Marwaw
Użytkownicy-
Liczba zawartości
1 499 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Marwaw
-
Witam, chciałbym przedstawić mój najnowszy nabytek: Proxxon Micromot 50/E to precyzyjna wiertarko – frezerka przeznaczona głównie dla mechaników precyzyjnych, modelarzy, elektroników itp. Zastosowanie znajduje wszędzie tam gdzie zachodzi konieczność precyzyjnego wiercenia frezowania, szlifowania, cięcia czy wiercenia. Obrabiać można szkło, stal, tworzywa sztuczne, drewno – wachlarz zastosowań jest szeroki. Zestaw zapakowany jest w zgrabną walizeczkę z tworzywa sztucznego zamykana na dwa zatrzaski. Wszystkie elementy wchodzące w skład zestawu za ułożono w estetycznie wykonanej wytłoczce z tworzywa zapobiegającej przemieszczaniu się wewnątrz. Również wieko walizki wyłożono miękkim tworzywem co jest dodatkowym zabezpieczeniem przed uszkodzeniami. Micromot 50/E to przede wszystkim sama wiertarko – frezarka. Urządzenie ma długość 220mm, waży 230g, zaś szyjka wrzeciona ma średnicę 22mm. Moc urządzenia to 40 W, pracuje przy napięciu 12 do 18V. Odpowiednie napięcie zapewnia wchodzący w skład zestawu zasilacz NG 5. Wiertkę podłączamy do niego za pomocą specjalnego gniazda i poza założeniem odpowiedniej końcówki to jedyna czynność przed przystąpieniem do pracy. Wrzeciono wiertarskie osadzono w precyzyjnym łożysku kulkowym i wyposażono w sześć ołówkowych, wymiennych zacisków stalowych od 1,0-3,2 mm, przez co ilość końcówek, jakie możemy wykorzystać do pracy jest praktycznie nieograniczona. Zakładanie końcówki odbywa się tak jak w przypadku większości mikrowiertarek, wystarczy wcisnąć przycisk z boku korpusu, wykręcić futerko uchwytu, złożyć, końcówkę, dokręcić futerko i gotowe. W zestawie otrzymujemy ponadto 1 diamentowy sztyft szlifierski, 1 frez precyzyjny, mikrowiertła 0,5 i 1,0 mm 1 szczotkę czyszczącą, 4 sztyfty szlifujące z korundu szlachetnego (cylinder, kulę, koło i stożek), 1 tarczę tnącą z metalu, po 2 tarcze szlifierskie z korundu i siliciumkarbidu, 20 tarcz tnących oraz 1 trzpień, co oczywiście jest tylko niewielkim wycinkiem oferty Proxxona w tym zakresie. Uruchomienie urządzenia odbywa się poprzez przekręcenie pokrętła w korpusie w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara i ustawienie odpowiednich obrotów, wachlarz zakresów pracy jest bardzo szeroki od 5000 do 20 000 obrotów na minutę. Regulacja obrotów jest płynna, dostosowujemy ją dowolnie do naszych potrzeb. Urządzenie jest wygodne, dobrze leży w dłoni, zaś sprężynowy przewód zasilający nie utrudnia pracy. Przetestowałem je na kawałkach żywicy, najpierw sztyftem potem tarczą tnącą. Ustawiłem je na minimalne obroty i uzyskałam bardzo dokładne cięcia i frezy, nożna zatem używać również do wycinania części modeli żywicznych. Do zestawu producent dołączył instrukcję obsługi, broszurkę z zasadami bezpieczeństwa oraz mini folderek ukazujący różne „narzędziowe wspaniałości” z oferty Proxxona, od oglądania których może rozboleć głowa. Co również rzuca się w oczy przy wstępnym testowaniu Micromota to bardzo duża estetyka wykonania tych narzędzi, to po prostu przyjemnie wziąć do ręki i pracować, widać od razu, że to „solidna niemiecka robota”. Wszystko jest idealnie spasowane, jednych szczelin luzów i tego typu rzeczy. W moim warsztacie na pewno znajdzie zastosowanie, nie tylko w modelarstwie.
-
Tak, zginął w wypadku na obozie harcerskim, nie miałem okazji go poznać, ale w rodzinka jest zdania, że zamiłowanie do modelarstwa odziedziczyłem właśnie po nim. Jak tylko pozwożę kolejne modele postaram się je zaprezentować.
