Skocz do zawartości

jacmin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    219
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Zawartość dodana przez jacmin

  1. A co z podstawką pod model? Mam już odlane 50 elementów (25 odlewów z 1 formy to bardzo dobry wynik!): Teraz trzeba będzie przygotować nowe formy i odlać brakujące 200! Poniżej zdjęcie z prowizorycznie (nadlewki nie pozwalały ułożyć tego we właściwej kolejności) ułożonej płyty: I na razie to tyle. Plany na następny zapiątek są ambitne, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.
  2. Kolejnym etapem po ramce będą ścieżki serwisowe. I tu mała zagwozdka. Wg instrukcji powinno wyglądać to tak: Ale na zdjęciach z reala to już niekoniecznie: Wygląda to tak, że te na sponsonach były zawsze, a na grzbiecie albo ich nie było, albo były zredukowanych do prostokątnych pasów z oby stron przekładni głównych. Natomiast ni posiadam ani jednego zdjęcia z tego okresu z pełną ścieżką aż do ogona. Macie może jakiś pogląd na tą sprawę? Napisałem maila do znajomego w Stanach i czekam na odpowiedź.
  3. Witam po długiej nieobecności! Już śpieszę donieść co nowego na placu budowy. Udało mi się poprawić ten nieszczęsny zielony kolor choć nie obyło się bez kilkunastu poprawek na styku z sąsiednimi polami. Ostatecznie wyszło w miarę możliwie: Przy okazji przemalowałem spód, bo zrobiłem zbyt duży zasięg koloru szarego w okolicy przedniego podwozia. Na wszystkich zdjęciach maszyny z 40th ARRS mają pokrywy przedniego podwozia w kolorze ciemnozielonym a nie szarym, dlatego tamte okolice muszą być w takim właśnie kolorze: Postanowiłem w następnej kolejności prysnąć srebrną ramkę wokół oszklenia. Był to system mocowania i uszczelnienia szyb. Na niektórych zdjęciach jest widoczny, na niektórych nie, ale oglądając zdjęcia z 40th ARRS i (po raz nie wiem który) film "All for one" zauważyłem, że każda maszyna go ma, dlatego postanowiłem go pomalować. W tym celu musiałem rozmaskować oszklenie i oczyścić jego krawędzie z drobnych farfocli po kolorze kamuflażu. Chodzi o to, żeby srebrna farba trafiła na gładką powierzchnię. Maskowanie srebrnej ramki będę zrywał "na mokro" żeby znowu nie wytworzyć jakichś krawędzi, które przy opracowywaniu odsłonią kolor spod srebrnego. Wyobraźcie sobie moje przerażenie, gdy spod masek ukazało się oszklenie pokryte od środka nalotem z farby. No wyglądało to jak Londyn jesienią. Nie wiem którędy tam się dostała bo starannie maskowałem wszystkie otwory, ale wykrakałem. O rzesz $#@%^&*?$%#@!&^%##$!!!!!! Już się rozglądałem za kawałkiem wolnej ściany o który rozwalę to moje nieszczęście kiedy wzrok padł mi na prezent od żony - zestaw wyciorów stomatologicznych: Przednie oszklenie i trójkątne górne szyby opędzlowałem oryginalnymi wyciorami ale żeby sięgnąć do wypukłych oszkleń w okolicy pedałów musiałem przygotować własny wycior z oryginalnej główki nasadzonej na drut. Przy okazji nadłamałem prawy pedał i musiałem go podklejać Poxipolem na drucie a potem prostować zanim zasechł. No kupa radości (z przewagą kupy) ale sytuację udało się uratować:
  4. Dokładnie tak. Skutek jest jeden - na rynku są już tylko drobne pozostałości tej marki. Niestety, przesiadka na Mr Hoby jest dość kosztowna. Ale jakość odczuwalnie wyższa.
