Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
To zależy którą wersję robisz. Przy MK I WZ-T kołpak jest czarny, przy Mk II NK-K jasny (wystarczy chwila googlowania): Ciekawostka i info o tej maszynie: http://spitfiresite.com/2011/12/1941-production-spitfire-mk-iia-to-be-auctioned-at-historics.html oraz http://www.historics.co.uk/buying/private-treaty-sales/spitfire-mkiia.aspx
-
Dark Green ewentualnie Humbrol 163. 29 i 90 są OK. Tak na marginesie to najlepiej mi pasuje jako DG Revell 67.
-
Tak z rok temu budowałem ten model: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=26410 i faktycznie linie nie nadają się do zapuszczania. Ja w każdym razie nic z nimi nie robiłem. Ale preshading można spróbować.
-
A zdjęcia nie masz?
-
Pięknie wykonany model, aczkolwiek razi mnie nierealne (szczególnie w skali 1/72!) rozmycie, przejście barw kamo. Szkoda, że oszczedziłeś czas na przygotowaniu szablonów.
-
Co do lotek, to zostawię jak jest. Model będzie standard. Jeśli idzie o kalki mam spory zestaw Xtradecal dla maszyn 4th FG: Kalki wyglądają na porządne, ale nie mam pojęcia jak są jakościowo, bo nigdy nie kładłem produktu tej firmy... Tak BTW, jak kogoś interesuje inne malowanie niż WD-D z tego zestawu, to chętnie się wymienię, np na coś fajnego do P-47.
-
Jeśli chodzi o tamajowe P-47 i P-51 to właśnie szykuję je do malowania, także w perspektywie tygodnia-dwóch pokażę w galerii. Szczególnie P-51 będzie w oryginalnym oznakowaniu (Ted Lines - specjalnie dokupiłem kalki!). Wiem, że Rufe wyszedł fajniej, ale w Zeke też nic specjalnie mocno nie sknociłem, no może ten wash w dość szerokich liniach jest nieco kontrowersyjny. Dość nową i świetnie utrzymaną maszynę z ataku na Pearl Harbour trudno jakoś mocno brudzić, także zaaplikowałem tam tylko delikatne osmalenia, choć i ich zapewne nie było. Generalnie mój wniosek jest taki, że Hasegawa jest ogólnie lepszym zestawem, choć Airfix w paru detalach go przebija. Zamierzam zrobić jeszcze jedno A6M2 i sięgnę jednak po Hasegawę, mimo wyższej ceny.
-
Bez obić to mógłby być całkiem sympatyczny model (tym bardziej, że to stara Hasegawa którą mało kto obecnie składa). A tak mamy koszmarka. Robienie tego typu efektów wymaga wiedzy, a nie tylko manualnej umiejętności pacania srebrną farbą. Obicia i przetarcia nie pojawiają się zupełnie przypadkowo na powierzchni płatowca, tylko w określonych miejscach, gdzie są otwierane panele uzbrojenia, obsługowe itp. Poza tym na pewno nie znajdzie się ich na fragmentach krytych płótnem, a takich w Korsarzu jest całkiem sporo...
-
Ja też z reguły tak robię, ale wymaga to bardzo dokładnego spasowania szkła i to przed malowaniem. Później po wklejeniu oszklenia drobne szczeliny wypełniam clearfixem lub gęstą farbą. Model ciekawy, w interesujacym schemacie malowania, ale mógłby być lepszy, choć jak na malowanie pędzlem tragedii nie ma. Niestety, szczególnie rażą nieumiejętne obrobione skleiny i miejsca szpachlowania (kadłub, połączenia skrzydeł z kadłubem). Niby sam to zauwazyłeś, ale nic z tym nie zrobiłeś. Pędzel i tak ukrywa pewne niedokładności, ale jak kiedyś dorobisz się aero to takie błędy będą bardzo psuć odbiór. Poza tym jak widać, model nie jest mocny jeśli idzie o detale, a cała galeria jest w zbliżeniach... Sugerowałbym więcej planów ogólnych! Usterki np szpachlowania w nich stają się mniej widoczne.
-
Dziękuje za sympatyczne opinie, ale jesteście nazbyt uprzejmi! Heh, zabrzmiało to nieco ksenofobicznie? Nie mam nic przeciwko 1/48 i wiekszym, ale przy ilości modeli jakie buduję (i jakie chciałbym jeszcze zbudować!) uważam że 1/72 jest optymalna. Tym bardziej, że od czasu do czasu sięgam także po maszyny wielosilnikowe, a mieszkanie (i cierpliwość małżonki hehe) ma swoje ograniczenia... Połączenie owiewki z kadłubem pacnąłem gęstą farbą i drobna szczelina zniknęła. Co do washa na liniach podziałowych, to może nie jest idealny, ale za znikanie linii częściowo są winne zdjęcia, a raczej kąt pod którym są zrobione. Te same miejsca na jednym zdjęciu wyglądają "łyso", kiedy na innym są OK.