-
Nie, to są lata życia Stryja, modele powstały w latach 50tych.
-
Od czasu do czasu na forach pojawia się tematyka "vintage" czyli albo pokazujemy model z dawnych czasów albo kleimy stare zestawy. Chciałem zaprezentować prace mego nieżyjącego już niestety Stryja Andrzeja Wawrzynkowskiego (1941 - 1956). Wszystkie powstały w latach 50 tych XXw, od podstaw na podstawie planów najprawdopodobniej z "Modelarza". Stryj wykonywał te modele od podstaw z drewna osikowego. Stanowią one jedne z najcenniejszych pamiątek rodzinnych, ponieważ przechodziły różne koleje losu (przeprowadzki, remonty itp) różny jest ich stan. Ostatnio Ojciec z Ciocią poprosili mnie o "podklejenie" dwóch z nich. Ponieważ stan ich był opłakany konieczne była ich gruntowna renowacja. Pierwszy na warsztat trafił model jachtu żaglowego, przy czym nie udało mi się dojść w jakiej został wykonany skali: Kiedy robiłem zdjęcia model był już po umyciu wodą z detergentem, wymianie co bardziej sparciałych nitek takielunku, podklejeniu na nowo większości spoin (maszt latał we wszystkie strony), poszpachlowaniu ubytków w kadłubie i zabezpieczeniu całości sidoluxem. Gorsza sprawa to doprowadzenie do stanu świetności modelu żaglowca Dar Pomorza. Skala po wstępnych obliczeniach 1/800. Gorsza, bo brakowało niektórych elementów. Po wstępnych zabiegach konserwacyjnych Dar wyglądał tak: Czyli jak po przejściu tajfunu. Kolejnym etapem była wymiana części nitek takielunku i przyklejenie od nowa żagli: Teraz czeka mnie wykonanie reszty takielunku (3 nitki) i dorobienie brakujących części. O ile gafel na bezanmszcie można bez problemu dorobić np z wykałaczki, to z brakującymi żaglami będzie problem - najprawdopodobniej Stryj zrobił je z kliszy fotograficznej z której zmył błonę. Czeka mnie więc drobne śledztwo. Wygląd tych modeli, może być dla niektórych szokiem, ale staram się w nich nic nie zmieniać, tak aby nie straciły swego charakteru. Nie są to jedyne model Stryja. Popełnił on jeszcze trochę modeli okrętów wojennych z krążownikami Kirov i Swierdłov na czele i one też czekają w kolejce...
-
[11.11] Minowiec wz 1933 ORP Rybitwa, skala 1/72, od podstaw
Marwaw odpowiedział Marwaw → na temat → [O]Galerie
Jest w wątku warsztatowym -
[11.11] Minowiec wz 1933 ORP Rybitwa, skala 1/72, od podstaw
Marwaw odpowiedział Marwaw → na temat → [O]Galerie
W wątku warsztatowym jest wszystko na ten temat. -
Opad szczeny zaliczony
-
[IN BOX] - lotniskowiec USS Hornet - 1/350 - Trumpeter
Marwaw odpowiedział Marwaw → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
Upsss... zadyma się szykuje Relacja nie prędko, jak zaznaczyłem tematy Helskie mają priorytet, następny rusza na jesieni. Hornet (jak pozostałe moje 350tki) poleży w pudle przez bliżej nieokreślony czas. -
Wspaniały, aż mi się chce za RWD-13 zabierać
-
[11.11] Minowiec wz 1933 ORP Rybitwa, skala 1/72, od podstaw
Marwaw odpowiedział Marwaw → na temat → [O]Galerie
Dzięki wszystkim, takie opinie motywują do budowy kolejnych "Pływadeł". Chciałem poinformować wszystkich, że 18tego czerwca wiozę Rybitwę na Hel i praktycznie od tego dnia będzie ja można oglądać, nie wiem jeszcze tylko w którym miejscu stanie, na dzień dzisiejszy nie wie tego również i Dyrekcja. Poza tym zawieziemy jeszcze kilka modeli (A-20G i trochę pancerki) Tak więc zapraszam do odwiedzenia Helu. -
[IN BOX] - lotniskowiec USS Hornet - 1/350 - Trumpeter
Marwaw odpowiedział Marwaw → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
Ja sobie zdaje sprawę, że to nie jest łatwe, nie mniej jednak możliwe do wykonania. Sam osobiście będę robił Horneta - to kamo po prostu wymiata. Co do samolotów trzeba będzie trochę dokupić, mniej kosztowna będzie raczej opcja ze zwykłymi pokładowcami, bo Mitcheli musiałby być cały komplet. -