  5. Po rozjaśnianiu środków paneli, przyszedł czas na kolejne maskowanie: I oczywiście kolejny kolor: Prawdę mówiąc nie jestem zadowolony z tej zieleni i prawdopodobnie ją przemaluję. Wyszła za jasna. Prawdopodobnie spowodowane jest to moją przesiadką z Pactry (ktoś doszedł do wniosku, że nie będzie dłużej obrażał modelarzy skandalicznie niską ceną i wstrzymał dostawy) na Mr Hobby. Być może reaguje ona gwałtowniej na rozjaśnienia. Mój błąd, powinienem był wykonać próbę. Opłacę to kolejnym maskowaniem. A cóż się dzieje z odlewami miejsca postojowego? Wykonałem formę na 2 elementy i radośnie produkuję elementy na kolejną formę: Na ciąg dalszy zapraszam za 2 tyg.
  6. A cóż się dzieje z helikopterem? Niestety niewiele. Prace na działce wybitnie zmniejszyły dostępną liczbę modelogodzin. Przede wszystkim pomalowałem spód kolorem szarym: Jak sobie dosychał zabrałem się za stopkę pod wirnikiem ogonowym. W zestawie wyglądała tak: Podrasowałem ją nieco używając igieł lekarskich: Następnie zamaskowałem spód helikoptera i zacząłem malowanie kamuflażu. Podstawowy kolor piaskowy rozjaśniłem białym o 20% ze względu na ciemny podkład. Całość dość mocno rozcieńczyłem, aby kolejno nakładane warstwy były nieco transparentne, co znacznie wydłuża pracę (dopiero 5 warstw dało całkowite krycie) ale pozwala zachować kontrolę nad tym co chcemy pokazać ze spodu warstw. Wyszło następująco: W następnym kroku rozjaśnię nieco środki paneli, ale to już za tydzień.
  7. Początkowo chciałem wykonać moją podstawkę z mat PSP (dostępność produktu Eduarda), ale podczas rozmów ze znajomym wyszło, że w bazach stosowano M8A1. PSP były stosowane na lotniskach polowych i w wysuniętych bazach w trudnym terenie. To mnie zastanowiło. Czemu lżejsze, lepiej odprowadzające wodę i mniej rdzewiejące maty nie były stosowane w trudniejszych warunkach? Powodów było kilka. Przede wszystkim dostępność. Amerykanie mieli dużo mat PSP odziedziczonych po poprzednich konfliktach, a znacznie mniej M8A1 które trzeba było wyprodukować. Ponadto PSP były sztywniejsze i lepiej znosiły zrzuty z powietrza. Ostatni argument to to, że można je było układać w nieprzygotowanym, trudnym terenie. Po prostu równano ziemię i już można je było układać, bez wzmocnień podłoża i takich tam. M8A1 miały wiele zalet, ale wymagały więcej starań z przygotowaniem podłoża. W bazach to nie był problem. Tam podłoże równano, zagęszczano i wzmacniano kruszywem. Dlatego M8A1 były stosowane przez 40th ARRS w Udorn. Wszystko fajnie, tylko skąd wziąć model M8A1 w skali 1/72? W 1/35 czy 1/48 nie ma problemu. ICM ma odpowiednie produkty. Słyszałem, że ICM w III kwartale 2025 ma w planach wypuszczenie M8A1 w 72, ale kiedy to dotrze do sklepów - nie wiadomo. Doszedłem do wniosku, że nie będę czekał. Trzeba to zrobić samemu. Po przeliczeniu wymiarów zacząłem zabawę z opornym polistyrenem: Wyszło nawet możliwie. Dobrze, straciłem godzinę i mam 2 szt. A ile mi potrzeba? Policzmy. Podstawka będzie miała ok 30x35cm co daje 1050cm2. Powierzchnia mojej wypociny to 4,08cm2. Jak to się podzieli przez siebie wychodzi 257szt! Czyli jakieś 120h roboty. Nie na moje nerwy. Na szczęście można iść na skróty. Przygotowałem szablon do wykonania formy: Po zalaniu silikonem formierskim otrzymam formę na 2 elementy. Z takiej formy, w zależności od skomplikowania oryginału (a mój nie jest zbyt skomplikowany), można odlać 20-30 razy co daje nam przy dobrych wiatrach 60szt. Z tych 60szt wykonam 2 formy po 30 szt i potem to już tylko 5 odlewów i gotowe! Całość nie powinna potrwać dłużej niż 6h. To zdecydowanie lepiej!
