-
Liczba zawartości
850 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Mates
-
Główna bryła po doklejeniu wszelkich dupereli jest gotowa do kładzenia podkładu. Podobnie jak zbiorniki paliwa, które zmodyfikowałem lekko używając kawałków prętów z polistyrenu i wklejając w odpowiednie miejsca. Teraz przynajmniej wyglądają na zbliżone do prawdziwych zbiorników. Liczę, że po podkładzie nie będzie zbyt wiele prac do poprawek. Światła pozycyjne są już wklejone na stałe, malował je będę dopiero na sam koniec prac. Kabina będzie ostatecznie otwarta. Po wklejeniu wiatrochronu musiałem lekko wyszpachlować na przodzie miejsce łączenia, bo jakaś paskudna szpara tam się zrobiła. Największym dramatem tego modelu jest to, że jak się spojrzy wewnątrz wlotów powietrza, to widzi się wszystko w środku. Już Revell jak przepakowywał ten model, mógł się pokusić i jakoś to chociaż poprawić. Mam nadzieję, że model uda się skończyć gdzieś tak do połowy listopada, bo później może nie być w ogóle możliwości na sklejanie czegokolwiek. A stosik urósł o Eduardowego Harriera...
-
Jak F-16 w 1/72, to tylko Tamiya - tak mi się wydaje. Detal i spasowanie bardzo dobre. W tej skali chyba najlepsze zestawy. Pamiętaj tylko, że są dwie wersje. Jedna biedniejsza bez podwieszeń i druga z pełnym uzbrojeniem. Eduard wydał też sporo dodatków do Tamkowych F-16 więc można waloryzować.
-
Ten co wrzuciłeś to model GWH zdaje się. Z tego co widzę po instrukcji GWH, to dla kolorów kamuflażu firma podaje mieszanki kolorów Gunze, więc też trzeba kombinować. Jest to też jakaś alternatywa.
-
Porównałem pomalowaną przeze mnie owiewkę z przydymioną owiewkę z zestawu F-16 Aggressora Tamki. Rafałowa owiewka jest odrobinę ciemniejsza, tak więc nie jest aż tak najgorzej. Pomarańcz fajnie dodaje kontrastu.
-
Tak, teraz jak oglądam owiewkę na sucho, to przy krawędziach nie jest równomiernie. Tylko lekko muśnięte kolorem. Może dla pewności machnę tylko samym smokiem nieco bardziej rozcieńczonym, coby ten kolor lekko stonować. I zobaczę jak to wyjdzie.
-
Dodałem kilka więcej przewodów. Niestety kompletnie nie wychodzą mi obejmy na kable, które chcę zrobić wyciągając nad płomieniem patyczek kosmetyczny. Wobec czego zostawię tak jak jest. Trzeba to będzie precyzyjnie pomalować. Do zrobienia jeszcze będzie okablowanie goleni przedniego podwozia. Zacząłem też przyciemnianie owiewki. Kurcze, sam nie wiem. Tutaj na foto nie wygląda najgorzej. Z kolei na żywo mam wrażenie, że jest ciut za pomarańczowa. Proporcja farb to 10 kropel smoke, 2-3 krople clear orange, na to około 15 lakieru bezbarwnego i potem mocno rozcieńczone color thinnerem Gunze. Miałem moment, że przeoczyłem odpowiedni kolor. W razie czego, czym to najlepiej zmywać? To co na foto, od wewnątrz nie złapało żadnych paprochów (albo ja nie widzę), ale zewnętrzne części jeszcze i tak będę polerował pastami. Jak widać na powyższym foto, w kabinie jest zamontowany HUD. Nie malowałem go w ogóle, ale wykorzystałem inny patent - podobnie zrobił Solo podczas budowy swojego Rafale. Mianowicie na zestawowy HUD nakleiłem wycięty pod wzór kawałek czegoś, co w internecie funkcjonuje pod nazwą "Folia do lamp kameleon". Sama folia jest samoprzylepna i fakturą podobna do filmów, jakie są w zestawach waloryzacyjnych. Chciałem dać sam kawałek folii, ale strasznie ciężko odkleić od takiego małego kawałka folię, w efekcie czego była ona strasznie pogięta.
