Skocz do zawartości

socjo1

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 867
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez socjo1

  1. Interesuję się wczesnymi "błotniakami" (tłumaczenie nazwy Harrier), więc tylko o nich mogę się wypowiedzieć. Kiedyś robiłem falklandzkiego GR.3 z Hasegawy i wspominam go mile. Możesz sobie go obejrzeć tu: https://pwm.org.pl/viewtopic.php?f=13&t=17414 Jeśli chodzi o FRS.1 to Italka jest dobrym modelem, Airfix też - ale ma bardzo szerokie linie podziałowe, co psuje efekt. Na forum niebieskim (PWM) w dziale konkursowym alex - specjalista od Falklandów - prowadzi bardzo sumiennie warsztat porównawczy, warto go śledzić.
  2. Pamiętaj, że kiedy trzon eskorty stanowiły korwety (ok. 16 węzłów) , wszelkiej maści kutry (w tym pożyczone od US Coast Guard), to mogły sobie przeciwnika goooo... i jeszcze trochę ... oooonić. Z kolei US czterofajkowce miały promień skrętu o ile dobrze pamietam rzędu conajmniej krązownika i U boot był w stanie je łatwo wymanewrować. No więc siłą rzeczy strzelali ile mogli i jak mogli. Natomiast skutki bywały różne - relacje wspominają, że pociski często się ześlizgiwały po obłościach kadłuba, w dodatku stal z którego był zrobiony miała bardzo dużą twardośc i nie bbyło łatwo osiągnąć penetracji. Kapitan MacIntyre sie pięklił, że absolutnie nieskuteczna była artyleria amerykańskich niszczycieli eskortowych (działa 3"/50 czyli 76 mm). "Kwiatki" z kolei kołysały się nawet na mokrej trawie, jak mówiło popularne powiedzonko. Za to raporty alarmowały, że powyżej 4 stopni Beauforta ich skuteczność jest bardzo mocno problematyczna - tak jako platformy do strzelań artyleryjskich, jak i do działań przeciwpodwodnych (skuteczność asdicu, stabilność odpaleń z miotaczy b.g.). Dodatkowo - podkreslano, że choroba morska załóg jest na tyle częsta , że stanowi powaznym problem zmniejszający efektywność walki. Wady te zmniejszono lub zlikwidowano na większych jednostkach - niezrównane pod tym względem były fregaty River, również jednak mniejsze Castle stanowiły znaczący postęp (choć żadna z nich nie imponowała prędkością - skutek zastosowania napędu - tłokowego silnika parowego). (DYGRESJA: rozmiar nie był automatycznie związany z lepszą praca na fali: amerykańskie nisczyciele eskortowe były bardzo krytykowane były przez Anglików za bardzo szybką i "nerwową" charakterystykę przechyłów). Dodatkowo, tak jak pisałem , opracowano "sharka" - specjalny, ciężki pocisk który m.in. miał nie rykoszetować. Miał bbyć używany na bliskim dytansie, używając go, miano celować w kadłub U-boota pod linią wodną. Pozdrawiam, Michał.
  3. Tak, 1/350 - myślę, że zainteresowanie będzie większe niż jednoosobowe ;-)! Wielkie dzięki!
  4. Tego typu akcje były dość częste w pierwszej połowie wojny, gdy taktyka U-bootów zakładała ataki na powierzchni, działania okrętów eskorty nie grzeszyły skutecznością, a nasycenie alianckim lotnictwem było znikome. Black Swany z grupy eskortowej dowodzonej przez Walkera też taranowały, pamiętam że czytałem u Blaira, że zdarzył się przypadek, że jeden z Niemców nawet przeskoczył na pokład eskortowca. Choć to trudne do uwierzenia. Jeden z oficerów Royal Navy był tak niskiego zdania o umiejętnościach swoich kolegów z Kanady (co było splotem wielu czynników, m.in. ubogiego wyposażenia korwet produktowanych w Kanadzie) , iż pisał, że w ich przypadku