-
Dzięki za miłe słowa, cieszę się że model może się podobać. Hehe, no tak. Masz dobre oko kornik, bo wydechy tu słabo widać. W każdym razie przy okazji zamawiania tej zerówki zakupiłem gunzowy burned iron. Przemalowałem nim już nawet wydechy w paru wcześniej zrobionych modelach - od razu lepiej! Próbowałem różnych metod do oszklenia, maskowanie taśmą, także maskolem, ale w większości przypadków najlepiej mi się sprawdza pędzelek retuszerski 00. Najpierw maluję ramki kolorem wnętrza (nie musi być super dokładnie), a później powtarzam te operację kolorem docelowym. Jak gdzieś mi drgnie ręka to po zaschnięciu skrobię nadmiar zaostrzoną wykałaczką.
-
Wiesz, to ciekawe. Obydwa modele robiłem w niemal identyczny sposób, tymi samymi metodami, przy użyciu dokładniej tej samej chemii (farb, washa, lakieru), a efekt końcowy dość drastycznie się różni! Szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia, na którym jednocześnie widać obydwa modele. W każdym razie wniosek jest taki że "drobnostka" jak linie podziałowe może bardzo wpływać na efekt końcowy. Nad washem w Zero się zastanawiałem i trochę żałuję że go zrobiłem, mimo że był to model trochę eksperymentalny. Lepiej wyglądał bez! Mogłem też zastosować cieńki ołówek, przypuszczam że byłoby OK, przynajmniej lepiej niż wash. Niestety washowanie to zabieg praktycznie nieodwracalny, a nie zawsze można przewidzieć efekt końcowy. Ale grunt, że na Rufe wypadło to tak jak powinno!
-
(zdjęcia: http://www.ijnafphotos.com/ ) Na zdjęciach Nakajima A6M2-N "Rufe" z 802. Kokutai, Wyspy Salomona, luty 1943. Samolot o kodzie N1-118 jest przypisywany w literaturze ppor. Kenzo Yamazaki, ale wątpliwe aby była to osobista maszyna tego pilota. Wiadomo, że na N1-118 Yamazaki zgłosił prawdopodobne zwycięstwo w dniu 13 lutego. Trudno sobie jednak wyobrazić aby pilot tak niskiej rangi, który ledwie miesiąc wcześniej przybył z uzupełnieniami, miał personalną maszynę oznaczoną do tego kilkoma zwycięstwami. Przypuszczam, że owe zwycięstwa mogą należeć do najbardziej doświadczonego pilota 802. Kokutai, por. Shinkichi Ohshima. W paździeniku 1942 nowo sformowane 802. Kokutai skierowano na Gudalcanal, ale już 7 listopada duża formacja Rufe została zaskoczona przez Wildcaty z VMF-121 Joe Fossa i w całości zestrzelona. Pozostało dwóch pilotów (Eiji Matsuama i Ohshima), którzy latając w parze starali się "szarpać" amerykańskie samoloty. Z sukcesami, bo np 10 grudnia ta para przechwyciła B-17 osłaniane przez P-38 i udało im się zestrzelić po jednej maszynie każdego typu. Po reorganizacji 802. Kokutai wróciło do akcji nad Salomonami, a Ohshima 13 stycznia i 15 stycznia 1943 zgłosił zestrzelenie po jednym P-38 (pewny i prawdopodobny), a 14go miał udział we wspólnym zestrzeleniu B-24. W marcu 802. Kokutai została wycofana z akcji, a Ohshima po powrocie do Japonii trafił do 204. Kokutai. 17 lutego 1944 zgłosił on zestrzelenie aż 5 Hellcatów, został jednak ciężko ranny. Po wyzdrowieniu skierowano go do 201. Kokutai. Poległ 15 czerwca w walce nad Filipinami. O modelu Model Rufe to typowa "zerówka" Hasegawy. Solidny i ogólnie poprawny merytorycznie zestaw. Niestety ma juz swoje lata, co widać np po dość ubogim zdetalowaniu wnętrza kabiny. Mnie osobiście niezbyt to przeszkadza, bo model zrobiłem z zamkniętą osłoną, poza tym jeśli idzie o skalę 1/72 to nie pojawiła się konkurencja dla wersji pływakowej. Model składa się bezproblemowo jak na Hasegawę przystało. Nic nie dorabiałem, zmieniałem, także całość wprost z pudła, łącznie z kalkomaniami. Malowanie aerografem własnoręcznie opracowaną miksturą Humbroli mającą udawać ame-iro. Werniks akrylowy. Starałem się nieco "zmęczyć" płatowiec washem i zaciekami (głównie na pływakach), dodałem także trochę delikatnych obić. Osmalenia zrobiłem ołówkiem. Z modelu jestem ogólnie zadowolony, mam nadzieję że i wam się spodoba.