-
Prace trwają. Poszachlowałem co się dało, poszlifowałem i na nowo wytrasowałem linie. Z racji takiej, że rzeźbiłem w szpachlówce, nie wyszło idealnie, ale za trzecią czy czwartą poprawką linie podziału zwłaszcza na łączeniu kadłub-skrzydło stały się do zaakceptowania. Jak na pierwsze tak mocne odtwarzanie linii nie jest źle. Po położeniu podkładu uwydatnią się pewnie mankamenty poprawki. Dokleiłem też statecznik. Było trzeba w dwóch miejscach poprawić szpachlówką, ale to nic wielkiego. Jakieś drobne szpary się tylko pojawiły. Owiewka jeszcze nie jest naturalnie przyklejona. Ale, byłem bardzo bliski uczynienia tego. Do zrobienia jest jeszcze jednak HUD i co najważniejsze, Rafale mają przyciemnioną owiewkę, wobec czego trzeba będzie to uczynić malując wewnętrzną część szkieł. Swoją drogą, elementy owiewek są bardzo dobrze spasowane, pasują perfekcyjnie. Zastanawiam się cały czas, czy robić wersję otwartą, czy zamkniętą. Pozostając przy temacie części bezbarwnych, to zawczasu przykleiłem wszelkie światełka (poza pozycyjnymi), które po pomalowaniu kolorem głównym, później potraktuję jakimś chrome silver i odpowiednimi kolorami clear. Z części clear zostaną jeszcze elementy systemu FSO - spodziewam się pieczołowitego maskowania od te drobne elementy. Zacząłem także prace nad goleniami, na razie głównego podwozia. Z drutu 0,2mm dodałem jakieś imitacje przewodów. Część posiłkowałem się zdjęciami, część robiłem na oko. Już po przyklejeniu stwierdziłem, że zapomniałem poprowadzić przez np. małe fragmenty powyciąganych nad płomieniem patyczków kosmetycznych. Same golenie zaś są bardzo fajnie zdetalowane. Sztukowałem je także na sucho do wnęk i z kołami prezentują się bardzo dobrze.
-
Hmm... po inboxie tego zestawu jak i rzutu okiem na inne wersje F-35, utwierdzam się w przekonaniu, że KH lepiej odwzorowało różne wypukłe panele RAMów. W porównaniu z F-35A Menga wygląda to dużo lepiej. Odnoszę wrażenie, że F-35 jest chyba mało popularnym zestawem wśród modelarzy do pracy w 1:48 (albo źle szukam) co wynika, że tutaj tylko jest wybór pomiędzy dwoma producentami, ale widziałem jakieś warsztaty, gdzie ludzie pracując z zestawem Menga szlifowali panele RAM, bo są tak wypukłe. Cóż, mój F-35A czeka na stosie cały czas. Dokupiłem zawczasu maski Galaxy Model, coby lepiej zamaskować panele, ale i tak roboty z tym będzie pewnie co niemiara.
-
Postępy niewielkie w temacie, ale udało się dokleić wloty powietrza. Patrząc na sucho obawiałem się o spasowanie, które pozostawiało wiele do życzenia i byłem nastawiony na sporo szlifowania. Okazało się, że idzie to dobrze dopasować i sposób jest banalny. Mianowicie zeszlifowałem lekko jedno z miejsc łączeń wlotów z kadłubem. Po przymiarce okazało się, że wszystko pasuje praktycznie idealnie. Przy prawym wlocie był lekki uskok, ale udało się go wyeliminować. Poprawić muszę jeszcze trochę spód. Odtworzyłem też przy okazji brakujące linie podziału na samych wlotach, które zatarły się jeszcze z czasu, jak szpachlowałem i szlifowałem miejsca łączeń podczas sklejania. Poszpachlowałem także tą szparę na łączeniu lewego skrzydła z kadłubem. Jak pisałem wcześniej, udało się ją zniwelować i zdecydowałem się ostatecznie na szpachlówkę., której dałem dość sporo. Poczekam aż dobrze wyschnie i zabiorę się za obróbkę. Liczę, że uda się to zrobić na tyle delikatnie, że nity nie ulegną zatarciu. Obawiam się jednak, że będzie trzeba wytrasować na nowo linię podziału. Jak tylko się z tym uporam, to doklejam statecznik i daję podkład, aby zerknąć gdzie potrzeba poprawek. W przypływie weny złożyłem też Eduardowe Storm Shadowy. Czysta przyjemność, choć lotki bardzo delikatne i odłamały się po przyklejeniu na miejsce. Udało się na szczęście dobrze to dokleić tak, że nic nie widać. Martwi mnie z tymi pociskami jedna sprawa. Są strasznie ciężkie i zastanawiam się teraz, jak przykleić je do pylona, bo Eduard dał tylko do doklejenia takie małe elementy, z których chyba zrezygnuję i po prostu przykleję pylon po długości do pocisku.
