Skocz do zawartości

GrzeM

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    167
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez GrzeM

  1. Fajnie bardzo Ci idzie robota! Co do kokpitu - mamy pewność, że francuskie Curtissy H-75 zamówione były wewnątrz pomalowane w kolorze Curtiss Yellow Green i są na to dowody zarówno w dokumentach, jak i w postaci zachowanych elementów.
  2. Znam! Piękny model!!! Ojciec mi o nim dużo opowiadał i pokazywał na rcclub. Ojciec tam miał nick Stema.
  3. GrzeM

    What-if? RWD-5 i pół

    Fajne. I.... tym sposobem powstał De Havilland Puss Moth! https://pl.wikipedia.org/wiki/De_Havilland_Puss_Moth
  4. Są inne priorytety, a doba ma tylko 24 godziny...
  5. W jakiejś konfiguracji miały je wszystkie eksportowe wersje Curtissa H-75. Tylne stabilizatory na brzechwy często były demontowane (ale np. samolot Zumbacha je miał).
  6. GrzeM

    Anatra Anasal 1/72, Emhar

    Ależ piękna!!! I to z takiego pasztetowego zestawu...
  7. Beautiful model! This AZ/KP kit is really good, moulds were made using excellent Ardpol resin kit. Piękny model! Ten zestaw AZ/KP jest naprawdę dobry, formy przygotowano na bazie świetnego modelu żywicznego Ardpola.
  8. Wiesz co, ale proszę o odrobinę uczciwości. Ja wrzuciłem parę zdjęć (jak trzeba, to mogę wrzucić więcej) normalnego samolotu stojącego na ziemi. I dziwnym trafem on wygląda tak (gwoli ścisłości, mam tu na razie na myśli płótno na lotkach i sterach) jak nasz model, oczywiście w uproszczeniu, w skali. Uwaga - nasz model ma ugięcia płótna, bardzo delikatne, ale ma, jeśli nie widzisz, to zeszlifuj żeberka, będzie lepiej widać. A Ty wrzuciłeś zdjęcie samolotu w locie pionowym, nie wiemy nawet na jakim etapie jakiejś wymyślnej akrobacji - i próbujesz w ten sposób coś udowodnić. Mam nieodparte wrażenie, że "wygibasy" to robi raczej samolot na Twoim zdjęciu. Na podobnej zasadzie mógłbyś mieć pretensję, ze dajemy śmigło które ma trzy łopaty, a nie mgiełkę. Bo śmigło na zdjęciu które wrzuciłeś wygląda jak mgiełka.
  9. Ale to co pisze Wojtek59 odnosi się do sytuacji idealnej i lotu poziomego z lotkami w pozycji neutralnej, a zdjęcie możesz zrobić w dowolnym momencie dowolnej akrobacji, gdy opływ się zmienia w każdej sekundzie. Pierwsze zdjęcie które wrzucił KFS to był lot pionowy, i nie wiemy w jakiej dokładnie figurze akrobacji - opływ na pewno nie był tam taki, jak opisuje Wojtek59.
  10. No jednak nie do końca. To co piszesz odnosi się do sytuacji idealnej, opływu laminarnego na profilu który nie jest dodatkowo psuty np. właśnie lotką. A i tak żaden rzeczywisty profil nie ma opływu laminarnego w całej długości, tylko do pewnego momentu, gdzie strugi się odrywają i zaczyna się opływ turbulentny. A lotka z definicji dodatkowo zmienia ten opływ. A lotka Frisego inaczej niż lotka innego typu. W dodatku lotka z definicji jest ruchoma, wychyla się w górę i w dół... Więc w dowolny sposób można na niej wytwarzać nadciśnienie i podciśnienie. Załączam obrazek pokazujący (oczywiście w sposób bardzo uproszczony) opływ na lotkach Frisego. Tylko że oczywiście te teoretyczne rozważania nie mają wielkiego sensu w odniesieniu do modelu samolotu, który raczej jednak imituje samolot stojący na ziemi, statycznie, bez istotnego opływu powietrza.
