić na białym - efekt był znacznie gorszy. Postanowiłem zatem sięgnąć po tło czarne. Niestety nie miałem w domu odpowiedniego brystolu itd. Na szczęście potrzeba (ar)matką wynalazków: Wygrzebałem z szafy wodoodporny worek kajakowy. Nie jest idealny, ale swoje zadanie spełnił. Na koniec pytanie do rabina bardziej biegłego w sztuce niż ja. @Szydercza Gała No właśnie w tej kwestii mam problem, którym chciałbym się tutaj podzielić i mam nadzieję, że rozstrzygniesz moje dylematy. Jako Twój Samozwańczy Przyśrubas (byłem w swojej karierze również czyimś przybiurasem, ale to nie to samo...) czuję się po prostu z tym źle. No bo chcąc zachować zasady śrubokoszerności, przykleiłem dwie zewnętrzne śruby odsiębiernie. Potem przyklejam środkową śrubę i patrzam na zewnętrzną prawą. Myślę sobie - dobrze jest, są odsiebiernie. Ale potem patrzam na lewą zewnętrzną i ... kurczę, jest ze środkową dosiębierna! No to trach, wyrywam śruby i przyklejam jeszcze raz, tym razem patrząc na lewą. Pasuje. Ale znów - tym razem środkowa z prawą są dosiębierne. Tak zrobiłem jeszcze parę razy i.... NIC! Jakbym nie próbował, wciąż środkowa śruba nie pasuje z jedną zewnętrznych. Panie Premierze, jak żyć? (jeśli to, co napisałem, brzmi zbyt skomplikowanie, mogę przygotować DIAGRRRAM w formie rysunkowej).
  21. Czołem, Myślę, ze dziś jest dobry dzień na prezentację okrętu spod biało-czerwonej bandery. Mojego pierwszego spod naszego znaku, a trzeciego skończonego modelu szkutniczego (no, powiedzmy). Ponieważ materiałów o Osach (lub Morkach - tak je nazywano od skrótu oficjalnej nazwy Małe Okręty Rakietowe) jest w internecie dużo i jest on łatwo dostępny, tego wątku nie będę rozwijał. Natomiast przypomnę jedną rzecz. Kiedy w 1965 r. wcielano do polskiej służby pierwszy z 13 okrętów tej klasy, nikomu się nie śniło, że posłużą one ponad 40 lat i że kiedy na ostatnich opuszczane będą bandery, Polska będzie jednym z członków NATO. Właśnie ORP Władysławowu (wszystkie polskie Osy nosiły nazwy pomorskich miast) przypadł w udziale los "ostatniego Mohikanina". Po trzydziestu latach służby, zakończył ją w 2006 roku, aby po kilku latach trafić do muzeum w Kołobrzegu. Ot, taka pogmatwana ta nasza historia - o czym warto wspomnieć zwłaszcza dziś. Model wyprodukował kolega @pd-3d w technologii druku 3D, wzbogaconego bogatą i bardzo precyzyjną (miejscami nawet za bardzo - moim zdaniem) blachą fototrawioną. Na temat modelu dyskutowaliśmy choćby TUTAJ (in-box, wrażenia, uwagi). Oczywiście, polecam również lekturę mojego warsztatu. Jak widać, z modelu można wyciągnąć całkiem sporo. Jest to jednak zestaw dla zaawansowanych i gotowych na walkę z materią. Do głównych trudności zaliczyłbym poważne niedopasowanie części kadłuba, bezużyteczne relingi (konieczność dorobienia nowych od podstaw lub sztukowania z blaszek spoza zestawu) i niepotrzebną komplikację montażu niektórych części fototrawionych. Do zestawu nie dołączono też jakichkolwiek kalkomanii. Część z tych niedomagań wynika zapewne z mechanicznego przeskalowania modelu ze skali 1:200, w której został oryginalnie zaprojektowany. Muszę natomiast pochwalić producenta za "obsługę klienta". Kiedy poprosiłem o dosłanie blachy i kilku części, które zniszczyłem/zgubiłem/pożarł mi je dywan, za niewielką dopłatą, szybko i sprawnie Pan Darek mi je dosłał. Nadmienię jeszcze, że poza brakiem