taran pozostaje najskuteczniejszym środkiem walki. Właśnie dlatego na wprowadzanych od 43/44 nowej generacji eskortowców (jak na pokazywanej przeze mnie w galerii korwecie) armata była montowana na specjalnej platformie. Oczywiście, miała ona na celu podniesienie działa i zmniejszenie zalewania przez fale, ale kształt platformy i jej wyniesienie ponad szerszy pokład miały umożliwiać też oddawanie strzałów na bliski dystans, przy ujemnych kątach podniesienia (wprowadzono też specjalne pociski typu Shark, skuteczne w przebijaniu kadłubów U-bootów). W praktyce rzadko kiedy wykorzystywano tę cechę, bo w drugiej połowie wojny nie dochodziło juz do tak zaciętych starć na powierzchni...
  5. Te foty z Assinaboine widziałem wcześniej - naprawdę niesamowity dramatyzm z nich bije, zresztą jak z całej akcji...
  6. Micromaster właśnie zaanonsował wypuszczenie boxów do Oerlikonów w 1/350. Akcesorium które pewnie każdemu się przyda, a w modelach jest traktowane po macoszemu (wysiłki producentów akcesoriów też nie powalały...) https://micromaster.co.nz/collections/featured-products/products/1-350-royal-navy-20mm-oerlikon-ready-use-lockers-x42-4-sizes Ponieważ i tak będę pisał do Simona podziekowanie za extra bliźniacze Oerlikony, które mi dorzucił do ostatniego zamówienia (szło coś koło 3 tygodni), to przy okazji zapytam, czy nie nie ma w planach lornetek obserwacyjnych z pomostów i generatorów dymu. W moim przekonaniu są to bardzo uniwersalne zestawy, które mogą być przydatne w wielu modelach.
  7. Z kolei te kołnierze, jeśli by ich brakowało, lub się uszkodziły, można zgrabnie dorobić z cynowego drucika lutowniczego. Jest bardzo miękki, więc łatwo go się formuje, m.in. spłaszcza. Tak zrobiłem to w korwetce (łańcuch z Trumpetera):
  8. Przypomnij proszę, z jakiego zestawu jest ta wieża?
  9. Szukam w swoich materiałach, ale na razie "efectus jest nullus". Jeśli coś znajdę, to dam znać. 2 hipotezy na szybko: - działanie filtra fotograficznego (choć wtedy powstaje pytanie, co z białym kominem)? -wydaje mi się, że kolor WA blue miał też jakieś ciemniejsze odmiany. Ale to już trzeba się przekopać przez Alana Ravena: https://www.shipcamouflage.com/3_1.htm farby: - oprócz AK są też bardzo przyjemne w malowaniu (jak na akryle) Lifecolory. To nimi malowałem korwetkę. Choć biały warto przyciemnić, żeby nie bił po oczach. Oczywiście, świętym graalem merytoryki są oleje Royal Sovereign (i w ogóle chwalone na Britku), ale w Polsce niedostępne (najbliżej to chyba z Niemiec), no i trzeba lubić oleje.. - co do skracania tylnego komina: o ile mnie nie myli pamięć, na blaszce WEM jest sugestia, że rżnąć należy go o 3 mm. w tym wątku jest parę słów o Eskimo, ale niestety chyba nic rozstrzygającego, ale warto go prześledzić: http://www.shipmodels.info/mws_forum/viewtopic.php?f=49&t=35073&start=20
  10. Jakbyś zamówił części 3D z Black Cata (za wysyłkę raptem 4 euro), to byś się nie musiał zastanawiać, jak to zmontować
  11. O czym myślisz w czasie tak fascynującego zajęcia? (efekt podziwiam i samozaparcie również!)
  12. Czekam na dwie książki angielskie ze szkicami i planami, w których może to również być. Niestety, okazało się w międzyczasie, że wyjście z domu moje i moich domowników przez jakiś czas będzie niemożliwe, więc sprawa się komplikuje. Tym niemniej, jak już je dostanę, to będę starał się drążyć temat dalej.
  13. socjo1