  11. Myślę że podciśnienie, które powstało w tym miejscu w czasie wykonywania jakiejś akrobacji (pętla? ranwers? wygląda jakby był w pionie i przechodził do lotu odwróconego? trudno powiedzieć, zdjęcie jest wyrwane z kontekstu). A jeszcze bardziej poważnie - nie wiem jak dokładnie w którym momencie rozkładają się ciśnienia na takich lotkach Frisego (bo to chyba są lotki Frisego), które mają między lotką a skrzydłem sporą szczelinę. Podejrzewam że powietrze idzie przez szczelinę na górną powierzchnię, a na dole robi się podciśnienie.
  12. Ale zauważyłeś że na Twoim zdjęciu na lewej lotce płótno jest wyssane podciśnieniem NA ZEWNĄTRZ (czyli jest wypukłe), a żeberka są wklęsłe? Bo to różnie bywa, zależnie od sytuacji, opływu powietrza w konkretnym momencie. Tak samo jak tu:
  13. To trochę nieporozumienie, i to podwójne. Po pierwsze rzeczywiście to stare zdjęcie niepomalowanego modelu bez silnika, sklejonego z testowych, trochę jeszcze pokrzywionych wyprasek może wzbudzać wątpliwości. Często się zdarza, że niegotowa forma na etapie testów "trzyma wypraskę" utrudniając jej wyciągnięcie, i dlatego takie testowe wypraski bywają nieco zdeformowane i tak było też w tym przypadku (a oświetlenie na zdjęciu też nie pomogło). Załączam parę obrazków które pokazują, jak wygląda prawdziwy samolot, render, plan fabryczny, i jak to wygląda w gotowym modelu. Nasz model jest zgodny z planami fabrycznymi i prawdziwym samolotem. To jest w ogóle bardzo ciekawy kształt, beczkowaty, w kierunku silnika szybko zmieniający się w stronę koła, ale nigdy do koła nie dochodzący - potem przecież do tego samego kadłuba dołączono silnik rzędowy i powstała P-40! A po drugie Zbyszek "zegeye" nie jest "przedstawicielem firmy", chociaż oczywiście w Arma Hobby pracuje. Ale nie jako przedstawiciel, tylko jako grafik (bardzo dobry z resztą). Więc wypowiada się na Forum w swoim własnym, a nie w Arma Hobby imieniu. Pozdrawiam Was! Grzegorz Mazurowski przedstawiciel Arma Hobby w mediach społecznościowych i na forach, redaktor bloga Armahobbynews.pl PS. przy okazji wrzucam także fotkę jak wyglądało płótno na usterzeniu.
  14. Dzięki, mam nadzieję że linki poprawiłem. Nie wiem co było nie tak...
  15. Wiecie że zwykle nie spamuję naszym blogiem na forum, ale teraz jest wyjątkowa okazja. Bardzo ciekawy tekst, napisany na nasze zamówienie przez znaną brytyjską historyk lotnictwa dr Victorię Taylor. O Hurricanach, podarowanych RAFowi przez matkę, Lady Rachel MacRobert, która straciła wszystkich trzech synów-pilotów. Tradycja pozostała w RAFie do dziś, obecnie "Sir Roderic - MacRobert Fighter" to Eurofighter Typhoon z 6. Dywizjonu RAF. A 'Sir Iain" to jedno z malowań naszego Hurricane Mk IIc Trop. Naprawdę warto przeczytać. https://armahobbynews.pl/blog/2025/02/20/macrobert-fighters-40005/
  16. Ładnie, bardzo ładnie!
  17. Pracujemy nad tym. Chcielibyśmy, żeby był. To zawsze są decyzje, czy dotrzymać terminu, czy jeszcze coś poprawić, zrobić lepiej, ale wolniej. Nie jedna decyzja, ale kolejne, na różnych etapach pracy i w biurze projektowym, i w narzędziowni.
  18. Aaaa, jasne! Errata w zasadzie niepotrzebna, we wszystkich są takie same: "fishtail" część 32. Ten drugi numerek "się zawieruszył" ze starej instrukcji. Przepraszamy!
  19. W sensie że to? Jest w instrukcji, bez erraty.
  20. Słuszna uwaga. Odnotowane do wdrożenia. Dzięki!