[IN BOX] - lotniskowiec USS Hornet - 1/350 - Trumpeter
Marwaw odpowiedział Marwaw → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
Zapomniałem napisać, ale wstępnie przymierzałem do siebie kadłub i pokład główny i są bardzo dobrze spasowane, jeśli tak jest z całą resztą, nie powinno być problemu z budową. -
Witam, Chciałbym zaprezentować moją nagrodę z konkursu "11.11 - Nasza sprawa. Otrzymałem ją ze sklepu Exito i z tego miejsca chciałbym bardzo serdecznie za nią podziękować. Ale do rzeczy w piątek dotarła do mnie paczka a w niej spore pudło z wiadomą zawartością, zestaw umożliwiający budowę repliki jednego z najbardziej znanych lotniskowców US Navy – USS Hornet. Zestaw o numerze katalogowym 05601 zapakowany został w sporych rozmiarów karton z bardzo ładnym box artem przedstawiającym Horneta w towarzystwie USS Enterpice podczas startu eksedry pułkownika Dolitlle’a do ataku na Tokio. Karton w środku został podzielony na trzy części, w jednej znajdują się elementy kadłuba i pokłady, w drugiej ramki z elementami lotniskowca, wreszcie w trzeciej znajdujemy ramki z samolotami, które możemy ustawić na pokładzie. W sumie 9 elementów to kadłub i pokłady, zaś pozostałe to 15 ramek z polistyrenu, razem 433 elementy. Kadłub możemy wykonać w dwóch wersjach – pełnej (full Hul) oraz do linii wodnej. W zależności od wyboru wersji wykorzystujemy albo część denną, albo linię wodną. Te dwa ostatnie elementy wykonano z ciemnoczerwonego polistyrenu, w przeciwieństwie do pozostałych części, które odlano z jasnoszarego, całkiem przyjemnego tworzywa. Kadłub wykonano bez podziału na burty, nie zaznaczono również faktury poszycia, ograniczono się do kluz kotwicznych oraz bulajów. Każdy z pokładów, główny i lotniczy składają się z trzech głównych elementów. Na obu bardzo ładnie odwzorowano fakturę powierzchni. Bardzo ważne jest to, że na pokładzie startowym nie ma odlanych lin hamujących, jak to miało miejsce w przypadku modelu USS Indepedence z oferty Dragona. W tym wypadku najpierw trzeba usunąć te odlane przez producenta, co nie jest przyjemne. Liny hamujące nie są jakimiś szczególnie trudnymi do wykonania od podstaw detalami, które na pewno wzbogacą wygląd budowanego przez nas modelu. Fakturę wykonano również na pokładzie hangarowym, jak ktoś będzie chciał wykonać otwarte żaluzje w bokach nadbudówki lub opuszczoną dziobową windę, będzie miał ułatwione zadanie. Czeka go za to odtwarzanie szczegółów wewnętrznej części hangaru, gdyż ściany nadbudówki nie mają zaznaczonej faktury od wewnątrz. Producent założył, iż hangar będzie zamknięty praktycznie na głucho, wszystkie żaluzje w bocznych ścianach nadbudówki wykonano jako zamknięte. Szczegóły na zewnętrznych ścianach nadbudówki wykonano dość szczegółowo i poprawnie merytorycznie. Znalazło się trochę uproszczeń w postaci braku wsporników po niektórymi pomostami, czy legarów po łodzie ratunkowe. Każdy komu zależy na jak najbardziej dokładnym wykonaniu repliki, będzie musiał sięgnąć do dokumentacji i wykonać te detale od podstaw, lub skorzystać z oferty producentów akcesoriów modelarskich. Ściany hangaru wraz z przyległościami to dwie ramki. Dwie kolejne to galeryjki wokół pokładu lotniczego ze stanowiskami środków p.lot. pomosty, czołowe ściany nadbudówki hangarowej, śruby, stery itp. Dosyć nieźle wykonane, sklejone prosto z pudła będą się poprawnie prezentować, a waloryzacja na pewno doda im skrzydeł. Podobnie rzecz ma się z nadbudówką. Wysepka w wersji