Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Swastyka z pewnością była, tutaj lepsze jakościowo zdjęcie z przeciwnej strony, następny samolot za "5" to zapewne "7" (przy okazji znacznie więcej można powiedzieć o kolorystyce): Zresztą to zdjęcie rozstrzyga ostatecznie wszelkie wątpliwości co do swastyki (jeśli ktoś je miał): Interpretacje robi się tam, gdzie jest brak materiałów. Tutaj są.
-
Bardzo ładnie wykonana Foka, w bardzo ciekawym malowaniu. Kolorystyka może być kontrowersyjna, ale użyta agresywna zieleń raczej na pewno jest nieprawidłowa. Muszę przyznać, że nie bardzo rozumiem sensu tej wypowiedzi, a tym bardziej nie rozumiem dlaczego na stateczniku pionowym znalazł się wielki szary kleks? Moim zdaniem takie rozwiązanie wpływa negatywnie na odbiór modelu, po prostu szpeci.
-
[Muzeum] kwiatektatek i jego muzeum lotnicze 1:72
Banny odpowiedział kwiatektatek → na temat → Portfolio
Ciekawe wspominki kwiatek! Ja kiedyś pożyczyłem kilka modeli na wystawę modelarską, co prawda wróciły, ale z brakami. A to jakiś km zdementowany, a to antenki odłamane... A tak dla scisłości Corsair Matchboxa to wersja F4U-4. Też go miałem, ojciec w końcu lat 70-ych przywiózł mi go z Londynu. Pamiętam z jakim zachwytem i pietyzmem go wtedy sklejałem... -
Z tym kólkiem ogonowym ten zestaw w ogóle tak ma, a tutaj autor chyba coś kombinował z goleniami podwozia główmego, bo są zbyt wysokie. Stąd ster kierunku "orze podłoże". Podobnie nieudana poprawka skrzydłowych km-ów. W ogóle nie przypominają tych z P-51... Z innych rzeczy to osmalenia km/wydechów niezbyt udane. Ale ogólnie całkiem przyjemny dla oka Mustang, widać sporo ambicji, ale zabrakło jeszcze umiejętności i dokładności złożenia. Rokowania w kolejnych modelach są całkiem dobre! Gdybyś kopcok chciał jeszcze kiedys popełnić P-51D, to zdecydowanie polecam wzorcowy zestaw Tamiya.
-
A propos felg, to w tej skali można by nanieść drobny "smaczek" w postaci zaznaczenia wskaźnika przesunięcia...
-
Fajnie zobaczyć antyka! Wygląda całkiem do rzeczy, zresztą zestaw FROGa wcale nie był tragiczny (w każdym razie dużo lepszy niż Lotnia). Pamiętam, że będąc w ZSRR kupiłem hurtem z 5 sztuk pod nazwą "Frotnowoj Istriebitiel". Zrobiłem zresztą to w ciemno, bo zielony rysunek na pudełku wcale nie przypominał brytyjskiego myśliwca! Ku mojemu zdziwieniu w środku były eleganckie wypraski Spitfire, z dwoma typami statecznika i ładnym przezroczystym oszkleniem (co się tak często nie zadarzało w modelach Novo). Do dziś zachował się u mnie jeden złożony na początku lat 80-ych (w malowaniu PFT, z kalkami które sam robiłem, bo Techmod jeszcze nie istniał, a o kalki w ogóle wtedy było ciężko), a drugiego mam w stanie dziwiczym w oryginalnym pudełku i folii. Dzięki Mikołaj za przypomnienie tego zestawu!
-
Ja robię ostatnimi czasy tyle modeli, że trening mam zapewniony sam z siebie... Swoją drogą zauważam regułę, że jak mi zależy na modelu to zawsze coś pójdzie nie tak, a jak robie "od niechcenia" to idzie jak po maśle. Tak było z tym 109, zrobił mi się lekko, łatwo i przyjemnie mimo konieczności zaaplikowania paru zmian z G-6 do F-4. Przeciwieństwiem był np P-47 Gabreskiego którego pokazywałem ostatnio i który wymęczył mnie okrutnie. Żaden problem Karol. Zresztą w wątku o Messerze możesz się czuć jak u siebie!
-
Ostro narozrabiałeś Karol! Szkoda tego szkła... To 1/72 czy 1/48? Ja szkło kleje albo na Clearfix albo na klej CA (np Kropelkę). Każda z metod ma swoje plusy. CA łapie mocno i szkło jest idealnie dociśnięte, ale schnie szybko i najmniejszy błąd w umiejscowieniu jest już po chwili nie do poprawienia. Poza tym można uszkodzić oszklenie i trzeba być bardzo ostrożnym. Z Clearfixem nie ma spiechu, nie ma ryzyka, ale oszklenie zastyga "na luźno" i mogą powstać szczeliny, o czym pisze właśnie kornik. Bo tak oczywiście zrobiłem w Meśku.
