Jak już ma być silnik na wierzchu to na poważnie. terminy mnie nie gonią, więc mogę się na luzie przyłożyć do roboty. Na moje szczęście poza przewodami inst. ppoż. wszystkie inne są w naturalnej barwie metalu co jakiś czas tylko oznaczone kolorem danej instalacji więc malowanie pędzelkiem, za którym nie przepadam, mogę ograniczyć do minimum. Folię na osłonie dyszy sobie daruję - tłoczyłem folię aluminiową radełkowaną rączką nożyka ale tam podziałka przetłoczeń jest duża - wychodziło po 2-3 rzędy na każdy z pierścieni osłony, efekt byłby słaby.
Tymczasem:
Kadłub sklejony, ale ostatni segment belki ogonowej będę musiał poprawić bo uciekł do góry. O zawrotne 0.5mm, ale na fotach widać, więc trzeba będzie podciąć od góry i dodać wstawkę. Silnik i skrzydła przyłożone na sucho. W kadłubie wywierciłem otwór tak, żeby prądorozrusznik się swobodnie mieścił - instrukcja kazała go odciąć, ale nie widzi mi się później pracować nad tak oszpeconym młynkiem