  8. Przeglądając harmonogram prac doszedłem ostatnio do wniosku, że pora zająć się podstawką pod model, żeby po skończeniu helikoptera nie musiał na nią czekać. Tak jak wcześniej pisałem, planuję pokazać model podczas prac serwisowych na miejscu postojowym w bazie Udorn w Tajlandii. Te miejsca postojowe były budowane z prefabrykowanych mat stalowych, których nośność pozwalała na starty i lądowania nawet sporych samolotów. Generalnie amerykanie używali w Azji Południowo Wschodniej 2 typów mat. PSP i M8A1. Były jeszcze maty aluminiowe AM-2, ale to raczej margines. Czym te maty się różniły i jakie były zastosowania? Zacznijmy od PSP (PSP - pierced steel planking, znane również jako Marston Mats). Maty PSP zostały opracowane przez amerykańskie wojsko w 1941 r. w odpowiedzi na potrzebę szybkiej budowy lotnisk w rejonach walk. Wykonane ze stali ocynkowanej, miały perforowaną powierzchnię i boczne zaczepy umożliwiające łatwe łączenie modułów. Standardowy wymiar pojedynczej maty to ok. 3,05m długości x 38cm szerokości, grubość 6 mm, waga ok. 30 kg. Ich zalety to szybki montaż na różnych podłożach, mobilność i możliwość wielokrotnego użycia, dobra przyczepność i odprowadzanie wody. Wadą był duży ciężar i podatność na korozję. Podczas kołowania powodowały też duży hałas. Stosowane były od II wojny światowej, poprzez Koreę do Wietnamu. Poniżej kilka zdjęć: No to teraz M8A1. Pierwsze użycia przypadają na 1962-1963r, w ramach rozbudowy infrastruktury lądowisk dla śmigłowców i lekkich samolotów w trudno dostępnych terenach. Pojedynczy moduł miał długość 3,66m, szerokość 0,56m, grubość 3,6mm, waga 22kg. Zalety: lżejsze niż PSP, lepiej odprowadzały wodę, mniej podatne na korozję, ciche. Poniżej kilka zdjęć:
  9. W ten zapiątek na pierwszy ogień poszło działo nr 3. Malowanie nie odbiega od pozostałych choć nie ma "sukienki", a łuski i ogniwa odprowadzane są dwoma elastycznymi rurami: W następnej kolejności zająłem się kołami z Armory. Są bardzo ładnie wykonane, widać bieżnik, śruby napisy i elementy hamulca. Wstępnie pomalowałem je białym podkładem Gunze i po chwili namysłu doszedłem do wniosku, że chyba już tak zostanie. Opona została pryśnięta "Tire black": Kolejny etap to wash. Wykonałem go artystyczną olejną umbrą naturalną. I ostatecznie imitacja zabrudzeń pyłem wykonana olejną artystyczną sieną paloną. A na koniec zapiątku zostawiłem sobie marmurkowanie. Tak jak pisałem wcześniej, wykonałem je z szablonu. Tu też zamiast białej farby użyłem białego podkładu Gunze. Wyszło to tak: Działania na ten tydzień zakończyłem liniami podziałowymi:
  10. jacmin

    Kupię 1:350

    Jeśli jeszcze aktualne to https://allegrolokalnie.pl/oferta/lufy-usn-127mm-bez-oslony-podmuchowej-1350-evr
  11. https://allegrolokalnie.pl/oferta/sprezarka-modelarska-vjd
  12. Mój kompresor wisi dalej na Allegro https://allegrolokalnie.pl/oferta/sprezarka-modelarska-vjd. mogę puścić za równe 200.
  13. U Jadarów od 15.05. będą dostępne nity HGW. Jeszcze tego spróbuję. A co u Wesołego Zielonego Olbrzyma? Po korekcyjnym szpachlowaniu i czyszczeniu linii podziałowych pomalowałem go czarnym Mr. Surfacerem: Kiedy sobie radośnie podsychał zabrałem się za rampę. Pomalowałem ją kolorem wnętrza i zamaskowałem antypoślizgowe pasy. Przy okazji postanowiłem wypróbować nowy płyn do chipingu: Po naniesieniu aerografem cienkiej warstwy tego specyfiku i odczekaniu 30 min, natrysnąłem pasy antypoślizgowe. Zgodnie z instrukcją odczekałem kolejne 30min i zabrałem się za drapanie. Teraz przyszedł czas na płytę montażową miniguna. Początkowo zasugerowałem się zdjęciami wykonanymi w muzeum w Sajgonie i wykonałem ją jako prostokątną. Jednak analiza zdjęć wykazała, że w 40th ARRS używano trójkątnych: To ostatnie zdjęcie jest z innego okresu ale dość dobrze pokazuje jak to wyglądało. Po przeróbce na poniższym zdjęciu widać różnicę: I drobna przymiarka z przerobionym minigunem: I to by było tyle. Zapraszam za tydzień.