  21. Dobre to!
  22. Nie, to nie tak. Nic nie dorabiam. Trochę mi przykro, że zakładasz od razu jakieś "dorabianie", jakąś manipulację z mojej strony. A to po prostu realia produkcji form i wyprasek plastikowych w naszym kraju (a myślę że w innych krajach też) tak wyglądają. Modele innych firm też mają takie cechy, oczywiście rzadziej znajdziesz coś takiego u Tamiyi czy Fine Moldsa, ale u innych - owszem. Jeszcze inni w ogóle się nie przejmują (duże, renomowane firmy europejskie) i robią linie tak grube, że różnice są, ale grubość linii uniemożliwia ich dostrzeżenie. Bez wchodzenia w niepotrzebne szczegóły, w przemyśle jest coś takiego jak tolerancja, bo maszyna nigdy nie wykona swojej pracy identycznie, tylko zawsze trochę inaczej. Zależy to od wielu czynników. Wszystko jedno, czy robisz karabin, czy łopatkę do turbiny, czy widelec, czy formę do modelu. Oczywiście te różnice są niewielkie, ale przy precyzji jakiej wymagają zaawansowani modelarze - bywają widoczne. Naprawdę myślisz że nasz projektant jest tak głupi, że zaprojektował linie innej szerokości? A potem jest prosto: maszyna wyfrezowała, jak wyfrezowała, wydrążyła, jak wydrążyła, co z tym robimy? Na każdym etapie testów podejmujemy decyzje, czy uzyskany efekt akceptujemy od razu, czy poprawiamy, czy wyrzucamy całość i robimy od nowa. Często poprawianie jednej rzeczy psuje drugą. Jedna z firm znana jest z tego, że cały zestaw gotowych form wyrzuciła do śmieci i robi od nowa. W efekcie dawno zapowiadanego modelu nadal nie ma, nie ma też pewności, czy za drugim razem wyjdzie lepiej. A to są już bardzo duże koszty. Przy okazji ogona Hayabusy zdecydowaliśmy świadomie, że wolimy realistycznie cienki ogon z nadlewką niż gruby bez nadlewki. Mówimy o tym otwarcie. I uważamy że to był dobry wybór, ale ktoś może mieć inne zdanie. W przypadku tych skrzydeł - uznaliśmy że różnica, choć widoczna na wypraskach, jest nieistotna na poziomie modelarskim - bo zniknie w malowaniu - co napisałem wcześniej, i czego będę bronił - bo już to sprawdziliśmy. To są nasze wybory, i dlatego ich bronimy. Broniąc ich na forum używamy tych samych argumentów co wtedy, gdy podejmowaliśmy decyzję o poprawianiu lub niepoprawianiu tego na formie. Nie "dorabiamy". Z resztą opisałem to szczegółowo na blogu przy okazji Airacobry w 1/48, Wojtek nieco krócej napisał jak powstawała Hayabusa w 1/72 i trochę mnie męczy, że musimy się powtarzać. My jesteśmy małą firmą, kilku facetów lubiących modele (i jedna facetka), żaden z nas nie jeździ Lexusem, żaden nie ma willi z basenem. Pracujemy ciężko, żeby robić fajne modele. Oczywiście, że chcielibyśmy robić modele w jakości Tamiyi i Wingnuta za cenę Mistercrafta. Ale nie jesteśmy w stanie. Nikt nie jest w stanie. Takie są realia ekonomiczne. To, co robimy zawsze można krytykować, ale ogólnie ludzie są zadowoleni, kupują, sklejają (to jest dla nas najważniejsze!), piszą pozytywne recenzje, czasem nawet dają medale "Model Roku". My zabieramy się za nowe projekty, mamy z tego sporo radochy. Tak to wygląda. Pozdrawiam Cię, życzę Ci Wesołych Świąt i dużo radości z modelowania w Nowym Roku. Nie będę już tu za bardzo dyskutował, bo muszę się zająć domem, dziećmi, mamą, przygotowaniem do Świąt, to jest teraz najważniejsze.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.