-
Dziękuję za informacje. Coś na pewno wybiorę. Gdzieś w zakamarkach piwnicy znalazłem drut mosiężny, ale on jest bardzo ciężki w dopasowywaniu, także najprawdopodobniej zdecyduję się na miedziany. Wcześniej nie korzystałem z tego typu elementów do waloryzacji, więc kilka różnych średnic akurat sobie zakupię.
-
Pisałem na początku warsztatu, że chciałbym na goleniach pobawić się w lekkie waloryzacja np. przewody. Jakiego drutu najlepiej użyć do tego celu, aby był dość łatwy we współpracy? Mosiężny, ołowiany czy jakiś inny?
-
Brakuje ostatnio czasu na zabawę z Rafałem, ale zaczął wyglądać jak samolot. W przypływie chęci szlifowałem i poszpachlowałem łączenia kadłuba i miejsca, gdzie było to konieczne. Dopiero po położeniu podkładu okaże się jak mi to poszło i czy nie trzeba poprawiać. Zatarte linie podziału lekko przejechałem czeską żyletką. Spróbuję też w dalszej części prac odtworzyć zatarte nity, ale jest ich kilka. Teraz jak tak mam model przed sobą, to przeklinam, że przyklejałem skrzydła, bo jeszcze trzeba dokleić wloty. Same skrzydła...hmm...spasowanie mogło być lepsze. O ile prawe jest w miarę okej o tyle lewe udało mi się wyprowadzić tak, że nie jest tak tragicznie. Z lewym poradziłem sobie w ten sposób, że dość sporo zeszlifowałem z miejsca styku kadłub-skrzydło od strony kadłuba. Na szczęście po przyklejeniu skrzydła nie ma żadnego uskoku w miejscu łączenia. Zastanawiam się tylko nad tym, czy szpary uzupełniać szpachlą szpachlować, czy może uzupełniać to w inny sposób, paska polistyrenu tam chyba raczej nie wkleję, a nawet jeśli, to i tak trzeba będzie poszpachlować i potem odtwarzać linię podziału. Zacząłem także malować dysze. Jest to póki co pierwsze podejście i początek prac nad nimi. Używałem głównie koloru jet exhaust i przy rancie dyszy aluminium, który mi się nie podobał, na który dałem potem srebrny Gunze. Myślę, że i tak w przypadku dyszy główną robotę zrobi suchy pędzel, jakieś pigmenty no i wash. Ciężko będzie odtworzyć charakterystyczne nity na końcówce dyszy. Wyprowadziłem też w miarę na równo wnętrze wlotów powietrza. Przynajmniej nie widać miejsc łączeń. W ogóle z tymi wlotami będzie niezła jazda, bo ich spasowanie względem kadłuba jest tragiczne. Mam przy okazji z czystej ciekawości pytanie a propo modeli związanych z francuskim lotnictwem. Jeśli chodzi o Mirage 2000 to chyba tylko Kinetic się nadaje? Aczkolwiek czytałem i słyszałem, że tam jak na Kinetica przystało, podczas budowy czyhają niespodzianki z najpoważniejszym problemem związanym z łączeniem kadłuba ze skrzydłem. Korzystnie wyglądają też wypraski Super Etandarda wydanego przez Kitty Hawk, ale też czytałem, że podział elementów jaki zaproponował KH woła o pomstę do nieba.
-
Dla zainteresowanych, inbox F-15E od GWH.
