Skocz do zawartości

Mariucha

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 047
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez Mariucha

  1. Może dla odmiany, coś ładnego?
  2. Też to zauważyłem...
  3. Doświadczenie i lata pasji to klucz do takiej wiedzy. Pozwolę sobie przypuszczać, że gdyby lata temu nic nie przerwało mojej pasji lotniczej i modelarskiej, dzisiaj byłbym chodzącą encyklopedią A tak, zaczynam z bagażem pustym, niewiele większym od posiadanego przez moich kumpli z pubu. Ale zauważam też, że model swojego ulubionego samolotu, można robić co trzy, cztery lata, za każdym razem z jakimiś zmianami Dlatego druga kwestia, o której wspomniałem zresztą na początku tego wątku. Tak powoli kształtuje się moje nowe podejście do modelarstwa - zrobić model jak najwierniej sie potrafi, na podstawie posiadanej dziś wiedzy. Problem jedynie z tą wiedzą... Kiedyś nie było żadnej, nie licząc jakiegoś numeru Skrzydlatej Polski, czy Modelarza, czyli temat był prosty Dzisiaj dostęp do wiedzy jest aż za duży, a próba dojścia do prawdy może zająć.... zbyt długo Dlatego, za parę lat pewnie zrobię następnego Korsarza
  4. Nie uznaj tego co piszę, greatgonzo, absolutnie za jakiś atak, nie ma o tym mowy. Jesteś zbyt cennym źródłem informacji, żeby się z Tobą kłócić Ja oczywiście nie wiem, czy są w kontekście modelarskim jakieś różnice pomiędzy 8 a 8W, wspomniałem o tym jedynie, by wskazać na pewną niefrasobliwość w opisach, nazewnictwie i trudno powiedzieć, w czym jeszcze. Ręce wtedy opadają, gdy na takich źródłach ma się opierać jakieś życiowe decyzje dotyczące kształtu kolektora czy iskrownika Modelarska dewiza powinna być inna. Jeśli coś jest przyjęte za standard, tak się robi i już Ale nie mi udowadniać za wszelką cenę, że tak właśnie było. Ktoś, kto ma jakieś wątpliwości, niech udowodni, że tak nie było
  5. Czy ja naprawdę tak niezrozumiale piszę?... Przecież nie piszę o tym, że 122 to mit, tylko że ludzie na forach tworzą mity z nim związane, wypisując bzdury na podstawie jakiś błędów, niedopatrzeń, pomyłek. I piszę to w kontekście wiarygodności niektórych internetowych "faktów". Nie wiem, jak i dlaczego opaćkany jest 122 w 224, bo z jednego niewyraźnego zdjęcia które widziałem, niewiele wynika. Natomiast na powiększeniu tego, widać dość wyraźnie, że pod ciemną farbą jest taśma i wygląda raczej na całą. I tego będę się trzymał Nie wiadomo, jaki miał osprzęt... No nie wiadomo, tak jak bardzo mało wiadomo na jakikolwiek chyba temat związany z f4U. Jeżeli ja czytam, że np silnik R-2800 8W to zmodernizowana wersja R-2800 8, ale że tak zmodernizowane silniki były już produkowane zanim zaczęto je nazywać 8W, to... to znaczy, że jeśli tak się traktowało takie sprawy, to nie wiemy NIC. Jeśli nie ma zdjęcia, nie wiemy NIC, tekst nic nie znaczy. Bo każdy symbol czegokolwiek może określać wszystko, wersję sprzed, wersję po, plus zmiany dokonywane w miejscu stacjonowania, ale tylko do pierwszego remontu, o którym nic nie wiemy, ale jesteśmy niemal przekonani, że był, a wtedy na 90% było inaczej... Zaczynam chyba rozumieć, co miał na myśli Ferret37 pytając, czy chcę skleić ten model jeszcze w tym stuleciu... Tak, chcę. edyta Oczywiście, gdy pokazują takie rysuneczki w szkołach albo jakimś domu kultury. Ale nie uwierzę, że były pilot, trzyma w domu w ramce profil swojego samolotu, z jakimś błędem, np złym numerem bocznym I jeszcze pozuje z nim do zdjęcia. To szaleństwo sceptycyzmu ma granice
  6. Przez chwilę myślałem, że Dotyczyło nie tyle samych pasów, ile bałaganu na fotelu...
  7. Dzięki greatgonzo, właśnie chciałem spytać, czy 21 wygląda podobnie, bo wydaje się spełniać warunki a łatwiej o zdjęcia. Wątpliwości miałem jedynie do samego iskrownika, bo były też czasem trochę inne, prostsze... A co do 122 - tak tak, nikt nie neguje, że taki samolot był, oczywiście był. Chodziło mi bardziej o tworzenie internetowych mitów, które wynikały z... pomyłki? Dobrze się stało, bo 123 też jest fajny i ma dużo bombek A z racji wyraźnego zdjęcia z zamalowanymi taśmami, wygląda na lepiej udokumentowany...