proponowanej przez Trumpetera, jest nieźle zdetalowana i poprawna merytorycznie, ale można jeszcze sporo z niej wycisnąć. Również brakuje drobnych detali takich jak wsporniki, przewody itp. Podstawowe elementy wysepki zgrupowano w jednej ramce. Drobne detale wyposażenia i uzbrojenia to dwie identyczne ramki. W tym przypadku, żeby się w kółko nie powtarzać, należy zauważyć, że ewidentnie zabrakło tu osłon do działek p.lot 20mm, zaś reflektory producent mógł wykonać jako przezroczyste. Poza tym nie ma nic do zarzucenia. Z kronikarskiego obowiązku należy również wspomnieć o podstawce, jest w zestawie wraz z tabliczką z nazwą okrętu i skalą w jakiej opracowano model. Kolejnych osiem ramek to „grupa powietrzna” naszego lotniskowca. Jeśli chodzi o sposób wykonania malutkich replik samolotów to naprawdę jestem pod dużym wrażeniem podejścia Trumpetera do tego zagadnienia. Każdy z samolotów to jedna ramka zawierająca po kilkanaście elementów, a wykonana z trzech kolorów tworzywa, zasadnicze części z tworzywa w kolorze szarym, śmigła i podwozia czarne, zaś osłony kabin – przeźroczyste. Poszczególne „podzespoły” ramki połączone zostały z sobą na wcisk. Dodać należy, że samoloty pokładowe mają możliwość złożenia skrzydeł. Wraz z modelem otrzymujemy w sumie osiem samolotów – po dwa Wildcaty, Dauntlesy, Devastaory i Mitchele. Ilość ta jest raczej poglądowa, ponieważ samoloty te są również sprzedawane osobno, podejrzewam, że Trumpeter nie chcąc uszczęśliwiać na siłę wyszedł z założenia, że każdy po podjęciu decyzji w jakiej konfiguracji będzie budował swój model, dokupi brakujące samoloty. Trochę pragmatyzm, trochę marketing. Do modelu producent dołączył instrukcję w formie broszurki z czytelnymi schematami montażu, mały arkusik z kalkomaniami zawierający głównie oznaczenia dla samolotów oraz kolorowy schemat malowania wydrukowany na kredowym papierze. Według niego model można wykonać w dwóch wersjach – z rajdu na Tokio oraz z bitwy o Midway. Poza samolotami jedyna różnica to radar w pierwszym przypadku montujemy radar SC, zaś w drugim CXAM. Oba typy radarów są w zestawie. Schemat malowania jest bardzo szczegółowy, tak samo jak kamuflaż jaki nosił Hornet w obu tych operacjach, z malowaniem pod względem merytorycznym nie powinno być problemu. Kolorystyka tradycyjnie według palety Gunze. Podsumowując model Horneta robi bardzo pozytywne wrażenie. Nie jest on może tak szczegółowy jak produkcje firm japońskich, ale jest produkt na bardzo przyzwoitym poziomie. Trumpeter może trafić z nim bardzo szerokiego kręgu odbiorców. Początkujący modelarz klejąc go „prosto z pudła” wykona poprawną i efektowną replikę, zaś każdy modelarski szczególarz dostaje bardzo dobry produkt wyjściowy na którym się może do woli wyżywać, uzyskując bardzo wierny model jednego z najbardziej znanych okrętów ostatniej wojny. Dodać na koniec należy, że przy odpowiednim wgłębieniu się w dokumentację, której na szczęście nie brakuje, możemy z tego zestawu wykonać również obu bliźniaków Horneta czyli Yorktowna i Enterprice. Zatem nic tylko klecić. Niestety, ta ostatnia uwaga nie dotyczy mojej osoby, bo mam co prawda w planach modele okrętów, ale będą to kolejne projekty związane z Helem i wrześniem 1939r.
-
Dawaj wascha, może to trochę zniweluje chropowatość. Sam koncepcja dioramki bardzo fajna, musisz jednak zrobić imitację faki dziobowej i kliwateru, żeby było widać, że Czapla podpływa, muszą być naprawdę niewielkie, chyba że chłopaki miały zamiar wziąć nadbrzeże taranem. Bandera powinna wisieć na gaflu na maszcie głównym. N drzewcach rufowych wieszano ja tylko podczas postoju w porcie.