-
Od GWH miałem F-15E w skali 1/72. Nie mam porównania jeśli chodzi o ten samolot jeśli chodzi o skalę 1/48. Właściwie jak tylko pojawił się ten sam zestaw Academy (bo pierwszy sort w polskich sklepach poszedł bardzo szybko), to od razu zakupiłem. W takim wypadku model GWH poszedł najpierw w odstawkę, a potem na sprzedaż. Ciężko stwierdzić, czy ten F-15 od GWH był przeskalowanym modelem z 1/48 czy jak, ale po pierwszym zachwycie wraz z rozwojem budowy ten entuzjazm przeminął. Świetnie rozwiązana tam była budowa części kokpitowo-nosowej, gdzie praktycznie po sklejeniu i ponakładaniu poszczególnych części zarówno na górze jak i na dole nie było widać w ogóle miejsc łączeń, co znacznie ułatwiało budowę. Jednak wraz z rozwojem wypadków ujawniało się trochę kiepskie spasowanie poszczególnych części części (np. wloty powietrza), ale nie wiem czy to wina mojego zestawu czy może tego, że to był w istocie przeskalowany model z 1/48. Academy ma na pewno sporo uproszczeń (dysze na start do wymiany na Airesa), ale sam proces budowy sprawił mi o wiele większą frajdę. Detal obu na porównywalnym poziomie, GWH ma więcej możliwości konfiguracji płatowca - np. radar na wierzchu. Miałem też w ręku F-14A od Fine Molds. Detal i wszelkie możliwości konfiguracyjne robią wrażenie, zwłaszcza, że to skala 1/72. Jednak swojego Fine Moldsa pozbyłem się aa dobre pieniądze a na stosie leży F-14A Tamki i czeka.
-
Za dużo w ostatnich dniach nie podziałałem, ale kilka rzeczy znalazło się na swoim miejscu. Udało się przede wszystkim połączyć obie połówki kadłuba. Z uwagi na świeże klejenie jeszcze taśma poczeka na zdjęcie do jutra. Pasują do siebie całkiem przyzwoicie, jednak trzeba będzie gdzieniegdzie poprawić miejsca łączeń - w jednych miejscach delikatnie przeszlifować, w innych dać troszkę szpachli. Może będzie też trzeba po szlifowaniu poprawić linie podziału. W miarę bezproblemowo udało się też zlikwidować tą szparę przy tylnej części kokpitu gdzie już styka się z kadłubem. Kawałki cienkiego polistyrenu -załatwiły sprawę. Dodatkowo od razu to pomalowałem. Na spodzie na pewno pracy będzie wymagać spasowanie wnęki przedniego podwozia. Jest tam kilka małych szpar, więc czekają ten element poprawki. Podobne małe szpary są w trzech miejscach po doklejeniu nosa samolotu. Wnętrze nosa, jak w prawie każdym modelu, na wszelki wypadek wypełniłem kulkami obciążającymi. Posklejałem też ze sobą poszczególne części skrzydeł i statecznika pionowego. Zarówno przy jednym jak i drugim trzeba przejechać nożykiem po miejscu łączenia, aby to wyprowadzić na równo, ale to tak naprawdę detal. Suche spasowanie skrzydeł jest ciekawe. Prawe pasuje niemalże idealnie, z kolei lewe po połączeniu z kadłubem posiada nieciekawą szparę - w zależności od ułożenia na górze, albo na dole. Tak myślę, że od spodu będzie to łatwiej wyprowadzić. Ale pomyślę jeszcze nad tym. Ze statecznika pionowego trzeba jeszcze usunąć tą (nie wiem w sumie co to jest) antenkę na samej górze. Rafale w wersji C jej nie posiada. Aha, no i najważniejsze. Poprawiłem Revellowy pomysł związany z tymi śmiesznymi płetwami, które na wysokości kabiny posiada Rafale. Nie wiem właściwie co to jest, ruchome lotki, ruchome stabilizatory lotu? Revell dał to jako jedną część, którą trzeba było wkleić już na etapie łączenia połówek kadłuba. Z dwóch względów postanowiłem się pobawić i to nieco zmodyfikować odcinając te lotki, wiercąc w nich i we wnętrzu odpowiednie otwory i wklejając w lotki kawałem grubego drutu. Pierwszy powód takiego działania jest taki, że akurat w tym elemencie plastik sprawiał wrażenie bardzo delikatnego i bałem się, że może coś się przypadkiem odłamać podczas dalszej pracy. Z komfortem pracy wiąże się drugi element, ponieważ mogę sobie bez problemu działać z obróbką łączenia kadłuba bez obaw, że uszkodzę lotki. No i w sumie jest jeszcze trzeci czynnik - na koniec będzie można ustawić lotki w dowolnej pozycji. Myślę, że kolejnym krokiem poza obróbką kadłuba, będzie zabranie się za dysze. Zestawowe wyglądają nienajgorzej. Pierwszy raz do malowania będę używał Alcladów - konkretnie w przypadku dysz mam zamiar użyć koloru jet exhaust, wydaje się, że w przypadku tego myśliwca ten kolor jest jak najbardziej trafiony.