  14. W HGW jak widać tak. Ale w instrukcji Eduarda nie ma na ten temat słowa. A jak widać na moim zdjęciu film jak najbardziej się usuwa, ale razem z nitami. Jedyne co pominąłem w instrukcji to 3-5 cienkich warstw Surfacera 1500, ale myślę, że te 4 warstwy lakieru też coś dawały.
  15. Wracając do nitów. Po wyschnięciu podkładu zacząłem marmurkowanie. Tak jak pisałem wcześniej, z wrodzonego lenistwa postanowiłem zrobić to od szablonu: Tu popełniłem mały błąd, bo położyłem szablon bezpośrednio na powierzchni modelu i krawędzie "marmurków" wyszły zbyt ostre, co później nieco było miejscami widać. Chyba najlepszy efekt udało mi się osiągnąć w miejscu wskazanym niebieską strzałką (biały mat, szablon delikatnie odsunięty, ciśnienie 1bar, odległość ok 2cm, bardzo delikatny strumień). Zabieg ten uwidocznił też krawędź filmu z nitami. Czerwona strzałka wskazuje rozpłynięcie farby na krawędzi kalki. Po całej operacji szablon czyścimy albo oryginalnym rozpuszczalnikiem (w moim przypadku Gunze) albo IPA. UWAGA!!! Czyścik Tamiya rozpuszcza plastik tego konkretnego szablonu! Przy okazji przeprowadziłem mały test na zrywanie kalki nitów. Nakleiłem standardową taśmę maskującą Tamiya i okazało się (zgodnie z przypuszczeniami), że kalka się poddała: Kolejną rzeczą, którą chciałem sprawdzić to jak układają się na tych nitach kalkomanie. Wybrałem po jednej z oryginalnego zestawu (gwiazda) i z zakupionych kalek Print Scale (numer): I tu po kolei - barwy kamuflażu (warto je rozjaśnić, bo na czarnym podkładzie oryginalne są trochę za ciemne) , podkład z błyszczącego lakieru bezbarwnego (ślad krawędzi filmu z nitami nadal widoczny): Następnie kalki razem z preparatami Set i Sol od Microscale. Położyło się to rewelacyjnie - wszystko ładnie "usiadło" na nitach i pojedyncze sztuki są widoczne a także wyraźnie wyczuwalne pod palcem: Teraz 2 warstwy zabezpieczającego błyszczącego lakieru ( krawędzi filmu z nitami już prawie nie widać): I ostateczna warstwa półmatu. I co? I niestety klapa. O ile po lakierze błyszczącym krawędzie kalki z nitami prawie zniknęły, tak lakier półmatowy " wyciągnął je w całej okazałości! No trudno. Ja się poddaję. To nie jest efekt o który mi chodziło. Może ktoś kładł te kalki i jest w stanie mi powiedzieć co robię nie tak? Może macie doświadczenia z HGW? Chętnie bym zobaczył efekt końcowy. Niestety aktualny model zrobię bez nitów.
  16. Choć fotografia tego nie oddaje, to koła od Armory są jednak nieco lepsze od oryginału. Przede wszystkim mają ugiętą oponę, co jeszcze ostatecznie przy odrobinie pracy można by uzyskać na oryginale, ale mają też napisy i lepszy bieżnik, o elementach hamulców nie wspomnę.