  8. Ale że jeden arkusz, czy dwa? Bo w komplecie są zdaje się dwa
  9. Moses, Dzięki. Tanie jakoś specjalnie to nie jest, ale z pewnością może być przydatne. No właśnie, Ferret37, trochę tam tego jest, za parę miesięcy może znów będę coś płodził i może się przydać. No i jeśli wycinać maski i malować, to już cały numer, nie jedną cyfrę, a to już trochę pracy jest... Poczekam na większe doświadczenie Ale najpierw, mogę spróbować przerobić kalkę - z tej "dwójki" całkiem możliwe jest zrobienie "trójki"...
  10. Dzięki, taką właśnie miałem nadzieję, że w Techmodzie coś znajdę, więc jakoś specjalnie nie panikuję...
  11. Czyli R2800 8. Tak sądziłem, że będzie to starszy silnik, nie wiem tylko dlaczego wbiłem sobie, że rurowy kolektor był właśnie w nowszych? Nie potrafię jeszcze jedynie znaleźć przyzwoitych zdjęć tej konkretnej wersji… Hello, masz absolutną rację, nie muszę niczego poprawiać, ale jak napisałem - jeśli jakieś merytoryczne względy tego nie zakazują, chciałbym to zrobić. Argument o gładkim pokładzie lotniskowca jest prawie ok. Prawie, bo amortyzatory podczas samego lądowania, dostają w kość chyba bardziej… „Internetowe” historie samego 122 są… internetowe Na jakimś forum pojawiły się wątpliwości Otóż, rzuca ktoś temat, że pilotem tego samolotu był Lt. William Magill. A on sam twierdzi, że wykonał na nim „tylko” 89 misji. I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo mógł tę liczbę 100 misji dolecieć jakiś inny pilot. Sęk w tym, że Magill opowiada o… usterce silnika i awaryjnym lądowaniu na jakiejś wysepce, skąd ewakuował go potem kolega. Po powrocie do bazy otrzymał nowy samolot, a jakiekolwiek wieści o starym nigdy do niego nie dotarły. Magill latał do marca 1945 roku, a w lutym 1945 w prasie amerykańskiej pojawiły się artykuły o bohaterskim samolocie 122, wystawionym na Chance Vought Navy Day Open House. Teoretycznie, ta hiper propagandowa wieść wcale nie musiał dotrzeć do żołnierzy na froncie… „122” Na wystawie u Voughta: I rzeczywiście, jakiś dziwny. Dziwnie ładny, że błyszczący to naturalne, ale jakiś gładki... A malowanie z numerem na spodzie skrzydła? Oto Lt. Bill Magill: Oprócz fajnego gościa, uwagę przykuwają zamalowane ciemną farbą taśmy A to… Nie wiem co I tak powstają teorie spiskowe Bo oto Pan William Magill, z rysunkiem swojego samolotu. Wszystko pięknie, ładny Corsair, 89 bombek. Tylko jeden drobiazg. Samolot ma nr 123… No, i tyle na temat zbierania informacji w internecie Nie wiem skąd, wytrzepię, wydrapię „trójkę”, ale zrobię No. 123 Przynajmniej wiem na pewno, że miał zamalowane taśmy Pozostaje jedynie do wyjaśnienia, jakim kolorem...
  12. Tak, chciałbym to pudełkowe Ole 122, o serialu nic nie wiem Z innej beczki. Czy istnieje jakieś merytoryczne uzasadnienie tak "dobitego" przedniego zawieszenia, ze złożonym niemal do końca wahaczem? Widzę to na wszystkich chyba modelach. Na kilku zdjęciach mniej lub bardziej wyraźnie widać, że zdarza się podniesiony amortyzator i zdecydowanie bardziej otwarty wahacz. Tak chciałbym zrobić: Na ostatnim zdjęciu widać też własnej roboty wyrzutnik bombowy na f4U-1A z VMF-111 na Wyspach Marshalla w marcu 1943r.