-
Dzięki za uwagi kornik. Linie są delikatne i trudno położyć idealnie wash. Mógłbym ołówkiem poprawić miejsca, gdzie słabiej siadł, ale wydaje mi się linie z pewną dozą przypadkowości (czasem grubsze, czasem słabsze) na swój sposób podnoszą realizm wyglądu modelu. Na prawdziwym samolocie też cienie/brud na liniach podziałów blach nie wyglądały w sposób absolutnie jednolity, także odrobina niejodnorodniści czy chaosu tutaj nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Co do oszklenia, to zazwyczaj staram się wklejać na samym końcu prac. W tej skali nawet jak idealnie wcześniej spasuje osłonę, to jak dojdzie farba i werniks, to zawsze trochę zmienia dopasowanie. Poza tym "zaspawanie" farbą osłon, szczególnie w częściach ruchomych, też nie wygląda realistycznie. Także często z premedytacją zostawiam drobną szczelinę. W skali 1/72 trudno znaleźć tutaj złoty środek, bo mówimy o ułamkach milimetra (dla porównania: malowana ramka osłony kabiny ma około 1mm). Wydaje mi się, że troszkę patrzysz na modele przez pryzmat 1/48 kornik!
-
No Mikołaj, chyba powinieneś zobaczyć jak wyglądał np stary Gustaw Airfixa z oceanem wypukłych nitów i o sylwetce ledwo przypomianającej oryginał... Ta Hasegawa to i tak był super model w tamtych latach, marzenie każdego modelarza. Śmiem twierdzić, że za komuny to mało kto widział Hasegawę na własne oczy. Myślę, że nie warto przykładać współczesnej miarki do modelarskich antyków, a ich uchybienia lepiej potraktować usmiechem pobłażania. A Hasegawa już od lat 90-ych ubiegłego wieku nie oferuje tego zestawu, także jest to swoisty rodzynek. Myślałem raczej o ewentualnym tryśnieciu grzbietu z ręki aby nadać nieregularne rozmycie i płynne przejście. Ale to też jest pomysł.
-
JETO, forum to nie sąd, wygłaszamy swoje opinie. Chyba na to liczyłeś wystawiając swoje prace? O gustach się nie dyskutuje, ale są pewne kanony, w modelarstwie też. Skoro takie osmalenia podobają się autorowi, to można uznać że jest to OK. Równie dobrze ktoś mógłby pomalować tego Corsarza na różowo w filetowe kwiatki i z tego punktu widzenia też byłoby to OK, wystarczyłoby że model byłby złożony poprawnie, a warstwa farby elegancko i równo położona. Oczywiście nie przeszkadza mi to, że wykonujesz modele w określony sposób. Nawet akceptuje to i rozumiem, choć wydaje mi się, że masz potencjał i relatywnie niewielkim dodatkowym nakładem pracy mógłbyś wykrzesać znacznie lepsze (z mojego punktu widzenia) modele.
-
Cóż, "Big Hoga" znam dość dobrze, bo nie tak dawno budowałem... Trochę JETO rozczarowałeś. Model z grubsza poprawnie złożony (choć np osłony podwozia na goleniach powinny stykać się ze skrzydłami, stopnia do wchodzenia w F4U-1A na klapie nie powinno być), ale wykończony schematycznie, bez życia, bez pomysłu, o realizmie nie wspominając. Bez smaczków i detali, które powodują że model ogląda się przyjemnością. Nawet odpuściłeś płynne przejście między barwami, a to jest bezproblemowe do zrobienia mając aero. Ja tam nie jestem ortodoksem, jeśli idzie o brak washa, mogę też zrozumieć konwencję budowania modeli czysto jak spod igły, ale w takim przypadku po co zaaplikowaleś osmalenia? Nie dość, że świadczą o braku modelarskiej konsekwencji, to są naprawdę karykaturalnie przerysowane i szpecą. Z przykrością muszę stwierdzić, że twoje modele od pewnego czasu nie wykazują progresu. Nie wiem, czego to jest kwestia (być może po prostu tak wykonane modele cię satysfakcjonują w 100%?), ale mam wrażenie że zatrzymałeś się w pewnym punkcie i jakoś mało korzystasz z naszych rad i uwag, także zastanawiam się nad sensem wpisywania się w twoje galerie... PS Ja bym sugerował jednak spróbować washa. Academy ma dość fajne wgłębne linie, a po zaaplikowaniu takich osmaleń i kalek z przesunięciem, temu modelowi już nic nie może zaszkodzić...