kalkomanii i nieszczęsnymi relingami, które ostatecznie dorobiłem z mosiężnych drucików i elastycznych nici Uschi, zestaw jest dość kompletny: zawiera wiele drobnych szczegółów, występujacych w oryginale. Musiałem jednak dodać brakujące: głośnik przez mostkiem, koła ratunkowe, koło sterowe, celownik krzyżowy, kilka ducików imitujących instalacje oraz wymieniłem wieżyczki strzeleckie AK-230 na nieco delikatniejsze, pochodzące z zestawu North Star Models. Lampy powstały z wyciągniętych kawałków przeźroczystych ramek (kilku brakuje, tak jak mi brakuje zapału do ich dorobienia). Z drutu dorobiłem też drabinki klamrowe oraz anteny na topach masztu (wiem, że na tych powiększeniach nie wyglądają najlepiej - uwierzcie mi, na żywo nie rzuca się to tak w oczy). Z drutu wolframowego powstały anteny i olinowanie. Niejakie kontrowersje wzbudziła konwencja prezentacji "odpalanego pocisku". Wiem, jest to swoista licentia poetica, na którą sobie pozwoliłem. Osobiście jestem z niej zadowolony, uważam że to ożywia model i dodaje oryginalności, ale rozumiem stanowisko odmienne. Dodam jeszcze, że paszcze na pociskach malowane przez naszych marynarzy, też nie były arcydziełem sztuki malarskiej... Last but not least... Ostateczną formę model zawdzięcza pomocy czterech osób, którym chcę ogromnie podziękować: Pawła @Sampo który podarował mi niewykorzystaną przez niego blaszkę, dzieki której mogłem uzupełnić zgubione przez siebie części, Zbyszka @M.A.V. który niezawodnie wspomógł mnie dokumentacją, ale przede wszystkim duetowi dwóch Marków @donalyah00 oraz@Soris Zaprojektowali i wykonali takie kalkomanie oraz tabliczki, że kiedy je po raz pierwszy zobaczyłem - nie wiedziałem, co powiedzieć. Wierzcie, nie zdarza mi się to często! Właściwie cała reszta modelu stała się tylko dodatkiem . Zresztą sami popatrzcie! W ogóle bardzo dziękuję wszystkim, którzy mnie dopingowali, podpowiadali i konstruktywnie krytykowali, czy też zechcieli zaprezentować nam w wątku warsztatowym swoje fascynujące zbiory. To był dodatkowy smaczek tej budowy. Na koniec jeszcze zdjęcie, pokazujące wielkość rzeczywistą modelu: Acha, no i jednak najważniejsze: wszystkiego najlepszego z okazji naszego WSPÓLNEGO święta. Warto o niej pamiętać: Michał
  22. No dobrze. A Pan? @Szydercza Gała napisał: Tym bardziej projekt - niewypał - ze 102 mm.
  23. EDIT: Najważniejsze informacje nt. okrętów i dokumentacji. 1. HISTORYJKA Nazwa klasy to PC-461-class submarine chasers. 461 pochodzi od pierwszego wybudowanego patrolowca tej klasy, PC 461 (najwyższy numer, jaki otrzymała jednostka tej klasy to 1569). Czasem występuje również nazwa PC 173-Foot Submarine Chaser. Liczba 173 wskazuje na długość okrętów w stopach (czyli 53 metry). Co ciekawe, wielu autorów podkreśla analogie ze słynniejszymi brytyjskimi odpowiednikami - korwetami typu Flower. W 17 stoczniach zbudowano ogółem ponad 340 jednostek (Flowerów -294) , wiele z nich przebudowano na małe kanonierki, trałowce, czy inne wyspecjalizowane okręty. Podobnie jak korwety, ich projekt powstał jeszcze przed rozpoczęciem działań zbrojnych przez państwo i ich powstanie miało równie krytyczne znaczenie (pierwsze półrocze 1942 to dla U-bootów buszujących na zachodnim Atlantyku to tzw. "drugie szczęśliwe czasy"). Domeną ścigaczy były właśnie działania przybrzeżne, okazały się nieocenione w eskortowaniu