  13. Po próbach ustalenia właściwego silnika, mam już w głowie błoto. Czy to jest dobry dla mnie silnik? Jeśli nie, to czym różni się ten właściwy? Iskrownik i to coś przed nim, rozdzielacze, kolektor na przewody?...
  14. Mariucha

    F-16A Fighter 1:32

    Bardzo fajnie połączyłeś zdjęcia, które dokładnie pokazują, co powinieneś zrobić. Bez względu na to, jak będziesz przykładał linijkę.
  15. Sympatycznie. Ino rurka sie rozgląda coś
  16. Istotą dobrego aerografu nie jest obudowa, a właśnie precyzyjna dysza i iglica. Wsadzenie dyszy z piwaty do jakiegokolwiek aerografu, sprowadza ten aerograf do poziomu chińszczyzny.
  17. No tak, miałem o tym wspomnieć, że opowiadanie bez zdjęć MODELU, będzie trudne, jeśli nie bezcelowe... Ale stwierdziłem, że to będzie zbyt złośliwy żart Solo, być może niebawem będę miał zdjęcia, jednak jedynie modeli drugowojennych samolotów, nie odrzutowych, więc pewnie i tak okażą się mało przydatne...
  18. Solo, podajesz za przykład fotografię zrobioną źle, tak duży blink jest błędem i nie można traktować tego jak wyznacznik złej/gorszej techniki. MOIM ZDANIEM, istota problemu leży w nie do końca właściwym zakwalifikowaniu i porównaniu modelu do reklamowanego produktu. Mimo pozornych podobieństw, z powodu zupełnie innych celów i oczekiwań, to złe porównanie. Szukając właściwych, porównywałbym bardziej do fotografii portretowej, czy nawet architektury. Wiem, że to nie są tak oczywiście zależności, ale w przypadku właśnie fotografii, takie porównanie wydaje mi się właściwe. Fotografia reklamowa, produktowa, to zupełnie inne cele i inne potrzeby. Namiot bezcieniowy likwiduje refleksy światła i cienie, tworząc jednak obraz płaski, jednostajny. Z tego powodu nie każdy produkt jest fotografowany w technice bezcieniowej, namiot jest tylko jedną z wielu technik fotografii reklamowej, ale tani i szybko dający wymierny efekt. A ja porównuję fotografowanie modelu do fotografii portretowej czy architektury, z powodu oczekiwanych efektów, takich jak detal, faktura, realizm. W fotografii portretowej można spotkać podobne analogie. Z jednej strony mamy fotografię modową, glamour, gdzie twarze są równomiernie oświetlone, z minimalnym zachowaniem cieni lub ich wręcz pozbawione. i z drugiej strony portrety, na którym chcemy pokazać prawdę, uwydatnić cechy, „wyrzeźbić”. Taka fotografia jest głębsza, dostaje dodatkowego wymiaru, plastyczności. I zdecydowanie bliższa prawdzie. Architekturę fotografujemy w godzinach porannych lub popołudniowych, nigdy podczas pełnego dziennego światła. Fotografowanie architektury w dzień, jeszcze odrobinę zachmurzony (rozproszone światło) skutkuje fotografią płaską, bez żadnej faktury, pokazującą jedynie kontury obiektu, jak się zmieści… Dopiero w ostrym świetle porannym lub wieczornym, widać wszystkie detale, fakturę, zarysowane wybrzuszenia, wgłębienia. I teraz, jaki chcemy uzyskać efekt, najpierw tworząc, potem fotografując model. To już oczywiście zależy od nas i naszej wyobraźni Powyższe fotografie pochodzą z darmowego stockowego serwisu, z pozwoleniem na wykorzystanie
  19. Karambolis8, przy najbliższej okazji z pewnością to zrobię. Żałuję, że w tej chwili nie potrafię posłużyć się odpowiednimi przykładami. Póki co, mogę jedynie zasiać ziarno niepewności i zmusić może trochę do samodzielnego myślenia. Oczywiście każdy będzie wykonywał co wykonuje, zgodnie ze swoją klauzulą sumienia
  20. Pozwolę sobie, z całym szacunkiem dla karambolisa8 za włożoną pracę, mieć jednak w tym konkretnym przypadku inne zdanie. Oglądamy dwa zdjęcia skrajnych technik, z których jedno wygląda lepiej. Jednak druga technika wykonana z głową, za pomocą posiadanych już środków, może dać jeszcze lepsze efekty. Problem jedynie w tym, że namiot to taki samograj, gdzie cokolwiek się do środka włoży i jakkolwiek i czymkolwiek się to oświetli, będzie na pewno lepiej, niż bez niego. Za to bez namiotu da się zrobić jeszcze lepsze zdjęcia, ale trzeba nad tym popracować, pomyśleć i zrozumieć, a to przekracza możliwości i chęci niektórych, podobnie jak zrozumienie wielokrotnie złożonego zdania.