-
(źródło: profil - http://japaneseaircraft.multiply.com/photos/album/85?&show_interstitial=1&u=%2Fphotos%2Falbum##photo=170 , zdjęcie - http://www.warbirdphotos.net/browse.asp?section=Fighters/Zero ) Wstęp historyczny 7 grudnia 1941 o 7:53 sześć myśliwców A6M2 Zero pierwszej fali z lotniskiwca Hiryu pojawiło się nad lotniskiem "Ewa", w południowej części wyspy Oahu. Kiedy dowodzący formacją por. Kiyokuma Okajima (BII-101) wydał rozkaz ataku, myśliwce jeden po drugim przechodziły do lotu koszącego przeczesując pociskami uśpione niedzielnym porankiem lotnisko. W ciągu kilku minut japończycy naliczyli zniszczenie 22 maszyn. Amerykanie jednak szybko się otrząsneli i zaczęli się odgryzać atakującym. Na przykład szer. William Turner i sierż. Emil Peters wskoczyli do kokpitu SBD-2 i ostrzeliwali napastników z tylnego km-u (obydwaj zostali ranni, Turner zmarł w szpitalu). Kiedy pojawił się silniejszy ogień plot a skrzydłowy dowódcy por. Kazuo Muranaka (BII-112) został trafiony w przedni zbiornik paliwa, Okajima uznał zadanie za wykonane i dał sygnał do odwrotu. Jak się później okazało ten krótki atak był nader skuteczny! Z 49 samolotów na lotnisku "Ewa", 33 zostało zniszczonych a 16 uszkodzonych. Kiyokuma Okajima nie był typem ryzykanta. Mimo że służył przez cały okres wojny nie wyróżnił się wielką ilością zwycięstw powietrznych. Ale ze strzępów informacji jakie udało mi się o nim znaleźć jawi się jako znakomity leader, taktyk i odpowiedzialny dowódca, który nie szafuje bez potrzeby życiem swoich podwładnych (co jest raczej ewenementem w lotnictwie IJN). Rozsądek (i szczypta szczęścia) pozwoliły Okajimie przeżyć wojnę, mimo że brał udział w misjach "impossible". Np 21 marca 1945 dowodził formacją 11 Zero z 203. Kokutai, które stanowiły część osłony 18 zespołów Betty + Ohka z zadaniem ataku na siły amerykańskie w rejonie Okinawy. Obrona powolnych i ociężałych bombowcow nie miala szans, ale mysliwce z 203. Kokutai mimo przygniatajacej przewagi Hellcatów zglosily 4 pewne i 3 prawdopodobne zwycięstwa tracac 2 maszyny podczas przymusowego lądowania. Udało mi się znaleźć zdjęcie Kiokumy Okajimy z maja 1945, wraz z jednym z pilotów 203. Kokutai. W tle A6M5. O modelu To dość świeży produkt Airfixa. Wykonałem go niejako jako produkt uboczny, przy okazji budowy A6M2-N Rufe z Hasegawy (które zresztą wkrótce pokaże). Byłem po prostu ciekawy porównania tych zestawów. Muszę powiedzieć, że Airfix składał się bardzo przyjemnie, wszystko pasuje do siebie. Trzeba uważać podczas obróbki miękkiego, nieco gumiastego plastiku. Ciekawe że w niektórych detalach Airfix jest nawet lepszy od Hasegawy (wnętrze, podwozie). Niestety, ma także wady - kadłub wydaje się zbyt "tłusty" w rejonie kabiny, a linie podziałowe (szczególnie na górnej powierzchni skrzydeł) są zbyt grube i po aplikacji washa model wygląda trochę jak die-cast... Wykonanie typowe dla mnie, czyli standard. Malowanie emaliami, werniks akrylowy, wash olejny. Użyłem tylko kalek z jakiś pozostałości, bo Airfix daje jedno, "zielone" malowanie. Model ma kilka błędów merytorycznych, które sprawne oko na pewno wyłapie, ale była to dla mnie trochę wprawka. Eksperymentowałem z mieszaniem barw aby uzyskać coś zbliżonego do ame-iro, pierwszy raz malowałem hinomaru od samodzielnie przygotowanych szablonów. Waszej ocenie pozostawiam nie tylko model, ale także dobór tła, bo zarzuciłem swoją tradycyjną matę.