  17. Dzięki za podpowiedź! W następnym modelu przetestuję. Ale cena tego dobra to z butów wyrywa!!!
  18. W czasie gdy schły kolejne warstwy szpachli zabrałem się za koła. I tu ciekawa rzecz. Mamy dostępne 2 zestawy waloryzacyjne Armory : AW72343 opisany jako "wczesny" oraz AW72318 opisany jako "późny". W stosunku do obu producent zapewnia, że pasują do modeli dowolnego producenta. Tyle, że różnią się średnicą prawie o 1,5 mm!!! W naturze to by było prawie 11cm. Wersja wczesna od późnej różni się wyglądem prawej felgi podwozia przedniego. W wersji wczesnej obie felgi są identyczne i wyglądają jak w tym środkowym kole. W wersji późnej prawa felga wygląda tak: Ponieważ wymiarowo bardziej prawidłowy jest zestaw "wczesny", powstał mały problem, bo ma niewłaściwą felgę w przednim prawym kole. Ale problemy są po to, żeby je rozwiązywać. Wyfrezowałem felgę z zestawu wczesnego, a brakujący element dotoczyłem na wiertarce z jakiejś starej części: Okazało się, że przesadziłem i trochę to było za małe, więc operację musiałem powtórzyć. Wyszło tak: Teraz było już ok. Zanim niedziela zmusiła mnie do powrotu z majówki, pomalowałem jeszcze podkładem parę elementów: I tu drobna uwaga. Rozpędziłem się i zamaskowałem końcówki łopat wirnika głównego i ogonowego, żeby później prysnąć je na żółto. Nic bardziej mylnego! Po analizie zdjęć ptaszorów z 40th ARRS okazało się, że wszystkie łopaty były jednolicie czarne! Wyjaśnienia domaga się też kolor czarny podkładu. Czemu czarny? Plan jest następujący: Po czarnym podkładzie pójdzie białe marmurkowanie ( w moim przypadku z szablonu), być może jakieś odcienie żółci i zieleni, potem poprawka czarnym w miejscu podziału blach i dopiero delikatne natryśnięcie kolorów docelowych tak by w polach czarnych się przyciemniły a w jasnych rozjaśniły. Ale to jeszcze pieśń kolejnych zapiątków.
  19. Ale wracając do tematu głównego. Coś mnie tknęło i przed wklejeniem oszklenia zdjąłem zewnętrzne maski. I to była dobra decyzja. Okazało się, że patrząc z zewnątrz widać było drobne artefakty z malowania od wnętrza. Trzeba to było usunąć drewnianą wykałaczką. Przy okazji zakleiłem od środka otwory na wycieraczki i siatki. Kiedyś na innym modelu tego nie zrobiłem i do środka wpadły drobiny farby osadzając od wewnątrz na oszkleniu odkurz, który był z zewnątrz widoczny. Musiałem drucikiem owiniętym watą usuwać to paskudztwo przez otwór w owiewce co przypominało remont silnika przez rurę wydechową. Nigdy więcej! Rozmaskowane i oczyszczone oszklenie wygląda następująco: Pozostało wkleić część oprzewodowania prowadzonego po ramce: i można było wkleić oszklenie. Przed tą operacją pomalowałem rant na czarno, aby uniknąć odbicia szarej krawędzi modelu w grubości oszklenia. Ponieważ kleiłem na klej PVC (ze względu na jego przezroczystość i nieagresywność w stosunku do oszklenia) nie miało to znaczenia na przyczepność. Tylko w miejscach gdzie pomalowane na czarno oszklenie stykało się z kadłubem dałem CA bo nie do końca ufam PVC. Coś musi to oszklenie trzymać! I tu się zaczęła jazda! Problem polegał na fatalnym spasowaniu oszklenia z kadłubem. Cała masa szpachlowania (czarną podkładoszpachlą Mr Hobby) i szlifowania. Najgorsze były miejsca styku trójkątnych szybek na dachu z kadłubem (tych, które później będą malowane na clear green). Trzeba było równać kadłub do szybek, oczywiście rysując szybki. A potem ponownie zabawa z "uzdatnianiem" oszklenia. Efekt końcowy poniżej:
