Witaj!
Przepraszam za taką skróconą formę wpisu - myśli zostały w głowie. Wkikałem tylko własną "ocenę".
Może najpierw ogólnie.
Ja już od dawna nie sklejam modeli, mało tego, również od dawna nie zaglądałem do tego forum.
Po tych paru latach nieobecności i kilku miesiącach oswajania się ze współczenym modelarstwem, wnioski zawarte w moim poprzednim wpisie nasuwają się same i to nachalnie.
Prosze, nie odbieraj mojej krytyki w sposób personalnie skierowany do Ciebie.
Choć wypowiedziałem się akurat w tym wątku, przyznaję zdawkowo, moje uwagi nie dotyczą wyłącznie Ciebie.
Ale do rzeczy.
Jak wspomiałem, brudzenie pojazdów jest trudne.
Brud i ślady eksploatacji w naturalny sposób pojawiają się na każdym wozie.
Różnnią się intensywnośćią, rodzajem i miejscem pojawiania się - to wszyscy wiemy.
Natomiast to co jest uderzające dziś wśród modelarzy specjalizujących się w pojazdach pancernych to skala tych zabrudzeń. Za tym idzie również sposób wykonania - mam wrażenie, że brudzenie nie tylko stało się modne ale wręcz konieczny w przekonaniu bardzo wielu ( mam wrażenie, że niemal wszystkich.. ) by model czołgu bądź innego pojazdu został uznany za poprawnie wyglądający. Moim zdaniem to błąd. Uważam tak głównie z dwóch powodów, dodam subiektywnych:
- Bardzo trudno je wykonać by wyglądały naturalnie. Najczęście wyraźnie widać wcieranie oleji lub pigmentów a następnie ich usuwanie np. wacikiem. Nie tylko wygląda to nieestetycznie co również nienaturalnie - nikt przecież błota nie wyciera szmatą z błotników, kadłuba czy wieży co np. widać w Twoim modelu.
- W konsekwencji model staje się zlepkiem różnych sposobów "urealnienia" jego wyglądu poprzez techniki malarskie oraz stosowanie, również ponad miarę moim zdaniem, dodatków w postaci całęj gemeli worków, skrzynek, sznurów i innych dodatkowych elementów "wystroju zewnętrznego", że tak to ujmę.
Ja wiem, często na zdjęciach zwłaszcza amerykańskich wozów można to zobaczyć. Co wcale nie oznacza, że to norma.
Ale mam wrażenie, jako człowiek oglądajacy to z zewnątrz - bo po latach, że dziś wszyscy to robią, zapewne uważajac to za koniecznie i naturalne. Rozumiem, że kanon w jakim wykonuje się modele pojazdów ma prawo, nazwę to "dryfować" również w tę stronę - ale jeden warunek: to musi wygladać naturalnie.
Ja nie chcę dokonywać widisekcji Twojego modelu opisując każdy element i każdą technikę, którą zastosowałeś.
Wolę, jeśli pozwolisz, pozostać takim głosem z zewnątrz mówiącym nieśmiało: "halo tam, nie przesadzajcie, proszę.." ;)
Mam nadzieję, że nie masz mi za złe tych paru, ogólnych zdań.
Pozdrawiam,
Maciej