konwojów wzdłuż wybrzeży Ameryki i na Morzu Karaibskim (ropa i inne surowce!). Produkcja wyhamowała gwałtownie pod koniec 1943 - ścigacze wypełniły swoją rolę gap fillerów. Do słuzby wchodziły większe okręty, choćby niszczyciele eskortowe. Część ścigaczy trafiła wówczas na druga stronę Atlantyku, gdzie np. dzięki zwrotności i małemu zanurzeniu często wspierały wszelkie operacje desantowe. Oczywiście, nie brakowało ich również na Pacyfiku. Acha, było jeszcze jedno podobieństwo do korwet Flower - równie źle zachowywały sie na morzu, przechyły 45 stopni nie należały do rzadkości. 2. PODSTAWOWE INFORMACJE I DOKUMENTACJA W SIECI ORAZ NA PAPIERZE Patrolowce "w pigułce", garść wstępnych informacji, okraszonych ciekawymi i atrakcyjnymi zdjęciami. Dobre na pierwszy strzał i zapoznanie się z zagadnieniem: PC-461 Class Submarine Chasers Color Photographs – Inch High Guy PC-461 class | laststandonzombieisland Ponad 50 fotografii: Патрульные корабли типа "PC-461" | Энциклопедия военной техники - Submarine Chaser Photo Index Podstrona archiwalnego serwisu Navsource zawierającego informacje o każdym niemal amerykańskim okręcie, w miarę możliwości ze zdjęciem lub zdjęciami. PC-553 Malone Warto zajrzeć w tę zakłądkę - zawiera plany patrolowca oraz rozrysowanie jednego z wariantów kamuflażu. PC-1253 Tutaj zaś pieknie obfotografowane wnętrze ścigacza. Z punktu widzenia modelarza rzecz nieprzydatna, ale ciekawa. WWII PCs - World War 2 Patrol Crafts - PCSA Garść informacji historycznych nt. służby patrolowców. Wydaje się, że osiągnięcia, jesli chodzi o zatopienia okrętów podwodnych, są podane nieco zbyt optymistycznie (w porównaniu do ustaleń innych badaczy). zestawienia tabelaryczne. Gdzie zbudowane, co się z nimi stało etc. US Navy Sub Chasers, 1940-1945 Sub Chasers PC SC PCE PCS WWII PC-461 class Patrol crafts - Allied Warships of WWII - uboat.net Jeśli chodzi o publikacje drukowane, to mamy jedną książkę w całości poswięconą zagadnieniu (niestety, wydaną w sposób chałupniczy - bardzo kiepskie zdjęcia, brak planów - jest za to ok. 30 b. wartosciowtych rysunków detali). W drugiej zaś, "zbiorówce" mamy ok. 15 stron poświęconych Patrol Craftom. Teraz to, co prawdziwe Kaczory @Szydercza Gała @M.A.V.@zaruk @Lipa @jawkers @Lipa @Kingfisher lubią najbardziej. Tylko nie przejmujcie się za bardzo, proszę! Ja po prostu jestem popierdułkowym zbokiem, ale rozumiem, że nie każdy musi... Zwłaszcza nie straszmy MICHU tzw. beniaminków ekstraklasy, co do których jest szansa że wejdą z nami na pokład projektu. Zapraszam do lektury. 3. KORNISZON OKIEM MODELARSKIEM Model produkcji "Seed" przedstawia jednostkę raczej wcześniejszą. Tak jak pisałem wcześniej, ponad 350 wybudowanych jednostek w 17 stoczniach w warunkach pośpiechu i (jednak nawet w Ameryce) pewnych niedostatków komponentów skutkowało tym, że okręty trafiały do linii nie zawsze kompletnie wyposażone. Zatem prześledźmy, jak zmieniało się wyposażenie i na jakie detale zwrócić uwagę, a także którzy producenci dodatków ułatwią nam życie. UWAGA: najwiekszy asortyment ma francuski producent Black Cat. Będe go oznaczał w tekscie . Dla nas jest to istotne o tyle, że od jakiegoś czasu sprowadza go sklep mojehobby i odpada droga przesyłka (chociaż część rzeczy jest na zamówienie). Niektóre zestawy ma bardzo dobre, inne średnie, ale z reguły trzyma poziom. A często bywa jedyną łatwą dostępną alternatywą do części fabrycznych. Czasem też widać na tych częściach warstwice po druku 3D, ale na to pomaga warstwa podkładu lub farby i lekka polerka. 