-
Prawda, ale w tak starych modelach przymykam oko na nieścisłości. Powiedziałbym nawet, że takie dysonanse dodają pewien smaczek modelarskim antykom. Akurat sylwetkę Messera każdy dobrze zna i łatwo wyłapuje błędy, ale przy mniej znanych konstrukcjach (jak np Vengeance FROGa, który niedawno robiłem) to jest trudniejsze do uchwycenia.
-
Dzięki za uwagi posejdon! Odpowiadając tu dodam, że malowanie grzbietu sobie uprościłem, ale oczywiście masz racje. Jak wspominałem to stary model, także celownika nie było i już go nie dorabiałem. Co do antenki... to już tak jest w moich modelach!
-
Miewały zarówno normalne, jak i zaokrąglone. Nie sposób w zasadzie określić jak było w konkretnym egzemplarzu, bo spód dość rzadko widać. No może po numerze seryjnym da się to ustalić, ale ja nie mam takich danych. Także jak nie musiałem przerabiać, to zostawiłem jak jest.
-
( zdjęcia: http://asisbiz.com/il2/Bf-109F/Bf-109F-JG52.9-(Y1+~)-Graf.html ) Messerschmitt Bf-109F-4, żółta "1+~", pilot Hermann Graf, Staffelkapitan 9./JG 52, lotnisko Charków-Rogań, po odniesieniu 100. zwycięstwa, 15 maj 1942 (to absolutny przypadek, że model skończyłem dokładnie w 70. rocznicę tego wydarzenia!) Trochę historii Hermann Graf to ciekawa i kontrowersyjna postać. Nie zamierzam opisywać jego biografii, bo jest bez problemu do znalezienia. Ale imponujący jest fakt, że 200 zwycięstw nikomu nieznany sierżant, bez doświadczenia bojowego (choć jako instruktor szkoły lotniczej bez wątpienia był "wlatany") osiągnął w niewiele więcej niż rok (sierpień 1941 - wrzesień 1942)! Był pierwszym asem, który osiągnał 200 zwycięstw, po czym... został uziemiony i stał się superbohaterem goebelsowskiej propagandy. Zresztą po wojnie jego kariera "gwiazdy" się nie skończyła, bo wpadł w tryby sowieckiej propoagandy. Czego mu zresztą "Kameraden" nie wybaczyli i Graf był poddany koleżeńskiemu ostracyzmowi aż do swej śmierci w 1988. Bf-109F będący obiektem mojego zainteresowania przedstawia półmetek kariery bojowej Grafa. 14 maja 1942 przekroczył magiczną liczbę 100 zwycięstw, zaliczając w ciągu jednego dnia zestrzelenia numer 97-104. Moment ten jest całkiem nieźle udekumentowany zdjęciami. Zwraca uwagę ster kierunku szczelnie udekorowany belkami oraz właśnie naniesione nowe godło 9. Staffel- czerwone serce Karaya. Ale skąd w ogóle się wzieła "Karaya"??? Wiosną 1942 Ofw. Ernst Suss z 9./JG52 znalazł gdzieś starą płytę gramofonową, którą puszczał na okrągło w pomieszczeniu dla pilotów. W ucho wpadała szczególnie jedna z piosenek, zapewne o miłości. Tekst był co prawda niezrozumiały (domyślano się że jest to tatarski!), ale melodia była rzewna i sentymentalna. W refrenie brzmiało coś w stylu "Karaya, Karaya..." Piosenka tak przylgnęła do pilotów, że sobie ją nucili i pogwizdywali, nawet w eterze podczas akcji. Pewnego razu, Graf zirytowany tymi przyśpiewkami w czasie lotu, krzyknął "Uwaga piloci Karaya, wchodzimy na 3000 metrów!". Od tego czasu nazwa Karaya przylgnęła do 9. Staffel, a na burtach ich samolotów zadomowiło się czerwone serce z napisem Karaya. O modelu. Do budowy użyłem starego zestawu Bf-109G Hasegawy z lat 70-ych. Model ma niestety sporo uchybień merytorycznych, szczególnie widocznych w obrysie kadłuba. Hasegawa musiała zdawać sobie z tego sprawę, bo na początku lat 90-ych wypuściła zupełnie nowy zestaw Gustawa. Model jest dość uproszczony, niewiele części, ale składa się go całkiem przyjemnie. Do tego posiada delikatne wgłębne linie, co w tak starym zestawie jest ewenementem. Oryginalne kalki do 109G były niestety mocno pożółkłe, a miałem arkusz Techmodu do 109F, stąd decyzja o wykonaniu Friedrycha. Oczywiście zaaplikowałem kilka zmian mających upodobnić Gustawa do wcześniejszej wersji. Malowanie autentykami Model Mastera RLM 74/75/76. Werniks akrylowy, dark wash MIGa. Darowałem sobie bardziej zaawnsowane ślady zużycia. Techmod położył się bardzo ładnie, ale merytorycznie znowu wpadka tej firmy, bo czerwone serce i krzyż na białym rombie (symbol III./JG52) musiałem sobie wymalować sam.