  21. Przepraszam, być może wypowiadam się w sposób niejasny. Spróbuję wyjaśnić ten zacytowany fragment. Te wszystkie wymyślne techniki stosujemy, bo zależy nam na uzyskaniu efektów, które w realu dają światło i cień. Dlaczego więc, gdy model jest już gotowy, wkładamy go do namiotu bezcieniowego, który naturalne cieniowanie niweluje? Włożyłeś do jednego wora wszystkie sposoby oświetlenia. Ja neguję jedynie sens korzystania z namiotu bezcieniowego w przypadku, gdy powinno nam zależeć na uzyskaniu naturalnej faktury, wyciągnięciu wszystkich szczegółów, widocznych linii podziału itd, które to pojawią się właśnie wtedy, gdy będzie światło i cień. A zrobimy to za pomocą innych technik oświetlenia, właśnie za pomocą lamp z softboxami, czy parasolkami. Wszystkimi technikami, które DAJĄ cień, kontrolowany cień, a nie go likwidują. Tym różni się lampa z softboksem od namiotu. Greatgonzo, dziękuję za zrozumienie
  22. Ferret37, zdecyduj się, co piszesz, bo odpowiadam potem na treść, której już nie ma. Nie chce mi się już tego robić po raz drugi. Opisałem powyżej moje uwagi, możesz mieć inne zdanie.
  23. Niezupełnie. Lampa z softboxem daje zasadniczo inny efekt od namiotu bezcieniowego. Ważnym jest, żeby nie stosować tych wszystkich technik bezmyślnie. Istotnie, gdy otoczę obiekt kilkoma lampami z softboxami, uzyskamy podobny efekt do namiotu, jednak mamy nad tym jakąś kontrolę. Ale po co kontrola, skoro i tak mało kto interesuje się tym, co można uzyskać. Mimo próby lektury wielu wątków, nadal nie potrafię zrozumieć argumentacji pewnych poczynań. Np tego, że najpierw usiłujemy "symulować" cienie, stosując przeróżne techniki modulacji, preshadingów i innych mniej lub bardziej sensownych i mniej lub bardziej absurdalnych sposobów "odzyskania" cieniowania i zaznaczenia występowania niektórych elementów samolotu/modelu, który MA te elementy, ale uważamy, że są słabo widoczne. Po czym wsadzamy to wszystko do namiotu bezcieniowego, który to te wszystkie elementy dodatkowo spłaszcza i nie pozwala na naturalne ich wydobycie, co by się wydarzyło, gdybyśmy pozwolili na pracę światła i cienia. Lampa z softboxem daje cień, inny od lampy bez softboxu, inny od np lampy z parasolką. Lampa z drugiej strony obiektu, ale o mniejszej mocy, wyrówna kontrasty, ale pozwoli na pojawienie się cieni. Nieco inaczej, jednak w zbliżony sposób, zadziałałby namiot, gdybyśmy go oświetlili tylko z jednej strony. Rozproszenie światła przez namiot pozwoli doświetlić ciemne miejsca, nie powodując jednak zupełnego "spłaszczenia" obiektu, jak się dzieje, gdy otoczymy namiot światłem z wszystkich stron. Namiot bezcieniowy pozwala uzyskać "lepsze", "profesjonalne" zdjęcie, gdy do tej pory mieliśmy jedynie aparat z wbudowaną lampą albo lampką na biurku. Gdy jednak inwestujemy już w dodatkowe oświetlenie, tła itd, w tym momencie namiot staje się zbędnym balastem, który ogranicza. Za pomocą posiadanych już zabawek możemy uzyskać jeszcze lepszy efekt.
  24. Nużek, tak się wtrącę troszkę, że podczas takiego ruchu, czytaj rozmycia - tekstura, faktura, jakiekolwiek bryły, też nie istnieją, są rozmyte Więc zasadniczo, takie zdjęcie wygląda lepiej niż dioramka z kamieniami. To fajna dioramka, ale do czegoś innego, jakiegoś wiatraka, albo harriera
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.