1. uzbrojenie artyleryjskie: Wczesne wersje miały 2 x działa trzycalowe. Tak, jak w modelu. Później, stopniowo zamieniano tylne działo na Boforsa. Najczęściej wokół niego pojawiała się okrągła osłona i druciany stelaż chroniący nadbudówkę i atrapę komina (bo PC był napędzany Dieslami i w kominie były tylko nawiewy - ale to wie każdy...) przed przypadkowym ostrzałem. Bofors to oczywiście ale także chyba HS Models (dostępny w MH) HSL-U350021S który wygląda na ładniejszy, ale droższy (i nie wiemy ile dział jest w paczce. Jak niebawem się dowiemy, to powiemy) a. Oerlikony. W modelu sa trzy Oerlikony. Warto zwrócić uwagę, że wczesne egzemplarze chyba częściej miały tylko dwa, bez tego na szczycie mostku. Niektóre późniejsze dostawały kolejne dwa, zlokalizowane niesymetrycznie, na śródokręciu. Wtedy często łódkę układano... po skosie. Jak poniżej. Na zdjęciu widać ustawione pionowo lufy Oerlikonów w osłonach. Takie wzwiedzione pukawki (bez flaka) - Na fotce warto zwrócić też uwagę na bomby głębinowe Mk.9, ich zasobniki i tuptasie. (na foto: PC 1231) 2. Bomby głębinowe Na początku: dwie zrzutnie bomb głębinowych na rufie, ...a także dwie burtowe wyrzutnie/miotacze "K" (K-guns) i zapasowe bomby na czymś co sobie roboczo nazwałem "koziołkami". Później, bomby poładowano do specjalnych koszy, które pozwalały oszczędzić miejsce i skrócić czas przeładowania do miotaczy: A później (pewnie tak od 1944 r.) na niektórych ścigaczach można dostrzec inne, późniejsze bomby, Mk. 9. Ich opływowy kształt powodował bardziej prostoliniowe opadanie (mogły mieć też zwiększone możliwą głębokość detonacji oraz prędkość opadania, co było kluczowe wobec zwalczania coraz głębiej zanurzających się okrętów podwodnych). Nie jest to rzecz super-częsta, ale występowała. A poniższe zdjęcie jest piękne i koniec. Do dyskusji nie zapraszam, bo nie ma o czym. Widoczne bomby Mk.9, kosze - magazynki bomb i inne detale. Ale, ale, co my tu jeszcze widzimy (poza tuptasiami?) Ciekawy schowek - szafka na lewo od komina. Zwróćcie tez uwagę na zejściówkę - ale o tym w dalszej części odcinka. Tak samo, jak i o małych tratwach w pobliżu kosza z bombami głębinowymi. (PC 600, styczeń 1944 - jak widać, okręt musiał przejść "refit", czyli modernizację). Wszelkie typy tych beczułek i ich zrzutni wszelakich robi , o dziwo baryły Mk.9 i ich zrzutnie z koszami również rodzime oldskulowe Niko. 3. Rzecz o przewagach jeża nad myszami. Najlepsze zostawiłem Wam na koniec. Pułapkę na . Czyli . Oczywiście (zestaw mousetraps). Moim zdaniem jest to bardzo ciekawa rzecz. Tym bardziej, że niezbyt często można znaleźć tego rodzaju urządzenia na okrętach - występowały niemal wyłącznie właśnie na ścigaczach okrętów podwodnych. Wyglądało to tak: Chyba, że przychodził Pan Myszpułapek i robił tak: A potem po obu stronach dziobu było tak: Ta płyta z górnego zdjęcia zawijała się na pokład, jak muszołapka była roztwarta. EDIT 23.11.2025: Niestety, nie była to broń zbyt efektywna. Hedgehog z racji większej ilości pocisków w salwie, miał wieksze prawdopodobieństwo trafienia w cel, poza tym był wyrzutnią stabilizowaną. Najbardziej spektakularnym "sukcesem" było zatopienie