-
Bardzo efektowny model, naprawdę miło popatrzeć! Metoda bardzo pracochłonna, ale efekt "lustra" jest naprawdę super. Trudno osiągnąć to metalizerami. Inna kwestia, czy samoloty były tak mocno wypolerowane...
-
Poszukaj na forum, kiedyś robiłem zestawienie porównawcze paru zestawów 109ek. Generalnie z późnymi Messerami jest kiepsko, bez większych zarzutów są tylko Fine Moldsy. Ale Academy jest całkiem znośny, chyba najlepszy w tej klasie cenowej. Przy kilku niewielkich poprawkach można także z Academy uzyskać Friedricha. PS Tutaj: http://modelwork.pl/viewtopic.php?t=20025
-
Ciekawe jak ci sie udało to zrobić, bo zazwyczaj w swoich modelach Tamiya rozwiązuje to tak, że nie sposób pomylić elementów lewej/prawej strony (po prostu inaczej nie pasują).
-
Wątpie aby był to problem tworzywa. Zapewne zbyt szybko postawiłeś go na własnych kółkach. Klej rozpuszczający tworzywo dość długo wysycha, ja stawiam model na własnym podwoziu dopiero po około 2 dniach... Chyba że kleje akurat na CA, tutaj już po pół godzinie skleina jest sztywna.
-
Kurczę, co te Messery w sobie mają, że widze na forum kolejny model z goleniami wklejonymi pod złym kątem (tu akurat za mocno do przodu)... Epidemia jakaś, a może plany 109ki trudno znaleźć?
-
Mnie akurat pobłysk nie przeszkadza, jest w granicach normy, szczególnie przy japońskich maszynach, ale odwrotnie wklejone golenie podwozia wołają o pomstę do nieba... Nie zmienia to faktu że ogólnie model bardzo mi się podoba, wykonany ze starannością i sporym wkładem pracy. Gratulacje! Mam nadzieję zobaczyć także inne "japończyki" w twoim wydaniu!
-
Na Techmody trzeba uważać, a na ten zestaw szczególnie. AI-101 powinien być bez zółtych pasów na stateczniku, a w V-103 w ogóle błędów jest co niemiara.
-
Fajnie pomalowany, podobają mi się sensowne ślady eksploatacji (no, może poza obiciami, które idealne nie wyszły IMHO). Ale Karol zawsze musisz coś skopać: tym razem są to koła podwozia głównego. Są krzywo wklejone i to w kilku osiach. Od spodu widać że lewe kółko zezuje w stosunku do pokrywy, a obydwa koła w rzucie od przodu są "rozkraczone", a powinny być prostopadłe do podłoża. Zresztą zerknij do jakichkolwiek planów. Mam nadzieję, że da się to poprawić, bo taki błąd stanowi rażący dysonas przy ogólnie więcej niż poprawnie wykonanym modelu. No i znowu zapomniałeś "pacnąć" światła pozycyjne.
-
Fajny model. Śmigłowce to nie moja domena, ale ugięcie łopat wirnika następuje chyba tylko na postoju... W locie łopaty się prostują, także wykonanie ich bez statycznego ugięcia nie jest błędem?
-
Jednostka JV44 (popularnie znana "Papegai Staffel" ze względu na jaskrawe malowanie) miała osłaniać rejony przylotniskowe, gdzie lądowały Me-262. Były one w tym momencie bezbronne i wielu pilotów Mustangów specjalnie czatowało na takie okazje. A "papugi" czatowały na nich! Jaskrawe malowanie spodu było dla FLAKu żeby nie walił do swoich, bo w tym czasie przeciwlotnicy byli dość nerwowi... Model spoko, choć "1" powinna być czerwona. Jakości "przeżółconych" zdjęć nie warto komentować, w każdym razie nie pozwalają ocenić kolorystki modelu.
-
Pokazane w skali 1/72 Bf-109E, P-51/F-51 Mustang i Spitfire F22 są "new tool", czyli z nowo opracowanych form. Oczywiście zestawy Messera i Mustanga Airfix miał od dawna w ofercie, ale to będą zupełnie nowe modele.