-
Troszkę mydło i powidło: różne skale, różne okresy, cywilne i wojskowe... Spróbować można wszystkiego, ale lepiej wyglądają kolekcje tematyczne, także pomyśl o tym.
-
Co do washa, to nawet jak go się nie używa do linii podziałowych, to można go zastosować częsciowo, np dla zaznaczenia powierzchni sterowych. A tak linie przy lotkach wyglądają identycznie jak podziałowe... Albo do zagłębień przy km-ach czy wnęk podwozia, gdzie wash nadaje głębi i uwypukla detale. Sam model mi się ogólna podoba, może nazbyt sterylny, ale zrobiony elegancko i precyzyjnie, aczkolwiek nos warto by było pomalować zamiast kłaść kalkę, która się marszczy.
-
Mam wrażenie, że lewy wewnetrzny km zezuje trochę na zewnątrz... Poza tym wyrazy uznania. Mnie by się nie chciało przerabiać skrzydło C na E, po prostu dobrałbym odpowiednie malowanie do wersji.
-
Anglijskij Gwardist, czyli Spitfire Mk. IXe z gwiazdami
Banny odpowiedział fiedotow → na temat → [L]Galerie
No OK, rozumiem, sam czasem też tak robię modele, ale wtedy wypadałoby zachować konsekwencje i darować te zarąbiste okopcenia (albo zrobić z umiarem)... Mam nadzieję, że jak model troszkę dopieścisz to pokażesz nam efekt! -
Anglijskij Gwardist, czyli Spitfire Mk. IXe z gwiazdami
Banny odpowiedział fiedotow → na temat → [L]Galerie
No cóż, może się narażę, ale mnie jakoś wykonanie tego Spitfire nie przekonuje. Osmalenia od działek/wydechów fatalne, brak jakichkolwiek innych sladów eksplatacji. Nie widzę washa, który by trochę uplastycznił bryłę... Do tego byle jakie zdjęcia! Model jak najbardziej poprawny, w oryginalnym schemacie i rozumiem relaksacyjne wykonanie, ale wykończenie rozczarowuje nieco, IMHO oczywiście! -
Hawker Hurricane Mk.IIc WWS konwersja Airfix 1/72
Banny odpowiedział Paranoid → na temat → [L]Warsztat
Tak zmodyfikowanych samolotów było niewiele, a jeszcze mniej jest znanych zdjęć. Moim zdaniem jak już podejmować się konwersji i inwestowac pracę, to szkoda robić maszynę w fikcyjnym malowaniu. Polecam: http://mig3.sovietwarplanes.com/lendlease/hurricane2seat/2seat%20in%20service/2seathurricane.htm . A obicia na spodzie wyglądają fatalnie, pomijając już kwestię skąd miałyby się tam wziać (lądowanie na brzuchu?) -
W mojej wypowiedzi nie ma najmniejszej sugestii co do metody wykonania oznaczenia w oryginale, także czytaj robert ze zrozumieniem. I na pewno nie będzie to tak ładnie i prosto wyglądać jak na rysunku modelu z piorunem. Piorun będzie za krótki i linie krzywe. Rysunki malowania mają to do siebie, że mają charakter schematyczny, ideowy. Na płaskim łatwo jest wymalować idealnie proste linie i będą one takie niezależnie pod jakim kątem patrzeć. Zarówno na samolocie jak i modelu nawet gdyby się udało uzyskać perfekcyjne złudzenie prostych linii w rzucie z boku, to pod każdym innym kątem będą one sprawiać wrażenie "krzywych". Dlatego lepiej wzorować się na archiwalnych zdjęciach niż rysunkach. Generalnie uważam, że modelarz powinien dobierać schemat malowania adekwatny do swoich umiejętności. Skoro brakuje kalek albo maskowanie przekracza możliwości, to wskazane byłoby dobrać prostsze do wykonania malowanie/oznaczenia.
-
No fakt, że na kilkumetrowym samolocie to jest trudniejsze... Swoją drogą skąd pewność, że pędzlem?
-
Tak, tak... Skoro mechanicy japońscy poradzili z namalowaniem oznaczenia bez komputerów i skanerów 3D, to i przeciętny modelarz sobie powinien poradzić bez bajerów-szmaserów!