niszczyciela klasy Gleaves USS Turner z ponad połową załogi (ok. 140 ludzi zginęło) w styczniu 1944 r. Okręt zatonął po eksplozji, prawdopodobnie spowodowanej detonacją własnych ładunków do "moustrapa". Doniesień o sukcesach w zwalczaniu wrogich okrętów podwodnych brak. I terza ważna uwaga natury zoologicznej. Otóż pułapka na to nie to samo co przerżnięty na pół, ani nawet na ćwierć, słynniejszy . Bo ten drugi był rodzajem moździerza, gdzie pociski nie miały własnego napędu, a nasze myszy popylały z rakietką w d... Dzięki temu same stależe były lżejsze, a i okręt narażony na mniejsze przeciążenia, niż w przypadku odpalania pocisków z Hedgehoga. Natomiast: trudno jest z boku dojrzeć, czy dany okręt ma myszołapkę, czy nie. Dlatego dla późniejszych egzemplarzy, pewnie od 1944 r. można założyć, jeśli nie występują przesłanki przeciwne - że mają i już. To raz, dwa: zdarzały się też jednostki z podwójnymi myszołapkami, gdzie drugie takie samo urządzenie stało za pierwszym. 4. Radar i maszt Na początku - brak radaru, albo wczesny radar typu SA-1, widoczny np. na widocznym kilka postów niżej, dobrze udokumentowanym PC 546. Też bardzo ciekawy detal - prawie jak kot w worku (ważna uwaga: jego nie robi , hehe...). Ładnie widać osłonę radaru na poniższym zdjęciu (poza tym: ponownie tuptusie i Oerlikon na mostku. I jeszcze coś, o czym za chwilę...) EDIT 23.11.2025: Kolejne, godne uwagi zdjęcie. PC 489 - kolejny dobrze obfotografowany okręt. Poza osłoną radaru widać kształt bocianiego gniazda, Oerlikony coś w rodzaju dalmierza na mostku oraz zasobniki na pociski. I jeszcze kilka innych, ciekawych detali. Tuptasiów brak :-(. To w zakładce dot. PC 489 na stronie navysource jest najwięcej zdjęć przedstawiających ten radar. Potem to juz klasycznie, radar typu SL z wydłużoną kopułą na topie masztu. Anteny na rei mogły uzupełniać system wykrywania swój-obcy (IFF) w postaci małych obręczy, umieszczonych poziomo na wspornikach nad reją, system komunikacji UKF pomiędzy jednostkami (TBS - talk between ships) w postaci krzyża na końcu rei oraz lamp pozycyjno bojowych (niewielkie talerzyki po dwie - trzy na każdej stronie rei). Pewnie było tego więcej, ale niestety tutaj pozory mojej wiedzy się kończą. Ach, jeszcze kwestia samego masztu. Ogromna większość miała normalne, palowe maszty, podczas gdy pojedyncze egzemplarze miały maszt - trójnóg i to bardzo ciekawie rozwiązany, bo maszt główny wznosił się od strony rufy, a od przodu poprowadzono dwa cieńsze wsporniki - szalenie rzadka rzecz. Takie rozwiązanie widzicie na poniżej zamieszonej focie Haakona Niektóre okręty miały bocianie gniazdo, inne nie (mniejszość). I teraz taki funfact : Na okrętach anglojęzycznych inne ptaki zamieszkują maszty, bo u nich występuje crows nest. Tia, wrony na maszcie - widział to kto? G.. się znają i tyle. Bociana nie odpuścimy! 5. Skoro już jesteśmy na mostku i w okolicach. Po pierwsze, warto zwrrócić uwagę na formę osłony czoła mostku i skrzydeł nadbudówki. Albo mamy reling goły i wesoły, albo z osłoną z tkaniny, albo przyspawali tam Panowie kawał blachy. Jak poniżej: (Haakon w jednej z odsłon. Ciekawy jest także radionamiernik (DF - direction finding) przed mostkiem, a także radar, tym razem brytyjski, typu 291 na topie masztu). No i trójpalowy maszt. Na górnej krawędzi osłony mostka mamy również à la britannique rozbijacz wiatru/bryzgów. 