-
A dlaczego? Mając taką ściągę jak warsztat Kolegi Ryszarda... Sam bym się zmierzył przez niego z jakimś galeonem, ale tematy Helskie mają priorytet.
-
Przyłączam się do słów Kornika, gratuluję
-
B-2 "Spirit of New York" Testors 1:72 - w końcu...
Marwaw odpowiedział Lucas HS → na temat → [L]Galerie
Warto było czekać, po prostu piękny -
Douglas A-20G Havoc z 51MTAP -1/48 Italeri/AMT ERTL
Marwaw odpowiedział Marwaw → na temat → [L]Galerie
Podziękował wszystkim za miłe uwagi, postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania: 1. torpeda jest - widoczna na pierwszym zdjęciu i dalszych zdjęciach w galerii, 2. kabina już była z możliwością otwarcia, trochę tylko trzeba się pogimnastykować z jej właściwym przyklejeniem. Otarcia wymalowałem cienkim pędzelkiem, 3. Czy zestaw był toporny? Ja nie odniosłem takiego wrażenia, trochę szpachlowania wymagały tylko gondole silników, zabawa też była z dopasowaniem statecznika pionowego i właściwie tylko tyle, a model był dość "luźny" i nie dawał się złożyć na sucho. Z drugiej strony ja nie jestem do końca obiektywny, bo ostatnio kleję modele z surowców wtórnych (Koledzy się śmieją, że materiałow bedę szukac na skupach i śmietnikach ) i obawiam się, że mi się mogą nawet Mastercrafty podobać -
De Havilland DH.98 Mosquito T Mk.III - 1/72 - Airfix
Marwaw odpowiedział ZIO BY NAITT → na temat → [L]Galerie
Tak czy inaczej bardzo fajnie się prezentuje. Gratulacje -
Zapraszam do obejrzenia mojej ostatniej produkcji. Zestaw z Italeri/AMT ERTL, dłubany w ramach pokonkursowego relaksu. Czemu akurat takie malowanie? Na Helu mamy szczątki takiej maszyny, więc wykonanie modelu było kwestią czasu. Teraz miałem trochę wolnych mocy przerobowych, więc wziąłem na warsztat Sowieckiego Havoca, a oto co wyszło: Więcej informacji o modelu oraz galeria znajdują się tutaj: http://modelarstwo.koszalin.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=142&Itemid=23 zaś opracowanie historyczne o 51 MTAP tutaj: http://modelarstwo.koszalin.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=143&Itemid=31 Przyznam się, że początkowo miałem mieszane uczucia gdy dyrekcja MOW stwierdziła, że model Havoca ma być w Sowieckim malowaniu, jakby nie było ciekawszych, ale jak zacząłem wgłębiać się w materiały źródłowe i czytać co wyprawiali nad Bałtykiem młodzi Rosjanie, to koparę normalnie zgubiłem, Havoca budowałem z "pieśnią na ustach". Malowanie z 51 MTAP dołączyło do grupy kultowych czyli Green Hornet, Little Joe i Queen Julia. Zapraszam do oglądania
-
Tu-2 z 7 SLPBN Poznań-Ławica 1950r. ICM 1/72
Marwaw odpowiedział krystyna_z_gazowni → na temat → [L]Galerie
Mi się również podoba, tym bardziej, że podglądałem jak powstawał. Że nie jesteś pewien koloru statecznika, co z tego, każdy kto buduje modele historycznych samolotów musi liczyć się z pójściem na jakieś kompromisy. Dla mnie piękna Tutka, gratuluję -
Trzymam zatem kciuki
-
Drzwi owszem, wyglądają lepiej, ale pokład nadbudówki jest zdecydowanie za gruby, z tego elementu wykorzystałbym jedynie zejściówkę, świetlik i komin, sam pokład wykonał od podstaw, reling powinien być taki jak na pokładzie, możesz to jeszcze poprawić? Co do reszty wszystko zmierza w dobrym kierunku.
-
Zaliczyłem kolejny opad szczeny
-
[11.11] Minowiec wz 1933 ORP Rybitwa, skala 1/72, od podstaw
Marwaw odpowiedział Marwaw → na temat → [O]Galerie
Słupsk i Kołczygłowy na klubie, normalnie zaczynam się bać Jeszcze raz dzięki wszystkim za miłe uwagi