  20. Może niepotrzebnie się tym ekscytujemy i po pomalowaniu nie będzie tego widać. Zaczekajmy do próby.
  21. Też się nad tym zastanawiałem, ale film jest zbyt cienki na rolowanie. Nic by nie zostało.
  22. Witajcie! Majowe święta minęły, więc wypada coś skrobnąć. Ponieważ Dzejo zanęcił mnie w sprawie nitów, przede wszystkim chciałbym podzielić się pierwszymi wrażeniami z obcowania z tym wynalazkiem Eduarda. A te są nieco mieszane. Przede wszystkim są one bardzo delikatne i mam pewne obawy, czy po nałożeniu kolejnych warstw farby będą należycie widoczne. Ale po kolei. Od Eduarda dostajemy elegancki arkusik kalkomanii z 37 rzędami wypukłych nitów w kolorze czarnym Trzeba je oczywiście wyciąć z niewielkim naddatkiem. I tu pojawił się pierwszy problem. Starałem się naddatek dać jak najmniejszy, ale okazało się, że po wycięciu film z nitami samoistnie oddzielił się od papieru podkładowego. Na szczęście, po zwilżeniu dał się nanieść na model (ćwiczyłem na złomie CH-34 pomalowanym czarnym podkładem Mr Hobby). Generalnie należy się z tym wynalazkiem obchodzić jak ze zwykłą kalkomanią, czyli najpierw odtłuścić powierzchnię, potem Set, nałożenie kalkomanii i Sol. Wyszło zachęcająco. Nity wyglądają bardzo ładnie, równiutko, niestety widoczna jest też krawędź kalki. Przy normalnych kalkach takie rzeczy gubią kolejne warstwy lakieru bezbarwnego i szlifowanie, ale tutaj to raczej nie wchodzi w grę. O ile uszkodzenia nitów przy szlifowaniu można by uniknąć dając większy naddatek przy wycinaniu, to już zalania rysunku nitów kolejnymi warstwami lakieru już raczej nie. Cóż zobaczymy co będzie po 2 warstwach farby. Na razie kalki odsypiają pracowity świąteczny okres. Wrócę do nich w najbliższy zapiątek.
  23. No i namówił do złego! Nity od Eduarda w drodze. W majówkę będę testował.
  24. Nie, nitować nie będę. Wiem ,że jest szkoła Falenicka i Otwocka ale ja wybrałem wagary. Nie mam cierpliwości.
  25. jacmin

    Sprężarka własnej roboty

    Ja, jakiś czas temu popełniłem coś takiego: Zaletą sprężarki jest jej bardzo cicha praca (co ma duże znaczenie jeśli nasz warsztat modelarski znajduje się w mieszkaniu) oraz niewielkie wymiary, a także presostat ze zintegrowanym reduktorem, dwoma manometrami (jeden wskazuje ciśnienie w butli, drugi aktualnie ustawione na reduktorze), zaworem bezpieczeństwa i odprężnikiem. Po włączeniu sprężarki agregat poprzez zawór zwrotny pompuje powietrze do butli wyrównawczej. Po osiągnięciu 8 barów presostat wyłącza zasilanie jednocześnie uruchamiając odprężnik, który spuszcza powietrze z przewodu łączącego agregat z butlą. Ma to za zadanie ułatwienie startu agregatu po ponownym uruchomieniu. Po ustawieniu ciśnienia na reduktorze i rozpoczęciu poboru powietrza, ciśnienie w układzie zaczyna spadać aż do ok 4,5 bara. Wtedy presostat załącza zasilanie agregatu i cykl ładowania butli się powtarza. Sprężarka posiada zawór bezpieczeństwa fabrycznie ustawiony na 8,5 bara. Ma on za zadanie wypuszczenie z układu nadmiaru powietrza w przypadku gdyby presostat uległ awarii i nie wyłączył sprężarki po osiągnięciu ciśnienia 8 bar. Butla została przetestowana ciśnieniem 12 bar przez 2 doby. Naturalnym zjawiskiem podczas pracy sprężarki może być powstawanie skroplin czy przedostawanie się drobin oleju do układu. Można je łatwo usunąć przez zawór położony w najniższym punkcie układu. Ułatwia to też nachylenie butli. Wielozadaniowość sprężarki zapewniają 2 szybkozłączki. Jedna to standardowa szybkozłączka umożliwiająca podpięcie np. węża z końcówką do pompowania kół rowerowych, druga pozwala na podłączenie aerografu. Można by było dodać tu jeszcze filtr powietrza, ale mam na przewodzie do aero.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.