6. Wiele tutaj słów padło o dodatkach. Na wstępie przyda Wam się to: Czyli siatka. Popatrzcie, jak to wyglądało na okręcikach: Jak to zrobić? Można kupić sobie herbatkę, gdzie macie takie piękne siateczki plastikowe i przyklejać do relingów. Będzie piekne, trójwymiarowe i fakturowane... Ja zaś prawdopodobni nabędę blaszkę Flyhawka o numerze 350016. Chyba, że... Dobry Człowiek mógłby nam wytrawić blaszkę? 7. Popierdułki na które również można (nie twierdzę, że warto) zwrócić uwagę, to np. - zejściówkowa zdrada. Na okręcie w poblizu rufy znajdował się luk w pokładzie, pod którym była schodnia prowadząca do mesy i dalej. Aby ludziom nia lało się na głowę, nad lukiem była osłona która miała formę szmacianej budki lub budkowatej budki, zamkniętej drzwiczkami. Na przykład ładnie to widać tutaj: Jako żywo, żadnej wentylatorni tam nie ma. A tak zdaje się, podał to w swoim modelu Seed. Szmacizm budki również rzuca się w oczy na powyższym zdjęciu. A że tuptasiów na nim nie widać, to już chyba wszyscy razem przeczuwamy i współodczuwamy ten smutek. I nie łagodzi go nawet fakt, że dwa zdjęcia wcześniej widać ładnie, jak okręcik był mały, a d...cię miał tak chudą, że nawet mu się zrzutnie bąb g. nie mieściły i trzeba je było podpierać kONtownikami, Kurniki za kominem. Fakulatywnie, ale bywały (przypominam o Swietny też jest daszek, nosze, bele drewna i butle spawalnicze... Ktoś dorobi imadło ? Jest tu jeszcze jeden bardzo słodki detal, ale póki co go zostawię dla siebie. A może ktoś wie, o czym myślę? (PC 598, Zatoka Humoldta na Nowej Gwinei, jesień 1944). - konfiguracje tratw ratunkowych (owalne/prostokątne), do tego możliwość występowania dodatkowych małych tratw na burtach w okolicach zrzutni bomb głebinowych (prawdę mówiąc, nie wiem czy tutaj nie trzeba sobie poskreczować) -kształt falochronu na pokładzie dziobowym (klinowaty lub półokrągły), przed działem. Moim zdaniem rzecz już dla niezłych zboków i przekotów. - ultrapopierdułki w rodzaju rur głosowych na mostku, bardzo dziwnego kształtu pojemnika na flagi (zaraz za masztem), czy obecności windy do żurawika łodziowego (wiem, zawse możemy narzucić na windę malowniczą kapę!). Na to wjeżdża cały na biało z zestawami boat winches+ flag bags oraz deck accesories. Które chyba najlepiej zakupić spółdzielczo, jeśli ktoś chce. - wyrostki na atrapie komina. Potrafiły być różne. No. A temu, kto wykazał się prawdziwym heroizmem i dotarł aż tutaj, doradzam aby do opisanych powyżej rewelacji podszedł, jak Ci dwaj uroczy staruszkowie: Koniec i Mk.9 bąba, kto przeczytał, ten... bardzo cierpliwy. Za co Mu dziękuję. Ach, byłbym zapomniał - TUPTASIE! No tuptasie to są tuptasie, każdy powyżej tuptasie już widział i wie, co to jest i z czym to się je. Choć nie występowały zawsze i nie zawsze były takie same. Jesteśmy po słowie z Dobrym Ludziem, że może nam przygotować tuptasie w formie kalkomanii, jak również jakieś numerki, banderki i tak dalej. Tylko trzeba dać mu znać z wyprzedzeniem. ------------------ Jestem! L'Arsenal wraz z dodatkami. Jako norweski King Haakon VII z okolic 1943 roku w kamuflażu "ameby". Dobrze, że uściśliłeś, że chodzi o okręt. Palma jest chyba jednak większą, niż patrolowiec.
  24. A potem stwierdzisz, że na odwrót, bo ci się znudziło. Też pięknie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.