    IJN Akagi Hasegawa 1:350

    Zapierający dech w piersiach model. Nawet nie mówię o weatheringu, ale immponująca jest ta plątanina kratownic podpokładowych! Napisz proszę, czym potraktowałeś i jak - śruby.
  14. socjo1

    TITANIC 1/700 ACADEMY

    Ogólnie przyjemny, ale co mu się takiego dziwnego dzieje w czerń na kadłubie?
  15. Czyli HMS jest prawnie zarezerwowanym znakiem handlowym?
  16. Podejrzewałbym, że to może model na wewnętrzny rynek kraju wiecznej szczęśliwości i wymogi cenzury chińskiej? Odniesienie do brytyjskiej monarchii, gorąca sytuacja w Hong-Kongu...
  17. Tam nie ma. Z tej choćby przyczyny że na Flowerkach rzadko tego typu ustrojstwo montowano. Widziałem tylko parę zdjęć - układ "równoległe szczeble prostopadłe do okrętu". Pewnie dlatego nie ma tego też w korwetach z serii Shipcraft (to druga podstawowa książka o tej klasie okrętów) Lamberta i Les Browna, w The Kelly's ani w niszczycialach A-I cz. 2 Okrętów Wojennych.
  18. Tzw. "lampa" (słońce niemiłosierne) za oknem i prognoza na weekend zwiastowały na czas mijających 4 dni zupełnie inne aktywności niż siedzenie na ... w domu . Mam wiele miłostek wśród tego co pływa, ale tylko jedną miłość prawdziwą: Jednak choroba syna zatrzymała nas w domu. No trudno - cały ten rok jest mocno dziwny. Mogłem za to poświęcić kilka chwil na wsadzenia nosa w książki i modele. To też są przyjemności! Wróćmy zatem do wątku zasadniczego. HMS Jed należał do grupy pierwszych 24 fregat którym zainstalowano urządzenia trałujące. Kolejne budowane jednostki już były pozbawione zdolności niszczenia min - dzięki temu można było zwiększyć ilość zabieranego paliwa lub bomb głębinowych. W praktyce tylko raz 8 (o ile mnie pamięć nie myli) fregat posłużyło jako trałowce - podczas lądowania w Afryce. Tyle filozy - Gienku, do dzieła! Do ideału daleko, ale nie mam ambicji bycia nanomodelarzem... Muszę jeszcze wymyslić, jak zorganizować pozostałe części maszyny trałującej - rolki, maszynę napędową. Najchętniej tak, żeby nie robić tego wszystkiego od podstaw. Zagadka, skąd podprowadziłem fototrawiony bęben, chyba jest łatwa... PS. Do posta z 28 IX dodałem uzupełnienie. Traktował on o uzbrojeniu, więc nie chciałem tego wątku rozpraszać w różnych miejscach. Może się przydać komuś, kto jakimś zrządzeniem losu kiedyś zapragnie zbudować HMS Nadder... Pozdrawiam, Michał
  19. Blacmanie, bardzo dziękuję za zainteresowanie zagadnieniem! Pierwsze przejrzenie przyniosło następujące spostrzeżenia: Typ 1: Kształt kwadratów z przecinającymi się liniami. Ten typ widziałem na krążownikach (Towny, ale też lekkie). (chyba to ten typ...) 2 typ - kwadraty "przerywane" - np. pokłady rufowe w korwetach Castle, pokład dziobowy na HMCS Haida, podobno również na fregatach River: Do tego schematu mam szkic: typ 3: linie (mniej lub bardziej) równoległe: pokłady rufowe i dziobowe korwety Castle, fregaty River: (w poprzek też można: ) Oczywiście to nie znaczy, że nie było więcej tych wzorów lub że nie występowały na innych klasach okrętów. Po prostu zrobiłem szybką kwerendę w tym co zbieram na swój użytek i co wynika z moich fiksacji na kilku typach. Tak jak pisałem: do schematu nr. 2 mam szkic, mogę zdjąć też miarę z pokazanego przeze mnie modelu korwety, gdzie on jest odtworzony przez producenta. Koledzy - miłośnicy"wielkiej lufy" pewnie byliby bardziej zainteresowani schematem nr 1. Niestety - w monografii Okrętów wojennych o krązownikach Town, nie było w planach nigdzie tych ryfli - wszystkie okręty konsekwentnie przedstawiane są jako kryte dechami. Może któryś z kolegów byłby uprzejmy grzebnąć w swojej dokumentacji, może tam byłyby jakieś dokładne malunki (nie mam Profili morskich, nie wiem czy tam ich nie można znaleźć)? Pozdrawiam, Michał Janik.
  20. Fotki kwiatków od kotka. (w przygotowaniu, do startu produkcji jeszcze trochę czasu) No ładnie - widać że kanadyjska (poniżej) ma bardziej kwadratową rufę - tak jak być powinno. Nie ma też falochronu przed działem - kolejny plus. Bardzo ciekawe, czy odtworzą te liczne drzwi do różnych pomieszczeń które obecne były pod pokładem dziobowym. Inne fakty w skali są widoczne nawet ślepym okiem więc nie ma sensu o nich pisać. I jak przekonać samego siebie do kontynuacji prac nad Miragem?
  21. Ale czasem sypiasz??? Podobno jerzyki latają śpiąc. Już wiem - jesteś modelarskim jerzykiem! Zazdroszczę Witamy na pokładzie
  22. Proszę o namiar na konto i wysokość opłaty za wysyłkę przez PW.
  23. Jestem zainteresowany książką o B-25. Proszę o rezerwację do wieczora - może do tego czasu jeszcze coś wymyślę.
  24. socjo1

    Bismarck Tamiya 1/350

    A te kotwice, to czemu une takie chromowane? Mocno się to rzuca w oczy. Przemalowałbym.
  25. Chyba wydruki 3D. Super jakość i bardzo łatwe w zastosowaniu. Postrzegam te dodatki jako wysoce uzależniające i w dodatku zaraŻliwe. Za corpusa delicti może tu posłużyć kolega MAV który nienagabywany nabawił się choroby Miecia (muszę mieć) wyłącznie od jednej wyrzutni torpedowej (zaledwie poczwórnej) i wentylatorka maszynowni do Tribala (oj grabię sobie u Niego, grabię, takie intymne szczegóły zdradzać...). Żeby tu nie robić kompletnego bałaganu, więcej na temat tych zabawek napisałem w "projekcie na 102". https://modelwork.pl/topic/40745-projekt-grupowy-royal-navy-na-102/ Fotki kilku akcesoriów może wrzucę przy okazji którejś aktualizacji... Jasne. Ale o ile w przypadku Trumpetera czy innej masówki - to jest oczywiste, to tu jednak mamy do czynienia z małą manufakturą która buduje markę przez jakość rozumianą również jako pieczołowitość merytoryczna, w dodatku jest to firma angielska która produkuje tematy angielskie. Z dostępem do dokumentacji nie mają problemu itd. I tak oto na starość, nie posądzając samego siebie o takie ciągoty, zostałem hejterem...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.