-
Kinetic 48076 F-16 C/D Polish Air Force TIGER MEET 2013/14
Mates odpowiedział 19robi88 → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Czy ktoś ma porównanie jak się mają kolorystycznie i jakościowo kalkomanie do polskiego F-16 od Techmodu i od Model Makera. W sensie, trzymał je w ręku? Chodzi głównie o wszelkie stencile. Które zasługują na większą uwagę w kontekście kupna w połączeniu kalek bądź masek do wersji naszego F-16 Tiger Demo Team? Z Techmodem miałem do czynienia raz i byłem średnio zadowolony, Model Maker na Mig-29 siadał bardzo elegancko. -
Pomalowałem wnęki i detale we wnękach podwozia. Same wnęki malowałem na oko mieszając do tego celu kilka odcieni szarego. Wygląda to wszystko od razu o wiele lepiej i cieszy oko, choć na fotkach wygląda, jakby to wyszło bardzo niechlujnie. Zaręczam, że tak nie jest. W gruncie rzeczy, można wnęki wklejać na gotowo a później łączyć połówki kadłuba. Same suche pomalowane elementy: Tutaj już po pobrudzeniu. Do zapuszczenia linii użyłem czarnego i ciemnobrązowego panelinera Tamiyi. Nie, żebym narzekał na pracę z tymi specyfikami, ale jakoś pewniej czuję się w tym aspekcie kiedy mieszam farby olejne dla plastyków. A najgorsze jest to, że jak wnęki będą na gotowo i do środka przyjdą jeszcze golenie podwozia, to nic tam nie będzie widać. Cieszy mnie fakt, że z wnęką przedniego podwozia nie powinno być problemów większych jeśli idzie o spasowanie.
-
To się cieszę. Najśmieszniejsze jest to, że GIMP jest zainstalowany od dawna, ale nie wpadł mi w ręce po drodze. Myślę, że jak ogarnę podstawowe funkcje, to warsztaty będzie oglądać przyjemniej.
-
Zrobiłem na próbę w GIMPie coś takiego. Zdjęcie to samo, co edytował Solo. Boję się w tym wszystkim tylko tego, że fotki mogą wyglądać nienaturalnie.
-
Ok, dzięki za info. Poszukam i zobaczę co mi będzie odpowiadać najbardziej.
-
Hmm... ja do fotek używam programu Picasa. Jakim programem robiłeś korekty?
-
Pora wrócić do pracy nad Rafałem. Właściwie pourlopowa praca ograniczyła się tylko do wklejenia części kokpitowej do górnej połówki kadłuba. Spasowało się bardzo dobrze, wiatrochron też pasuje bardzo dobrze, ale jeszcze nie został przyklejony na stałe - jeszcze trzeba dorobić HUD, jak wspominałem, zestawowy nie wygląda zachęcająco. Sam wiatrochron chyba podrasuję pastami polerskimi, bo jakiś lekko porysowany jest a świeżo wyjęty z folii. Co do części kokpitowej, w tylnej części przy połączeniu z kadłubem robi się lekka szpara. Myślę, że cienki kawałek polistyrenu powinien jakoś załatwić robotę, bo szpachlować w tamtym miejscu będzie niezwykle ciężko nie mówiąc o wyprowadzaniu tego na równo. Pierwszy raz dodałem także do komór podwozia jakieś dodatkowe przewody, które poprowadziłem przed małe kawałki wyciągniętego nad płomieniem świecy patyczka kosmetycznego. Jak na pierwszy raz nie wygląda to najgorzej, ale jak dopasuje się komorę podwozia głównego na miejsce, to praktycznie tam nic nie widać. Myślę, że jak na pierwszy raz nie wyszło tragicznie. Co do wnęk, mam pytanie. Jaki jest ich kolor? Na fotkach prawdziwych myśliwców mam wrażenie, że tam jest jakby aluminiowy kolor, Revell podaje jasny szary w instrukcji. Skleiłem też koła. O ile koła podwozia głównego są niczego sobie, o tyle przednie to dramat. Poza ugięciem opony (zbyt przesadzonym moim zdaniem) i drobnym detalem felg, tragedia. Żadnej nawet imitacji bieżnika.
-
No kokpit też musisz jakoś zabezpieczyć jak będziesz brudził. Powiedz tylko, to szpachlowanie na prawej stronie będziesz jeszcze poprawiał? Bo na foto nie wygląda to korzystnie.
-
Bardzo mi się podoba. Gratuluję!
